bunny.tsukino
13.09.06, 11:48
Jakiś czas temu z pewnego źródła dowiedziałam się, że mąż nie gra fair w
stosunku do mnie. Przyciśnięty do muru, przyznał, ze owszem w pracy była
kobieta, w której sie zauroczył, a nawet myslał że zakochał. Twierdzi, ze
było to uczucie tylko i wyłącznie platoniczne, a ja nie mam powodu by mu nie
wierzyć. A i tak cholera mnie trafia!! Jestesmy prawie rok małżeństwem, mamy
piękne dziecko, kłopoty też mamy/miewamy, ale tego bym sie po nim nie
spodziewała...Teraz podobno mu juz przeszło(tak twierdzi), a ja się czuje
zdradzona/oszukana/zawiedziona. Zwłaszcza że wiem co to za jedna..
spodziewałam sie super piekności, a ona jest starsza od mojego męża o 10 lat,
ma 2 dzieci, w tym z jednym była już w ciązy jak sie poznali. I jest zupełnie
inna niż ja: jestem mała niepozorna, ludzie daja mi na oko 15 lat. A ona to
kawał baby w dosłownym znaczeniu tego słowa. Próbowałam się zmienić,
zmieniłam garderobe na bardziej kobiecą, zaczełam sie malować choc tego nie
znoszę bo takie kobiety sa w typie mojego małża, ale czuje sie jak klown,
przebieraniec. Bylam u psychologa i powiedział, ze musze teraz bardzo kochać
swojego męża, by mógł zapomnieć o tamtej. A kto mnie będzie kochał, żebym
mogła wybaczyć??
Dodam, ze zalezy mi na mężu, bo bardzo go kocham i myślałam, że on mnie też.