Mam taka sytuacje. Moja niania, ktora jest tez moja sasiadka, ma dwie
dziewczynki, Anie i Emme, w wieku 6 i 8 lat. Poza "nianieniem" i
sasiedzkim "co slychac" ktore wymieniamy przy okazji spotkania na dworze nie
utrzymujemy bliskich kontaktow, tzn. np nie wpadamy na kawke itp.
I teraz tak.
Jej maz ma 18-letniego syna z pierwszego malzenstwa, Tomka, ktory mieszka u
nich 2 tygodni w miesiacu.
Mieszka tez u nich tymczasowo brat meza(dluga historia), ktory ma 2 corki,
Ale 9 lat i Kasie 16 lat, ktore go odwiedzaja w weekendy.
No i tak. Kupilam prezent dla niani i dzisiaj poszlam po prezenty dla jej
corek - Ani i Emmy. Kiedy bylam w sklepie, tknelo mnie ze bywa tam jeszcze ta
mala Ala, ktorej zawsze mi szkoda, bo jakos tak jest spychana na dalszy plan
przez wszystkich, wiec kupilam wszystkiego po 3.
A w drodze powrotnej do domu zaczelam sie zastanawiac - zaraz, a co z
Tomkiem? W koncu to blizsza rodzina niani niz Ala. A jesli Tomek i Ala, to
moze jeszcze mam Kasi cos kupic? Przyznaje, ze nie znam tak na prawde zadnego
z nich, nic nie mamy ze soba wspolnego, podczas gdy Ania i Emma czasami u nas
bywaja. A jesli kupuje cos dla wszystkich dzieci, to moze jeszcze dla meza i
brata meza?
Co myslicie? Mi sie wydaje, ze po czyms malym dla kazdej z malych
dziewczynek + prezent dla niani powinno wystarczyc?