Dodaj do ulubionych

Najbardziej upokarzające doświadczenie

24.10.07, 14:53
Można potraktować ten wątek jako pewną formę terapii (ze specjalnym
pozdrowieniem dla krwawiącej kornelii).
Zaczynam.

Pracowałam kiedyś w pewnej restauracji jako barmanka. Ruch był tam
zazwyczaj spory, wszystko robiło się w biegu i latało jak z
pieprzem. Pobiegłam kiedyś do toalety dla pracowników (znajdującej
się na zapleczu), szybko wymieniłam podpaskę i pędem za bar.
Po chwili podchodzi do mnie szefowa i przez zaciśnięte usta
cedzi: "Czy ty masz okres?". Pobladłam, bo takie pytanie nie wróży
niczego dobrego. "Tak" wybąkałam. "Wstydziłabyś się" - ona cedzi
dalej, z miną jakbym co najmniej umazała ścianę w toalecie krwią i
fekaliami. Okazało się, że w pośpiechu zapomniałam wyrzucić zużytą
podpaskę, zaznaczam, że była dokładnie owinięta "na paczuszkę"
papierem toaletowym i tylko kształt pozwalał się domyśleć, co jest w
środku (ale chyba raczej kobietom).
Poszłam to wyrzucić czerwona ze wstydu i maksymalnie upokorzona, a
szefowa do końca dnia nie odzywała się do mnie.
Na usprawiedliwienie dodam, że to była moja pierwsza praca, ja byłam
młodziutka i wystraszona, a szefowa... no cóż... bazarowy styl,
spora nadwaga, włosy zafarbowane na wściekłą czerń, zbyt mocny
makijaż i romans z barmanem relacjonowany nam, obsłudze, w
następujący sposób: "A mój Mirek to nie lubi chudych lasek, uwielbia
takie tyłki jak moje!" (tu następuje chwytanie się za poślady celem
rozkołysania tychże). I ja biedaczka, prawie się popłakałam ze
wstydu przez tę prostaczkę.
Obserwuj wątek
    • bea.bea Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:03
      byłam kiedys z pewnym facetem...mieszkalismy na dwóch końcach miasta jakies 30
      km....
      on niby był zakochany....ale jak sie póxniej okazało palant.....
      postanowiłam zaszaleć..i zrobić mu niespodzanke....
      wykapalam sie ...ubrałam tylko swetr taki za tyłek....wsiadłam do samochodu..i
      taka gołaze strachem by mnie policja nie zatrzymała pojechałam.....
      był wieczór , ciemno....i juz pusto na ulicach....
      i co...??
      i nic....
      pan olał moje poswiecenie....i powiedział, ze jestem walnieta....
      cóz było robic....wsiadłam do samochodu i wróciłam do domu...było mi przykro,
      głupio ....i wogóle zapaliło mi sie czerwone swiatełko....
      jak sie póxniej okazało słusznie
    • mamab26 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:06
      No to teraz ja smile

      Najgorsze moje wspomnienie jest z czasów chodzenia z M.

      Otóż zostawialiśmy w łazience ,w moim mieszkaniu prezerwatywę...w
      dodatku zużytą...
      Znalazł ją mój tata po powrocie do domu (nas już nie było)
      Łojezu...co się potem działo...
      Dodam ,że nie byliśmy pełnoletni tongue_out

      Teraz M. jest moim mężem i nieraz wspominamy ze śmiechem tamto
      zdarzenie.
      Ale wtedy to do śmiechu nam nie było...Wstyd myślałam ,że mnie zeżre
      w całości smile
      • elag3 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:09
        bu cha cha - mój m. w celu uniknięcia takich sytuacji wrzucał je do
        plecaka i kiedyś w sklepie przykleiła mu się do portfela - na
        szczęście kasjerka akurat się odwróciła.smile
      • ciociacesia prezerwatywy to nic 24.10.07, 16:55
        z prezerwatywami tez nam sie pare razy zdarzalo, ale najlepsza akcja
        byla kiedy o 5 nad ranem jego mama wpadla o pokoju - polozylismy
        sobie koldre na podlodze coby lozko nie skrzypialo i jej nie
        zwabilo... do 10 chyba nie schodzilismy na sniadanie smile
        • dorcia1234 bidet 24.10.07, 18:01
          będąc młodą dziewczyną z Europy Wschodniej pojechałam w ramach wymiany międzyszkolnej do Francji. Po 20 godzinach jazdy autokarem skończyła się możliwość korzystania z toalety, więc moja potrzeba była wielka. Trafiłam do bardzo sympatycznej rodziny i na moje nieskładne pytanie zostałam zaprowadzona do łazienki - zapewne celem umycia rąk. Był tam bidet i nawet przez moment pomyślałam sobie i biednych ludziach co to zwykłego kibelka nie mają. Wiedziona naturalną potrzebą ( i niemożnością dłuższego wstrzymywania ) zużytkowałam bidet w wiadomym celu. Gdy wyszłam z łazienki moi gospodarze zapewne wreszcie zorientowali się co chciałam bo wskazali mi toalete, na co ja z radosnym uśmiechem że już nie trzeba. Jak mi potem było głupio to chyba nie muszę wam mówić
    • elag3 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:07
      morgen - ja kiedyś wstając z krzesła w kaplicy akademikowej po mszy
      z przerażeniem ujrzałam plamę na tapicerce a siedziałam w pierwszym
      rzędzie....
      • morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:10
        elag3 napisała:

        > morgen - ja kiedyś wstając z krzesła w kaplicy akademikowej po
        mszy
        > z przerażeniem ujrzałam plamę na tapicerce a siedziałam w
        pierwszym
        > rzędzie....


        To jest chyba największa babska schiza wink
        Całe życie się boję, że kiedyś mi się to przytrafi. Tak nam zostało
        wdrukowane, że miesiączka to be i fuj i wstyd, a przeciez to tylko
        krew do cholery.
        • croyance Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 17:34
          Bylam kiedys u babci na imieninach, i zauwazylam, ze 'przeciekam' -
          krzeslo we krwi (taka poduszeczka na krzesle), krew z tylu spodnicy,
          przerazenie, jak tu teraz wstac? Szepnelam do kuzynki - a ta
          wykazala sie inteligencja; wstala, poszla do przedpokoju i na chwile
          wylaczyla korki big_grin Jak tylko zapadla ciemnosci, wylecialam do
          kibelka, zabierajac ze soba pobrudzona poduszeczke z krzesla.
          Kuzunka wlaczyla korki z powrotem, a potem poszla do lazienki mi
          pomoc pozbyc sie zaplamionej spodnicy i poduszeczki big_grin

          Ale to nie bylo upokorzenie, tylko przygoda smile Co do upokorzen,
          byly 2, ale za nic nikomu nie powiem, bo naprawde hardcore i nie
          chce pamietac.
        • babcia_kasi Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 23:15
          Forum humorum...coś mi się przypomniało<<w celu uniknięcia takich sytuacji wrzucał je do
          plecaka i kiedyś w sklepie przykleiła mu się do portfela>>
          W latach 60-tych wesele na wsi, małżeństwo wyszło na stronę, ona mu dała podpaskę do kieszeni, on potem coraz więcej wypił,tańczył, spocił się,zamiast chuski do nosa wyjął tę podpaskę, dokładnie się powycierał, czoło, kark itd.,wszedł do sali tanecznej, goście w krzyk "kto cie zbił?", gotowi sztachety z płotu wyrywać (a chętnych do bitki nie brakowało), zamieszanie, ech...
        • lidia341 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 13:23
          Moja siostra miała trzy lata (teraz ma 17), byłam z nia w kościele
          na mszy. Dużo ludzi nie bylo, my siedziałyśmy w pierwszym rzędzie na
          wprost księdza. Siostra siedziała na kolanach. No i narzekała na
          brzuszek i zanimi sie obejrzałam, zwymiotowała prosto na podłoge na
          oczach księdza...ja wyszłam z kościoła z nią, ale co było dalej, kto
          to sprzątna nie wiem........
          • dlania Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 27.10.07, 13:30
            A moja mama do dzis wspomina, jak kiedyś mnie wystroiła na ślub mojej sporo
            starszej kuzynki (ja miałam 3 lata). Piekna sukieneczka króciutka, falbaniasta,
            rękawiczki koronkowe, kokardy we włosach, sandałki z importu... W kościele ja
            sie bawię przed pierwszym rzędem ławek,tuz za parą młodą, kucam, i nagle mama
            widzi, że zapomniała mi z wrażenia załozyc majtek...wink
            • mathiola o kurczę, dlania :-))) 02.11.07, 11:21
              Ja też znam ta historię sprzed lat, może to ty jesteś córeczką znajomych moich
              rodziców???? smile)))
      • mamab26 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:11
        A jeszcze jedna historyjka

        U mojego M. to zalaliśmy kiedyś pół domu
        Była wspólna kąpiel etc...No i stało się tongue_out
        Jego rodzice zastali nas w samych ręcznikach ,sprzątających w
        popłochu mieszkanie.
        Wstyd na całego
        Dobrze ,że mam fajną i wyrozumiałą teściową ( wtedy jeszcze nią nie
        była-tzn.teściową ) i nie wywaliła mnie za drzwi w tym ręczniku tongue_out
    • ethomas Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:14
      no coz, moje niestety tez z okresem zwiazane smile))

      liceum, lekcje, ja odpieprzona w moj najpiekniejszy zestaw: kremowa
      marynkarka i takaz dluga spodnica z jeszcze dluzszym rozcieciem...

      i plama... nie do szybkiego sprania z kremowej tkaniny uncertain pozostalo
      tylko podciagnac spodnice na maksa, aby ukryc to cholerstwo, ale to
      oczywiscie wiazalo sie z posiadaniem mini z rozcieciem do pepka :-
      ))))

      A zeby tego bylo malo, dopadla mnie dyrektorka (za taki
      nieodpowiedni stroj) i zatargala do gabinetu... tam sie cala w
      pasach tlumaczylam, ale koniec koncow zostalam odeslana do domu w
      trybie natychmiastowym...

      co sie wstydu najadlam too moje...
    • syriana Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:28
      naprawdę nie przeżyłyście w życiu bardziej upokarzających chwil?

      jeśli tak, to zazdroszczę
      serio
      • ethomas Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:33
        serio serio... i jakby sie zastanowic, to chyba rzeczywiscie nie
        jest to "nie wiadomo jaka tragedia" niemniej wiecej gorszych
        sytuacji nie pamietam, a w danym czasie bylo to przezycie
        traumatyczne na tyle, ze po ekhmmm 15 latach nadal o nim
        pamietam... smile)))
      • morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:37
        syriana napisała:

        > naprawdę nie przeżyłyście w życiu bardziej upokarzających chwil?
        >
        > jeśli tak, to zazdroszczę
        > serio

        Miałam, ale dam szansę wypowiedzieć się innym, a sama jeszcze zbiorę
        się na odwagę wink
        No to może nas przebijesz, syriano? wink
        • syriana Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:47
          > No to może nas przebijesz, syriano? wink

          och, z okresowych wpadek to ze trzy pamiętam co najmniej
          klasyczne wycieki na dżinsy, zapomniane podpaski też zaliczyłam

          z nieokresowych - pierwsza całonocna i oficjalna wizyta u chłopaka (jego
          tolerancyjni rodzice w domu wink) ja po wieczornej toalecie, w zachwycie ich
          ogromną łazienką, wychodzę sobie rozkosznie w piżamie, zostawiając swe majtki na
          środku pochwalonej przed chwilą terakoty wink
          taktowna mama chłopaka rano mi je oddaje

          co jeszcze..
          spodnie pęknięte w kroku (materiałowe, kolor szary, środek zimy więc pod spodem
          mam czarne rajtki), ja nieświadoma sierota siedzę na podłodze przed zajęciami w
          pozycji ukazującej niedoskonałości materii

          kupa tego jest
          jestem jakaś taka okropnie niezgrabna mam wrażenie i ciągle mi się coś takiego
          przytrafia

          ale to nie upokorzenia, wstyd tak, ale jakoś szybko się traumy pozbywam
          • misia21k7 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 26.10.07, 19:56
            Hahah nieźle się uśmiałamtongue_outbig_grinAle ja też mam kilka takich
            doświadczeńsmileuncertain
            1.Byłam w 2 klasie liceum.Zawsze należałam do roztrzepanych i
            spóźnialskich i tak też było tego felernego dnia:/smilePrzyszłam
            spóźniona do szkoły a że miałam mieć klasówke więc wbiegłam do klasy
            i czym prędzej usiadłam w ławce i zaczełam sie pospiesznie
            wypakowywać nie patrząc na to co wyciągam.W pewnym momencie torba
            spadła mi na podłoge a z niej wypadł cała siatka podpasek,wkładek i
            tamponów:/(Pech chcial ze tego dnia dostalam okres i nie miałam
            czasu żeby z reklmówki powyciągać tylko tempony i wziełam całą
            reklamówke:/)W klasie wybuchł jeden wielki smiech a ja z farbą na
            buzi zaczelam szybko je zbierac.Wszyscy mieli potem ze mnie polewke
            razem z nauczycielemuncertain
            2.Kilka dni później przyszłam na czas do szkoły.Weszłam do klasy
            położyłam torbe na ławce i poszłam do ubikacji.Jak przyszłam to w
            klasie był jeden wielki śmiech ze mnie bo okazało się że z mojej
            torby wystją moje brudne skarpetki:/Chłopacy zaraz zaczeli mi nimi
            rzucac i nabijac się ze mnie a ja myślałam że zapadne się pod
            ziemię:/Jeszcze gorzej było potem jak przypieli moje skarpetki
            pinezkami na klasowej gazetce i w tym samym czasie weszła do klasy
            nauczycielkauncertain
            3.Byłam w 2 klasie podstawówki i strasznie chciało mi się
            sikać.Pytałam się nauczycielki czy moege wyjść do toalety ale nie
            chciała mnie puścić mimo że mówiłam jej że mam problemy z pęcherzem
            i że już dłużej nie wytrzymam.Nauczycielka zabroniła mi wychodzić z
            klasy i....niewytrzymałam i się posikałam:/Takie to było
            upokarzające że mimo że mam już 23 lata to dalej to
            pamiętam:/Bożeeeee jak ja jej za to nienawidziłam:/Wszyscy się ze
            mnie śmialiaga musiałm jeszcze dojść do domu z mokrymi gaciamisad
    • dirgone Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:28
      To było tak upokarzające, że aż się wstydzę pod swoim nickiem pisać.
      Ale niech będzie...

      Miałam 21 lat i byłam w trakcie romansu z ideałem mojego faceta w tamtym czasie.
      Facet mieszkał z kolegami.
      Pewnego razu, po cudownym seksie u niego w pokoju, ubraliśmy się i przeszliśmy
      do pokoju wspólnego, w którym był telewizor. Siedzieli tam owi dwaj koledzy.
      Kiedy siadałam na kanapie, moje przed chwilą przebzykane ciało wydało odgłos
      wyjątkowo obrzydliwy, kojarzący się z totalnie wielkim i śmierdzącym bąkiem, a
      to cholewa pochwa mi się zapowietrzyła do tego seksu w różnych pozycjach.
      Wszyscy udali, że tego nie zauważyli, a ja miałam ochotę popełnić samobójstwo.
      Raaaany, tyle lat minęło, a mi nadal płakać się chce...
      • roksanaa22 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:35
        Dobresmile
        • morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:38

          > Dobresmile


          Jesteś okropna wink
          Biedna dirgone sad
          • dlania Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 20:09
            morgen_stern napisała:

            >
            > > Dobresmile
            >
            >
            > Jesteś okropna wink
            > Biedna dirgone sad
            >

            Chyba jestes na prowadzeniu, dirgone...wink
      • majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 17:32
        Eh,to byly czasy, co? wink
      • karola1008 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:23
        Dirgone, rany, to jest nie do pobicia smile.
    • majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:33
      To bylo w liceum. Siedzialam sama w domu, totalnie zaniedbana: bez makijazu(a ja z tych co to bez niego czuja sie jak nadzy), wlosy w walkach, szlafrok, malo tego, ze niepomalowana - ja jakas maseczke mialam na twarzy. Zadzwonil dzwonek do drzwi, a ze mialam powodzenie , pomyslalam, ze to ktorys z amantowwink. Wiec nie otwieram,ale dzwonek natretny jak nigdy. Mialam mlodsza siostre, wiec wpadlam na genialny pomysl, ze bede udawala, ze jestem nia. Podeszlam do drzwi i zapytalam, udajac dziecinny glos: kto tam? To byla jakas kolezanka mamy z pracy, a ja brnelam dalej tym dzieciecym glosem: mamy nie ma i nie moge nikomu otwierac. No to kobieta, ze ona ma cos tam dla mamy i zebym to wziela. No wiec ja,chcac czy nie chcac, otwarlam te drzwi. Gdybyscie widzialy mine tej kobiety kiedy zobaczyla dorosla panne. Pewnie myslala, ze niedorozwinieta jestem. I o dziwo nie bylo mi wtedy wstyd, ze taka idiotka jestem- w ogole malo czego sie wtedy wstydzilam.
      • zuzanna322 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 20:56
        majmajka, usmialam sie tak, ze az musialam wyjsc do toalety w pracy.
        Zamknelam sie i smialam sie chyba z piec minut. Az mi oczy spuchly.
        Dzieki!
      • karimea Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 26.10.07, 23:52
        poplakalam sie ! ;D
    • dirgone Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:46
      O rany
      Przez ten wątek to sobie teraz przypomnę wszystkie stresy, heh.
      Wyżej opisałam przypadek fizjologiczny, to teraz będzie intelektualny.

      Na początku studiów pojechałam do Paryża na Młodzieżowy Konwent Europejski. Wraz
      z całą grupą studentów mojej uczelni miałam reprezentować Polskę. Niestety, ja
      akurat w tej grupie znalazłam się wyjątkowo przypadkowo, tylko ze względu na to,
      że koleżanka jechała i udało się jej mnei wkręcić. Miałam nic nie robić,
      zwiedzać Paryż, ładnie wyglądać i się nie odzywać (na sprawach unijnych znałam
      się wtedy niewiele, poza tym w tamtym czasie mój poziom językowy był bardzo
      kiepski).
      Po przyjeździe do Paryża okazało się, że koleżanka została wybrana do pełnienia
      jakiejś bardzo ważnej funkcji, a ja miałam nagle objąć jej rolę i na warsztatach
      prowadzonych w międzynarodowych, kilkunastoosobowych grupach reprezentować
      Polskę. Nie mogłam powiedzieć "nie", bo przecież po to niby tam przyjechałam!
      Warsztaty trwały kilka dni, lecz już na pierwszych zbłaźniłam się tak totalnie,
      że cudem mnei stamtąd nei wyrzucili. Paryż zwiedziłam, ale po powrocie do Polski
      poważnie zastanawiałam się nad porzuceniem studiów i zatrudnieniem się w MPO czy
      czymś podobnym.
      • chloe30 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 15:50
        Dirgone współczuję
        wolałabym dziesięc wpadek z okresem niż takie coś.
        • dirgone Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 16:04
          Właśnie sobie przypomniałam akcję z tego wyjazdu smile

          Wszyscy spaliśmy w jednym hotelu. Hotel średniej klasy, pokoje bez łazienek.
          Oczywiście,jak wszystkie młode laski, miałam problem z łazienkowymi sprawami
          (teraz mi przeszło i wypróżniać się mogę zawsze i wszędzie), więc z załatwieniem
          poważniejszych potrzeb fizjologicznych zwlekałam długo, aż dopadły mnei o 5 rano
          przed samym wyjazdem.
          Toalety były na fotokomórki czy coś takiego. Woda spuszczała się sama przy
          wychodzeniu z kabiny i uznałam, że spuszcza się przy otwieraniu drzwi.
          Poszłam o tej 5 rano do łazienki (kilka kabin tam było), a że pustki były
          wielkie, bo wszyscy spali, nawet nie zamknęłam zamka. Zrobiłam, co miałam,
          wychodzę, a woda się nie spuszcza. Ile myśli mi przez głowę przeleciało - nei
          zliczę. Widziałam już te tłumy czekające pod drzwiami mojej kabiny, które się
          pchają do środka, zeby zobaczyć moje "pozostałości". Wchodziłam i wychodziłam z
          tej kabiny milion razy. W końcu uznałam, ze pójdę do pokoju i będę udawała, że
          to nie ja (jakby od razu wszyscy musieli akurat mnei podejrzewać, z tysiąca
          gości hotelu,heh). Wytrzymałam w łóżku 5 minut i wróciłam. Znowu machałam
          drzwiami. Myślałam o noszeniu misek z wodą nawet.
          I dopiero po 40 chyba minutach wpadłam na przekręcenie zamka w drzwiach... Woda
          się spuściła, bo działała na ten zamek, ale co przeżyłam, co moje.
          Dotąd się zastanawiam, skąd pomysł, że ktoś po tej kupie dojdzie od razu do
          tego, że ona moja...
          • chloe30 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 16:11
            dirgone napisała:
            > Oczywiście,jak wszystkie młode laski, miałam problem z
            łazienkowymi sprawami
            > (teraz mi przeszło i wypróżniać się mogę zawsze i wszędzie),

            A ja stara jestem i dalej tak mam smile)
            A w tym temacie to na jedenj z wycieczek szkolnych załatwiłam sie na
            maksa, że az gorączki z pardon le mot niesrania dostałam.
            Bo toaleta była w korytarzu na którym kłebiły sie wieczne tłumy i
            dyskomfort miałam. Brrrrr
            • dirgone Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 20:45
              A musze ci powiedziec, ze mi przeszło w kretyńskich okolicznościach.
              Na czwartym roku studiów mieszkałam z facetem, współlokatorem, który wiecznie
              siedział w domu. No i ja nie mogłam... Więc korzystałam z toalety wszędzie poza
              domem - w supermarketach, szkołach językowych, empiku, uniwersytecie, rany -
              wszedzie, byle poza domem, bo tam się wstydziłam. On nie miał takich oporów, bo
              jak szedł do łazienki, to informował o tym wszystkich dookoła, siedział po
              godzinie, brał tam ogromne ilości lektur i po wyjściu głośno krzyczał, żeby nie
              wchodzic, bo śmierdzi.
              Rany, ale ja głupia kiedyś byłam....
              • karola1008 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 13:37
                Dirgone, popłakałm się. Jak zamieszkałam z moim jeszcze wtedy nie
                mężem, to też głupio mi było coś grubszego w domu załatwić. Bałam
                się, że mnie rzuci ze słowami:"Bo ty piardłaś w czasie romansu" smile).
                Pozdrawiam.
    • krwawakornelia Dziekuje Ci niezmiernie 24.10.07, 16:07
      Od razu rewanzuje sie.
      W moim zyciorysie jest niestety duzo takich roznych wydarzen.
      Zastanowie sie i naapisze wiecej.
    • krwawakornelia Dobra mam. 24.10.07, 16:25
      nie ma niestety zwiazku z okresowym plamieniem.

      Dalam synowi klucz z pilotem do samochodu, wsadzilam go w fotelik,
      zatrzysnelam za nim drzwi i nie uslyszalam jak on od srodka zamknal
      samochod. Wszystkie rzeczy zostaly w srodku a ja nie mialam jak
      poprosic meza zeby mi podrzucil kluczyk zastepczy, wiec musialam na
      czatach postawic inna matke przy baku, i wedrowac do przedszkola
      prosic zeby zadzwonili po ADAC albo mojego meza.
      Karol mial swietna zabawe...

      Ozywiscie na nastepny dzien cale przedszkole o tym wiedzialo,
    • moninia2000 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 16:45
      Hahaha, fajny temat!
      Moje upokorzenia? W sumie juz troche wyluzowuje, bo czesto
      przytrafiaja mi sie "wpadki", gdyz jestem osoba bardzo roztrzepana i
      rozkojarzona. W L.O np.wspominam to ze smiechem teraz, ale wtedy
      myslalam, ze splone....- otoz poszlam z kumpela do ubikacji sikac i,
      juz po wyjsciu (sama), widze ze ludzie sie na mnie dziwnie patrza i
      wybuchaja smiechem. Zanim sie polapalam przeszlam pol korytarza,
      gdzie zrezta moj "prawie-luby"stal z gola dupa prawie, bo spodnice
      mega dluga, w ktorych sie wtedy lubowalam, mialam wetknieta
      za....gacie od tylu, co automatycznie powodowalo, ze tylek na widoku
      byl. A ne nalezal moj tylek do najladniejszych..sad
      Poza tym, mimo ze pracuje w Org.pomagajacej uchodzcom i
      imigrantom, poznaje mase ludzi z innych krajow wciaz mam jeden
      problem.. od kiedy moja mama zwierzyla mi sie, ze zawsze jej sie
      myli Mohamed (imie facet) z Mahomedem (prawie niewymawialne imie
      wyslannika Boga, zakazane wrecz). Smialam sie z tego, az...samej
      zaczelo mi sie mylic. I ostatnio w rozmowie z naszym mediatorem w
      pracy, przed masa ludzi (robiacych sie an wazniakow hehe)mowie
      spokojnie:"Oczywiscie, masz racje, Mahomed".
      Facet sie zaczerwienil i prawie zakrztusil pita wlasnie kawa, a ja
      zanim do mnie dotarlo, coz...Poem bardziej sie wkopalam, zamiast
      pycho zamknac, dukalam, ze sorka bo od kiedy mama mi namylila, ze to
      takie odobne ehe itp.
      Uciszal mnie reka z usmiechem zebym juz mu przestala rzucac tym
      Mahomedem....
      Mam dalej wymieniac?...Uff.
      • moninia2000 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 16:55
        Ale najgorzej w sumie wspominam, juz teraz ze smiechem, wpadke przed
        obecnym mezem, na samym poczateczku naszej znajomosc. Podobal mi
        sie, ze hej, zakochalam sie po uszy, bom ja szybkasmilei to dopiero
        raczkowanie naszego zwiazku bylo.. Otoz wpadl do mnie, jak zawsze,
        po zajeciach i weszlismy wesolo do mego wynajmowanego pokoiku
        studenckiego, gdzie mialam tylko 1 krzeslo mega kiczowate hehe,
        obite skoratongue_out
        On usiadl na lozku, bo mialam Mu cos wyjac z biurka i pokazac,
        opadlam na krzeslo radosnie i beztrosko i ...jak poszloooooooo po
        tej skorze. No bak.
        Baka puscilam, a raczj pierdlam tak, ze az ponioslo w za sciany, bo
        skora tego obicia wrednego po prostu zrobila efekt naglosnienia i
        poszlooooo glosne: -IYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYIIIIIIIIIIIIIIII! !!
        Zanim moj luby zazyl zareagowac, wylecialam z pokoju cala czerwona
        nerwowo chichrajac sie i zamknelam sila drzw, gdy tylko pobowal
        stamtad wyjsc i blagal, bym otworzyla, napieralam mocnej i
        krzyczalam, ze nie chce Go widzie itp.. Jeszcze za moja wpade Mu sie
        dostalo...Boze, az sie spocilamtongue_out
        • morgen_stern Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 17:05
          Moninia, leżę i kwiczę smile
          • moninia2000 Ale On tez zakochany na szczescie byl, bo.. 24.10.07, 17:12
            jak tylko dalam Mu dojsc do glosu to od razu powiedzial, ze
            ta "kobieco" to zrobilam..Ze niby takie "Piiiii". I cale szczescie,
            bo jakby to bylo "Buuuu" to bym w ogole Go stamtad nie wypuscila
            hehe.
            A tak w ogole to sorry za literowki, do choiny, bo mam taka mini
            klawiaturke w pracy, ze sie cala spinam jak piszetongue_out
        • agatha61 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 17:20
          moze moja wpada niemiala wielu swiadkow,ale do dzisiaj z mezem sie
          z niej smiejemy, tytul: "sranie na lodowcu":

          pojechalismy na program work and travel do USA na Alaske. no i
          postanowilismy zwiedzic lodowiec, dla mnie wielka podjarka i w
          ogole. ledwo tam weszlismy (meza znalam wowczas rok, tzn jeszcze
          wtedy niemeza. a mnie takie sranie na srodku tego lodu zlapalo jak
          nigdy, na dodatek nic do podtarcia i nie ma za czym sie schowac, bo
          tylko sniegi. znalezlismy niewielki glaz i maz stal na czatach a ja
          musialam sie porzadnie wysrac.
          nie ma to jak raz w zyciu zobaczyc lodowiec, ale jaki mialam stres
          to szkoda gadac.
          • titta Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 17:47
            Och, przypomnialo mi sie...
            Diarrhea...ale taka co to glownie tropikach sie moze przydazyc...3
            kolegow do towazystwa i wysiadanie na kazdej stacji metra, ku
            uciesze kompanow. Dotarlam jakos do domu znajomych, dopadlam
            kibelka, spuszaczam wode...a on sie zatkal. Myslalam, ze nie wyjde.
        • w_ania Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 12:50
          dobre he he he he he kulam się ze śmiechu
    • majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 17:28
      Przypomnialo mi sie a'propos wyproznienwink. Bylysmy z kumpela na wiejskiej zabawie. No i jak to na wiejskiej zabawie- kibelka nie bylo. Wypilysmy juz kilka piw i siku sie chcialo, naturalna rzecz. Byla to wies, taka bez latarni, ciemno jak w d...Poszlysmy wiec za remize, zdjelysmy gacie i wysikalysmy sie. Uslyszalysmy czyjs smiech. Przerazone odwrocilysmy sie, za nami stala lawka i siedziala na niej jakas para, ktora byla zajeta soba, dlatego nie slyszalysmy ich wczesniej. Bylo tak ciemno, ze nikt nikogo nie widzial. Slyszelismy tylko siebie na wzajem. Wypylalysmy ile sil, a smialysmy sie z tego jak glupie(piwa swoje zrobily).
      • moninia2000 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 17:36
        Hahaha, a wpadek z sikaniem tez pare mialam. Najgorsza zima..
        Wracalysmy z przyjaciolka z imprezki ok.3 nad ranem zima baaaardzo
        zimna.-) Wiadomo, ulice puste, spokojnie zaczelysmy przechodzic
        przez jedno z wiekszych skrzyzowan w Poznaniu,a ze wesole bylymy to
        smialysmy sie tak bardzo, ze az brzuchy bolaly...Az tu nagle, nie
        wiadomo skad, pojawil sie samochod..
        Moja przyjaciolka krzyczy "Monia, szybkoooo, jedzie cos!", calkiem
        juz powazna, a ja nie moglam przestac sie smiac.Tak sie smialam,
        ze....sie posikalam na srodku tego skrzyzowania i komicznie to
        wygladalo, jak probowalam mocz wstrzymywac, pedzic na druga strone
        skrzyzowania, stajac co chwile, bo te siki lecialy i lecialy,
        spodnie nasiakaly, coraz zimniej, a samochod coraz blizej, ja
        glupia w dodatku nie moglam przestac sie smiac. Jak juz wreszcie
        dobilam do brzegu, myslalam, ze M.mnie zje, ale jak zobaczyla, ze
        jestem cala mokra zaczela tak lac, ze tez popuscila hahahaha. Jak to
        wpominam to po prostu....
        O kurka, wlasnie mi sie jeszze wieksza wpada przypomniala, jaka w
        rodzinie M.powtarzaja na kazdej imprezce, smiejac sie do rozpuku!
        Mowic??
        • majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 17:40
          No...gadajwink
      • loganmylove Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 17:46
        JA też mam opowieść defekacyjną ale nie moją osobistą tylko byłam świadkiem-na
        obozie sto lat temu bardzo się upiłysmy(4 koleżanki) piwem. Jedną rozbolał
        brzuch i załatwiała w krzaczkach grubszą sprawę, ponieważ była na potężnej bani
        straciła równowagę i wpadła ręką w to co wytworzyła. Powycierała się liśćmi i
        poszłyśmy dalej. Za chwilę spotkałyśmy kolegów wśród których był jej adorator.
        Rany do dziś pamiętam jak on ją po tej dłoni całował......
        • wegatka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 25.10.07, 09:44
          Z tym skojarzyła mi się pewna historia.
          W czasach licealnych wybraliśmy się z grupką znajomych pod namioty. Wiedziałam,
          że na polu namiotowym będą podłe warunki sanitarne, czyli brak prysznica, więc
          zabrałam ze sobą niewielką, plastikową miseczkę do podmywania się, trzymałam ją
          między sypialnią a tropikiem namiotu. Pewnego ranka poszłyśmy do ubikacji z
          koleżankami i namiot zostawiłyśmy pusty, a nasi koledzy zajęli się szykowaniem
          śniadania. Po powrocie zastałyśmy ładnie naszykowane śniadanko, nic, tylko
          siadać i wcinać. Jednak miny nam zrzedły, gdy zobaczyłyśmy, że koledzy
          wygrzebali z mojego namiotu miseczkę i przełożyli do niej rybki z puszek. Nieźle
          się musiałyśmy nagimnastykować, żeby się wymigać od jedzenia rybek, a oni wcięli
          je wystktie ze smakiem i jeszcze powiedzieli, że jak nie chcemy, to trudno, nie
          wiemy, co dobre ;-D
    • titta Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 17:36
      Mialam moze jakies 13 lat gdy odchorowywalam spozniana ospe. WLeze
      sobie w lozku w przepoconej pozamie, z wlosami tydzien niemytymi, z
      zoltymi placami po masci na chrosty. Zakochana bylam w sasiedzie i
      jednoczesnie koledze z klasy. No i rodzice wpuscili go do mnie z
      zeszytami, uznajac, ze juz nie zarazam...
    • majmajka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 17:47
      A ja Wam opowiem nie o mnie , ale o kumpeli. Dla mnie smiesznesmile. Otoz kumpela wracala nad ranem z dyskoteki, pieszo sama. Wtedy zaczeli zakladac te swiatla na przycisk, byla to nowosc. No, wiec ona wracala w niedziele nad ranem, ulice pusciutkie. Ani jednego samochodu. Na skrzyzowaniu stal radiowoz policyjny, wiec ona grzecznie stanela na przejsciu dla pieszych, bo bylo czerwone wiatlo(pusta ulica,4 rano). Stala moze tak z 10 minut, dopiero po tych 10 minutach jeden z policjantow wyszedl niezle ubawiony i rzekl do niej; niech pani nacisnie przycisk...
      • moninia2000 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 17:58
        Hahahhhhha, bidulasmile
        No to godom..
        Szlysmy z moja psiapsioleczka ulica, a bylo to w czasach L.O, gdy
        mialysmy taki nieciekawy okres, ze za nami sie ogladaly stare
        dziadki, oblesnie mlaskajac i szeptajac rozne zboczenstwa.Roznych
        slow sie nasluchalysmy wtedy, a to "szprychy", a to "sosenki", a
        to "do cyca bym sie przytulil" itd.
        No i..idziemy se idziemy ulica, az nagle slysze:
        -Uwaga Marek, ida dwie rury!
        Nawet sie nie obejrzalam, a ze wybuchowa bylam zawsze i mialam
        totalnie dosc komentarzy, krzyknelam glosno za siebie:
        -Swinia!
        Ogladamy sie, a tam stoi paru robotnikow z kompletnie glupimy
        minami, w tym jeden z nich trzyma w rekach dwie rury i podaje
        drugiemu...
    • mikolla Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 17:57
      Ja jak mialam 10 lat i byłam u ciotki na wakacjach, to
      uczestniczyłam w mszy jako ministrant.Przez 2 tyg. Było deszczowe
      popołudnie, i piątkowa spowiedz. Nie chciało mi sie isc do domu na
      siku, tak wstzrymywałam, że aż mnie brzuch bolał- udawałam, że kucam
      i modle sie. Aż w końcu nie wytrzymałam i sie posikałam w
      kościelnych ławkach. Wielka kałuża. Szybko zdjełam, sweter i
      powiesilam na biodrach. Najgorsze, ze obok mnie był adorator, ale
      sie nie skumał... Chyba

      2 dni po cesarskim cieciu, przyszedl moj wtedy 9 letni brat w
      odwiedziny , ja próbowałam wstac, i wypadl mi na podłoge podkład
      poporodowy. Naszczescie suchutki. Brat zaciekwiony strasznie..
    • lollypop Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 18:23
      12 lat temu w pierwszej pracy po studiach romansowalam z kolega z
      pracy (oboje bylismy wolni, ja singel, on po rozwodzie).
      Konferencja w nadmorskiej miejscowosci, 5cio gwiazdkowy hotel z
      prywatna plaza. Po eleganckiej imprezie dosc suto zakrapianej
      trunami wyskokowymi nastapily gorace momenty na plazy polaczone z
      plywaniem w oceanie w sukni wieczorowej. Suknia byla przylegajaca
      do ciala i nie mozna bylo zalozyc pod spod nawet stringow, byla jak
      namalowana na cialo, ale do ziemi. Wracajac po ekscesach do pokoju
      musialam przejsc kolo recepcji aby wejsc do windy, na recepcji
      czterech chlopaczkow i widze ze cos im szczeki opadly jak sune do
      tej windy, lekko zdziwiona az takim wrazeniem wsiadam do windy a tam
      sciana z lustra - suknia rozdarta od kostek po pas a ja zwyczajnie
      swiece tylkiem!
    • lollypop Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 18:32
      Jeszcze dodam historie mojej przyjaciolki, ktorej bylam swiadkiem:

      Gdy wychodzilysmy do klubu potanczyc, przyjaciolka zakladala pod
      kreacje wyszczuplajace majtki a'la Bridget Jones, takie elastyczno
      gumowe co to trzymaja tluszcz w ryzach. Pod nimi zas seksowne
      stringi 'na wszelki wypadek'. Ktoregos razu kogos poderwala i przed
      wyjsciem z nim z klubu poszla do toalety zdjac gumowe majty i
      schowac do torby. A ze byla po kilku drinkach i raczej slabej glowy
      to w trakcie chowania je zgubila. Wychodzila juz z facetem z lokalu
      gdy wybiegla za nia jakas dziewczyna z tej toalety machajac tymi
      majtkami ktorych zapomniala.
    • novembre Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 19:22
      To ja zaczne na smutno..

      Najbardziej upokarzajace byly dla mnie slowa mojego meza:
      - Czego ty ode mnie chcesz? nie pije, nie pale, pieniadze do domu przynosze,
      czego jeszcze chcesz ode mnie??

      Przestalam chciec cokolwiek..

      nov.
      • novembre Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 19:37
        A takich 'typowych', jakie tu wymieniacie, to owszem, mialam, wli ceum, czarne
        dzinsy obcisle i clotrimazol w globulce, szlag by trafil...

        smile
        nov.
    • babsee Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 19:43
      Zdecydowanie najbardziej upokarzające i traumatyczne bylo posądzenie
      mnie o kradziez pieniędzy w 1 klasie szkoly podst.Bylam "dyżurną" a
      dziewczynie zginely pieniadze na Komitet Rodziecielski(jej i siostry)
      Do dzis pamietam to okrutne uczucie wstydu i upokorzenia.(a ukradl
      cygan z naszej klasy)
    • babsee Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 19:45
      A na wesolo-3 randka z moim ogbecnym męzem.Piekny park,piekny
      wieczor, romantyzm pełną gęba.On tak sie we mnie wpatruje i
      wpatruje, ja sobie mysle"pewnie mi zaraz wyzna milosc" a on tak
      patrzy i patrzy, glowe wstydliwe czasm odwroci.Wreszcie
      mowi "wiesz...musze ci to powiedziec..." Ja zamarlam,serce mi
      stanelo a on"masz koze pod nosem..."
      Boze....myslalam ze spłone zywym ogniem z zażenowania i wstydu.
      • dlania Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 20:28
        Uśmiałam się jak hienawink))))))) Super sa te wasze historie!
        ja pewnie takich kiblowo-miesiączkowo-bakowo-ubraniowych miałam sporo, ale mój
        mózg wyrzuca je z pamięci na bieżąco, bo jest w nim juz tyle kompleksów, że
        więcej sie nie mieści.
        jako upokorzenia straszne wspominam dwie sprawy na poważnie.
        Sytuację, kiedy poja przełozona zmusiła mnie do tego, żebym błagała ją z płaczem
        o pracę (przedłużenie umowy). Miałam ochote napluc jej twarz, kopnąc w dupsko i
        trzasnąc drzwiami. Nie mogłam; miałam 2-miesieczne chore dziecko, starszą córkę,
        męża bez pracy, wynajmowane mieszkanie i spore długi do spłacenia. Nienawidze
        tej kobiety do dziś i jeszcze jej odpłacę pieknym za nadobne.

        Druga sytuacja : koleżanka, z która wynajmowałam mieszkanie przez 2 lata, na 3
        rok któregos pięknego dnia zwariowała: zaczęła ubierac sie jak dziwka,
        przyprowadzać spotkanych na ulicy facetów, nie płacic za nic... W końcu zrobiła
        taką imprezę 3-dniowa (wyjechałam akurat), żę byli sąsiedzi, policja i sajgon
        taki w domu, że nawet Anthea Turner nie dałaby rady. Koleżanka z goścmi się
        wyniosła, a mnie właściciel zobowiązał do posprzatania syfu. Czego tam nie
        było... podpaski brudne w szafce z jedzeniem, sardynka w oleju w pościeli,
        prezerwatywy wszędzie...
        Z koleżanką, której w końcu szajba przeszła, mam układy zupełnie poprawnewink
      • bacha1979 babsee jak dla mnie Twoja histoia jest najlepsza! 24.10.07, 20:59

        • babsee Re: babsee jak dla mnie Twoja histoia jest najlep 24.10.07, 21:24
          Ja tez sie dzis smieje ale wtedy????do tego stopnia ze sie
          iekomu,nawet najlepszej przyjaciolce do tego nie przyznalam.
      • przeciwcialo Boskie!!!! 25.10.07, 21:15
    • wegatka Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 20:26
      W czasach, gdy zaczynała się rozwijać bliższa znajomość z moim małżem, a było to
      lat temu ok. 20, posiadałam w swoim pokoju uroczy segment, zwany w dzisiejszych
      czasach meblościanką właśnie wink Owa meblościanka zawierała rozkładane łóżko, a
      nad nim półki, oraz szafkę, w której znajdowały się moje ubrania. Jestem raczej
      niskiego wzrostu, więc żeby się dostać do szafki, musiałam korzystać z krzesła,
      lub stawać na łóżku, a te akrobacje znacznie utrudniały mi utrzymanie porządku w
      szafce. Gdy się spieszyłam, wrzucałam do niej ciuchy z podskoku i szybko
      zamykałam drzwiczki, żeby nie wydostawały się z powrotem na zewnątrz wink
      Któregoś razu przyszedł do mnie mój D. i postanowił wyciągnąć się na rozłożonym
      tapczanie. Zrobił to z takim impetem, że meblami mocno zatrzęsło, drzwiczki od
      szafki otworzyły się i połowa moich upchniętych ciuchów wyleciała mu na głowę.
      Myślałam, że umrę ze wstydu, bo byliśmy wtedy jeszcze w fazie mizdrzenia się do
      siebie, no i jako materiał na ewentualną przyszłą żonę zaprezentowałam się
      raczej marnie wink)
      • ledzeppelin3 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 20:33
        Podczas randki w domu moich przyszłych teściów pod ich nieobecność
        najpierw zawaliliśmy tapczan mojego, a potem...łoże małżeńskie moich
        teściów. Oba złamały się w połowie...
    • 9-x-2 Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 20:39
      Ale się uśmiałam do łez smile
      Chyba każdy miał takie wpadki....
    • vatum Re: Najbardziej upokarzające doświadczenie 24.10.07, 21:14
      Mój znajomy skupował w różnych miejscach starocie, biżuterię.. Będac u niego czasami ogladałam jego skarby, łacznie z przymierzaniem pierścionków, łańcuszków. No i tak przebieram, zakładam, zdejmuję i nagle podaje mi jakiś malutki łańcuszek. Dziwię się, że jakiś niewymiarowy, próbuję wcisnać go na rękę itd. A on się tak patrzy i patrzy.. a to był łańuszek do kieszonkowego zegarka. Było mi strasznie wstyd. Biorac pod uwagę fakt, że byłam w kolesiu mocno zabujana i zamiast mnie podziwiać to patrzył z politowaniem jak na idiotkę.
    • vatum Podpaski 24.10.07, 21:17
      Wynajmowaliśmy pokój artyście z Rosii. I tak właśnie w wiadomym celu poszłam do łazienki, wyszłam, stoję w kuchni z mama, koleś wchodzi do łazienki a mama: wyrzuciłaś podpaskę? O, Jezu.. mówię. Ryczałyśmy z godzinę, popłakałyśmy się ze śmiechu, z nerwów chyba bo koleś nie miał się z czego śmiać jak zobaczył na pralce rozwalona, zakrwawiona podpaskę smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka