Adopcja czy własne?

23.09.06, 20:44
Taki wątek zupełnie w innym stylusmile
Od jakiegoś czasu myślę sobie o tym by powiększyć rodzinę. Bedziemy mieli
dom, i chciałabym mieć dużą rodzinę. Rzecz jasna mogę zajść w ciąże i urodzić
i pewnikiem tak się to skończy, ale... Jak pomyślę, że jest tyle dzieci w
Polsce w domach dziecka, samotnych, małych, bezbronnych niekochanych myślę,
że może nie rodzić tylko dać siebie całą dla tych już narodzonych? Nie z
wygodnictwa, z ogromnej potrzeby podzielenia się tą miłością do dzieci, która
we mnie jestsmile Może nie tak jak wszyscy rodzice małe, porzucone tuż po
urzodzeniu, ale wieksze? Co już małe maja szanse na adopcje? Z drugiej strony
wiem, że jest to ciężka sprawa, kwestia wychowania odpowiedzialności,
pokazania właściwej drogi już ukształtowanemu małemu człowiekowi... Tak sobie
myślę, że pewnie zabraknie mi odwagi, ale... myślę.. I ta myśl spać mi czasem
nie daje..

Dziewczynki co myślicie? Nie o mnie tylko o takim przypadku? Odważyłybyście
się?
    • olcia029 Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 20:58
      hmmmm wspaniała idea... jeżeli jeszcze nie masz dzieci, to radziłabym urodzić
      choć jedno, żeby doświadczyć tego cudu na własnej skórze. A adopcja to coś
      wspaniałego smile)))
    • matkamichala Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 21:03
      a co ja mogę ... nie chciałam rodzić dzieci, chciałam je adoptować, ale wyszłam
      za mąż za faceta który akurat nade wszystko chciał mieć własne dziecko, takie '
      kość z kości i krew z krwi ", no i ma, drugie chętnie nadal bym adoptowała, a
      mąż tirdzi że nie pokochałby takiego dziecka, albo pokochałby inaczej niż to
      własne, cały czas nad nim pracuję smile
      a ja nie chcę adopcji z litości nad biednym dzieckim, chcę tej adopcji z egoizmu.
    • triss_merigold6 Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 21:05
      Ja chciałam mieć własne i tylko własne, moja krew, moje geny. Szanuję i
      podziwiam ludzi adoptujących dzieci ale sama bym się nie zdecydowała.
    • boziaj Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 21:09
      be.em, ja byłam bliska decyzji o adopcji, ale moja sytuacja była zgoła inna -
      długo nie mogłam zajść w ciążę...
      dylematy miałam podobne, zwłaszcza że DD są pełne nie zdrowych noworodków czy
      niemowląt czekających na adopcję (tu raczej jest długa kolejka potencjalnych
      rodziców), ale dzieci starszych, ew. chorych (albo i to i to), w dodatku z
      których nieliczne mają uregulowaną sytuacje prawną...
      i tu - nie ukrywam- mi zabrakło odwagi, nie zdecydowałabym się na adopcje
      wiekszego dziecka, choc wcale nie jestem pewna, czy to słuszna decyzja,
      zwłaszcza teraz, gdy jestem mamą i na kilka spraw mam inne spojrzenie
      w każdym razie zycze owocnych przemyśleń smile
    • oxygen100 Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 21:29
      czasem sie nad tym zastanawiam. Nie jestem fanka dzieci w ogole, pewnie bylaby
      ze mnie matka jak z koziej dupy traba, dlatego nie mam na razie dzieci. Zreszta
      cholera wie czy moge je miec, zaczyna to juz byc watpliwe.
      Ale
      W zasadzie nie ma to dla mnie znaczenia czy wlasne czy adpotowane. Dla mojego
      tez nie. Nawet moze lepiej byloby dla wszystkich gdybysmy dziecko adoptowali
      m.in ze wzgledow zdrowotnych (u meza w rodzinie bylo duzo nowotworow i cos mi
      to wyglada na mutacje P53 takiego genu kontrolujacego procesy nowotworzenia w
      komorce a ja moglam sie np. napromieniowac w pracy bo pracowalam z izotopami
      itp kancerogenami poza tym astma jakies alergie to nie jest to co tygrysy lubia
      najbardziej wiec poco swiadomie narazac na to wlasne dziecko a
      prawdopodobienstwo odziedziczenia jest spore)na razie poki co wychodze z
      zalozenia bedzie to bedzie nie to trudno. Kupie sobie fajna bryke i bede
      cieszyc sie zyciem. A za pare lat kto wie?? Moze jednak o tej adopcji pomyslimy
      powaznie??
      • mathiola Oxygen 24.09.06, 19:50
        Napisalam do ciebie na priv, moglabys zerknac? smile
    • wobbler Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 21:42
      Uwazam,ze najpierw lepiej miec wlasne dziecko.Jezeli potem zdecydujesz sie na
      adopcje drugiego,to bardzo pieknie.Takie "obce" dziecko na pewno sie kocha,ale
      inaczej.Takie doswiadczenie jest bardzo ciekawe,(w pozytywnym sensie,moze tez
      sluzyc wlasnemu rozwojowi wewnetrznemu),ale trzeba zaznac jednej i drugiej
      milosci.A odwagi nie trzeba znowu tak wiele.Raczej wiary w sama siebie i swoje
      mozliwosci.
      • oxygen100 Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 21:45
        ja tam wychodze z zalozenia ze jak pokochalam malego kota ktorego znalazlam i
        zrobilam wszytsko zeby kotek przezyl i serce mi pekalo jak kota musialam oddac
        (siostrze co prawda ale zawsze) to dziecko bym tez chyba pokochala bo az takim
        zwyrolem to wydaje mi sie ze nei jestem
        • umasumak Hmm.. 23.09.06, 21:57
          Wiesz Oxygen, tak się zadumałam nad Tobą, serio ;-P. I wyszło mi, że Ty to
          chyba byś była dobra na taką matkę adopcyjną, ale starszego dziecka, takiego
          któremu mogłabyś trochę kumplować. Czyli mogłabyś zrobić podwójnie dobrą
          robotę, bo takich starszaków do adpopcji jest sporo, a mało kto chce je
          adoptować.
          • oxygen100 Re: Hmm.. 23.09.06, 22:08
            bo ja bym wolala starsze.Niemowlak to nawet by w gre nie wchodzil. ale taka
            kilkuletnia dziewczynka 5-6 a moze i starsza to chetnie.
    • be.em Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 21:45
      ja mam własnesmile dwulatkasmile myśl dotyczy kolejnychsmile
    • asik_8 Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 21:50
      lepiej pozostaw te dzieciaczki dla tych którzy naprawde nie mogą miec
      własnych...A ciąża to wspaniałe 9 miesięcy...
      • wobbler Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 21:57
        Asik,tych dzieci wystarczy dla wszystkich.A sa takie,ktorych naprawde nikt nie
        chce.
      • zuzia_i_werka Re: Adopcja czy własne? 25.09.06, 10:19
        No wiesz z tą wspaniałością różnie bywa-ja np spędziłam z dziewięciu siedem w
        szpitalusad Wiem,ze to OT ale nie mogłam się powstrzymać. Sama coraz częściej
        rozmyślam o adopcji własnie z powodów zdrowotnych.Wiem jedno to bardzo trudna
        decyzjasad
    • gacusia1 Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 21:54
      Tylko i wylacznie,jesli nie moglabym miec wlasnych i to tez po glebszym
      zastanowieniu(nie jestem pewna).Nie odwazylabym sie zaadoptowac dziecka 3-5
      letniego(nie mowiac o starszym),jedynie niemowle.Nie ma we mnie "tej milosci do
      dzieci",ktora posiadasz.
    • be.em uzupełniam - mam dziecko własne 23.09.06, 21:56
      jedno, już pisałamsmile ciąża też była ok. myślę tylko tych dzieciach...
      • asik_8 Re: uzupełniam - mam dziecko własne 23.09.06, 22:00
        Kurcze każdy normalny chyba o nich mysli...
        A jaki dzidziuś niemowle czy starszy?
        • be.em Re: uzupełniam - mam dziecko własne 23.09.06, 22:02
          moj ma 2 lata
          a adopcyjne, nie wiem, nawet takie powyżej 10 lat, bo podobno mają najmniejsze
          szanse na adopcję, może nawet rodzeństwo.. trudne to jest..nawet z mężem
          jeszcze nie gadałam..na razie myślę...
    • masumi2006 Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 21:57
      Be.em uważaj,żeby Ciebie nie potraktowano w ten sposóbwink
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=46822285&a=46822285
      • monia145 Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 22:00
        Nie, to zupełnie inna historia- autorka tamtego watku grała trochę mało
        przejrzyście.......
      • be.em Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 22:01
        wiem, pamiętam ten post honismile tyle, ze ona się bała kolejnej ciaży... ja myślę
        o tym, że inna kobieta urodziła dziecko, którego nikt nie chce, a ja bym mogła
        je kochaćsmile
        • marcysia51 Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 22:04
          Ja bardzo często o tym myślę.Juz przed ślubem rozmawiałam o tym z mężem.Teraz
          mamy synka i zaczynam zastanawiac się nad druga dzidzią i moje przemyslenia o
          adopcji wracają.Tylko,że jeśli byśmy się na to zdecydowali to chcielibysmy
          dziecko ok.1,5 roku.
      • blou1 Re: Adopcja czy własne? 24.09.06, 11:09
        Chyba każda kobieta która ma dziecko i ta która go nie może mieć mysli o
        adopcji. Kiedy widzi taką maleńką istotkę, bezbronną i głodną miłosci, ciepła i
        pieszczot, zdaje sobie sprawę z tego, że własnie tego pragną też dzieci z domu
        dziecka. I nie ma im kto tego dać. Jako matki patrzymy na problem z tej własnie
        perspektywy. Są też altruistki decydujące się na prowadzenie rodzinnych domów
        dziecka albo matki "egoistki" potrzebujące miłości i szukające jej u dziecka.
        Są tez kobiety które na siłę chcą się spełnić jako matka, wbrew naturze która
        im to uniemożliwia. Adopcja dziecko dla samego dziecka. I nie potrafią kochać
        go tak do końca, bezwarunkowo.
        Boję się, że nie potrafiłabym pokochać tego dziecka taką miłością jak moje
        własne. I byłaby to ogromna dla niego krzywda.
        Radzę więc sprawę poważnie przemyśleć. Czy jest to potrzeba chwili, czy serca?
    • monia145 Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 22:02
      A co mąż na to?
      • be.em Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 22:05
        nie rozmawiałam jeszcze... to dopiero rodzi się we mnie - nieśmiało
    • asik_8 Re: Adopcja czy własne? 23.09.06, 22:05
      Kurcze moze lepiej sie dowiedziec co maz na to?!
      • be.em nie podejmuję decyzji 23.09.06, 22:06
        liczę na dyskusję po prostu, czy jestem sama z takimi myślami, czy komuś też to
        chodzi po głowie..
        • oxygen100 Re: nie podejmuję decyzji 23.09.06, 22:10
          mojej kolezanki z pracy siostra adoptowala dziecko majac 6 wlasnych.
          • be.em Re: nie podejmuję decyzji 23.09.06, 22:11
            i...?
            • oxygen100 Re: nie podejmuję decyzji 23.09.06, 22:13
              chyba wszytsko dobrze. byly jakies przejsciowe problemy z nauka bo on jakims
              orlem chyba nie byl ale wydaje mi sie ze sa szczesliwa duza rodzina. Ona chyba
              jest b. wierzaca i zrobila to troche z powodow religijnych ze nalezy dzielic
              sie szzcesciem czy cos w tym rodzaju
        • masumi2006 Re: nie podejmuję decyzji 23.09.06, 22:11
          Mnie też to chodziło po głowie do czasu,kiedy okazało się,że jestem w
          ciąży.Była panika,bo tej ciąży nie planowaliśmy,ale potem zaczęłam się
          cieszyć.Teraz tej ciąży już nie ma,a ja póki co nie chcę myśleć o dzieciach ani
          kolejnych własnych,ani adoptowanych.Po stracie ciąży mam uraz.
          • be.em Re: nie podejmuję decyzji 23.09.06, 22:11
            też straciłam jedną.
            potem urodziłam syna.
            teraz myślę, zeby dać komuś nie życie, a miłość.
            • zojkaojka Re: znam 4 rodziny z adoptowanymi dziećmi 23.09.06, 23:46
              Jedno z nich to mój przyjaciel, adoptowany wraz ze starszą siostrą.Powiem wam
              że to są szczęśliwe rodziny, i zupełnie zwyczajne. Śmieszne , ale fizycznie te
              dzieci są podobne do rodziców adopcyjnychsmile Często ludzie którzy o adopcji nie
              wiedzą im to mówią . A , i wszystkie były adoptowane póżno po 7 roku życia.I
              pochodziły z rodzin patologicznych. A wyrośli fajni ludzie , pokończyli studia
              i założyli rodziny.
            • headonshoulders Re: nie podejmuję decyzji 23.09.06, 23:51
              bardzo slusznie Be.em.
              Gdyby bylo wiecej ludzi takich jak ty byloby mniej lez i nieszczesliwych dzieci.

              Ja tez mysle o adopcji i bardzo chce to wprowadzic w zycie ( niestety facetom trudniej jest to
              zaakceptowac- narazie probuje sprzedac swoj pomysl narzeczonemu)
              • verdana Re: nie podejmuję decyzji 24.09.06, 00:05
                Obawiam się, ze macie bardzo idealistyczne podejście do adopcji - jak z Ani z
                Zielonego Wzgórza.
                Przede wszystkim w domach dziecka jest bardzo mało dzieci z uregulowaną
                sytuacja prawną. Do adopcji są liczne rodzeństwa, dzieci chore, dzieci starsze,
                na ogół z poważnymi problemami.
                Wbrew pozorom, adoptowanie dziecka "z litosci" to bardzo niedobra motywacja i
                źle wróżąca rodzinie. Moja przyjaciółka całe lata zajmowała się adopcjami,
                napisała o tym doktorat i odkryła, ze najwiecej udanych adopcji jest w grupie o
                najbardziej "egoistycznych" motywach, najbardziej zbliżonych do naturalnych -
                tzn. adoptuję dziecko, bo baaardzo chcę mieć dziecko. Dzieci adoptowane "bo
                tyle jest biednych sierotek w DD" były - przykro to powiedzieć - w grupie
                największego ryzyka, tzn. ich rodzice najczęściej ze wszystkich badanych grup
                wnioskowali o rozwiązanie adopcji (co oczywiscie nie oznacza, ze nie było
                mnóstwa udanych przypadków!). Dlaczego? To proste - ci rodzice bardziej czy
                mniej świadomie oczekiwali, że dziecko bedzie wdzięczne, a jeśli nawet nie
                wdzięczne, to przynajmniej szczęśliwe i zadowolone z życia. Tymczasem są to
                często dzieci po przejsciach. Mogą nie tylko nie być wdzięczne, ale wręcz
                nieszczęśliwe, nie akceptować nowych rodziców i rodziny - jest to dla takich
                rodziców bardzo trudne i do zrozumienia i do zaakceptowania.
                Adopcja to wspaniała rzecz - mam adoptowanego wujka (brata mojej mamy) i
                naprawdę, jak najbardziej popieram adopcję. Ale adopcja nie moze być impulsem,
                musi być przemyślana i wynikać z potrzeby posiadania dziecka, a nie chęci
                bycia "dobrym".
                • headonshoulders Re: nie podejmuję decyzji 24.09.06, 02:18
                  wiesz- ja w ogole nie widze potrzeby dorabiania filozofii a la anna z green hill & adopcji z "litosci" ,
                  jezeli ktos sie zastanawia nad posiadaniem swojego dziecka czy adoptowaniem.. To tylko dobrze o nim
                  swiadczy.

                  Przepraszam ze porownuje, ale jak chce miec psa , to raczej wezme ze schroniska niz kupie z
                  rodowodem. Nawet tego po przejsciach. Nie z litosci z jaka odczuwam czasami czytajac to forum. Ze
                  zwyklego ludzkiego wspolczucia.
    • berek_76 Re: Adopcja czy własne? 24.09.06, 16:54
      be.em, powiem Ci tak - teraz, kiedy już ma własne dzieci, chętnie bym
      adoptowała. Natomiast wiem, że gdybym po prostu adoptowała dziecko, mogłoby to
      się skończy totalną katastrofą.

      Jednak to jest tak, że nie mając doświadczeń macierzyńskich, idealizuje się
      obraz przyszłości z dziemi (nawet jeśli "wie się", że jest trudno). Ja już teraz
      wiem, jak cholernie trudno jest znieś rozmaite wyczyny ze strony własnego
      dziecka. Jedną z rzeczy, które pozwalają mnie przeży dzikie histerie starszej
      córki, jest świadomośc, że to "moja wina" - ona ma dokłądnie taki charakter, jak
      ja. Myślę, że znacznie trudniej byłoby mi w trudnych chwilach "wybaczyc" Ance,
      gdybym nie miała tej świadomości pokrewieństwa. I myślę, że gdyby na taką próbę
      wystawiło mnie od razu nie moje dziecko, byłoby jeszcze gorzej.

      Bo sądzę, że jednak może byc strasznie trudno przejśc do porządku dziennego nad
      faktem, że dziecko nie jest do mnie podobne, że go nie rozumiem (mnie znacznie
      łatwiej jest wczuc się w histerie Anki, które znam z autopsji), że coś tam złego
      może odziedziczyło po rodzicach... Oooo, ja wiem, na sucho "na pewno tak nie
      będzie". Ale kiedy przyjdzie co do czego, kiedy wściekły nastolatek rzuci Ci w
      twarz "adoptowałaś mnie, żeby mie ze mnie pożytek" albo "nienawidzę cię", wtedy
      może by baaaardzo trudno nie mie przebłysku myśli, że to wszystko przez jego złe
      geny, że moje własne dziecko by nie...

      No, ja już trochę wiem, co może moje własne dziecko wink I chętnie kolejne bym
      adoptowała, ale niestety, na razie nie ma jak. Może kiedyś.

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
    • mathiola Re: Adopcja czy własne? 24.09.06, 19:47
      WYDAJE MI SIE (ale tylko wydaje, bo nie stanelam nigdy przed takim dylematem)
      ze nie umialabym pokochac dziecka, ktorego od jajeczka do noworodka nie
      wyhodowalam we wlasnym lonie, nie widzialam jak rosnie wraz z moim brzuchem,
      nie czulam jak kopie, i w koncu takiego, ktorego nie urodzilam samodzielnie,
      nie przytulalam od poczatku... No i takiego, ktory nosi geny moje i moich
      przodkow.
      Ale mowie tak, bo moglam miec wlasne dzieci, moglam je urodzic. Nie wiem jak
      bym myslala, gdybym wlasnych miec nie mogla.
    • melka_x Re: Adopcja czy własne? 25.09.06, 10:00
      Zgadzam się z Verdaną. Jeśli macie ochotę zrobić coś dobrego, to wesprzyjcie
      wolontariatem lub pieniędzmi organizacje na rzecz likwidowania domów dziecka,
      przekażcie rzeczy po swoich dzieciach rodzinnym domom dziecka lub rodzinom
      zastępczym. Motywacja do adopcji powinna być taka sama, jak w przypadku
      własnego, czyli potrzeba posiadania dziecka. Najlepsze rzeczy dzieją się, gdy
      obie strony mają w tym interes. Nikt się czuje wtedy wykorzystywany, nikt nie
      oczekuje wdzięczności, i nikt nie czuje presji, by wdzięczność okazywać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja