Dodaj do ulubionych

Firma przyjazna mamie

13.07.05, 15:07
Dwa lata temu wyszłam za mąż we wrześniu. W listopadzie firma prywatna w
której pracuję poinformowałamnie, iz muszą mnie zwolnić z etatu ale chca mnie
zatrudnic na zasadzie współpracy - czyli założyć działalność godpodarczą. W
sumie zarabiam o 150 zł więcej, ale .... no własnie jest ale: bedac na etacie
i bedac w ciąży dostawałabym taka samą pensje gdybym poszla na zwolnienie czy
urlop macierzynski. A w chwili obecnej niestety zastanawiam sie nad zmiana
pracy, bo jak mam dostawac z ZUS-u 700 zl podczas macierzynskiego to jest 1/3
dotychczasowej mojej pensji. I dalej? Jak tu rodzic dziecie? A jeszcze
podejrzewam ze nie mialabym gdzie wrocic, no bo to jest umowa o wspołprace.
Tak wiec u mnie w firmie tak postepuja z molodymi mezatkami i przyszlymi
matkami. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • danuta35 Re: Firma przyjazna mamie 20.07.05, 10:23
      Witam
      jestem mamą 3 chłopców, kiedy miałam jeszcze dwóch i byłam w czasie rozwodu nie
      mogłam znależć pracy, bowiem nawet w pralni na stanowisku prasowaczki na nocnej
      zmianie mówiono mi, iż nie powinnam myśleć o karierze (kariera z żelazkiem),
      ale o dzieciach (jakby one jeść nie musiały). Potem jednak spotkała mnie
      jeszcze jedna paranoja - mianowicie ktoś dał mi zaliczkę 200zł a konto nowej
      pracy, a potem po 3 dniach zadzwonił do domu, że nie mogę zostać przyjęta,gdyż
      karmię piersią i powinnam wrócić do męża...W dniu dzisiejszym spodziewam się 4
      dzieciątka,mam nowego męża, wychowuję synów, dbam o wszystko co jest związane z
      zawodem matki i żony, ale niesmak, iż nie mogę dołożyć do wspólnej kasy
      zwykłych pieniędzy na rachunki jest niemiły. Przecież ja mam 36 lat, zawsze
      byłam oddanym i świetnym pracownikiem , który awansował, dlaczego dzisiaj mogę
      tylko usiąść w auchanowskiej kasie, gdzie popracuję może miesiąc, potem przejdę
      do kasy w Carrefour albo Geant? Matka Polka, to ani chwała, ani honor, ani duma
      żadna kiedy kobieta nie może stać się samodzielna, bo o to dbają wszyscy inni w
      naszym kraju. Nikt nie ma prawa liczyć mi dzieci, nikt nie ma prawa krytykowac
      sposobu karmienia dziecka, nikt też nie ma prawa obdzierać mnie z
      macierzyńskiej godności...gdybym dostała pracę nawet za 1000zł miesięcznie
      jeszcze dzisiaj bym skorzystała, ale ...jestem przecież w ciąży. Pozdrawiam
      matki, żony, wszystkie te , które pracują w domu i wszystkie te którym jednak
      się udało.
      • nisia8 Re: Firma przyjazna mamie 28.07.05, 14:15
        Witam wszystkie pracujace i nie pracujące mamy.
        Od przyszłego poniedziałku wracam do pracy po czteromiesięcznej przerwie (czyli
        po urlopie macierzyńskim). W domu zostawiam czteromiesiecznego synka i jego
        trzyletniego brata. Karmię piersią, mam nową nianię (od tygodnia), z której nie
        jestem niestety w pełni zadowolona i jestem całym tym zamieszaniem przerazona.
        płaczę od dwóch tygodni, mój mały dostaje histerii na widok butelki, a ja razem
        z nim. Nie wiem czego oczekuje od Was miłe emamy, ale szukam ratunku, albo
        chociaz wsparcia wszedzie!!!!!!!!!!
    • amb25 Re: Firma przyjazna mamie 20.07.05, 10:46
      Ja pracowałam w takiej firmie przyjaznej mamie , pracownikowi i klientowi.
      Przez sześć lat. Nie było porblemów z kramieniem piersią, wcześniejszym
      wychodzeniem, czy zwolnieniem się z pracy z powodu przestawienia w przedszkolu
      itp. Gdy chorowało dziecko - albo pracownik - to Szefostwo twierdziło, że
      zdrowie szczególnie Dzieci jest najważniejsze i mamy nie mieć wyrzutów sumienia
      i do czasu wyzdrowienia mamy się nie pokazywać. Jeśli koniecznie chcieliśmy to
      mogliśmy brać pracę do domu i pracowac przez Internet. Nawet nie macie pojęcia
      jak zobowiązuje takie podejście pracodawcy. Czuliśmy się odpowiedzialni za
      firmę, tak jakbyśmy byli jej współwłaścicielami.
      Musiałam się zwolnić bo przenosiłam się do innego miasta, niestety.
      Nawet w czasie pracy w tamtej firmie wiedziałam, że nasz Szef to złoty człowiek
      (przynajmniej w stosunku do nas pracowników) i wcale nie był skąpy (w
      przeciwieństwie do Krakusów, u których teraz pracuję...).
      Ale taka firma jest chyba tylko jedna w Polsce sad((( Tu w Krakowei warunki są
      zupełnie inne i podjeście pracodawców też zupełnie inne.
      • kawusia76 Re: Firma przyjazna mamie 20.07.05, 11:29
        raczej nie jedna albo pracowałysmy w jednej firmiesmilei miałyśmy jednego szefasmile
        ja swojemu dyrektorowi to chyba powinnam pomnik postawićsmiledbał o mnie przez
        cała ciażę,odwiedzał w szpitalu,po urodzeniu małej przysłał mi kwiaty,czasami -
        kiedy maz nie mógł po mnie przyjechac-odwoził do domu.mogłm zadzwonic i
        powiedziec ze nie mam siły przyjśc do pracy.wogóle byłam maskotką oddziału smile
        podczas macierzyńskiego wysłano mnie na ważne szkolenie,do pracy wróciłam dośc
        szybko-świetna atmosfera,szef podpytuje mnie o córke,domaga sie obejrzenia
        zdjęcsmile))a kiedy mąz przywiózł mi mała do firmy nosił ją na rękach i dawał
        krawat do zabawysmilesam ma małe dzieci wiec wiele spraw jest dla niego
        oczywistych-szczepienia,ząbkowanie,katarki,nieprzespane noce.
        • nisia8 Re: Firma przyjazna mamie 28.07.05, 14:19
          piszesz, że dość wczesnie wróciłaś do pracy. Jak sobie poradziłas z karmieniem,
          nianią i zostawieniem malucha w domu?
          • kawusia76 Re: Firma przyjazna mamie 28.07.05, 14:24
            wróciłam do pracuy jak Ludwika miła 3,5 miesiąca.karmiłam mała niecały miesiąc -
            miałam barddzo mało pokarmu a pózniej juz wcale wiec i tak była na
            butli.córcia została z babcią- mąz przywozi moja mamę do nas.na początku
            dzwoniłam do domu co poł godziny,teraz tylko w porach karmienia,co nie zmienia
            faktu ze baaardzo tęsknię za moją córciąsmile
    • tapirek5 Re: Firma przyjazna mamie 28.07.05, 09:31
      Jak czytam o firmach przyjaznych mamom to trudno mi w nie uwierzyć. Pracuję od
      ponad 4 lat w państwowej firmie. Uczestniczyłam w wielu szkoleniach w Polsce i
      zagranicą. Firma w połowie finansowała moje studia podyplomowe, swoje obowiązki
      wykonywałam rzetelnie i wydawało mi się, iż przełożeni to widzą i doceniają.
      Mój bezpośreni przełożony do czasu mojego poworotu do pracy z urlopu
      macierzyńskiego był dla mnie wzorem i autorytem. Wydawało mi się, że bardzo mi
      pomaga i wiele mu zawdzięczam. Teraz wiem, że wszystko co osiągnęłam
      zawdzięczam tylko sobie. Razem z dwoma kolegami tworzyłam od początku wydział,
      w którym teraz pracuje 23 osoby! Pełniłam obowiązki kierownika jednego z dwóch
      oddziałów w tym wydziale. Kolega, który zaczynał ze mną zajmuje bardzo wysokie
      stanowisko w nszej firmie no ale cóż jest mężczyzną. Zawsze wiedziałam, że
      kobieta musi trzy razy więcej pracować od mężczyny aby została doceniona, ale
      to co spotkało mnie po powrocie z urlopu macierzyńskiego zaskoczyło mnie
      bardzo, tym bardziej, że oświadczając bezpośredniemu przełożonemu, iż jestem w
      ciąży usłyszałam, że to cudowna wiadomość i żebym niczym się nie martwiła. Po
      powrocie do pracy byłam bardzo źle traktowana, byłam krytykowana z byle powodu,
      wymyślano śmieszne argumenty, żeby odebrać mi stanowisko. Po miesiącu
      usłyszałam, iż nie spełniam oczekiwań, nie uzupełniłam wiedzy po powrocie do
      pracy itp. Byłam w szoku, najbardziej zabolał mnie brak szczerości ze strony
      moich przełożonych, no ale cóż przecież nie mogli mi oficjalnie powiedzieć, że
      to kara za moją nieobecność w pracy. Okazało się, że w trakcie mojego urlopu
      cała firma szeptała, iż zostanie odebrane mi stanowisko, niestety wcześniej to
      nie dotarło do mnie, zresztą co to by zmieniło. Pracowałam do 8 miesiąca ciąży,
      w trakcie delegacji służbowych dwa razy omdlałam, jedno omdlenie skończyło się
      zabraniem mnie przez pogotwie do szpitala, lekarze orzekli przepracownie. Tego
      w firmie nikt już nie pamięta. Żałuję, iż wcześniej nie poszłam na zwolnienie
      lekarskie, poświęcanie się dla firmy nie ma sensu i tak nikt tego nie doceni!
      Teraz szukam innej pracy. Nie wiem czy znajdę taką w której kobiety w ciązy i
      posiadające małe dzieci są traktowane godnie, ale w mojej firmie nie chcę już
      pracować.
      Mam cudowną córeczkę która jest dla mnie wszystkim i którą kocham do szaleństwa
      i nawet przez chwilę nie żałowałam, że zdecydowałam się na dziecko. Niestety
      raczej na drugie dziecko się nie zdecyduję. Smutne ale rzeczywistość do tego
      doprowadziła!

      Tapirek5
    • 30kaska Re: Firma przyjazna mamie 07.08.05, 14:09
      zatrudniłam się w Ośrodu Pomocy Społecznej jeszcze przed ślubem - rok
      zapieprzałam bez odpoczynku. Po półtora zaszłam w ciążę, ale dalej pracowałam.
      Nikt nic nie chciał za mnie zrobić - musiłąmam iść na zwolnienie - zmieniono mi
      umowę na czasową do dnia porodu. Ale pan DYREKTOR zapewniał że mnie przyjmie.
      Dzięki Bogu miałam 6 miesięczny macierzyński, bo do pracy nie wróciłam.
      Przyjęto kolejną naiwną, młoda - po wykorzystaniu, gdy tylko napomknęła że
      wychodzi za mąż - nie przedłużono jej umowy
      • gombek Re: Firma przyjazna mamie 14.08.05, 13:20
        Od kwietnia szukam pracy. Chodze na spotkania. Branza dosc hermetyczna, ludzie sie znaja. I
        choc nie mam tego w cv wszyscy wiedza, ze sama wychowuje syna. I na kazdym spotkaniu pada
        pytanie: "jak wyobrazasz sobie prace w naszej branzy samotnie wychowujac dziecko?". I co z
        tego, ze sobie wyobrazam, ze pracowalam przez 2,5 roku, nie chodzilam na zwolnienia,
        zasuwalam w weekendy i po nocach... Pomimo wysokich kwalifikacji, nagrod, doswiadczenia
        jakos nikt nie decyduje sie mnie zatrudnic... Boje sie nastepnych spotkan. Boje sie, ze wybuchne
        i powiem, iz takie pytanie jest niezgodne z konstytucja. Bo to przeciez moja prywatna sprawa
        tak wszystko zorganizowac, zeby pogodzic role mamy i pracownika. Zastanawiam sie tez nad
        malym przebranzowieniem. Bo klamac nie umiem i nie powiem przeciez, ze moje dziecko
        wychowuje babcia we wsi pod radomiem... A moglabym...
    • magda2321 Re: Firma przyjazna mamie 27.09.05, 12:02
      W mojej firmie super dzieci można mieć. No ale chyba nie ja. Od 16tc siedzę na
      L4, gdyż kierowniczka nie dała mi pracować w normalnych warunkach. Z dnia na
      dzień pójście tam było coraz to większym koszmarem. Powód- to ja jestem w ciąży
      z pierwszym dzieckiem a nie moja kierowniczka z drugim. Od momentu kiedy wyszła
      na jaw moja ciąża dostawałam z miesiąca na miesiąc mniej wypłaty. Ale dziwne bo
      pracy miałam tyle samo a niekiedy więcej. Wiem,że po macierzyńskim będę musiała
      szukać nowej pracy, bo chyba tam nie mam po co wracać. Zastanawiam się tylko
      dlaczego szef nie interweniuje w takich sytuacjach. No chyba że o niczym nie
      wie. Tak więc u mnie w pracy nie szefostwo stawia warunki pracy tylko
      kierowniczka zupełnie obca im osoba.
      • ania.76 Re: Firma przyjazna mamie 27.09.05, 13:52
        Przeczytałam wszystkie wypowiedzi bardzo dokładnie. I muszę napisać, że należę
        do "szczęćiarzy". Moja firma jest przyjazna ciąży, mamie i dziecku.
        Kiedy podzieliłam się ranosną wiadomością że jestem w ciąży z moją kierowniczką
        a potem z dyrektorem szczerze mi gratulowali i cieszyli się razem ze mną.
        W czaasie ciązy byłam na dwóch zwolnieniach. od początku ósmego miesiąca w
        ogóle nie przychodziłam do pracy, byłam na zwolnieniu już do końca.
        Tak jaki i w ciży tak i po urodzeniu malego szefostwo interesowało się co u
        mnnie.
        Synek urodził się poważnie chory. W ciągu pół roku przeszedł pięć operacji.
        Dyrekcja stanęła na wysokości zadania. Telefony, odwiedziny, wielki pluszak
        dla małego, ciągłe pytania: "czy możmy w czymś pomóc". Wspominam to wszystko
        ze łzami w oczach. Między innymi właśnie postawa szefostwa pozwoliła przetrwać
        mi te ciężkie chwile i była światełkiem w tunelu.
        Do pracy wróciłam kiedy mały miał 5 misięcy. Nie mogłam usiedzieć z małym, było
        mi bardzo ciężko, byłam zrozpaczona chorobą dziecka, chciałam wrócić szybko do
        pracy. Nikt nie stwarzał problemów, przeciwnie, wszyscy się cieszyli.
        Przełożeni wiedzieli, że wracam do pracy prosto po macierzyńskim a przed moim
        dzieckiem jeszcze dwa zabiegi operacyjne, co więże się z moją nieobecnością w
        pracy przez dłuższy czas.
        Zaznaczę, że kiedy chodziliśmy od lekarza do lekarza, szukając ratunku, bo nie
        wiedzieliśy co dolega naszemu dziecku (diagnoza została postawiona dopiero
        kiedy mały miał 3 mies.), mój dyrektor bardzo nam pomógł. Dał namiary na
        znakomitego lekarza. Potem dzwonił nawet na salę operacyjną kiedy mały był
        operowany. Zszedł do nas lekarz i powiedzial"Pani Aniu, z małym wszystko
        dobrze, ale dzwonił pani dyrektor w czasie zabiegu z poleceniem, że mam malego
        zoperować jak najlepiej, bo to dziecko najlepszej jego pracownicy".
        Dziewczyny, wtedy to było dla mnie mało istotne, ale potem , kiedy to
        analizowałam na spokojnie... Poryczałam się.
        Mój synek we wrześniu skończył 2 latka. Ostatnią operację miał w lipcu zeszłego
        roku. Choroba dzięki Bogu okazała się całkowicie wyleczalna. Pracuję nadal w
        tej samej firmie, i chociaż nie zarabiam dużo nie zamierzam zmieniać pracy.
        Przełożeni pytają często o mojego synka. Nie mam problemów ze zwolnieniami,
        kiedy chcę mogę wychodzić wcześniej (szczepienia, wizyty u lekarzy, itp).
        Mój dyrektor nie jest człowiekiem wylewnym, wzbudza respekt i wymaga od swoich
        pracowników respektu w stosunku do swojej osoby. Zarządza firmą zatrudniającą
        1000 osób. Fakt, jestem z grona jego tzw. najbliższych pracwników, ale on
        nigdy, powtarzam, nigdy nikomu nie odmówił pomocy.
        Pracuję w służbie zdrowia. Dyretor jest dyrektorem naczelnym szpitala. Chociaż
        nie wiem, czy to ma znaczenie. Znaczenie ma to, jakim jest człowiekiem.
        Pozdrawiam, Ania
        • ania.76 Re: Firma przyjazna mamie 27.09.05, 13:57
          Przepraszam, za błędy, spieszyłam się. Jestem teraz w pracy smile
    • edytka-82 Re: Firma przyjazna mamie 29.09.05, 11:45
      Mając 22lata zaczęłam pracowac na stanowsku w samorządzie. Była o praca
      intewencyjna na 6miesięcy. po tym czasie dostałam umowę na rok. Podczas tego
      roku zaszłam w ciązę, wyszłam za mąż, urodził sie mój pierworodny. Kuedy
      szefostwo dowiedziało się, że bedę miała dziudziusia postawili mi warunek -
      albo wrócę do pracy po macierzyńskim, albo korzystam z urlopu wychowawczego
      jednocześnie żegnając się z pracą. Roczna umowa skończyła się, kiedy
      korzystałam z urlopu macierzyńskiego ale natychmiast po przyjściu podpisałam
      umowę na czas nieokreślony. Znaleźliśmy z mężem opiekunkę do naszego synka i
      jesteśmy z niej bardzo zadowoleni. 11października mija rok, jak wróciłam do
      pracy na to samo stanowisko. Nie żałuję swojej decyzji a jedynie bardzo się
      cieszę, że mam wyrozumiałych szefów, jeśli spóźnię się do pracy parę razy w
      tygodniu, bo np. synek nie chiał wstać (odprowadzam go do opiekunki, ponieważ
      ona najlepiej czuje się u siebie w domu aniżeli u nas), zjeść śniadania czy coś
      innego lub jeśli muszę natychmiast wyjść do synka, też otrzymuję ich
      pozwolenie.
    • baba301 Re: Firma przyjazna mamie 30.09.05, 16:43
      VOLVO-"przyjazny koncern". Ja mam wspaniałą córeczkę, która ma rok i osiem
      miesięcy (ur. I'2004) i bardzo się cieszę, że "zlikwidowano moje stanowisko
      pracy" po urlopie macierzyńskim w ubiegłym roku w jednej z firm koncernu Volvo.
      A to z takich m.in. powodów: praca, która teoretycznie powinna odbywać się w
      godzinach od 8 do 17 - trwała do godz. 18 lub 19, ponieważ "towarzystwo samych
      ważnych ludzi" przychodziło dopiero ok. 9 i przez co najmniej godzinkę piło
      poranną kawkę, niejednokrotnie przy gazetce. A potem jak się brało do roboty,
      to się robiła godz. 16 i jak my normalni ludzie, mający domy i niejednokrotnie
      dzieci chcieliśmy już o tej 17 punktualnie wyjść z pracy - to wszyscy, łącznie
      z osobą na stanowisku SZEFA patrzyli na nas "wilkiem". Teraz pracuję (dzięki
      Bogu) sobie spokojnie w administracji rządowej do godz. 16, a jeśli zostaję
      dłużej (tak jak teraz) - to tylko z własnej woli, żeby np. posurfować po
      internecie. Pieniądze są co prawda trochę mniejsze, ale TAM (tzn. do tej jednej
      firmy z grupy VOLVO) nie wróciłabym nigdy i za żadne już pieniądze, bo kontakt
      z moją córką i powroty do domu zanim dziecko uśnie są dla mnie warte dużo
      więcej. Ja jestem 3 osobą (kobietą) potraktowaną w ten sposób, a wiem, że w tej
      chwili jedna z koleżanek jest też już na macierzyńskim, a osobie która ją
      zastępuje obiecano etat, oczywiście wyłącznie zamiast tamtej... Smutne? Nie
      wiem... Dla mnie to był znak, że po prostu muszę zmienić swoje życie i ten pęd
      do pieniędzy zastąpić czymś normalniejszym. Ale tak nie powinno być! Bo jak
      mają żyć matki/rodziny z malutkimi dziećmi bez pieniędzy?! A podobno VOLVO to
      taki przyjazny, Szwedzki koncern... Podobno tam kobiety maja nawet rok płatnego
      urlopu macierzyńskiego... Stać ich, bo wykorzystywać mogą Polki... A co im
      zależy - jak prawo im na to pozwala...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka