Dodaj do ulubionych

Tzw. mloda mezatka

21.07.08, 21:42
Do tej pory nie bardzo rozumialam ten termin.Mezatka to dla mnie
babka co ma meza i tyle.Ale od niedawda juz wiem, ze "mloda
mezatka"to zupenie odrebny gatunek..baardzo osobliwy zreszta.

To eksponowanie obraczki, ten nacisk na nowe nazwisko, jak nie daj
Boze ktos jeszcze sie nie przestawil i zwraca sie po "paniensku".Te
ciagle gadki o "moim mezu", ktory jeszcze miesiac temu byl po prostu
Wojtkiem czy Darkiem.Istna groteska.
W komedii "mąż z zawodu byl dyrektorem"(kojarzycie, no nie)- tu
wacpani jest na tej samej zasadzie "żoną".W koncu widac osiagnela
upragniony status, uff..

Po jakim czasie to przechodzi? Podpowiedzcie, bo jeszcze chwila, a
cos niedyplomatycznie powiem tej osobniczce..Lubie ja naprawde, ale
to jest nie do zniesienia, serio.

Uprzedadzajac byc moze komentarze- nie, nie zazdroszcze, nie jestem
czysto zlosliwa, po prostu mnie to smieszy i widze, ze nie jestem
odosobniona.Juz zauwazam znaczace spojrzenia.
Obserwuj wątek
    • bakomas Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 21:48
      po ok 2 latach przechodzi.
    • lila1974 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 21:49
      A nie można jej się dać nacieszyć?

      Jeśliz zaś nie można, to może po prostu z humorem zwrócicie jej
      uwagę - my kiedyś naszej nauczycielce historii powiedzieliśmy coś w
      ten deseń "wiemy, pani profesor, wiemy" smile
      • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 21:57
        > A nie można jej się dać nacieszyć?

        Pewnie, ze mozna.Ale sadze , ze moze lepiej dac jej delikatnie do
        zrozumienia, ze sie dziewczyna ciut osmiesza, tak dla jej dobra, bo
        ona tej calej groteski jest nieswiadoma.i tak mi jej troche szkoda,
        ze z niej zaczynaja łacha po kątach drzec.
        Serio tak wlasnie wyglada radosc z zamazpojscia?
        • lila1974 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:00
          Skoro drą z niej łacha, to może jednak ją delikatnie i z humorem
          uświadomić?

          Nie wiem, czy ona taka smieszna rzeczywiście, czy towarzystwo do
          okoła niej mało wyrozumiałe smile
          • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:04
            Towarzystwo naprawde fajne, to co ona wyprawia w pewnym momencie
            zaczelo jednak wywolywac takie wlasnie reakcje.Mysle, ze ona po
            prostu zbyt serio do tego podchodzi i zbyt powaznie traktuje fakt
            uzyskania statusu zony.Bo co to w koncu za wyczyn.
            • 18_lipcowa1 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:35
              Bo co to w koncu za wyczyn.



              No wlasnie nie wiem.
              Co ma taka Liz Taylor powiedziec? Ona musiala miec stan
              permanentnego mlodozenstwa cale zycie prawie.
    • wobbler Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 21:52
      Co? Dumna jest, że ma status mężatki, cieszy się i chwali.
      Daj jej się cieszyć i nie psuj zabawy. smile
    • maurra Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 21:57
      awans
      jakby nie patrzeć właśnie posłała w świat komunikat "a widzicie, jednak ktoś
      mnie chciał"big_grin

      Na n-k widziałam taką na przykład fotę - zbliżenie samej tylko dłoni z
      pierścionkiem zaręczynowym
      • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:01
        > Na n-k widziałam taką na przykład fotę - zbliżenie samej tylko
        dłoni z
        > pierścionkiem zaręczynowym

        Hmm, widzialam takie wlasnie zdjecie znajomej dziewczyny.Kto ja
        znal, po cichu skomentowal, bynajmniej nie pozytywnie.Wali w dekiel
        niektorym, naprawde.
        • lila1974 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:15
          Lola, ale dlaczego wali w dekiel???

          Na prawde nie można po prostu przejść nad tym do porządku dziennego?
          Różne rzeczy ludzi cieszą. Czy to jakaś zbrodnia?
          • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:27
            No przeciez nie podejmuje zadnych krokow majacych walczyc z tym
            zjawiskiem- na razie przynajmniej.W tym sensie jak najbardziej
            przechodze do porzadku dziennego.Co nie zabrania mi miec okreslonego
            zdania na temat.A mam takie, ze tacy ludzie zatracaja ciut zdrowy
            rozsadek i trzezwosc spojrzenia.
            • lila1974 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:35
              Lolu, więc już mówiłam.
              Jesli uważasz, ze dziewczyna przesadza i robi z siebie pośmiewisko a
              do tego męczy innych, to zamiast "drzeć z niej łacha" i robić
              przykrość ktoś w życzliwy sposób powinien ją uświadomić.
              • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:41
                Tak tez mysle- musze wziac sprawy w swoje rece i temat poruszycsmile,
                ani chybi zostane uznana za wstretna zazdrosnicesmile, wszak mnie nikt
                do ołtarza nie poprowadziłsmile.
            • kali_pso Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:42
              Przejdzie, jak mąż pierwszy wieczór bez połowicy będzie chciał
              spędzić. I na MMSach pojawi się rozpaczliwy post:" Czy on mnie już
              nie kocha?"winkP Wtedy dostanie worek porad w stylu :" Nie pozwól mu
              na to", "Nie daj sobą pomiatać", "Nie odzywaj się do niego tak długo
              jak będziesz mogła", itp. Pani zastosuje terapię szokową, pan będzie
              przerażony, pokaja się, bukiet kwiatów przyniesie i tak do
              nastepnego razuwinkP
              Az w końcu pani wyląduje na CIP-e i pytać będzie o to, "czy
              truskawki nie zaszkodzą mojej dzidzi"- (powiedzą jej tam na pewno co
              myśla o jej inteligencji) i wreszcie trafi na emamę, tutaj przyzna
              się do tego, że sprawdza mężowi komórkę, bo już drugi dzień je to
              samo na obiad i nie rzuca solniczka o scianę. I jaką radę dostanie?-
              ano walizki za drzwi i zmiana zamków. Pani stwierdzi, że zazdrościmy
              jej udanego związku i nigdy już tutaj nie napisze..no chyba, że
              zmieni nickawinkPPP


              Ech..pofantazjowałam sobiewinkP

              Generalnie- mnie takie panny nie drażnią, jakoś rzadko w ogóle takie
              spotykam, może dlatego?
      • 18_lipcowa1 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:39
        "big_grin
        >
        > Na n-k widziałam taką na przykład fotę - zbliżenie samej tylko
        dłoni z
        > pierścionkiem zaręczynowym


        o boze padlam!!!!!!!!!!!!!!
        • lila1974 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:42
          > o boze padlam!!!!!!!!!!!!!!

          Rozumiem, że z zazdrości? tongue_out
          • 18_lipcowa1 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:48
            lila1974 napisała:

            > > o boze padlam!!!!!!!!!!!!!!
            >
            > Rozumiem, że z zazdrości? tongue_out

            Wyglada na to ze u mnie cos nie tak poszlo.
            Bo pierscionek dostalam chyba na dzien przed slubem,,,,nie zdazylam
            sie pochwalic ani nacieszyc statusem narzeczonej.
            Wlasciwie to ja od razu zona bylam.
            • lila1974 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:50
              No widzisz ... mówiłam, że z zazdrości smile))
    • szyszunia11 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:01
      właśnie niedawno tak siebie okresliłam na forumsmile :

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=81454516&a=82366068
      a co miałam na myśli? po prostu to, ze mężatką jestem od niedawna. Gdybym była po 60-tce a niedawno wyszła za mąż (tak powiedzmy do roku) to też bym tak siebie określała.
      Jestem mężatką od października, nazwiska uzywam ciągle staregosmile
      eksponowanie obrączki...hm...bardzo lubię moją obrączkę ale nei wiem jak miałabym ją jakoś szczególnie eksponować...
      mówienie o "moim mężu" czy "mojej żonie" baaardzo mi się podoba. Zawsze mi się to podobało wśród znajomych, bo podkreślało radość i dumę oraz wagę tego "nowego" które nastało. Też tak czasem mówię, choć nie nadużywam, bo mogłoby wyglądać smiesznie, ale wśród znajomych to moze być także formą sympatycznego żatrusmile
    • minerallna Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:01
      Widać koleżanka niedowartościowana jest.
      I męża złapała to się cieszy jak dziecko.
      Normalni ludzie nie mają takich odpałów.
      Zwłaszcza,jak wcześniej mieszkali z sobą.
      To moje zdanie.
      • szyszunia11 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:05
        minerallna napisała:

        > Widać koleżanka niedowartościowana jest.
        > I męża złapała to się cieszy jak dziecko.

        nie zgodzę się z Tobą. Małżeństwem można się cieszyć "jak dziecko" nie koniecznie z tego powodu, ze udało się kogoś "złapać", oj nie...
        może niektórzy tak mają, ale akurat ludzi których znam nie posądzałabym o takie własnie motywy radości.
        Radość moze i jest "odpałem" ale miłość jest przecież odpałem, jest czymś pieknym i szalonym trochę jednocześnie, wiąże się z dużymi emocjami. I normalni ludzie jak najbardziej mają prawo wlepiać gały we własną obrączkę, pierścionek zaręczynowy, delektować się tym, co się stało.
        • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:13
          > Radość moze i jest "odpałem" ale miłość jest przecież odpałem,
          jest czymś piekn
          > ym i szalonym trochę jednocześnie, wiąże się z dużymi emocjami.

          Ale przeciez ta milosc nie nastala dopiero w chwili slubu.Jakos tak
          normalnie bylo.A tu masz, normalnie jakas niezdrowa ekscytacja
          nastapila.Moze faktycznie niektórym to sprawia az taka frajde, w
          zwiazek uroczyscie wstapic, hmm..
          • szyszunia11 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:17
            moge powiedzieć o sobie. Dla mnie ślub jest przede wszystkim sakramentem, jest wielkim, naprawde wielkim wydarzeniem, baaaardzo dużo zmienia, to początek zupełnie nowego zycia. Cieszy mnie kiedy mąż mówi do mnie i o mnie "żona" - to chyba zrozumiałe. Zapewniam - nie ma to absolutnie NIC wspólnego z radością że się złapało kogoś... nazwisko stare lubię bardzo więc nawet nei wiem, czy jednak sobie nie zostawięsmile to nie o to chodzi, nie ma nic do rzeczy. Jesli dla kogoś ślub jest tylko papierkiem słynnym, to faktycznie nie wiem czym się ekscytować. Papierek dziś jest, a jutro może zostać przedarty, poza tym w papierku chodzi głównie o sparwy majątkowo-finansowe.
            • lila1974 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:25
              Szyszuniu prosze mi się tu odstosunkowac od mojego papierka tongue_out
              Jest on tak ważny jak dla Ciebie sakrament smile
              • szyszunia11 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:33
                i bardzo dobrze! To tylko potwierdza, że radość z przełomu jakim jest ślub może byc bardzo wieloaspektowa.
                Przepraszam, jeśli Twój paierek poczuł się uraŻONYsmile
                • lila1974 :)) 21.07.08, 22:36

            • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:33
              >to chyba zrozumiałe

              No kurka wlasnie nie.

              Moj facet tez mi mowi żono.Specjalnych odczuc- brak.
              • lila1974 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:37
                Lola kto jak kto, ale Ty przecież zdajesz sobie sprawę, ż eludzie z
                róznej gliny są ulepieni tongue_out
                • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:44
                  Wiem i staram sie naprawde zrozumiec.
                  A szyszuni tylko uswiadamiam, ze to wcale nie jest "zrozumiale".
                  • lila1974 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:46
                    Ale kiedy jest!
                    • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 23:24
                      No dobrze- nie jest powszechnie zrozumiale.Jedynie dla grona, ktore
                      wyznaje podobne zasady.
              • szyszunia11 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:37
                lola211 napisała:

                > >to chyba zrozumiałe
                >
                > No kurka wlasnie nie.
                >
                > Moj facet tez mi mowi żono.Specjalnych odczuc- brak.


                a dla mnie to miłesmile
                choć oczywiście są inne super określenia na sytuację we dwoje, natomiast my chyba głównie rozmawiamy o mówieniu do osób postronnych.
                >
                • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:45
                  Ale to bez roznicy, czy mowi do mnie czy o mnie.A Ty ja odczuwasz? w
                  sensie- jak mowi do postronnych , to ci szczegolnie milo?
                  • lila1974 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:47
                    Mnie ejst najmilej jak mówi po imieniu, bo tego najrzadziej używa,
                    ale tak, jak mówi "zona" to tez mi miło - znaczy nie wstydzi się ...
                    choć szczerze mówiać sa powody tongue_out
                  • szyszunia11 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:53
                    jak się nad tym głębiej zastanowić - chyba taksmile jest mi szczególnie miłosmile tak jak lubię przytulenie w obecności osób postronnych. To jest to o czym napisała umasumak i lila.
      • ginny_wolf Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:07
        No nie wiem -mnie by to specjalnie nie ruszało-ale ja już stara
        mężatka jestem w dodatku recydywistkasmileMoże dziewczyna młodziutka
        jest-ja jak wychodziłam za mąż po raz pierwszy miałam 23 lata i też
        się tym ekscytowałam a za drugim razem choć minęło tylko 4 lat już
        nie tak bardzo .Albo wariant drugi -dziewczyna już nie pierwszej
        młodości -może już nadzieję traciła na zmążpójcie i teraz się cieszy
        jak goopiasmile
        • patssi Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:10
          albo to:sorry,ale to miejsce trzymam dla męża (syt.z kina)...a kij mnie to
          obchodzi dla kogo..nie można powiedzieć...zajęte i już...
          • szyszunia11 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:12
            patssi napisała:

            > albo to:sorry,ale to miejsce trzymam dla męża (syt.z kina)...a kij mnie to
            > obchodzi dla kogo..nie można powiedzieć...zajęte i już...


            wow, i Wy sobie takie rzeczy zapamiętujecie i analizujecie???? kurcze... w zyciu nie zwróciłabym na to uwagi - ot, najzwyklejsza w świecie odpowiedź w której nie ma absolutnie NIC nadętego ani dziwacznego... czy słowo "mąż" to jakieś tabu? a przecież na tym forum jest moda by tabu przełamywaćsmile
            • lila1974 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:14
              dokładnie tak jak prawisz smile

              Może zanim ktoś coś powie, wypadałoby mu wręczać rozpiskę odpowiedzi
              jedynie słusznych?
            • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:23
              Ha ha, duza role odgrywa ton wypowiedzi.Bo czasem ten "mąz"
              wypowiadany jest w taki sposob, ze boki zrywac.

              Nie, nie analizuje nadmiernie, choc czasem cos mnie rozsmieszy
              takiego wlasnie.
              Czesto dzwonie do klientow, proszac z imienia i nazwiska, odbiera
              kobieta i za nic nie potrafi zrozumiec, ze ja musze gadac z jej
              slubnym.Robi wielkie zdziwko i mi tlumaczy- "no przeciez z ŻONA pani
              rozmawia..he he, to mnie zawsze rozwala.Ja musze OSOBISCIE z panem
              X, zonke pozdrawiam, ale nie ona tu jest strona.
              • kali_pso he, he.. 21.07.08, 22:29
                ..może pani jakiś podstęp wietrzy Lola, i daje Ci do zrozumienia, że
                pan już ŻONĘ na stanie ma, tak profilaktycznie, cobyś wiedziała i
                czuła oddech ślubnej na karku, w czasie konwersacjiwinkPPP
                • lola211 Re: he, he.. 21.07.08, 22:38
                  To chyba wlasnie o to chodzi, samica zapobiegawczo uprzedza
                  potencjalne rywalkismile).
              • szyszunia11 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:30
                lola211 napisała:

                > Ha ha, duza role odgrywa ton wypowiedzi.Bo czasem ten "mąz"
                > wypowiadany jest w taki sposob, ze boki zrywac.
                >
                powiem Ci szczerze - ja się z tym nie spotkałam, tzn. żeby ktoś mówił do mnie o swoim mężu z wielce napuszoną miną i z wielkim naciskiem na słowo "mąż" czyli własnie w ten szczególny sposób, ajkby mnie chciał tym słowem porazić. Ale to ja się nie spotkałam, Ty się mogłaś spotkać przcieżsmile Poza tym mysle, że to chyba nie wchodzi w grę wśród znajomych, bliskich.
                Mąż mojej dobrej koleżanki (są małżeństwem już ze 4 lata) jak np. zagadam do niego na gadu czy wpadną do nas czy coś w tym stylu - do dziś dnia mówi często coś stylu: "musze się z zoną skonsultować".
                Nie jest to na pewno jakaś chęć zaimponowania mi (hehe) natomiast moim zdaniem taki fajny gest, podkreślenie że są razem, że jest mu z tym dobrze, że ją szanuje... mi się to podobasmile
                jak widze ludzi zadowolonych i cieszących się ze swojego małżeństwa, ba - dumnych ze współmałżonka - to tylko "serce roście"

                • lila1974 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:41
                  To samo ostatnio usłyszałam od kolezanki, która do niedawna była
                  jedynie koleżanką mojego męża. Mówi, że MÓJ MĄŻ (żeby się tak wpisac
                  w krajobraz) ujął ją własnie tym, że tak dużo, dobrze i ciepło mówił
                  o swojej żonie. Bo, podobno, przeważnie faceci narzekają, czasami
                  żartem czasami serio, ale narzekają na te swoje żony.

                  Może ta radość z małżeństwa, z żony, męża to jakiś deficytowy
                  produkt i ludzi mierzi, bo się do czegoś innego przyzwyczaili? smile
                  • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:55
                    > Może ta radość z małżeństwa, z żony, męża to jakiś deficytowy
                    > produkt i ludzi mierzi, bo się do czegoś innego przyzwyczaili? smile

                    Jesli o mnie chodzi, to nie.Ja tam sie ciesze, jak ludziom sie
                    uklada, czy to w malzenstwie czy w wolnym zwiazku- dla mnie to to
                    samo.
                    Mnie jedynie smieszy nadawanie zbyt duzej rangi zwyczajnemu faktowi-
                    bycia mezem czy zona.Przyznaje sie- nie jest to dla mnie nic
                    nadzwyczajnego, ba, jest to dla mnie wrecz banalne - zawrzec zwiazek.
                    Moze i nie doceniam, nie wiem, moge sie mylic.Wiem jedno- ciesze
                    sie, ze mnie taki stan nigdy nie dopadłsmile.
                    • ciociacesia lola ale to chyba logiczne 22.07.08, 12:06
                      ze dla ciebie to nic wielkiego i zwyczajny fakt, bo małzenstwo miało
                      dla ciebie znazenie to bys wziela slub, nie?
                      a sa ludzie dla ktorych ten zwyczajny fakt znaczy cos wiecej i juz,
                      tak po prostu
    • kali_pso Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:11
      Ech....na szczęście to niezaraźliwewinkP


      Wiesz, ja do dnia dzisiejszego pamiętam chwilę, kiedy mój mąż
      pierwszy raz przedstawił mnie, mówiąc "moja żona"wink. No cóż, weszłam
      w tą nową rolę wydaje się, że dość naturalnie, bez podkreślania tego
      na każdym kroku. Cóż...zawsze to nazwisko faceta- najpierw ojca,
      później męża- z czego to się cieszyć?winkPPPPPPPPPP
      • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:15
        > Ech....na szczęście to niezaraźliwewinkP
        >
        smile)cale szczescie, bo musialaby w izolatce przebywactongue_out
      • maurra Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:16
        zmiana właściciela to zawsze jakaś zmiana;-ppp
        • patssi Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:19
          to co jak idę do kina z gronem przyjaciółek to też mam mówić...hej tu jest
          zajęte dla Zosi,Krysi,Alicji....itd...albo dla mojej przyjaciółki..albo
          babci..mamy, cioci...,ale nie...to dla męża mego i wara mi tu siadać babo...
          • szyszunia11 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:21
            patssi napisała:

            > to co jak idę do kina z gronem przyjaciółek to też mam mówić...hej tu jest
            > zajęte dla Zosi,Krysi,Alicji....itd...albo dla mojej przyjaciółki..albo
            > babci..mamy, cioci...,ale nie...to dla męża mego i wara mi tu siadać babo...

            Ty mów jak masz ochotę ale nie czepiaj się Bogu ducha winnych ludzismile
          • lila1974 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:27
            Gadaj sobie jako chcesz i innym nie zabraniaj tongue_out
    • ania.silenter Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:22
      No i co z tego? Co Cię w tym, Lola, denerwuje? Pocieszy się kobita ze dwa
      miesiące i się jej znudzi. Ja tam najczęściej w ogóle nie zwracam uwagi na tego
      typu zachowania. A jeśli już to z życzliwością - chyba lepiej, że jest
      szczęśliwa niż żeby miała marudzić.
      • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 23:00
        No, marudzic to tez marudzi.Jako ze osiagnela status ZONY, stoi
        teraz wyzej w hierarchii i na nowo musi ukladac stosunki z rodzina
        meza.Nie wiedzialam, jakie drobiazgi sa w stanie wyprowadzic mloda
        mezatke z rownowagi.Az jej wspolczuje- musi na kazdym kroku
        udowadniac teraz , ze jest wazniejsza niz tesciowa, brat i cala
        reszta familii.I musi im to uswiadamiac, bo nieboraczki nie kumaja,
        w czym rzecz.
        • ania.silenter Re: Tzw. mloda mezatka 22.07.08, 09:28
          lola211 napisała:

          > No, marudzic to tez marudzi.Jako ze osiagnela status ZONY, stoi
          > teraz wyzej w hierarchii i na nowo musi ukladac stosunki z rodzina
          > meza.

          Naprawdę? a to zabawnetongue_out

          Nie wiedzialam, jakie drobiazgi sa w stanie wyprowadzic mloda
          > mezatke z rownowagi.

          Yyyy, to chyba jakaś kwestia osobnicza jednak

          Az jej wspolczuje- musi na kazdym kroku
          > udowadniac teraz , ze jest wazniejsza niz tesciowa, brat i cala
          > reszta familii.

          jw i chyba niezbyt pewnie czuje się w mężowskiej familii. Poza tym jej starania
          są z góry skazane na porażkę. Dla większości facetów żona to żona ale mamusia
          jest i tak najważniejszawink.
    • 18_lipcowa1 ej lola! 21.07.08, 22:33
      ja jestem mloda mezatka, ale tez nie bardzo wiem jak mam sie do tego
      odniesc.
      Super mloda nie jestem, bo oddech 3ciej dziesiatki na karku czuje, a
      ze mezatka - no tak, prawnie posiadam meza zaslubionego w Urzedzie
      Stanu cywilnego. Bardziej pasuje tu swieza - bo dopiero 5 miesiecy.
      Ale ja nie z tych o ktorych piszesz.
      Slub byl cichy, wesela nie bylo, poinformowani znajomi i rodzina
      smsem, mailem albo osobiscie.
      Nazwisko zmienilam 2 tygodnie temu dopiero -tzn w dokumentach i
      teraz musze pozmieniac wszedzie, co jest okropne bo to latanie,
      biurokracja, problemy (szczegolnie w UK, literowanie, pomylki itp.)
      Nie przedstawiam sie nazwiskiem, nie klade nacisku ( wzielam mezowe
      bo ladne a nie dlatego ze chcialam byc Pania K a nie Panna B)
      Nie mowie o mezu - moj maz a jak juz to rzadko bo brzmi to smiesznie
      dla mnie, tj w moim przypadku bo nadal nie wierze ze meza mam i ze
      to jest naprawde. Wiec mowie zazwyczaj moj maz P, za pierwszym
      razem, potem uzywam tylko imienia.
      Jak ktos sie mnie pyta o stan cywilny zawsze sie chwile zastanawiam.
      Nie chwale sie, nie uwazam tego za wyczyn, ani awans spoleczny. Ot
      naturalna kolej rzeczy, wlasciwy facet, wygodniej tak, lecze sie z
      egoizmu i czuje sie bezpiecznie.




      > W komedii "mąż z zawodu byl dyrektorem"(kojarzycie, no nie)- tu
      > wacpani jest na tej samej zasadzie "żoną".W koncu widac osiagnela
      > upragniony status, uff..

      Taa super film. Poszukiwany-poszukiwana.

      >
      • 18_lipcowa1 Re: ej lola! 21.07.08, 22:43
        ale fakt, twoje spostrzezenia sa jak najbardziej sluszne.
      • lila1974 ej, lipcowa :) 21.07.08, 22:45
        To dopiero byś nas w szok wbiła, gdyby było inaczej smile
        • 18_lipcowa1 Re: ej, lipcowa :) 21.07.08, 22:52
          lila1974 napisała:

          > To dopiero byś nas w szok wbiła, gdyby było inaczej smile


          no ale ja z tym pierscionkiem to mu nie daruje.
      • ju8 Re: ej lola! 21.07.08, 22:51
        Lola, wiesz ja Ci życzę, abyś taka frajdę z zamążpójścia miała jak twoja
        znajoma. Widać, że szczęśliwa i oby tak zostało.

        Ja miałam 23 lata jak wyszłam za mąż i, podobnie jak jedna forumka, do tej pory
        pamiętam jak mąż pierwszy raz mnie przedstawił jako żonę....mhmmm, cudnie było....
        Minęło 10 lat a ja nadal dumna, że właśnie ten mężczyzna jest moim mężem, takie
        to dziwne?
        • lola211 Re: ej lola! 21.07.08, 23:08
          Widze, ze mnie nie lubisz, skoro tak mi zyczyszsmile).

          Ja mam zupelnie inne podejscie do zycia, malo romantyczne takie.Nie
          cierpie egzaltacji.
          • lila1974 Re: ej lola! 21.07.08, 23:21
            I tu jest pies pogrzebany tongue_out
          • szyszunia11 Re: ej lola! 21.07.08, 23:26
            lola211 napisała:

            > Ja mam zupelnie inne podejscie do zycia, malo romantyczne takie.Nie
            > cierpie egzaltacji.

            ja wręcz nie znoszę egzaltacjismile ale widzisz, nawet jak ktoś jest skrajnie nieromantyczny to slub i tak może zmienić bardzo dużo w jego życiu, np. jeśli traktuje ślub w kategorii sakramentu i zawiera go w kościele. Wtedy nawet gdyby nie chciał - jakaś nowa jakość powstaje. Nie mówiąc już o wspólnym zamieszkaniu, własnie jak to wyświechtane powiedzonko "nowej drodze życia". Zaręczam Ci, znam do bólu przyziemnych inzynierów nie bardzo znających się na romantyźmie, dla których ślub był doniosłym wydarzeniem - własnie dlatego że znaczył coś więcej niż "procedura".
            • lola211 Re: ej lola! 22.07.08, 16:10
              Ok, Ty piszesz z pozycji osoby gleboko wierzacej, wiec to jestem w
              stanie zrozumiec.
              Ale tu mamy sytuacje, gdy ludzie az tak religijni nie sa, mieszkali
              ze soba przed slubem, zycie im sie nie przemeblowało po slubie.
              W zasadzie to niewiele sie zmienilo, poza formalizacja zwiazku.
        • szyszunia11 Re: ej lola! 21.07.08, 23:08
          > Minęło 10 lat a ja nadal dumna, że właśnie ten mężczyzna jest moim mężem, takie
          > to dziwne?

          moim zdaniem to jest piękne i gdzie jak gdzie ale tutaj duma jest jak najbardziej na miejsu. Duma nie oznacza wywyższania się (co za absurd), chodzi mi raczej o taką dumę, jak duma z własnego dziecka.
    • umasumak Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:40
      A dajcie dziewczynie spokój, niech się cieszy. Zazdrościcie jej, bo
      wam ten stan już dawno minał.
      Nawiasem mówiąc, my z mężem często w towarzystwie mówimy o sobie
      dość oscentacyjnie, z pewną dawką humoru "mój małżowin", "moja
      małżowina", nie jest to oczywiście analogia do opisanego przypadku,
      ale jednak mimo tego, że są to żarty, to poprostu lubimy podkreślać
      swoją wzajemna przynależność, mimo, że nie jesteśmy miesiąc po
      ślubie.
      • szyszunia11 umasumak 21.07.08, 22:41
        właśnie o to chodzismile!!
      • kawka74 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:46
        Zazdrościcie jej, bo
        > wam ten stan już dawno minał.

        Umo, coś Ci się stało? Czy to ironia miała być, bo ja nie załapałam?
        • umasumak :-) 21.07.08, 22:50
          Kawko, to po prostu stwierdzenie w rodzaju "zapomniał wół, jak
          cielęciem był" ;-D. Mam po prostu pozytywny dystans do takich
          zachowań i nie śmieszy mnie ono, raczej powiedzmy (z pewną przesadą;-
          ), roczula smile. Pozdrawiam
          • kawka74 Re: :-) 21.07.08, 22:56
            Muszę przyznać, że mnie ta przypadłość w ogóle nie dotknęła. Pamiętam, że ślub
            chciałam brać, skoro już miałam go wziąć, szybko, bezboleśnie, bez gości,
            prezentów, najlepiej w dzień powszedni i w codziennym ubraniu, bez fajerwerków.
            Wzięłam ślub i w zasadzie nic się nie zmieniło, bo co się miało zmienić? Tyle,
            że mam obrączkę i inne nazwisko.
            Mnie to panamężowanie nie rozczula, tylko irytuje, bo mam wrażenie, że nawet
            jeśli Młoda Mężatka jest sama, to rozmawiam z dwiema osobami.
            • szyszunia11 Re: :-) 21.07.08, 23:02
              ale widzisz, to, że dla Ciebi eslub nic nie zmienia, to nei znaczy, ze dla innych tez nie. Dla mnie zmienia wszystko. Akurat poza nazwiskiem, bo wciąż posługuję się starym. Żeby zrozumieć czyjąć radość i ekscytacje warto spytać o powody.
              • kawka74 Re: :-) 21.07.08, 23:09
                Szyszuniu, nie rozumiesz. Gdzie ja napisałam, że nie wolno być szczęśliwym?
                Gdzie napisałam, że ja nie jestem szczęśliwa?
                • szyszunia11 Re: :-) 21.07.08, 23:17
                  kawka74 napisała:

                  > Szyszuniu, nie rozumiesz. Gdzie ja napisałam, że nie wolno być szczęśliwym?
                  > Gdzie napisałam, że ja nie jestem szczęśliwa?

                  Kawko - wiem że tak nei uważasz. Tylko sama piszesz, że wzięłaś slub i nic się nie zmieniło. Gdybym tak podchodziła do sprawy też bym nie celebrowała tego dnia, nie przezywała tego wszystkiego bardziej niż wyrobienie nowego dowodu osobistego... to wszytsko kwestia patrzenia na sam sakrament lub tez cywilną ceremonię zawarcia małżeństwa, która, mimo, że sakramentem nie jest - też bywa dla ludzi przełomem.A dla Ciebie - jeśli dobrze rozumiem - ślub to po prostu nie przełom, więc nie ma o co hałasu robić - rozumiem taką postawe.
                  Ja Ci nigdzie nie napisałam, ze nie jesteś szczęśliwa i tego szczęścia Ci życzę !!
                  • kawka74 Re: :-) 21.07.08, 23:24
                    Ślub w moim przypadku był raczej usankcjonowaniem pewnego stanu rzeczy, niż
                    przełomem, więc nie było o co robić hałasu. Jednak tak w moim, jak i Twoim
                    przypadku był to powód, nazwijmy to, zadowolenia, ale nie do odpałów i
                    zachłyśnięcia się skokiem w hierarchii. A dla Młodych Mężatek i owszem.
            • umasumak Re: :-) 21.07.08, 23:17
              Ale rozmawiamy o różnych zachowaniach. Takie "panomężownie" potrafi
              trwać do konca zycia i znam kilka naprawdę bardzo leciwych
              małżeństw, które mówią jednymi ustami, tak jakby razem za "TAK" w
              urzędzie, czy kościele pozbyło sie zdolności samodzielnego
              myślenia tongue_out. Natomiast fascynacja nową sytuacją życiową, jak
              najbardziej mieści się w normie (przynajmnie mojej normie) i jako
              taka nie razi.
              A tak odnośnie znaczenia ślubu, po co go brać, jesli ma on nic
              nowego nie wnieść w nasze życie? Bo tak wypada? Obrączka? Nazwisko?
              Rozumiem, że sama ceromonia moze być mało istotna, ponieważ
              zdecydownie bardziej liczy się to, co dalej, prawda? Mogłabym się
              obyć bez nowego nazwiska i obrączki, ale bez poczucia wzajemniej
              przynależności (w granicach rozsądku oczywiście) w żadnym wypadku.
              • szyszunia11 Re: :-) 21.07.08, 23:20
                dokładnie. zwłaszcza podoba mi się określenie "fascynacja nową sytuacją życiową" - pod warunkiem, że faktycznie jest nowa, oraz "poczucie wzajemnej przynależności" (nie mylić z posiadaniem rzecz jasna).
              • kawka74 Re: :-) 21.07.08, 23:26
                > A tak odnośnie znaczenia ślubu, po co go brać, jesli ma on nic
                > nowego nie wnieść w nasze życie? Bo tak wypada? Obrączka? Nazwisko?

                W moim przypadku ani obrączka, ani nazwisko, a powody, pozwolisz, zachowam dla
                siebie.
      • kali_pso Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:47
        z pewną dawką humoru "mój małżowin", "moja
        małżowina"


        Ja z kolei nie cierpię tych wszystkich małżów, małżonów- jakieś
        takie to mało frymuśne, jak dla mniewinkP
        "Mój drogi mężu, moja droga żono"- mówimy dość często, ale na
        zasadzie żartobliwego zwrócenia uwagi drugiej osobie.
        • umasumak Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:53
          nie "małż", ani "małżon", lecz "małżowin" ;-P. Zupełnie inny
          wydźwięk moim zdaniem ;-P.
      • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 23:16
        A nie mowilam, ze bede o to posadzona? I co, jestem wielbladem.., eh.
        Mnie nic nie minelo, bo nigdy młoda mezatka nie bylam.

        Wszelkich ceremoni , formalnosci unikam, na ile sie da.Mam wrodzona
        niechec do aktów tak popularnych w spoleczenstwie.
        Ostatnio np. stwierdzilam, ze nie podobaja mi sie polskie ceremonie
        pogrzebowe.Na rowni z tradycyjnymi weselami.Nie dla mnie tego typu
        imprezy.

        Ale ze znam kilka podobnych sobie osob, nie szukam lekarzasmile-
        uznalam, ze moja przypadlosc nie jest jakos szczegolnie
        niebezpieczna.
        • lila1974 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 23:28
          Niebezpieczna nie jest, acz zmienia twoje postrzeganie innych i stad
          to niezrozumienie dla ich przeżywania.
          • lola211 Re: Tzw. mloda mezatka 22.07.08, 16:12
            No faktycznie- nie rozumiem głupich i przesadzonych reakcji,
            smiesznych , groteskowych.
    • kawka74 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:44
      'Młode Mężatki' to specyficzny gatunek, w odróżnieniu od zwyczajnych świeżo
      zaślubionych normalnych kobiet. Młoda Mężatka żyje przede wszystkim swoim
      statusem i na nim opiera swoją wartość. Jak jej przejdzie zachłyśnięcie statusem
      Mężatki, pojawi się dążenie do zdobycia nowego statusu, statusu Matki. Także
      możesz poczekać, ale nie wróżę wielkich zmian.
      • patssi no przepraszam!!! 21.07.08, 22:45
        ja jestem mężatką 3 tyg.i co mam niby teraz robić...oł jeee mój mąż mąż mąż...oł
        jeeee
      • szyszunia11 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 23:00
        kawka74 napisała:

        > 'Młode Mężatki' to specyficzny gatunek, w odróżnieniu od zwyczajnych świeżo
        > zaślubionych normalnych kobiet. Młoda Mężatka żyje przede wszystkim swoim
        > statusem i na nim opiera swoją wartość.

        ale dlaczego wiązać dumę i radość tylko ze zmianą statusu? mi tam żaden status nie w głowie, ba - są kobiety popełniające "mezalians" (np. mąż niewykształcony, rodzice męża prości ludzie, ze wsi, biedni) a i tak chodza całe w skowronkach... jak to wytłumaczyć?
        chyba że to tylko kwestia umowna i mianem młodych mężatek nazwiemy te kobiety, co pałają radością że się status zmieniłsmile
        ale ja siebie tak określając co innego zgoła mam na myslismile a przede wszystkim to, ze ślub był stosunkowo niedawno
        • kawka74 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 23:07
          Nie byłam nieszczęśliwa wychodząc za mąż. Uściślając - nadal jestem szczęśliwa,
          choć chętnie czasem upier...bym ślubnemu łeb przy samym tyłku.
          Ale ja jestem wciąż 'ja', a nie 'my', i nie uważam, że nagle wyrosła mi korona
          na głowie, nie uważam, że wraz z założeniem obrączki mój Zdzisio/Rysio czy Pysio
          jest li i jedynie moim Misiem, który będzie mi teraz czule patrzył w oczy; nie
          uważam, że z powodu tak prozaicznej procedury, jaką jest zawarcie związku
          małżeńskiego, podskoczyłam o oczko wyżej w hierarchii społecznej; nie wlokę
          wszędzie mojego Misia ze sobą, bo na cholerę mi on; etc.
          Kobieta zwyczajnie szczęśliwa z powodu zamążpójścia nie jest Młodą Mężatką. To
          zupełnie inny gatunek.
          • szyszunia11 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 23:12
            kawka74 napisała:

            > Ale ja jestem wciąż 'ja', a nie 'my', i nie uważam, że nagle wyrosła mi korona
            > na głowie, nie uważam, że wraz z założeniem obrączki mój Zdzisio/Rysio czy Pysi
            > o
            > jest li i jedynie moim Misiem, który będzie mi teraz czule patrzył w oczy; nie
            > uważam, że z powodu tak prozaicznej procedury, jaką jest zawarcie związku
            > małżeńskiego, podskoczyłam o oczko wyżej w hierarchii społecznej; nie wlokę
            > wszędzie mojego Misia ze sobą, bo na cholerę mi on; etc.


            no tak. te absurdy o których piszesz są mi obcesmile
            z jednym wyjątkiem - w moim przypadku slub to nie prozaiczna procedura, wręcz przeciwnie.
    • dirgone Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:47
      Moja pewna była przyjaciółka (teraz znajoma), kiedy wyszła za mąż, była właśnie
      Młodą Mężatką.
      "No i wiesz, ona zadzwoniła do mnie i nie pozdrowiła mojego Męża!"
      "Skakała przy tej parze jak głupia, a to przecież My jesteśmy Młodym Małżeństwem!"
      "Nie okazują mi względów takich, jakie się Młodej Mężatce należą!"

      W dzień ślubu straciłam przyjaciółkę. Zyskałam (?) znajomą. Według owej znajomej
      okres Młodego Małżeństwa trwa przez rok - takiemu Małżeństwu należy się
      specjalne traktowanie, obchodzenie się jak ze śmierdzącym jajkiem, zapraszanie
      na herbatki i ciasta oraz podkreślanie cały czas specjalnego statusu.
      Do dzisiaj jak słyszę Młoda Mężatka, to nawet nei mam siły się śmiać sad
      • kali_pso Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:50
        "No i wiesz, ona zadzwoniła do mnie i nie pozdrowiła mojego Męża!"
        "Skakała przy tej parze jak głupia, a to przecież My jesteśmy Młodym
        Małżeństwem!"
        "Nie okazują mi względów takich, jakie się Młodej Mężatce należą!"



        Dobresmile
        Pani musiała być duszą towarzystwa?winkP
        • dirgone Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 22:57
          OO, przypomniałam sobie jedno, co zabiło mnie na długi czas.

          "Byliśmy u moich teściów z wizytą. Na stole stały mandarynki. I jego siostra
          wzięła mandarynkę, obrała i dała połowę Mojemu Mężowi, który koło niej siedział.
          Jak ONA śmiała??? Przecież ja teraz jestem ważniejszą kobietą w jego życiu - ONA
          jest tylko siostrą, a ja jestem ŻONĄ!"
          Z powodu mandarynki Mężatka nie odzywała się do nic nie rozumiejącej siostry
          przez kilka tygodni.
          Niby teraz jej przeszło, ale do normalności nigdy już nie wróciła.
          • patssi hahaha :P 21.07.08, 23:00
            to co ja mam robić...? Mój Mąż woli żeby inni mu usługiwali...może mnie
            zdradza...oh God..
            • patssi mnie jeszcze śmieszy fakt... 21.07.08, 23:07
              przykład mojej znajomej,była ze mną na roku...wyszła za mąż..mieszkała z mężem u
              mamy na pokoju...mieszkania nie ma do dziśi widać długo nie będzie,bo mają już
              dwóję dzieci,a ona była już w Ikea chyba z tys. i zawsze mówiła nam, co to ona
              tam nie kupi i czego nie widziała...do ich gniazdka smile
              • lila1974 Re: mnie jeszcze śmieszy fakt... 21.07.08, 23:17
                Ale paskuda z ciebie - nawet marzyć dziewczynie zabraniasz?

                a fe
          • szyszunia11 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 23:06
            tiaaa, ale to już zupełnie inne zjawisko, kwalifikujące się raczej do terapii. Bo niestety nie ma tu już radości, a jest bzdurny foch i bezpodstawne wywyższanie się... i w sumie to raczej cierpienie niż radość z bycia młodą mężatką.............. masakrasad
          • lola211 Re: mandarynka:PP 21.07.08, 23:22
            Umarłamsmile)), ale to wlasnie jest to, o co mi chodzi!
      • szyszunia11 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 23:04
        dirgone napisała:

        > "No i wiesz, ona zadzwoniła do mnie i nie pozdrowiła mojego Męża!"
        > "Skakała przy tej parze jak głupia, a to przecież My jesteśmy Młodym Małżeństwe
        > m!"
        > "Nie okazują mi względów takich, jakie się Młodej Mężatce należą!"
        >
        uuuups...zwłaszcza to ostatnie....... i to w dzisiejszych czasach? myślę, że to buractwo nie mające nic wspólnego z małżeństwem czy tez jego brakiem
        • dirgone Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 23:07
          W miasteczku, z którego pochodzę, jest to dość powszechne myślenie. Na takich
          pierdołach ludzie tam budują swoje życie.
          Wiedziałaś na przykład, że gości na ślub można zapraszać tylko w czwartki po
          południu? I to koniecznie dwa razy, osobiście!
          • szyszunia11 Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 23:10
            ło Boże.....

            no widzisz - ciekawe co by powiedzieli o mnie - ślub 13-tego dnia miesiąca... zero wódki na weselu...
            • dirgone Re: Tzw. mloda mezatka 21.07.08, 23:13
              Nieszczęście w małżeństwie gwarantowane smile A w ogóle to WSTYD!
    • lucerka Re: Tzw. mloda mezatka 22.07.08, 09:26
      Pewnie, ze to troche smieszne ale jak wspomne to tez sie bawilam nowym statusem
      mlodej mezatki a moj Ch. przestal byc Ch. tylko stal sie mezem a ja pania [tu
      nowe nazwisko]. Przeszlo mi, jak jz ktos napisal, po okolo dwoch latach smile
      • mamaemmy Re: Tzw. mloda mezatka 22.07.08, 10:00
        Alez mnie takie zachowania wkurzały i smieszyły,kiedy byłam panną smile
        Niektóre z moich kolezanek wyszły za mąż wczesnie i robiły taki cyrk co impreze smile
        Przestało mnie śmieszyć,kiedy sama zauważyłam,ze ..zachowuje się tak samo tongue_outPPP
        zaraz po slubie heheh.
        Ale przeszło potem smile
    • skoobus hmmmm 22.07.08, 10:21
      Mi przeszło bardzo szybko, jakieś parę tyg po ślubie, a dziś to już nawet nie
      mówię, że jestem mężatką i nie noszę obrączki. Jestem 15m-cy po ślubie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka