03.10.06, 22:37
tak sama w samotności ..topie smutki...kto jeszcze
Obserwuj wątek
    • karinex1 Re: pije 03.10.06, 22:39
      ja nie ale ale dlaczego jestes smutna?
      • edycia274 Re: pije 03.10.06, 22:40
        za dużo mam na głowie sad i chyba siły mi uleciały....pierwszy raz w życiu
        spojrzałam w okno i miałam chęć za nie wyskoczyć
        • wredna_ja Re: pije 03.10.06, 22:41
          JA CI WYSKOCZE!!! A w d... chcesz?!?!
      • wredna_ja Re: pije 03.10.06, 22:40
        Hej,Edycia...co jest?
        • edycia274 Re: pije 03.10.06, 22:43
          dół okropny...mam dość....wszystko się...pierd.............i, nie zniose
          więcej....za dużo na moje barki, za dużo. i jeszcze dziś awanturowałam się z
          chłopem. wygarnęłam mu, że tydzien byłam z dzieckiem w szpitalu kużwa znosiłam z
          dzieckiem najgorsze chwile, a on nawet pół smsa jak ja się czuje? jak ja to
          znosze? zero wsparacia zero. miałm go za zajefajnego faceta ale dziś go
          przekreśliłam,,,a tyle przede mną sad
        • mamaivcia Re: pije 03.10.06, 22:43
          hej kobitko napij się dzisiaj a
          jutro spójrz za okno i pomyśl, że jesteś najbardziej na świecie potrzebna
          pewnej małej istotce ...
          siły wrócą bo nie masz innego wyjścia mamusiu smile)))
          • wredna_ja Re: pije 03.10.06, 22:44
            dokladnie
            • edycia274 Re: pije 03.10.06, 22:45
              ale za co? ciągle mam kłody pod nogi za co???? ciągle musze zczymś walczyć? czy
              GÓRA nie pomyślała, że moge mieć dość i brak sił???????????? ja już naprawde
              nie daje rady poprostu nie
              daje...................................................................................
              • wredna_ja Re: pije 03.10.06, 22:47
                Corcia spi?
                • edycia274 Re: pije 03.10.06, 22:48
                  tak z tatusiem.... dziś mój nawalił mieliśmy byc u psychologa z Niki...poprostu
                  opadam z sił
                  • wredna_ja Re: pije 03.10.06, 22:50
                    Ech,kochaniutka....jak Cie pocieszyc?....cokolwiek teraz napisze wpadnie Ci z
                    jednej a wypadnie z drugiej strony.....bo pewnie stare "bedzie lepiej" nie
                    przemawia do Ciebie w tym momencie,co?
                    • edycia274 Re: pije 03.10.06, 22:53
                      nic nie pomaga teraz....bo mam wrażenie, że wszystko się pierdzieli... a ja mam
                      ochote tym wszystkim walnąć w p.......u
              • mamaivcia Re: pije 03.10.06, 22:53
                Edycia masz prawo tak się czuć i powinnaś wyrzucić z siebie te emocje ...
                Podziel się nimi z mężem. Wiesz chłopy to takie proste stworzenia, trzeba im
                zawsze jak krowie na rowie wszystko wyłożyć. Spróbuj zrobić to na spokojnie. Ja
                wiem, że łatwo jest powiedzieć trudniej zrobić ... Ale pomyśl, że potrzebujesz
                teraz jego wsparcia. Może się okazać, że jemu jest tak trudno, że nie umie się
                w tym odnaleźć i najzwyczajniej w świecie ucieka ...
                Pomyśl o tym. A co do GóRY - to moja babcia zawsze powtarzała: pamiętaj, że On
                jest dobry, bo nawet księża o tym zapominają ...
                • edycia274 Re: pije 03.10.06, 22:56
                  Wiesz myślałam ale słuchaj siedział na necie to co do mnie nie mół nic napisać
                  ??? nic????????? jak mu ze szpitala smsa napisałam smsa co czuje to na drugi
                  dzień potrafił przyjechać przytulić itd.... co ja mam się upominac o
                  zainteresowanie??? jestem sama, jest mi ciężko...on nie siedzi w szpitalu tylko
                  ja.... i co? on mnie nie wspiera...nie gadam z nim, wydarłam się i już....wiecie
                  mam ochote się spakowac i wyjechać i go z Niki zostawić
                  • mamaivcia Re: pije 03.10.06, 23:06
                    No bo takich co się sami wszystkiego domyślają to mało na tym łez padole...
                    Oni prości są edycia. Upominaj się o swoje jak najczęściej. Walnij go przez łeb
                    obuchem zwanym życiem czemu masz go oszczędzać? Jak ten ciężar podzielisz na
                    dwójkę to i dół się zmniejszy.
                    A co do psychologa to zapewniam Cię nie on pierwszy i nie ostatni stchórzył!!!
                    • edycia274 Re: pije 03.10.06, 23:08
                      on nie stchórzył tylko stwierdził, że się zwolnić nie może...ja kużwa siedze
                      zNiki dzień w dzień znosze jej histerie itd i psycholog był wskazany,.....
                      wiedział o tym...
                      ale teraz koniec po dzisiejszym zobaczy. kapa bom wredna złośliwa i uparta....
                      • mamaivcia Re: pije 03.10.06, 23:21
                        a no i wypisz wymaluj mąż mojej koleżanki na pierwszą wizytę nie mógł się
                        zwolnić z pracy
                        jak była druga to nie pracował ale bidulkowi samochód nawalił w drodze ...
                    • mamaivcia Re: pije 03.10.06, 23:09
                      Edycia pokaż mu jutro ten wątek niech sobie poczyta, albo napisz mu wszystko w
                      liście. Ja parę razy zastosowałam korespondencję żeby uniknąć walki na słowa i
                      poskutkowało.
                  • bea58 Re: pije 05.10.06, 08:15
                    co ja mam się upominac o
                    > zainteresowanie??? jestem sama, jest mi ciężko...on nie siedzi w szpitalu
                    tylko
                    > ja.... i co? on mnie nie wspiera...nie gadam z nim, wydarłam się i
                    już....wieci
                    > e
                    > mam ochote się spakowac i wyjechać i go z Niki zostawić


                    Edycia zadko udzielam sie na forum, ale jestem, stałym obserwatorem i powiem ci
                    dziewczyno jedno nie załamuj się, nie warto. Też mam czasami , a ostatnio nawet
                    dosyć często takiego doła, że też kilka dni temu miałam ochotę się spakować i
                    zostawić małą z tatusiem, żey poczuł jak to jest fajnie siedzieć cały dzień w
                    domu i na przemian pranie, sprzątanie, gotowanie, przewijanie, usypainie a
                    wieczorami prasowanie i prowadzenie księgowości innym ludziom, a on ciągle ma
                    wyhodne, ciągle szuka rozrywki. Też miałam już dość, pić nie piję bo po prostu
                    nie lubię alkoholu, ale powiedziałam sobie jedno garbata i koślawa nie jestem
                    prosić się o przytulenie nie będę a że trochę zły charakter mam to wszystkie
                    złe chwile będę pamiętała i kiedyś mu się za to odwdzięczę, a on takiej jak ja
                    NIGDY nie znajdzie, zrobiłam sie pyskata i arogancka tak jak on dla mnie i
                    długo na afekty nie musiałam czakać. Trzymaj się Edycia takiej drugiej jak Ty
                    to nie ma i uwierz mi, że zawsze po burzy wychodzi słońce i to słońce będzie
                    świeciło TYLKO dla CIEBIE. trzxymaj się, jestem myślami z tobą, doskonale cie
                    rozumiem
    • wredna_ja Re: pije 03.10.06, 22:42
      Jak corcia?
      • gugus2004 Re: pije 03.10.06, 22:49
        Edycia wez sie w garsc.Chlopa olej za takie zachowanie ,ale musisz byc silna
        dla malej.
        • edycia274 Re: pije 03.10.06, 22:51
          a dla mnie kto będzie silny?
          • gugus2004 Re: pije 03.10.06, 22:54
            Twoja mala zobacz ile ta kruszynka znosi.Nalalam sobie kremu i pije do
            Ciebie.lepiej nie pic samemu ,jeszcze mozna w alkoholizm wpascwink)
          • wredna_ja Re: pije 03.10.06, 22:54
            edycia274 napisała:

            > a dla mnie kto będzie silny?

            Ja smile ...wirtualnie,ale jednak wink
            Nie wiem czy Cie to choc troche napawi optymizmem,ale jestes jedna z niewielu
            osob,ktorych wypowiedzi na tym forum chetnie czytam wink) ...choc bywam tu
            ostatnio naprawde rzadko.
            • edycia274 Re: pije 03.10.06, 22:58
              a pamiętam jak dawniej nikt mnie lubiał czytac za użalanie...jechali po mnie za
              błędy itd....
              wiecie co??? nie ejsteśmy przyjaciółkami ale jak byłam w szpitalu dostałam kupe
              smsów z innych forów prywatnych i chciało by sie powiedziec " NAJLEPSZYCH
              PRZYJACIÓŁ POZNAJE SIĘ W BIEDZIE "
              DZIĘKI !!!!!!!!!!!!
              ale i tak dół zostaje
              • wredna_ja Re: pije 03.10.06, 23:02
                Alez ja naprawde chetnie Cie czytam....w piers sie bije ;-P tylko rzadko tu jestem.
                ...wez sie w garsc bo Cie opieprze ;-/...powiedz sobie sama tak szczerze - nie
                zostawilabys malej wink
                • edycia274 Re: pije 03.10.06, 23:05
                  W SUMIE NIE ZOSTAWIŁABYM, ale powinnam aby polazł do szpitala on z nia leżeć i
                  wszystko zobaczyć a ja bym odpoeczęła, ale nie potrafie. miał zostac z nią na
                  noc w sobote, przylazł , że się nie przygotował. czemu ja sama musze przez to
                  przechodzić???????? przecież też mam uczucia, jestem człowiekiem na skraju
                  wyczerpania.
                  • wredna_ja Re: pije 03.10.06, 23:08
                    edycia274 napisała:

                    > W SUMIE NIE ZOSTAWIŁABYM, ale powinnam aby polazł do szpitala on z nia leżeć i
                    > wszystko zobaczyć a ja bym odpoeczęła, ale nie potrafie. miał zostac z nią na
                    > noc w sobote, przylazł , że się nie przygotował. czemu ja sama musze przez to
                    > przechodzić???????? przecież też mam uczucia, jestem człowiekiem na skraju
                    > wyczerpania.

                    Mysle(a raczej-jestem pewna),ze gdybym to ja byla na Twoim miejscu to myslalabym
                    to samo...ale i tak do szpitala poszlabym z corcia ja....nie usiedzialabym w domu.
                    Ale moze choc na jedna noc zostaw ja z tata?
                    • edycia274 Re: pije 03.10.06, 23:12
                      musze bo ja zwaruje a On chyba nie wie co sie tam dzieje. powinnam właśnie chyab
                      napisac mu list, bo jak ja wpadne w szał to koniec, dre się jak
                      głupia....poprostu nie moge już dalej przz to sama przechodzić. 16 mam wrócic na
                      oddział bo 17 jest rezonans
                      • wredna_ja Re: pije 03.10.06, 23:15
                        A nie mozecie byc tam oboje?
                      • iwoniaw Edycia, weź ty już 03.10.06, 23:22
                        spadaj stąd do pachnącej kąpieli, zwłaszcza, że dziecię Ci na głowie nie siedzi.
                        A potem gorąca herbatka i do spania! Ty _odpocząć_ musisz! Fizycznie też! A z
                        mężem pogadaj na spokojnie, jak juz trochę odeśpisz.
                        No a nerwy Ci też będą puszczać, jeśli nie odpoczniesz. MUSISZ o siebie zadbać,
                        bo naprawdę się przekręcisz. Zatem sio i odeśpij! Trzymam kciuki, żeby wszystko
                        się naprostowało...
                        • mamaivcia Re: Edycia, weź ty już 03.10.06, 23:23
                          popieram !!!
                          • wredna_ja Re: Edycia, weź ty już 03.10.06, 23:26
                            Tia...dziewczyny maja racje - wyspij sie,odpocznij...
                            Dobranoc smile
    • malgra Re: ja też pije w samotności 03.10.06, 23:18
      ale herbatę.Wychodzę z dwudniowej migreny z wymiotami i alkohol doprowadziłby
      mnie chyba do śmierci.
      • wredna_ja Re: ja też pije w samotności 03.10.06, 23:27
        No,to zycze powrotu do zdrowia smile
      • edycia274 Re: ja też pije w samotności 03.10.06, 23:27
        nie chce mi się spać....ja już nic nie pije...
        no ciekawe kiedy ja będe miec migrene? ostatnio jak miałam i zygałam jak kot to
        też sie nie mół zwolnić, a jak go bolał ząbek to szybciutko był w łóżku/// ale
        ja go załatwie...
        a do szpitala pójdzie sam, niech zobaczy
        • a.lenard Re: ja też pije w samotności 04.10.06, 09:06
          Edycia zobacz ile tu dziewczyn jest razem z tobą, które ciągle wypytuja się o
          Niki , o to co u Was, wspieramy cię wirtualnie jak tylko mozemy. Wiem, że to
          mało, bo ten chłop powinien ci pomóc, ale zawsze to coś. A jak podasz
          komóreczkę, to ci jeszcze smski bedziemy wysyłać, aż ci się odechce ich
          czytać tongue_out Jesteśmy z Tobą , trzymaj sie , dasz radę!!! Baby są silne jak
          cholera, chłopy to mięczaki !!!
          • edycia274 Re: ja też pije w samotności 04.10.06, 09:18
            no tak i to cieszy.....Mojemu napisałam litanie i wsadziłam do portfela.
            zobaczymy, na razie echo. dzięki dziewczyny.
    • lola211 Re: pije 04.10.06, 09:18
      Sorry, ale u mnie raczej zrozumienia nie znajdziesz. Weź sie kobieto w garsc,
      zajmij sie dzieckiem, bo ono tu cierpi najbardziej, nie Ty.Uzalasz sie nad soba
      bez sensu.Jestes dorosla kobieta, matka czy nie?
      • edycia274 Re: pije 04.10.06, 09:22
        u Ciebie akurat nie musze go mieć.
      • ciociapolcia Re: pije 04.10.06, 09:33
        lola211 napisała:

        Uzalasz sie nad soba
        >
        > bez sensu.Jestes dorosla kobieta, matka czy nie?

        Lola, a bylas kiedys w takiej sytuacji? Czlowiek nie jest maszyna, ba! kobieta
        nie jest maszyna, mimo wszystko. Czasem przychodzi taka chwila, ze nie ma sie
        juz sil, a jednak one przychodza niewiadomo skad, i dalej dzwiga sie ten
        krzyz...

        Edi, ja jestem z Toba smile.
        • edycia274 Re: pije 04.10.06, 09:36
          Ciocia no ja wiem Ty ze mna zawsze smile))
          • wredna_ja Edycia... 04.10.06, 10:16
            ...jak samopoczucie,troche lepiej?
            Nowy dzien...moze dzisiaj spojrzysz na swiat bardziej przychylnym okiem? wink
            Patrz,siedzi taka glupia daleko stad i pamieta...i jak widze nie tylko ona
            martwi sie tutaj o Ciebie...trzymaj sie i nie dawaj zyciu,bo jeszcze nie raz da
            po dupie...i jak juz ktoras z dziewczyn napisala - "co nas nie zabije to nas
            wzmocni" ;-P
            Jestem myslami z Toba smile
        • lola211 Re: pije 04.10.06, 10:21
          Bylam w roznych trudnych sytuacjach, a byl czas , ze w szpitalu rowniez, nie
          raz i nie dwa.
      • zojkaojka Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 09:40
        toż ona nie użala się przy małej, tylko u dorosłych bab wsparcia szuka. Kurde
        ty to teoretyk chyba jesteś , bo ja na oddziale od 3 lat prawie mieszkam i
        wsparcie jest konieczne , i poużalać się nad sobą trza , i pogłaskać po głowie
        itd. Edycia ty się trzymaj , wiem jakie piekło przechodzisz. Oby się wszystko
        dobrze skończyło. Ale nawet jeśli problemy trochę potrwają , można być
        szczęśliwym mimo to. Wiem ,że teraz w to nie uwierzysz , ale ja jestem
        szczęśliwa, mimo potwornego strachu (człek się przyzwyczaja) i ogólnie ciężaru
        życia z chorym maluchem i 4 dzieci. A męża na stałe zainstaluj na nocki w
        szpitalu. Ja tak robię , bo na dłuższą metę inaczej się nie da , bo
        padniesz.Trzymaj sięsmile)))
        • lola211 Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 10:24
          O, przepraszam, ze raczylam miec odmienne zdanie niz reszta.
          Nie lubie mazgajstwa i tyle.

          • pade Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 10:36
            nie lubisz mazgajstwa czy edyci?
            Nigdy w dorosłym życiu się nie popłakałaś? Nie miałaś doła? Nigdy nie czułaś,
            ze masz serdecznie dość, że już więcej nie zniesiesz?
            Dziewczyna czuje się źle, pisze o tym bo ma nadzieję, ze wyrazy współczucia
            poprawią jej samopoczucie, nie może się wygadać ( w realu)więc próbuje w necie.
            Dlaczego Cię to drazni?
            ładnie to tak kopać leżącego? myślisz, ze ją mobilizujesz? czasami taki kopniak
            to nie ustawienie do pionu, ale gwóźdź do trumny
            wiesz, mój tato często mi mówił: jak nie masz nic miłego do powiedzenia to nie
            odzywaj się wcale..
            • lola211 Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 10:49
              Edyci nie znam i nie bardzo nawet ja stad kojarze.
              Edycia zamierza z okna skakac, bo dziecko ma chore w szpitalu i taka jest
              biedna- nie moze spac ani zjesc normalnie.I w dodatku sama musi niesc
              ten "krzyz".No rzeczywiscie- traagedia.
              Czasem zamiast glaskania po glowie lepiej sprowadzic kogos na ziemie- zwlaszcza
              gdy az tak PRZESADZA.A Wy ja tylko utwierdzacie w przekonaniu, ze znalazla sie
              w tragicznej sytuacji.
              • pade Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 11:33
                NIE PRZESADZA
                pobyt z dzieckiem w szpitalu jest koszmarem, wiem coś o tym bo:
                4 noce nieprzespane (na krześle spać się nie da), strach o dziecko-zagrożenie
                życia, brak mozliwości zjedzenia posiłku, wyjścia do toalety, to jest KOSZMAR i
                ona ma prawo twierdzić, ze ma dość. Tym bardziej, (gdybyś czytała inne posty
                wiedziałabyś), ze ma bardzo nadpobudliwe dziecko, które na pewno dawało jej
                popalic. To wszystko w połączeniu ze świadomością, ze człowiek w szpitalu czuje
                się jak w więzieniu a na męża liczyć nie mogła spowodowało, ze edycia sie żali.
                WCALE JEJ SIĘ NIE DZIWIĘ I DOSKONALE ROZUMIEM bo znam to z autopsji
                • lola211 Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 12:22
                  Wiem, jak jest w szpitalu, bo bylam niejednokrotnie.Dlatego z pelna
                  odpowiedzialnoscia moge stwierdzic, ze PRZESADZA.
                  • madziaaaa Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 12:25
                    a nie bierzesz pod uwagę, że szpital szpitalowi nierówny i lekarz lekarzowi
                    też? O pielęgniarkach nie wspominając.
                    Może trochę zrozumienia.
                    • lola211 Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 12:33
                      Zdaje sobie sprawe i biore na to poprawke, mam porownanie, bo bylam w kilku
                      szpitalach i na roznych oddzialach.
                      • a.lenard Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 15:11
                        lola211 napisała:

                        > Zdaje sobie sprawe i biore na to poprawke, mam porownanie, bo bylam w kilku
                        > szpitalach i na roznych oddzialach.
                        z tego co wypisujesz to śmiem twierdzić ze nawet na oddziale dla chorych
                        umysłowo !!! ale mi się oberwie tongue_outPPPPP ale mam to w duuu....pie big_grinDD
                        • montechristo4 Re: Edycia 04.10.06, 15:18
                          Nie kwestionuję Twojego załamania, ale skoro tak Cię wykańcza opieka nad małą,
                          to może lepiej odpocznij trochę?
                          Zaraz się do mnie przyczepią, że się wymądrzam i Ty wiesz sama co dla Ciebie
                          najlepsze, ale czasem człowiek jest tak otępiały ze zmęczenia, że nie myśli
                          racjonalnie. Siedziałaś do późna przed komputerem, ranek pewnie w szpitalu, a
                          teraz powinnaś odpocząć, naprawdę.
                          A kto jest z Niką teraz?
                          • edycia274 Re: Edycia 04.10.06, 15:19
                            Ja jestem z Niki juz w domu od poniedziałku. Wracam tam 16 bo 17 ma rezonans.
                        • lola211 Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 15:41
                          Próbujesz byc dowcipna, tylko Ci nie wychodzi.
                          • a.lenard Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 15:52
                            lola spadaj !!! a ty jestes zgryżliwa, pewnie mąż ci nie daje big_grin
                            • lola211 Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 15:54
                              Mogłabys sie bardziej wysilic.
                              • a.lenard Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 15:55
                                ja? dla ciebie nie bede się wysilać
                                • lola211 Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 15:59
                                  Weny Ci widac zabraklo, hehe.
                  • iwles Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 12:26
                    Lola, różni ludzie mają różny próg wytrzymałości.

                    Każdy czasami ma wszystkiego dość, co nie znaczy, że tak właśnie zrobi ....

                    Pozdrawiam.
                    • lola211 Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 12:34
                      Iwles- tak , wiem.Sa tacy , co placza z byle powodu.Czasem trzeba takim
                      potrzasnac, zeby sie opamietał.
                      • iwles :) 04.10.06, 12:44
                        tylko, że w przypdku Edyci nie trzeba jej wstrząsać smile
                        I tak dziewczyna jest bardzo dzielna, i mimo że tutaj tak pisze - to jednak
                        trzyma się smile
                        tylko trzeba gdzies wylać tę gorycz, która narasta, a kiedy jeszcze nie ma pod
                        ręką tej osoby, której wsparcie jest bardzo potrzebne ...
                        no ....

                        wystarczy przytulic, pogłaskać to i siły powrócą.
                      • wredna_ja Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 13:26
                        lola211 napisała:

                        > Iwles- tak , wiem.Sa tacy , co placza z byle powodu.Czasem trzeba takim
                        > potrzasnac, zeby sie opamietał.

                        Tia...sa tez i tacy,ktorzy uwazaja,ze jesli sami sa twardzi i nie maja chwil
                        zwatpienia(?) to wszyscy wokol nich tez powinni byc tacy.
          • zojkaojka Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 10:49
            lola211 napisała:

            > O, przepraszam, ze raczylam miec odmienne zdanie niz reszta.
            > Nie lubie mazgajstwa i tyle.
            > Nosz kurde balans. Wiesz co babo chciałabym zobaczyć cię w mojej sytuacji.
            Mocna w gębie , co!? Trzeba mieć tupet by komuś kto ....A zresztą bujaj
            się .Udało ci się dokopać mi - to zapewne twoim zdaniem super pomoc i wsparcie
            dla kogoś kto na codzień walczy o życie i zdrowie dziecka.A nie sorki , ty
            uważasz poprostu że żadne wsparcie potrzebne nie jest. I wyobraż sobie że nie
            jestem mazgajem- raczej wszyscy są w szoku jak sobie radzę i jeszcze jestem
            wesoła. A gdzieś o swoim bólu i strachu itp opowiedzieć trzeba jeśli się nie
            chce oszaleć i a trzeba być w dobrej formie dla dzieci chociażby. Wiesz co
            wpadnij na nefrologię i stojąc oko w oko z mamami które dają sobie lub nie dają
            radę wygłoś referacik o mazgajstwie.Albo popracuj u nas jako wolontariusz
            skoroś taka najsilniejsza.
            • lola211 Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 11:01
              Nie emocjonuj sie tak.Po pierwsze- na razie jeszcze NIE DOKOPALAM.Jedynie
              napisalam, zeby sie edycia wziela w garsc.To roznica, ktorej widac nie jestes w
              stanie dostrzec w swoim zaslepieniu.
              Nie odnosze sie do Twojej sytuacji, bo jej nie znam, a do edyci, ktora IMO nie
              ma powodów do taaakich dolow.Po prostu lubi sie nad soba uzalac .
              • zojkaojka Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 15:53
                A to ciekawe jak wyglądałoby dokopanie w twoim wydaniusad . A jeśli mówisz że
                nie ma jeszcze powodów do doła to chyba 15 minut nie spędziłaś w
                szpitalu .Dołuje się człowiek nie tylko tym co jego samego dotyczy .To co tam
                można zobaczyć ....echsad(( A jak się nie wie co dziecku jest i lekarze też nie
                wiedzą to wyobrażnia pracuje. Może ty się nigdy o dziecko nie boisz, co??? Mi
                ludzie bardzo pomogli i ci z rodziny i ci obcy całkiem i przyjaciele. Ale nie
                pomogłoby mi takie podejście jak twoje. A nie tak trudno człowieka w tak
                ciężkiej sytuacji zdołować zupełnie dobijając go informacją że sobie nie radzi
                a powinien. No , może i powinien , ale ten tekst mu w tym nie pomoże na pewno.
                • lola211 Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 15:58
                  Owszem spedzilam - i pewnie dlatego nie potrafie zrozumiec takich jak
                  dramatyzujaca Edycia.Za duzo widzialam i przeszlam widocznie.
                  No ale skoro sa mamuski placzace z powodu stania w kolejce w przychodni to nic
                  mnie juz dziwic nie powinno, nawet zalamka autorki watku.
                  • edycia274 ech 04.10.06, 16:09
                    Ja nie dramatyzuje, poprostu pękłam i już. miałam prawo się wyżalić, a Ty sobie
                    mów co chcesz. Widocznie miękkus jestem, że całe życie sama sobie radziłam i
                    teraz dod kąd młoda się urodziła siedze z nią po szpitalach i patrze na
                    ciepienie. wiesz ja nie jestem z kamienia, mam serce i ogólnie nie jestem
                    maszyną. A tutaj moge pisac co chce...
                    • a.lenard Re: Edycia 04.10.06, 16:15
                      weż ty się nie tłumacz . Każdy moze pisać co chce, i jednych się lubi a innych
                      nie (lola)
                  • zojkaojka Re: pacnij się lola w łepetynę! 04.10.06, 17:58
                    No, lola to jeśli tyle widziałaś to widocznie nabrałaś odporności .Ja też .
                    Tylko ,że ja pamiętam jak się to odbiera na początku , i ty też sobie
                    przypomnij. A abstrachując od edyci:skoro tyle widziałaś ,to mamy które sobie
                    całkiem nie radzą -też.Więc wiesz ,że takie teksty nie tylko im nie pomagają ,
                    a wręcz przeciwnie. I są mamy które robią dziwne, albo wręcz złe rzeczy w
                    sytuacjach w których większość super sobie radzi. I pozostaje pytanie czy chce
                    się im pomóc ,czy tylko sobie samopoczucie poprawić wygłaszaniem takich
                    tekstów i demonstrowaniem własnej siły psychicznej.
    • mama_oli_i_tomka Re: pije 04.10.06, 09:25
      Edycia ja Cię kurczę doskonale rozumiem... sama miałam w ub roku i w I połowie
      tego roku maraton z synem. Tydzień w szpitalu w czerwcu ub roku, potem wrzesień
      ub 10 dni szpital - 7 dni w domu - 12 dni szpital... potem ciągle lekarze i w
      tym roku znów w kwietniu-maju 12 dni szpital - 14 dni w domu - 14 dni szpital.
      Na razie spokój ze szpitalami ale co ja wtedy przeszłam to moje... mężowi
      nocami w słuchawkę płakałam z bezsilności.
      Ja wiem że to banał - ale trzymaj się smile

      Dodam że syn w grudniu skończy 3 lata więc aż tak rozumny jeszcze nie jest za
      to energiczny i ciężko było go w szpitalnych ryzach utrzymać.

      Pozdrawiam serdecznie
    • demarta Re: pije 04.10.06, 09:32
      edycia co nas nie zabije, to nas wzmocni. napij sie jeśli to optymalny sposób w
      danej chwili i pamiętaj, że czas ma to do siebie, że zapierd... jak potłuczony,
      nawet nie wiesz, kiedy koszmarek się skończy i zrobi miejsce radosnym
      wydarzeniom. nie powiem, że kiedyś jeszcze będziesz się z tego śmiała, ale
      twoje obecne doświadczenia sprawią, ze w przyszłości z podniesionym czołem
      będziesz się przeciwstawiać kolejnym schodom, które choćby nie wiem jak byśmy
      nie chciały i tak ktoś przed nami postawi. to taka szkoła hartowania życiowego.
      i tak sposób w jaki przez to przeszłaś świadczy o tym, ze dzielna z ciebie
      dziewczyna, choćbyś nie wiem jak temu chciała zaprzeczyć. trzymaj się i nie daj
      się. napewno wszystko skończy się pomyślnie.
      • czarna_maruda Re: pije 04.10.06, 10:39
        Edycia, strasznie Ci współczuję bo chyba nie ma nic gorszego niż choroba
        dziecka sad
        Ale Ty po prostu MUSISZ być twarda, Niki musi przejść badania, a Ty musisz być
        w szpitalu i tego nie zmienisz. Trzymam mocno kciuki i wierzę, że wszystko
        będzie dobrze
    • babsee Re: Edycia 04.10.06, 10:44
      No patrz.ja wczoraj tez pilam piwko ale mialam takiego dola ze nawet kompa nie
      odpaliłam w domu.Dobrze ze Foremki byly wczoraj smile
      Wiesz jaki jest najwiekszy bład kobiet?Liczyć, ze sie facet domysli.Gowno.Nie
      domysli sie.Trzeba mowic,przypomniac.maja tyle empatii w sobie co zwiędła
      pietruszka.Zapomnij Kobieto,ze on sie domysli,ze zrozumie ze Ci cięzko.MUSISZ
      mu to mowic.I rzeczywiscie-nie krzyczec-to tylko wygeneruje konflitk a
      przecizez masz dosc problemów na glowie.
      Prawda jest taka,ze potrzebujesz jego wsparcia.Wiec mu powiedz.I znowu .I
      znowu. czytam Cie duzo i wiem ze masz dobrego chlopa-jest po prostu zupelnie
      normalny-niedomyslny0jak kazdy.
      A moze racje ma tez któras babka co tu pisze-ze on sie boi?Ze go to przerasta?
      Ale jak ma Ci to powiedziec.Przeciez wszyscy na niego liczą.Wiec nie powie ze
      zawodzi,bo sie boi.Bylby(wg siebie) skończony jako mężczyzna w Twoich oczach.
      Nie pytaj dlaczego tak jest.
      Zadna z nas Ci nie odpowie.Tacy oni sa.Cieniasy i tyle.Ale jak im powiesz,
      wytlumaczysz-pomoga.
      taki juz nasz los.To kara za to ze jesteśmy mądrzejsze i silniejsze smile
      Zawsze powtarzam ze to prawdziwy cięzar dżwigac swoja inteligencje, kobiecą
      intuicję, empatie,i te nadludzką wręcz zdolność radzenia sobie z problemami.
      Trzymaj sie Edycia.
      • madziaaaa Re: Edycia 04.10.06, 11:07
        Edycia, z chłopami to tak jest, nie nadają się i tyle. W Twojej sytuacji pewnie
        mówiłabym to samo i gryzła mojego męża po kostkach jak by nie docierało co
        mówię. Najważniejsza jest w tej chwili Niki, ale Ty musisz odpocząć, bo padasz
        na twarz po prostu. Dzwoń do mężą , że zemdlałas i że nie dasz rady pojechać do
        szpitala, ma się zwolnić i już. Postrasz go, na pewno masz w zanadrzu jakiegoś
        haka na niego. Jeśli normalne rozmowy nie pomagają, to zostały groźby, sam
        sobie winien. Olej te panienki, które tu jakieś bzdety o niezrozumieniu
        wypisują. Zawsze się znajdzie jakiś moher po prostu.
        Trzymam kciuki za Was.
        • agawamala Re: Edycia 04.10.06, 12:47
          Madzia, a Ty chciałabyś być oszukiwana? Chciałabyś, aby ktoś wynajdował na
          Ciebie haka? Zwyczajnie kłamał? Oszukiwał, że zemdlał?
          Dlaczego nie postawić sprawy uczciwie i jasno? Facet prędzej czy później
          odwróci się od kłamczuchy, i raczej nie przyjdzie na drugi fałszywy alarm.
          Czy ludzie już nie potrafią ze sobą rozmawiać? Czy wszystko musi opierać się
          na grze, na oszustwie, na braku zaufania?
    • iwles Re: pije 04.10.06, 11:04
      Edycia, ja też z Tobą, zawsze smile

      Czy dziś już lepiej się czujesz ?
      Z facetami tak już jest ... to niestety - duże dzieci ....

      Uściskaj Córeczkę, mocno, mocno od cioci Iwles smilesmilesmile
    • agawamala Re: pije 04.10.06, 12:25
      Tu są 3 sprawy- choroba dziecka, nieodpowiedzialny partner i dół Edyci.
      I będzie jeszcze gorzej jeśli Edycia nie przestanie pić , bo nie jest to żadne
      rozwiązanie sytuacji tylko krok w kierunku uzależnienia.
      Wiem co to jest choroba dziecka, bo przez nią przeszłam, gdy moje miało 8
      tygodni.
      Tylko trzeba zachować zimną krew i zachowywać się odpowiedzialnie - być przy
      dziecku, współpracować z lekarzami. Alkohol jest złym doradcą.
      Nieodpowiedzialny partner - nie stanie się bardziej odpowiedzialny, gdy
      będziesz topić smutki w alkoholu. Wykorzysta to przeciwko Tobie, a pośrednio
      dziecku. Znasz go i wiesz na co go stać.
      Kobiety dużo szybciej niż faceci się uzależniają. Dziś jedno piwo w samotności,
      jutro dwa, pojutrze wódeczka. Lepiej nie kusić losu.
      Trzymaj się, ale na trzeźwo.
      • demarta aaaaaaaaaaaa!!! 04.10.06, 12:29
        kobito idź pod kościół agitować na rzecz proboszcza i daruj sobie nawracanie
        emam. nie znam przypadku, żeby ktoś w czasie wielkiego doła rozluźnił się
        alkoholem (nie skrzynką wódki tylko ilością na rozluźnienie) i po tygodniu
        nadawał się do AA.

        cieszę się, że zawsze potrafisz zachować zimną krew bez wyjątków, że jesteś
        odpowiedzialna, ale skup się na swoim żywocie a wszystkim wyjdzie to na dobre.
        • agawamala Re: aaaaaaaaaaaa!!! 04.10.06, 12:44
          Wiem, wiem, że emamy lubią się nad sobą poużalać, pościskać, pocieszyć,
          pogłaskać, pocmokać. A jak ktoś patrzy na to inaczej i ma zakieś konstruktywne
          rady, to jest be.
          Do proboszcza ani pod kościół nie pójdę, bo jestem ateistką.
          Miałam w życiu problemy, choroby, przeszłam ciężki wypadek, ale alkohol nigdy
          nie był przyjacielem na rozluźnianie przy problemach.
          Mogę wypić niewielką ilość alkoholu, ale wtedy, gdy jestem w dobrym humorze i
          dobrej formie a nie gdy mam doła.
          A alkoholizm zaczyna się podstępnie i niewinnie. Piwko nie rozwiązuje
          problemów, rozluźnienie po alkoholu, narkotykach, prochach ( to nieistotne)
          jest żadnym rozluźnieniem.
          Dobrze życzę Edyci i nie będę jej namawiała ani pocieszała w sposób dla niej
          szkodliwy.
          A pocieszycielki typu rozluźnij się, bardziej szkodzą niż pomagają. Życie nie
          kończy się dziś.
          • edycia274 Lola 04.10.06, 14:33
            Wyobraż sobie, żę nie lubię się użalać. cały czas trzymam wszystkow sobie. I
            tak wczoraj mi puściło poprostu..i chciałam się wyżalić i zrobiłam to bo jestem
            człowiekiem.
            • iwles Edycia :) 04.10.06, 15:03
              Jak Ci powiem, że Cię kocham, to nie zabrzmi... no wiesz... nie teges ?

              ;P
              • edycia274 iwles 04.10.06, 15:10
                o bosz tzn. zakochałaś się?????
                ojejejej
                uważaj bo Ci tu zaraz nagadają smile
                • iwles Re: iwles 04.10.06, 15:28
                  hihihihihi
                  nie nie zakochałam się, po postu tak bardzo cie lubię smilesmilesmilesmile

                  (może teraz mnie nie zjedząsmile
                  • edycia274 Re: iwles 04.10.06, 15:38
                    o jsuuuu, to wpadaj szybko na kawe wink)
            • wenus2006 Re: Trzymajcie się edyciu z córcią... 04.10.06, 15:04
              Ja doskonale potarafię wyobrazić sobie przez co przeszłaś i przechodzisz,byłam
              tylko raz w swojej macierzyńskiej karierze z dzieckiem w szpitalu.Był to
              tydzień,mały poległ na rotawirusa.Straszne to było ,koszmar jakiś,pierwsze noce
              rwałam sobie włosy z głowy,gładko schudłam i miałam przerażenie w oczach,nic nie
              było ważne, nic się nie liczyło innego.
              Trzymaj się, dasz radę ,nie masz wyjścia,zaświeci przecież w końcu dla Was
              słoneczko,pozdrawiam,buziaczki

              P.S. A co właściwie jest małej?
      • edycia274 Agawamala 04.10.06, 14:31
        ej wypiłam 2 piwa...to chyba nie alkoholizm
        • agawamala Re: Agawamala 04.10.06, 17:34
          Nie, nie jest to alkoholizm, ale nie jest też dobrą metodą na problemy.
          W przypadku konfliktu z partnerem, z tego co piszesz wisi na włosku, picie
          przez Ciebie alkoholu, nawet w niedużych ilościach w samotności, na poprawę
          nastroju, będzie ważkim argumentem przeciwko Tobie.
          Znajdą się świadkowie, którzy widzieli, słyszeli, czuli. Pytanie czy jest Ci to
          potrzebne?
          Uwierz mi, lepiej wypłakać się w necie, niż pić chociaż 1 piwo "na smutki".
          • edycia274 Re: Agawamala 04.10.06, 17:42
            Kobieto o czym ty piszesz? jakich świadkach? bosz? siadłam do kompa napisłam się
            dwóch piw a ty wymyślasz już/ A jak z mężem pije piwo to co?? mam iść sąsiadów
            uprzedzić bosz
          • babka71 Re: Agawamala 04.10.06, 18:10
            to co zamiast piwa, na smutki proponujesz?? kakao??, mleko?, koniaczek?? tak
            jak w Klanie: walniemy sobie po koniaczku brrrrrrrr
            • edycia274 Babka 04.10.06, 21:00
              No chyba kakao albo zieloną herbatke. Tamta Pani nie uważa alkoholu
              • czarna_maruda Edycia 04.10.06, 22:25
                kobito, trzymaj się, a ja trzymam kciuki za Ciebie i Niki!
              • agawamala Re: Babka 05.10.06, 08:00
                Nie, nie należę do ludzi , którzy nie piją alkoholu. Mój mąż jest lekarzem,
                dostaje codziennie co najmniej jedną butelkę. Czasem wypijemy wieczorem koniak,
                wino czasem piwo. Natomiast NIGDY, ALE TO NIGDY nie robimy tego gdy są jakieś
                kłopoty, problemy czy stresy. Podobnie jak mąż nigdy nie odreagowuje się w ten
                sposób po operacjach. Nie wyobrażam sobie, abyśmy prowadzili samochód po
                alkoholu.
                I na tym polega różnca w naszym stylu życia.
                Przestrzegam, i to z życzliwości, bo jeśli chodzi o mnie, to możesz codziennie
                zalewać się w trupa, alkohol jest złym doradcą, zwłaszcza gdy są problemy.
                • deczko Re: Babka 08.10.06, 12:26
                  agawamala napisała:

                  > Nie, nie należę do ludzi , którzy nie piją alkoholu. Mój mąż jest lekarzem,
                  > dostaje codziennie co najmniej jedną butelkę.

                  Przyznajesz sie do tego otwarcie, ze Twoj maz lekarz bierze od pacjentow
                  alkohol???? surprised
                  Rozumiem, mieszkamy w Polsce, cos takiego nie powinno mnie dziwic, a jednak az
                  mnie razi po oczach.
                  • lola211 Re: Babka 08.10.06, 15:43
                    No i co? Sama nie raz w podziekowaniu nioslam bomboniere czy dobry alkohol.Taka
                    forma podziekowania, zadna lapowka, bo po fakcie i dobrowolnie.
                  • agawamala Re: Babka 09.10.06, 08:11
                    Tak, przyznaję otwarcie, że jak pacjent chce mu podziękować po zabiegu i daje
                    alkohol to bierze.
                    W przeciwieństwie do wielu obecnych na forum emam nie jestem zakłamana.
                    Oburzaesz się, a prawdopodobnie po operacji kogoś z bliskich Ci osób kupujesz
                    flaszkę i lecisz podziękować. Bo tak robi 80% chorych i rodzin. Część wciska, w
                    grzeczniejszy lub mniej sposób, pieniądze. ( Tak dla jasności wylatują wtedy z
                    gabinetu mojego mężą, piszę, bo mające skłonności do nadinterpretacji e-mamy
                    zaraz posądzą męza o łapownictwo).
                    I nawet jeśli sto razy napiszesz, że tego nie robisz szansa, że mijasz się z
                    prawdą jest jak 8:2.
            • agawamala Re: Agawamala 05.10.06, 07:56
              Nie oglądam Klanu, więc nie wiem co i kto tam pije. Wiem natomiast, że picie na
              smutki alkoholu - jakiegokolwiek - jest działaniem przeciwko sobie. Jeśli
              Edycia chce wpędzić się w jeszcze większe kłopoty to jest to jej prawo. I zaraz
              na forum pojawią się rozpaczliwe posty, jakim to okropnym facetem jest jej mąż.
              Picie niewątpliwie rozluźnia i zmienia optykę. To fakt. Tyle, że w chwili
              kłopotów, problemów czy dołu, trzeba mieć tę optykę wyostrzoną ( nie bez kozery
              mówi się, że ktoś ma TRZEŹWE spojrzenie).
              Dziś są to 2 piwa, jutro trzy, potem ciąg. W sytuacji picia "na smutki" bardzo
              łatwo narobić sobie problemów.
    • fionkatoja Re: pije 04.10.06, 18:28
      Przepraszam Edytko że pytam ale na co chora jest twoja córeczka Nkolcia? Wiem
      że odbiegem od tematu, lecz jestem tu nowa i jeszcze sie nie odnajduje na forum.

      A propo męża i twojego stanu psychicznego postaraj się porozmawiać z mężem
      powiedzieć mu co cie denerwuje i z czym masz problem.

      Uśmiech to lek na wszystko.
      • edycia274 Re: pije 05.10.06, 11:57
        aha jakby coś to na priv dobrze?
    • fionkatoja Re: pije 05.10.06, 11:18
      Edytko ja już do Ciebie pisałam czy mogła byś mi odpisać.



      Uśmiech to lek na wszystko.
      • edycia274 Re: pije 05.10.06, 11:57
        jesuu sorki, gdzie pisałaś nie zauważyłam smile
    • elejna Re: pije 08.10.06, 21:41
      Słuchaj Edycia taka postawa faceta to norma , sama sie o tym przekonałam choc
      mój generalnie swietnym męzem jest.kazdy tatus w extremalnej sytuacji patrzy
      aby sie wymiksowac czytaj zasłaniac praca i "obowiązkami "tak jest łatwiej i
      wygodniej dla ich tyłków nic sobie nie robią ,tego typu poswiecenia spoczywają
      na matkach(!)Gdy ja jakis czas temu pełniłam całodobowe dyzury w szpitalu przy
      dziecku i zrobiłam w zwiazku z powyzszym awanture ze niby dlaczego moj maz
      nagle miał tyyyleee załatwien , jakis zaległy wyjazd w waznych sprawach itd gdy
      jednak okazało sie ze w owy dzien niespodziwanie dziecko opusciło szpital wazny
      wyjazd juz przestał byc wazny i maz poprostu nigdzie nie pojechał!szlag mnie
      trafia ale cóz taki life.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka