Dodaj do ulubionych

bezsilna i bazradna

18.01.07, 15:32
Może to dziwne ale od jakiegoś czasu dochodzę do takiego stwierdzenia.Pewnie
myślicie,że ofiara losu ze mnie(może faktycznie tak jest?.Ale konkrety,
dzisiaj aż się poryczałam. Jesteśmy ze sobą 3,5roku mamy 2,5roczną córeczkę.A
wszystko jest o d... rozwalić.Dodam że między nami jest różnica 9lat,no i on
to bazdzietny rozwodnik.Proszę o wyjście do kina,wiesz zmęczony jestem;chce z
nim wyjść do znajomych, idż sama żle się czuje;idziemy na zakupy,idż sama ja
nie lubię motłochów;wyjście na sylwka,wolę być w domu. I długo by tak
jeszcze. Dzisiaj zapytałam co myśli o ślubie chociaż narazie cywilnym
(ponieważ stara się o stwierdzenie nieważności)to powiedział,że jak chce ja
to możemy ale dla niego to i tak ten ślub nie będzie się liczył.To tak jak
bym miała sama ze sobą go wziąć.Kończy mi się zasiłek wychowawczy płatny i o
każdą złotówkę będę mósiała się go prosić.Pewnie powiecie idż do
pracy,racja,ale ja jestem zatrudniona u niego. Gdyby mnie zwolnił to byłby
bałagan bo już włucze się po sądach,że niby byłam fikcyjnie
zatrudniona.Wczoraj mała siedział w łazience na nocniku i wołała,zapytałam
jej kto ma przyjść to stwierdził ze mam się nie licytować tylko iść,a on
sobie filmik oglądał bo po pracy zmęczony był.Stale pyta na co ja tyle kasy
wydaj,a ja kupuje tylko to co potrzebne.Długo i dużo by tu pisać ale i tak
już was nudze,a troche mi ulżyło dlatego skończe te wyliczanke. Nie umiem
sobie z tym poradzić i wydaje mi się że jestem też bezsilna.przepraszam za
błędy,literówki i że pewnie wszystko bez składu i ładu,ale chciałam duzo
powiedzieć no i taki misz masz wyszedł. ale mam nadzieje ze wiecie o co mi
chodziło. Pomóżcie i pocieszcie bo mnie zaraz szlg trafi. Nie mam odwagi iść
w cholere.no i jednak troche go kocham.
Obserwuj wątek
    • agatelek2 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 16:23
      Współczuję...Z tego co napisałaś wnioskuję,że twojemu partnerowi nie zależy ani
      na Tobie,ani na dziecku.Nie macie ślubu więc może jednak odważ się i zakończ ten
      związek,bo nic chyba z tego nie będzie-Tylko Twoja większa frustracja i
      niezadowolenie.Trzymaj się.
    • mathiola Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 16:35
      jak to ślub nie będzie się liczył?? Ale cywilny czy w ogóle?? Bo jeśli chodziło
      mu o cywilny, że niby chciałby z tobą po bożemu, przed ołtarzem, to jeszcze
      potrafie go zrozumieć, ale jeśli w ogóle ślub z tobą miałby się nie liczyć, to
      ja bym poszła już dawno w cholerę.
      Masz trudnego męża. Ale zawsze uważam, że póki facet nie pije i nie bije tylko
      dogadać się nie umiecie, jest szansa powodzenia związku. Sama jestem tego
      przykładem - ja i mój mąż. Tylko obie strony muszą CHCIEĆ ze sobą rozmawiać i
      muszą CHCIEĆ się zmienić na tyle, by dało się żyć z drugą osobą. No i muszą
      się kochać. Nam się udało, po kilku latach walki i prawie zakończonym już
      związku, jesteśmy teraz szczęśliwym, kochającym się, zgodnym małżeństwem. A
      jeszcze 2 lata temu mogłam wymieniac i wymieniać jaki ten mój mąż jest do dupy.
      Pewnie on to samo mógł powiedzieć o mnie smile Rozmawiajcie, rozmawiajcie i
      jeszcze raz rozmawiajcie. I nie daj się zawalić obowiązkami w domu i przy
      dziecku.
    • brak.polskich.liter Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 16:53
      Przeczytaj to, co napisalas. I jeszcze raz. I jeszcze.
      Chyba upadlas na glowe, ze w takiej myslisz o slubie. Chyba po to, zeby jeszcze
      bardziej skomplikowac sobie zycie.

      > Pewnie powiecie idż do pracy,racja,ale ja jestem zatrudniona u niego.

      Pewnie powiemy. To co, ze jestes zatrudniona u niego? Szukaj nowej pracy, jak
      znajdziesz, z aktualnej zrezygnuj.

      > Gdyby mnie zwolnił to byłby
      > bałagan bo już włucze się po sądach,że niby byłam fikcyjnie
      > zatrudniona.

      A bylas?
      Nie czekaj, wobec tego, az facet Cie zwolni. Sama sie zwolnij.

      Nie tyle "bezsilna i bezradna", raczej "w bezsensownym zwiazku". Ten Twoj facet
      jest beznadziejny jako partner, nie sprawdza sie jako ojciec, olewa Twoje
      potrzeby, usiluje uzaleznic Cie ekonomicznie, i ostatecznie jest zwyczajnie i
      po prostu nudny. Nie szkoda Ci zycia?


    • anik801 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 17:11
      Najbardziej ciekawi mnie z jakiego powodu się z nim związałaś?Piszesz,że jednak
      trochę go kochasz,ale to brzmi bardzo niepewnie.Może tak naprawdę tkiwsz w tym
      związku,bo boisz się zmiany.Ja wiem,że łatwo się mówi zostaw go!Powinnaś jednak
      dobrze to wsztstko jeszcze raz przemyśleć.
    • 18_lipcowa1 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 17:52
      Dziwię CI się bo z tego co piszesz facet jest do niczego.
      Nie bierz ty z nim ślubu tylko znajdz sobie bardziej wartościowego partnera.
    • daga05 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 18:38
      Witam. Mam na imię Dagmara. Wszystko, co napisałas świadczy o tym, że jesteś
      nieszczęśliwa. Problem pojawia się przy stwierdzeniu "kocham go". Najłatwiej
      doradzić Ci - "odejdź od niego". Tak na prawdę żadna z nas nie ma pojęcia jak
      wygladają relacje między Wami. Uważam, że w każdym konflikcie dwie strony
      ponoszą winę. Zatem nie piszę do Ciebie, bo umiem Ci pomóc, a po to, by napisać
      Ci co o tym myślę - może wyciągniesz wnioski?
      Widzisz, my kobiety nie zastanawiamy sie nad tym czy nasi mężczyźni są
      szczęśliwi. Jesteśmy egoistycznie nastawione do mężczyzn. Bo on nie zajmuje sie
      domem, bo mnie nie zauważa, nie mówi kocham. Chcemy zmienić naturę mężczyzny na
      wrażliwą, pełną miłości. Dążymy do tego, żeby byli podobni do nas. A tymczasem
      oni są inni. Skryci, niepewni, lekkomyslni i uparci. Kiedyś pisałam na forum, że
      mąż mnie uderzył. Następnego dnia pojawiło się mnóstwo opini na ten temat.
      Dziewczyny pisały, że powinnam go zostawić, iść na obdukcję. Tak jest
      najprościej - oceniać. Tymczasem ja przemyślałam wszystko i zdałam sobie sprawę,
      że prosiłam się męża, by mnie uderzył. Nasze kłótnie wykańczały nas oboje. Nie
      dopuść do tego, by między Wami urósł taki mur. Nie chcę żebyś mnie źle
      zrozumiała, ja Cię nie krytykuję jesnocześnie broniąc Twojego męża, ja cię
      proszę abyś znalazła powód Waszych problemów. O miłośc trzeba walczyć, a skoro
      kiedyś zgodziłaś się z nim być to tzn., ze go kochałaś. Nawet jeżeli nie macie
      ślubu nic nie stoi Wam na drodze do stałego związku. Mężczyźni są wygodni. On na
      pewno po 3 latach bycia z tobą nie uklęknie z pierścionkiem zaręczynowym,
      zwłaszcza, że jest rozwodnikiem. Będąc z mężczyzną po przejściach powinnaś juz
      na początku ustalić jakieś warunki. Bądź cierpliwa, porozmawiaj z nim szczerze.
      Jeżeli już próbowałaś zrób to po raz kolejny. Warto!
      • 18_lipcowa1 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 18:45
        Najłatwiej
        > doradzić Ci - "odejdź od niego". Tak na prawdę żadna z nas nie ma pojęcia jak
        > wygladają relacje między Wami. Uważam, że w każdym konflikcie dwie strony
        > ponoszą winę. Zatem nie piszę do Ciebie, bo umiem Ci pomóc, a po to, by
        napisać
        > Ci co o tym myślę - może wyciągniesz wnioski?

