hej,
Po wczorajszym telefonie moich rodzicow, ktorzy bylipodekscytowani i
jedno drugie przekrzykiwalo...Byli u znajomych. Taka scenka. Dwoje
blizniat wiek 3,5 r. ogladalo bajke mini mnini, po skonczeniu
dziewczynka wstala wylaczyla tv, a chlopiec satelite. Przebrali sie
oboje w pizamki, zjedli po kanapce i poszli sami spac na
pietro.Zawolali tylko matke aby zgasila lampke. I cicho sza
Dzieciaki sa cale dnie z opiekunka, rodzice wracaja ok. 17.30. Po
powrocie z pracy ojciec idzie pobiegac, a matka 3 razy w tyg. idzie
na kurs jezykowy(a gdzie kontakt z dziecmi?!). Maja tez syna w
wieku 12 lat, nie ma zadnych wariacji przed spaniem miedzy
rodzenstwem. Jak przyjedzie moj brat ma 11 lat to maly tak sie
garnie do niego ze o spaniu nie ma mowy.
Sytuacja u mnie, ja jestem sama z synkiem ma prawie 2 latka, maz
rozwozi przesylki od rana do okolo 18, lub czasem 19 i nawet
pozniej. Synek wsatje o 8.30 meza juz nie ma.Kladac synka spac o 19,
jest nikla szansa na kontakt z ojcem.Wiec klade go spac ok 21.
Niestety ostatnio to sie przedluza. Maly wariuje nawet do
22.30.Smiechy i harce z ojcem, choc wczesniej byla kapiel w
wykonaniu taty i czytanie bajek.
Moi rodzice stwierdzili, ze powinnam klasc malego spac o 19. wtedy
nie wariowalby tak wieczorem, a ja mialabym czas dla siebie.Ja sie
pytam a gdzie dobro dziecka, kontakt z ojcem. Mowia sa wekeendy. Ja
juz teraz widze co sie dzieje, ze maz wyjdzie z mlodym na 10 min.
i jest ryk bo synek chce do mnie. To samo z usypianiem na
popoludniowa drzemke, musze z malym lezec, glaskac, spiewac i
zasnie.
Moze ja naprawde zle postepuje? rodzice mowia mi ze nie mam sie
litowac nad malym i wiesiec po 40 minut nad lozeczkiem aby zasna.