margarita30
18.11.06, 00:42
Jak otym piszę to jeszcze trzęsą mi się ręce. Pojechalimy na zakupy do tesco.
Po drodze do kasy ogladałam jakies ciuchy a moja 3 letnia córka była obok, a jak sie obejrzalam juz jej nie bylo. Przez 10 min szukalismy jej sami pózniej zawiadomilismy obslugę, po półgodzinie i przeszukaniu calego sklepu parkingu i okolicznych sklepów powiedzieli, że trzeba zawiadomic policję i wtedy zaczęłam ryczeć.Zaprowadzili mnie na zaplecze, ja ryczalam 5 miesięczny synek też ryczal a mąż latał po parkingu i szukal ale powiedzial, że jak zobaczyl trzy wozy policyjne to też się rozplakał. Moja zwyrodniała wyobrażnia pokazywała rzeczy straszne. Na szczsęsci zaraz po przesluchaniu przez policjantke powiedzieli mi że ją znależli. Spala pod wieszakiem z ciuchami. Nigdy by mi to nie przyszlo do glowy bo w dzień nie sypia już od roku i jak latala po sklepie to wcale nie wyglądała na zmeczoną. Wczesniej sciągnęła z pólki jajko niespodziankę i po zjedzeniu czekoladki zasnęła. Przez godzinę nie wiedziałam co się dzieje z moim dzieckiem, wrogowi nie życzę. A najlepsze, że moja corka w ogole nie plakała ale byla obrażona.Nie jade więcej z dziećmi na zakupy.