przybłąkał się dziasiaj do nas, młoda śliczna kotka, nabrałam wielkiej
ochoty, żeby zwierzaka przygarnąć, zwłaszcza, że mieszkam w domku z
ogródkiem. Niestety mąż postawił zdecydowane veto, a jego argumenty to:
1. zeżre naszą papugę, która i tak siedzi przważnie w klatce
2. na pewno dziecko (14,5m) uczuli się na sierść
3. kot nie jest przebadany, więc na pewno chory, z robakami, pasożytami i
pchłami (wygląda na zupełnie zdrowego)
4. a poza tym to kotka, więc kocięta.... itd
Mamy, właścicielki kotów, pomóżnie mi obalać argumenty męża, jak to jest z
badaniami i antykoncepcją
W moim rodzinnym domu zawsze były psy i koty, nie wspominając o świnkach,
chomikach, papużkach; chciałabym aby moje dziecko też coś z życia miało
Dodam, że kociak wyladował u moich rodziców, ale mam nadzieję, że przy Waszej
pomocy będzie to stan przejściowy...