chipsi
06.06.07, 09:05
To (na szczęście) nie o mnie ale od początku. Sąsiad w niedzielę przyszedł do
nas spłakany że jego syn zginoł w wypadku w Niemczech. Szok. Inni sąsiedzi
też w szoku, tym bardziej że chłopak jechał do Niemiec na własny ślub. Sąsiad
zawiadomił całą rodzinę o śmierci syna, zamówił jakiś karawan... i okazało
się że wszystko to sobie wymyślił w pianym zwidzie. Tzn jak to mówił nie był
pijany ale... Teraz drugi syn chodzi i odkręca sytuację a sąsiedzi żałują
jego ojca że mu odbiło przez żonę. Żona wyprowadziła się do brata bo
przegrała walkę z jego piciem ale ludzie uważają że powinna z nim zostać bo
alkocholizm to choroba. Co Wy na to?