gosiula81
03.05.06, 22:50
Kurcze, czy ten dzien musial sie tak skonczyc? Wszystko bylo piekne do
powrotu mojego meza z pracy. Ale napisze od poczatku. Moj mąż odziedziczyl po
swojej mamie charakterek, a dokładniej wyliczanie pieniedzy co do grosza.
Zawsze gdy sobie cos kupie, to pozniej mi wypomina ze trace kase na bzdury,
chociaz wcale nie musi tak myslec, ale robi to dla zasady. Ostatnio kupilismy
dzialke i musielismy sie troszke zadluzyc. Do 10 zostalo nam 60zl na koncie,
wiec oszczedzamy jak tylko mozna, a mamy na utrzymaniu jeszcze dzidzie. I maz
dzis wpada do domu i ze stoickim spokojem oznajmia mi, że dostal mandat, bo
jechal z niezapietymi pasami i ruszyl z piskiem opon na skrzyzowaniu
(domyslam sie ze chcial sie popisac przed kolega). Wkurzylam sie nie za to,
że mial nie zapietych pasów (bo ja sama jezdze bez pasow), ale za jego
szczeniackie zachowanie. Bo gdyby nie ruszyl z piskiem opon, ten policjant
nawet by go nie zauwazyl. Mandat wynosi...200zł. SUPER. Malo tego. Mąż tak
pokrecil ta sprawe, że to mi jest glupio i czuje sie winna. Nie wiem o co mu
chodzi. Strzelil takiego focha jak nigdy - on sie nigdy na mnie nie obraza.
On sie wogole nigdy nie obraza na nikogo. Powiedzialam mu ze za to chce
kosiarke do trawy. Kilka dni wstecz mowil ze nie kupimy kosiarki, bo za duzo
wydatkow na raz. Teraz sam sobie wykopal dolek. Dlaczego ja mam cierpiec
przez jego glupote, szczegolnie ze to nie pierwszy jego mandat. Tylko nigdy
nie bylo to 200zl! Wczoraj nawet zalowal mi 8 zł na specyfik na mlecze, a za
darmo komus odda 200zł i jeszcze powie ze to bzdura!
Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr gotuje sie normalnie w srodku.