        A co ma innego zrobić? Męczyć się w układzie z facetem ktory przejawia 0
        inicjatywę do WSZYSTKIEGO? Dlaczego w imię miłości i głupiej lojalnosci wobec
        facetów kobieta ma znosic wszystko, dążyć do rozmowy, dbać o związek i inne
        takie duperele?????
        Wyobraź sobie odwrotną sytuację - olewającą wszystko żonę, bez inicjatywy,
        zainteresowań itp.Ile dajemy mężowi na znalezienie kochanki ? Bo ja uważam że
        szybciutko.


        Kiedyś pisałam na forum, ż
        > e
        > mąż mnie uderzył. Następnego dnia pojawiło się mnóstwo opini na ten temat.
        > Dziewczyny pisały, że powinnam go zostawić, iść na obdukcję. Tak jest
        > najprościej - oceniać. Tymczasem ja przemyślałam wszystko i zdałam sobie
        sprawę
        > ,
        > że prosiłam się męża, by mnie uderzył.


        No tak, więc dalej komentować nie będę. Skoro uważasz ze sama się prosiłaś -
        gratulacje i współczuję.



        • daga05 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 19:30
          wiesz co wszystkie jestescie mądre a jak przychodzi co do czego to wyzalacie sie
          na forum, zero wyrozumialosci
          • triss_merigold6 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 19:34
            Kto się wyżala ten się wyżala.wink
            To, że sama masz syfowe życie nie oznacza, że inni muszą tkwić w ujowych
            układach.
            Do autorki: przemyśl jedną kwestię - pan nie jest rozwodnikiem bez powodu.
            Jeśli przy poprzedniej damie wykazywał podobne zero inicjatywy to zapewne
            dostał kopa a sprzedaje wesrję "bo to zła kobieta była i rogi przyprawiła".
          • monia145 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 19:40
            Ach...... jaka Ty jesteś wyrozumiała dla swego męża, porażające...on tez jest
            taki wyrozumiały dla Ciebie? Jak Cię tłucze to zapyta chociaż od czasu do
            czasu "Kochanie, czy aby nie za mocno?"

            Dziewczyno zastanów się nas sobą, co Ty wypisujesz?
          • kawka74 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 19:48
            nie wszystkie
            mogę podać parę przykładów, że nie wszystkie są mądre
            wyrozumiałość mam dla ludzi nieszczęśliwych, chorych, biednych, ale nie głupich
            dla starających się zmienić swój los, ale nie dla tych, którzy tkwią w gó..e po
            uszy i twierdzą, że to kąpiel błotna, która dobrze robi na cerę
            • monia145 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 19:50
              Kawko, czy ja Ci juz pisałam kiedys, że jestem wielbicielką Twoich metafor?smile)
              Jesli nie- to potraktuj to jako komplementsmile
              • kawka74 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 19:55
                traktuję smile
                i dziękuję
                chyba zostanę pisarką smile)
                • shady27 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 19:59
                  i wlasnie dlatego nie robia na mnie wrazenia wyzalanki takich lasek. Bo dziewczyny staja na rzesach, zeby dziewczynie doradzic a ta robi i tak swoje.

                  Znam taka dziewczyne, tyle mowilam, radzilam, prosilam ale nie...ona go kocha i koniec. Doszlo do tego, ze zostala sama, nie ma znajomych bo nikt nie chce sie rpzygladac takim traktowaniu kobiety rpzez faceta. No i niestety z tego co widze regularnie dosytaje lomot. Nie zal mi jej, chce to tak zyje.


                  Kawka swietna metafora smile zapisze sobie
                • monia145 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 20:02
                  A dasz przeczytać?
                  Bo to może lepiej zacząć od znajomych, z uszczęsliwianiem swoją twórczością
                  otoczenia..jak myslisz?smile))
          • 18_lipcowa1 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 20:58
            daga05 napisała:

            > wiesz co wszystkie jestescie mądre a jak przychodzi co do czego to wyzalacie
            si
            > e
            > na forum, zero wyrozumialosci
            >


            no tak jeszcze tego brakowało by Lipcowa napisała że sama sie prosiła by ją
            facet uderzył!!!!!!!!!!!
      • kawka74 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 19:28
        włos mi się jeży na głowie
        naprawdę wierzysz w to, co wypisujesz?
        brak Ci szacunku nawet do samej siebie
      • brak.polskich.liter Yyyyyy 18.01.07, 20:16
        Jestem pod mega-wrazeniem Twojego postu. Serio.
        Mam wrazenie, ze malzonek naprawde mocno Ci wtlukl i zaburzylo Ci to percepcje,
        bo straszne farmazony wypisujesz.

        > Tymczasem ja przemyślałam wszystko i zdałam sobie sprawę,
        > że prosiłam się męża, by mnie uderzył.


        Naprawde, poprosilas swojego starego "prosze, kochanie, spusc mi dzis wp...ol?"

        Wedlug porzekadla, jak sie baby nie bije, to jej watroba gnije. Moze po prostu
        maz bardzo sie troszczy o zdrowie Twoich organow wewnetrznych i to dlatego?...





    • kawka74 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 19:32
      facet Ci nie pomaga, nie zajmuje się dzieckiem, wylicza Cię z forsy, nie chce
      się z Tobą żenić, a Ty się prosisz o ślub?
      nie szkoda Ci siebie samej? nie masz rodziny, nie ma nikogo, kto mógłby Ci
      pomóc? nie masz z kim porozmawiać?
      • andaba Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 19:54
        Nie rozumiem.
        Chcesz zostawić faceta, dlatego, że nie chce mu się chodzić z toba do kina, do znajomych i na Sylwestra?
        Fajny powód. Powinnam byc od 10 lat rozwódką.
        • renia1807 Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 20:16
          edzinka napisała:
          Nie mam odwagi iść w cholere.no i jednak troche go kocham.

          "Trochę go kocham" - to zdecydowanie za mało, żeby brać ślub i spaplać sobie
          życie z takim męzczyzną, któremu na tobie nie zależy( bo tak wynika z twojego
          wątku). Zastanów się dziewczyno, czy naprawdę potrzebny ci taki facet?
    • hony Re: bezsilna i bazradna 18.01.07, 20:23
      Twój facet uznał że już nie mui się starać, chyba mu sie poprostu już nic nie
      chce. Masz dwa wyjścia. Pierwsze to takie, jeżeli jesteś na tyle silna by
      ułożyć sobie życie bez niego to go zostaw i po drugie na tyle silna by w imię
      miłości do niego i dziecka które razem macie, walcz o związek. Kobiety mimo
      wszystko potrafią byś silniejsze od facetów i tylko ich samozaparcie doprowadza
      do sukcesu. Jeżeli wybierzesz ten drugi wariant, spróbuj może spędzić z nim
      wieczór, cóż może mnie niektóre forumowiczki zlinczują że się naginasz, ale
      spróbuj, będziesz wiedziała, że walczyłaś. Poproś go o parę złotych na winko,
      czy co tam lubicie, zrób kolację, wyglądaj tak jak lubi (bądź lubił) pobądź z
      nim,a przede wszystkim zacznij z nim rozmawiać. Nie wyrzucaj mu co źle robi,
      tylko pogadajcie o sobie, poprostu. Próbuj, bo jak rozumiem czujesz się od
      niego zależna ...finansowo. Niestety tak jest jeżeli jesteś na wychowawczym.
      Ciebie to frustruje, on czuje się władcą, nawet nieświadomie, uważa że jesteś i
      tak zależna od niego więc po co się starać (wcale nie oznacza to że Cię nie
      kocha). Pokaż mu że jesteś mądrą kobiętą, a jak to doceni to wartościowy facet,
      jak nie to spróbuj się od niego uniezależnić.
      Najprościej jest powiedzieć rzuć...
      Powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka