10.12.05, 21:35
W sobotę i niedzile na forum zazwyczaj pustki.Co takiego porabiacie kobietki?
Jak spędzacie niedzielę?Zakładając oczywiście że akurat rodzina w kaplecie?
My zazwyczaj pół dnia nie robimy nic.Tzn zalegamy przed telewizorem a potem
idziemy do dziadków.Nie znoszę takich dni!Ale z drugiej strony rozumiem że
mężowi który cały tydzień pracuje może się nic innego nie chcieć.Ale jutro....
Udało mi się namówić mojego męża i wybieramy się z moją siostrą i jej
rodzinką na łyżwy!Natalkę zawozimy dziadkom a sami sie troszkę
rozerwiemy.Myślę że będzie niezła zabawa,ja nie jeździłam na łyżwach kilka
lat a mój mąż nigdy!To może być zabawne widowisko!Już nie moge sie doczekać!
Obserwuj wątek
    • agnieszkaela Nadka1 10.12.05, 22:01
      Oj, zebys sie Nadka nie zdziwila... moj mezulek tez nigdy nie jezdzil na
      lyzwach i kiedy pierwszy raz wybralismy sie na lodowisko tonem eksperta
      wujasnialam co i jak (Choc sama ladnych pare lat nie jezdzilam) No i zawstydzil
      mnie mezus... bo juz po kilkunastu minutach smigal jak sie patrzy, a ja do
      konca asekurowalam sie przy bandzie.
    • sledziowa Re: Niedziela 10.12.05, 22:28
      A mój mąż zajął się dziś porządkami w piwnicy, upłynął mu na tym cały dzień...
      A ja spędziłam go jak zwykle z moją córeczką, nie będę tu wypisywać co robiłam
      bo sama już wszystkiego nie pamiętam, wiem tylko, że jestem już tym dniem
      bardzo zmęczona i cieszę się, że za chwilkę będę mogła się położyć spać. Gotuję
      jeszcze obiad na jutro, dzięki temu będę mogła jutro troszkę dłużej pospać...

      A Tobie Nadko zazdroszczę planów na jutro, ja osobiście nie jeżdzę na łyżwach
      za to mój mąż śmiga jak zawodowiec... jako dzieciak uwielbiał grać w hokeja
    • kasper68 Re: Niedziela 11.12.05, 10:05
      W sobotę rano zazwyczaj robię większe porządki, no chyba, że zdążę w piątek.
      Sobota jest też przeznaczona na jakieś większe zakupy typu ubraniowego,
      remontowego lub prezentowego ( szczególnie przed świętami ) a że w związku z
      tym musimy pofatygować się do większego miasta niż nasze, trwa to przeważnie
      cały dzień. Często w sobotę lub w niedzielę wychodzimy też na imprezy
      urodzinowe do krewnych. No a w niedzielę rano ja na mszę o 7.30 a potem mąż z
      synem na 9.00. Córka jest jeszcze za mała by chodzić więc musimy się wymieniać.
      Potem śląskim zwyczajem obiad o 12.00. Po obiedzie mąż zazwyczaj ucina sobie
      drzemkę, ja mam czas na swoje przyjemności. Po południu kawa z ciastkiem, lub
      wychodzimy do znajomych a w lecie przeważnie to już od południa jesteśmy na
      basenie. Wieczorem jakiś film i tak cały weekend zleci.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka