Bo mój mąż chyba tak. Jak się nauczy czegoś nowego, zaczyna byc miły pod
jednym wzgledem to mu się stare dobre nawyki kasują. Wspaniale
potrafi "zadbać" o równowagę, żeby mi za dobrze nie było. Np. w końcu zaczoł
po sobie sprzątać , za to moge zapomnieć zeby poszedł np rano po pieczywo.
Zaczoł mi znów prawić komplementy ale za to pozwala kumplowi na głupie żarty
pod moim adresem. Wczoraj myślałam że go zabije. Kolega z pracy męża zapalił
w samochodzie, którym razem jechaliśmy (nie znoszę, nikt nie pali przy mnie
bo jestem w ciąży) a gdy poprosiłam by tego nie robił zwrócił się do męża
słowami: "powiedz jej coś" !! a do mnie ze mam se okno otworzyć.Zapalił, mąż
nic a kumpel jeszcze że "te dziecko to i tak będzie pokemon". Mąż nic. Gdy
zostaliśmy sami wydarłam się na niego dlaczego nie reaguje a on ze to
żarty... Bardzo kurde zabawne

A może ja się na żartach nie znam?
Inna sprawa to ogólny problem z tym kolegą. Zero szacunku do kobiet, jakies
średniowieczne poglądy na tematy damsko-męskie, głupie żarty. Jak dzwonie do
męza to kolega drze sie do telefonu że niby są na panienkach i piją wóde (a
są w pracy) a ja nie moge się z męzem dogadać. Mąz nic, strasznie go bawią te
dowcipy a ja wychodzę na sztywniarę. Pomyślał by kto że to faceci blisko 30-
letni. No i co? Mam go do pracy nie puszczać?!
Doszło mu parę nowych obowiązków i dziecko w drodze a on się cofa w rozwoju.