"cud" macierzyństwa

14.10.05, 18:35
Czy są tutaj mamy, które tak jak ja mają czasem wszystkiego dość? Czy musimy
ciągle piać hymny pochwalne na cześć macierzyństwa? Ja mam kochaną córeczkę,
ale brak mi towarzystwa, kogoś, z kim można pogadać. Czasem chciałabym się
wyżalić, ale tem pokutujący mit "cudownego" macierzyństwa.
W końcu nic nie jest idealne do końca. Ja jestem zmęczona, a Wy?!!!
    • wieczna-gosia Re: "cud" macierzyństwa 14.10.05, 18:48
      wejdz w wyszukiwarke- sa dni kiedy tu same wsciekle siedza smile))
    • pantera80 Re: "cud" macierzyństwa 14.10.05, 18:50
      Pisz na forum.Moze to cos pomoze.smile
    • musia2002 Re: "cud" macierzyństwa 14.10.05, 18:52
      Ja tez mam juz dosyc.Aby sie "dobic" mysle o drugim dziecku.Rok temu na pytanie
      mojej tesciowej "jak sie miewam"odpowiedzialam,ze czasem mam juz dosc tej
      rutyny,odpowiedz uslyszalam taka "taka rola matki i zony"-nic dodac!!!
    • kalina_p Re: "cud" macierzyństwa 14.10.05, 18:56
      Bo ja wiem? Może czasem. W zasadzie raczej jednak jest super - mala grzeczna,
      nieklopotliwa. A najwazniejsze chyba, że mąz to moj przyjaciel i partner, z nim
      moge gadac o wszystkiem, i dzielic obowiazki.
      Czasami mam takie dni, że mniej mi sie chce, ale to szybko przechodzi - mąż
      wtedy zabiera małą na spacer i po zakupy a ja sie leniewink
      • elf1977 Re: "cud" macierzyństwa 14.10.05, 19:05
        no tak, tak jak patrzę, to różne są humorki...Niby rola matki i żony, ale...Mój
        mąż wraca bardzo późno, cały dzień jestem sama (wizyty teściowej nie cieszą
        mnie aż tak bardzosmile)). Niedawno przeprowadziłam się do Warszawy, więc grono
        znajomych wąskie. Czy ktoś Wam pomaga przy dziecku? Ja czasem chciałabym
        pomocy, ale jestem zbyt dumna, by o nią poprosić. (męża to oczywiście nie
        dotyczy, ale on i tak rzadko bywa w domu)
        • musia2002 Re: Do elf1977 14.10.05, 19:34
          Nikt mi nie pomaga przy dziecku[maz jak najbardziej].Cala rodzina zostala w
          Polsce a my na wygnaniu sami.Najgorsze sa swieta-tylko my w trojke[ale coz to
          byl nasz wybor].Od trzech lat nigdzie nie bylismy sami z mezem,wciaz i wszedzie
          z malym.Zazdroszcze mama,ktore moga podrzucic dziecko chociaz na godzinke do
          babci,cioci.Przyjaciol tez tu nie posiadamy.Samotna ta nasz "trojca".
          • mama_kotula Re: Do elf1977 15.10.05, 00:53
            U mnie też trójca, ale bez faceta... I też miewam dosyć. Bardzo, bardzo często.
            Dobrze, że chociaż babcia jest, bo chybabym zęby w ścianę wbić musiała.
            Pozrdrawiam
            Marta + Ich Dwoje
          • edytkus Re: Do elf1977 15.10.05, 09:12
            musia2002 napisała:

            > Nikt mi nie pomaga przy dziecku[maz jak najbardziej].Cala rodzina zostala w
            > Polsce a my na wygnaniu sami.Najgorsze sa swieta-tylko my w trojke[ale coz to
            > byl nasz wybor].Od trzech lat nigdzie nie bylismy sami z mezem,wciaz i wszedzie
            >
            > z malym.Zazdroszcze mama,ktore moga podrzucic dziecko chociaz na godzinke do
            > babci,cioci.Przyjaciol tez tu nie posiadamy.Samotna ta nasz "trojca".

            no moja droga, to chyba musimy sie gdzies razem wybrac smile
    • mamapiotra Re: "cud" macierzyństwa 14.10.05, 19:23
      Ja musze wytrzymać cały dzień sama. Teraz jeszcze z przeziębieniem. Trudno mi jest być wesołą mamą dla malusia i czasem chciała bym coś zmienić. Jeszcze niedawno starałam sie walczyć o jakieś zainteresowania i znajomości. Już sie poddałam. Teraz mam już tylko Piotrusia.
      Lepiej jest wieczorem, gdy mąż wraca. Ale dzień w dzień rutyna rutyna rutyna.
    • maadzik3 Re: "cud" macierzyństwa 14.10.05, 20:52
      Nie ma niczego skladajacgo sie z samych zalet, i macierzynstwo nie jest
      wyjatkiem. Z pewnoscia nie zaluje i uwazam ze bylo warto. Bardzo kocham moje
      dziecko, ale czasem mam ochote wyjsc i wrocic... powiedzmy za 3 dni. Czasem mam
      dosc, ot, zycie. Wiec nie widze powodu zeby twierdzic ze zawsze jest mi
      wspaniale. A komus jest???
      Magda
      • ala67 Re: "cud" macierzyństwa 15.10.05, 00:01
        Mogę powiedzieć z czystym sumieniem: jest mi wspaniale!
        Ale przyznać trzeba, że najgorsze za mną: dzieci są odchowane, kontaktowe, dość
        samodzielne. Dużo mniej niż kiedyś chorują, a może to mnie się punkt widzenia
        zmienił po tych paru latach doświadczeń? Byle katar czy kaszel mnie z równowagi
        nie wyprowadza. Mam czas dla moich dzieci, ale dla siebie również - te parę
        godzin, kiedy idą do szkoły/przedszkola jest do mojej dyspozycji. Mogę w tym
        czasie sprzątać czy prasować, ale mogę również pójść na aerobik, na zakupy,
        poczytać, posiedzieć na forumsmile Są oczywiście priorytety, ale dawno podjęłam
        (wraz z mężem) decyzję, że nie jest nim sterylny dom bądź obiad z dwóch dań.
        Czasem też muszę popracować - ale mam z tego sporo satysfakcji, no i całkiem
        wymierne korzyści.
        Popołudnia podporządkowane są dzieciom, ich zajęciom. Staram się przy okazji
        uszczknąć coś dla siebie: jedna córka na zajęciach, młodsza z kolezanką w sali
        zabaw, ja w tym czasie - kawa z koleżanką, bilard z mężem, zakupy...
        Oczywiście zdarzają się dni takie jak dziś: mała chora, cały dzień
        podporządkowany jej kaprysom, marudzeniu, kombinowanie, jak w to wpasować
        zajęcia starszej córki, jak wszystko pogodzić. Zero czasu dla siebie (chyba, że
        tuż przed północąsmile)) Trudno, tak musi być, i to wcale nie potrwa długo. Ja już
        niestety wiem jedno: dzieci rosną bardzo szybko...
        Wiem jedno: sporo rzeczy w życiu robiłam, i NIC nie dało mi tyle szczęścia i
        satysfakcji, co wychowywanie moich córek. Zawsze to sobie powtarzam, gdy
        ogarnia mnie zniechęcenie.
        Jestem zadowoloną z życia mamusiąsmile))
        czego i Wam życzę
        i pozdrawiam
    • vibe-b Re: "cud" macierzyństwa 14.10.05, 21:13
      elf1977 napisała:

      > Czy są tutaj mamy, które tak jak ja mają czasem wszystkiego dość? Czy musimy
      > ciągle piać hymny pochwalne na cześć macierzyństwa? Ja mam kochaną córeczkę,
      > ale brak mi towarzystwa, kogoś, z kim można pogadać. Czasem chciałabym się
      > wyżalić, ale tem pokutujący mit "cudownego" macierzyństwa.
      > W końcu nic nie jest idealne do końca. Ja jestem zmęczona, a Wy?!!!

      No ja, ja jestem. Jakbym wiedziala, kiedys, jakim poswieceniem jest posiadanie
      dziecka i jak to wyglada, to bym pozostala bezdzietna.

      pozdr
    • czajkax2 Re: "cud" macierzyństwa 14.10.05, 21:21
      elfie mysle ze kazda mama ma czasami dosc. To normalne. macierzynstwo bywa
      baaaaaardzo męczącesmile ja wlasnie mam taki dzien hehe. Ale powiem ci ze forum
      mnie odstresowuje i pomagasmile pozdrawiam
      • mamaemmy Re: "cud" macierzyństwa 15.10.05, 00:29
        U mnie akurat nie ma takich chwil dużo ...smile
        Były na początku,co jest zrozumiałe,bo nerwy były niesamowite,czy Emka będzie mieć porazenie mózgowe,autyzm,czy może będzie niewidoma??To były stresy przez czytanie takich niektórych artykułów,jak ten co dziewczyny opisywały w Marie Claire,patrzenie na statystyki itd...
        Teraz juz wiem,że jest zdrowa i będzie ok-musi być!Po tym co przeszłam potrafie może mocniej docenić każdy uśmiech,każda reakcje,każdy dzień z nią spędzony.

        Ale to tez wypływa z tego,że Emka jest grzeczna,to typ "aniołka"opisywany w "Języku niemowląt"Tracy Hogg.

        Dodam,że mojego męża też nie ma całymi dniami.

        Swietnie radzimy sobie we dwie.
        Gorzej tylko jest,jak dopadnie mnie PMSsmile
        • mama_kotula Re: "cud" macierzyństwa 15.10.05, 00:55
          Kurcze, wszystkie macie Aniołki lub w najgorszym przypadku Średniaczki, a mnie
          się dwa Żywczyki trafiły. Czy wy wiecie co potrafią 2 Żywczyki zrobić z
          mieszkania?
    • anqa3 Re: "cud" macierzyństwa 15.10.05, 00:49
      Kocham swoje dzieci, ale czasem mam ich dość i uciekłabym na drugi koniec
      świata. Najczęściej wtedy gdy zaczynają wrzeszczeć albo marudzić (są jeszcze
      małe). Z jednym dzieckiem lepiej dawałam sobie radę, dobiłam się drugim.
      Jednak nie zamieniłabym swojego życia na żaden inny "lepszy model". Wystarczy
      jeden słodki uśmiech małej buźki i od razu jest mi lepiej.
    • lola211 Re: "cud" macierzyństwa 15.10.05, 09:29
      A ja nie mam "dosc".Tak w ogóle to ciągle jestem zdumiona faktem, jak malo
      klopotliwe jest posiadanie dziecka- przed zajsciem w ciaze mialam zupełnie inny
      obraz macierzynstwa.A tu sie okazalo, ze maluch moze byc ulozony, nie
      przysparzac wiekszych zmartwien, nie musi urzadzac histerii, niszczyc
      wszystkiego wokól, absorbowac caly czas- a tak mi sie wydawalo, ze bedzie.Ale
      ja mam jedno dziecko i pelno osob sluzacych pomoca, którym podrzucam dziecko.Na
      brak towarzystwa tez nie narzekam.
    • gawliki Re: "cud" macierzyństwa 15.10.05, 09:31
      ja jestem szczesliwa,czasem brak towarzystwa ale sama xchce.albo jak chce
      wychodze do znajomych maz siedzi z mala............
    • galia29 Re: "cud" macierzyństwa 15.10.05, 10:58
      Moje pierwsze dziecko było niekłopotliwe i mimo braku jakiejkolwiek rodziny
      wokół, całkiem nieźle sobie radziliśmy.I na pracę czas się znalazł i na jakieś
      życie towarzyskie choć rzeczywiście wszystkie imprezy musiały zostać
      sprowadzone do naszego domu.No więc ...zaszłam w drugą ciąże.I...rozleciało mi
      się małżeństwo- i teraz to ja jestem dopiero zdyganą matką i przyszłą
      matką.Samotna pracująca matka dwójki????W tym noworodka??Boże miej mnie w swej
      opiecesmile
      • elf1977 Re: "cud" macierzyństwa 15.10.05, 15:49
        Sytuacje są różne. Dobrze, że nie tylko ja mam dość, nie muszę czuć się wyrodną
        matkąsmile
        Wiem, że innym matkom jest dużo trudniej niż mnie...ale jak to w świecie bywa,
        każdy koncenytuje się przede wszystkim na sobie. A szkoda. Może lepiej by było,
        gdybym mogła z kimś pogadać, a nawet doradzić czy pomóc?
        Gdyby któraś z Was chciała napisać na priv...można się powymieniać
        doświadczeniami. Moja córeczka jest jeszcze malutka, ale na razie jest zdrowa,
        choć absorbująca. Nie umiem sobie wyobrazić sytuacji, gdybym musiała cały czas
        żyć w strachu, choć mały niepoój cały czas mki towarzyszy. Czy któraś z Was
        jest jeszcze z Warszawy? Ja tu mieszkam od roku, ale nadal jest to dla mnie
        obce, betonowe miasto, w którym nie umiem się odnaleźć. Stąd też samotność.
        Piszcie na forum, będzie łatwiejsmile Albo do mnie, będzie mi miło.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja