lola211
21.07.08, 21:42
Do tej pory nie bardzo rozumialam ten termin.Mezatka to dla mnie
babka co ma meza i tyle.Ale od niedawda juz wiem, ze "mloda
mezatka"to zupenie odrebny gatunek..baardzo osobliwy zreszta.
To eksponowanie obraczki, ten nacisk na nowe nazwisko, jak nie daj
Boze ktos jeszcze sie nie przestawil i zwraca sie po "paniensku".Te
ciagle gadki o "moim mezu", ktory jeszcze miesiac temu byl po prostu
Wojtkiem czy Darkiem.Istna groteska.
W komedii "mąż z zawodu byl dyrektorem"(kojarzycie, no nie)- tu
wacpani jest na tej samej zasadzie "żoną".W koncu widac osiagnela
upragniony status, uff..
Po jakim czasie to przechodzi? Podpowiedzcie, bo jeszcze chwila, a
cos niedyplomatycznie powiem tej osobniczce..Lubie ja naprawde, ale
to jest nie do zniesienia, serio.
Uprzedadzajac byc moze komentarze- nie, nie zazdroszcze, nie jestem
czysto zlosliwa, po prostu mnie to smieszy i widze, ze nie jestem
odosobniona.Juz zauwazam znaczace spojrzenia.