Problem, czy nie?

25.12.08, 22:28
Chciałam się zapytać, co myślicie o takiej sytuacji.

Dziewczyna jest samotna.
Wie, że nie ma szans na znalezienie kogoś bliższego.
A przynajmniej jej się tak wydaje.
No ale niestety, libido się nie oszuka.
Szuka kogoś na portalach randkowych, wszystkiego się chwyta.
Żeby tylko stracić dziewictwo.
I żeby mieć dziecko.

Po prostu seks bez miłości, za to żeby tylko rozładować napięcie.
    • kiraout Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 22:29
      Smutne, ale prawdziwe.
      • roksanaa22 Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 22:32
        No cóż...
        A to bardziej dla seksu czy bardziej dla dziecka?I nie rozumiem
        dlaczego jest przekonana,że nikogo nie będzie miała na stałe?
        • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 22:35
          No bo to jest o mnie pisane...
          Jestem niepełnosprawna.
          Brzydka.
          Generalnie nieszanowana.
          No, nie wierzę w siebie nic a nic wink
          • doros1 Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 22:50
            Dziecko nie wyleczy Cię z kompleksów.Dziecko to nie prozac.Najpierw wypadałoby
            zrobić ze sobą emocjonalny porządek. Może popróbuj jakiegoś wolontariatu (dr.
            klaun na onkologii dziecięcej, dom małego dziecka, ostatecznie schronisko dla
            zwierząt)...taka psychoterapia we własnym zakresie. Poczujesz się potrzebna,
            lubiana, dowartościowana.Porównasz swoje problemy z problemami innych
            ludzi.Spotkanie z tragedią innego człowieka powoduje ,że nabiera się dystansu do
            siebie,życia.
            Nie ma brzydkich kobiet, są tylko zaniedbane.
            Skoro Ty sama siebie nie szanujesz i nie akceptujesz to nie wymagaj tego od innych.
            Powodzenia.
            • w_miare_normalna Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:22
              Przepraszam,że napiszę to w taki sposób,ale jęśli znajdzie się taki,który będzie
              chciał z Tobą spać to myślę,że może potraktuję Cię poważnie i może stworzycie
              rodzinę.Nie zakładaj z góry,że będziesz sama.Zresztą to trochę egoistyczne
              podejście.Obierzesz dziecku ojca?
      • w_miare_normalna Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:20
        Znam taką.Temu facetowi nawet nie powiedziała,że jest w ciąży."Mała" ma już 14 lat.
    • mearuless slonecko a ile masz lat???lisz ze jestes brzydka?? 25.12.08, 22:44

      jedni moga tak myslec dla innych mozesz byc piekna i interesujacasmile
      czy myslisz ze ty jedna jestes niepelnosprawna???
      mysle ze sie niepotrzenbie dolujeszsmile
      a co do sexu- mmmmmmmmmmm no jak trza to trzasmile`
      **************************************************************
      W życiu najczęstsze są dwie sytuacje: albo coś spieprzyłeś, albo ktoś kazał ci
      spieprzać...
    • lena_madzia trol, oj trrrrrrrrol!!! 25.12.08, 22:48
      NIE KARMIĆ!!!
      • slonecko_w_balerinkach Re: trol, oj trrrrrrrrol!!! 25.12.08, 22:52
        lena_madzia : zazdroszczę, jeśli nie masz większych problemów.
        Są ludzie, którzy mają
      • mearuless nie nie troll 25.12.08, 22:53

        moze zamiast oskarzac poszukaj innych watkow z ta autorka????
        zanim kogos obrazisz, i oskarzysz zbierz wystarczajace dowody na jego "trolling"
        a teraz powinnas powiedziec autorce watku jedno z kilku magicznych słówsmile
        • slonecko_w_balerinkach Re: nie nie troll 25.12.08, 23:02
          Doros, kiedyś chciałam udzielać się w wolontariacie.
          Niestety, nie udało się, a to za sprawą moich moich rodziców.
          Żeby nie iść byłam szantażowana przez matkę.
          Ja tak nie potrafię nie słuchać rodziców, odgrodzić się od nich.
          • ik_ecc Re: nie nie troll 25.12.08, 23:41
            Jesli matka nie pozwala Ci sie udzielac w wolontariacie, nie da Ci
            tez wychowac ewentualnego dziecka.

            Generalnie - za malo danych - napisz chociaz czy mieszkasz w duzym
            miescie, czy masz prace, itd.
    • kawka74 Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:13
      Najpierw musisz uporać się ze sobą. Dziecko później.
      Masz przyjaciół? Może oni by pomogli?
      • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:20
        Nie mam nikogo.
        Przyjaciółka na rzecz chłopaka straciła zainteresowanie spotkaniem się raz na
        dwa, trzy tyg.
        Zresztą 2 tyg temu urodziła dziecko.
        Hm... Chociaż nie wiem, czy mogę ją przyjaciółką nazwać...
        • chmurka_257 Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:22
          a czy można wiedziec na czym Twoja niepełnosprawnośc polega??bo to by wiele
          pomoglo w doradzaniu??
          • verdana Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:26
            A ile masz lat? Bo jak 38, to faktycznie, na dziecko najwyzszy czas
            i moze warto nawet z kimkolwiek. Jak mniej, to poczekaj - moje
            najbrzydsza kolezanka na roku, z ktorej co poniektore się nabijały,
            że potwora nikt nie zechce, pierwsza wyszła za mąż, za wyjatkowo
            przystojnego faceta.
            • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:32
              Lat mam niedużo, bo prawie 21.
              Ale samotność.
              Głównym moim problemem jest wzrok- mam parę wad wzroku.
              No ale też są inne, może nie niepełnosprawności, ale defekty.
              Mam 140cm, ważę 77kg.
              Nie mam okresu.
              Mam bielactwo.
              No i takie głupotki jak podwyższony stan cholesterolu.
              • chmurka_257 Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:36
                skoro nie masz okresu to istnieje prawdopodobienstwo ,ze dzieci tez nie bedziesz
                miala sad na czym Ci bardziej zalezy,na dziecku czy na pierwszym razie ??
                • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:42
                  Zależy mi na obu rzeczach.
                  I na dziecku i na seksie
                  Z okresem mam zamiar zrobić porządek, jak będę miała trochę wolnego czasu, teraz
                  niestety całe dnie mam zajęte studiami
                  • chmurka_257 Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:44
                    > Z okresem mam zamiar zrobić porządek, jak będę miała trochę wolnego czasu, tera
                    > z
                    > niestety całe dnie mam zajęte studiamiskoro

                    jesli nie masz czasu na zalatwienie spraw zdowotnych to gdzie tu myslec o
                    dziecku??dziecko to ciezka praca 24h
                  • ik_ecc Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:56
                    slonecko_w_balerinkach napisała:

                    > Zależy mi na obu rzeczach.
                    > I na dziecku i na seksie

                    Na dziecko masz jeszcze czas, duuuzo czasu. Ja corke urodzilam jak
                    bylam 10 lat starsza od Ciebie - i ciesze sie ze nie wczesniej.

                    Dziecko to nie kot, do ktorego mozna sie przytulic i ktory pomruczy
                    jak go dobrze podrapiesz. Dziecko to praca 24 godziny na dobe, 7 dni
                    w tygodniu. Tego nie robi sie w pojedynke, bez srodkow do zycia,
                    bedac uzaleznionym od rodzicow. Dziecka nie robi sie sobie dla
                    polepszenia samopoczucia i samooceny - poczytaj tu na forum ilu
                    mamom po urodzeniu dziecka samopoczucie i samoocena poszla
                    radykalnie w dol. (Statystycznie, tak na marginesie, w obecnej
                    sytuacji lapiesz sie na depresje poporodowa - nie musialabys dostac,
                    ale *statystycznie* spelniasz wiekszosc warunkow.) Dziecko
                    wychowywane tylko przez smutna, samotna i nie wierzaca w siebie
                    matke ma duze szanse wyrosnac na smutna i niewierzaca w siebie
                    osobe. Dziecko potrzebuje rodzicow, ktorzy wiedza kim sa.

                    Poczekaj jeszcze pare lat z tym dzieckiem. Wyjdz do ludzi. Piszesz
                    ze masz bielactwo - moze poszukaj tez kogos z bielactwem? Obojgu Wam
                    bedzie razniej.

                    Tak na marginesie - poznalam meza przez internet, najlepsza
                    przyjaciolke tez, oraz niedawno moich obecnych znajomych (8 rodzin)
                    z ktorymi bardzo dobrze sie dogaduje. Internet daje mozliwosc
                    poszukania w kregach, ktore nas interesuja zamiast szukac w ciemno.

                    > Z okresem mam zamiar zrobić porządek, jak będę miała trochę
                    wolnego czasu, tera
                    > z
                    > niestety całe dnie mam zajęte studiami

                    Jelsi nie masz czasu uporzadkowac okresu, nie masz czasu na dziecko.
                    NIestety.
              • kawka74 Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:40
                > Nie mam okresu.

                To jest największy problem, z medycznego punktu widzenia, jeśli chcesz mieć
                dzieci. I to trzeba załatwić.
              • mamaalex Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:41
                to ja cie pocieszesmile ja mam 30 lat ,158wzrostu i wagi 108kgsmile mam meza od prawie
                9 lat i to bardzo przystojnego smilejednym sie podobaja chudzi ,drugim grubi,wiec
                glowa do gory,uwierz w siebiesmile
            • kawka74 Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:36
              Bo jak 38, to faktycznie, na dziecko najwyzszy czas
              > i moze warto nawet z kimkolwiek.

              oj, nie wiem
              nie wiem, czy to dobry pomysł
              wiem, że biologicznie to może i już czas, ale czy przy takim emocjonalnym
              zagubieniu matki czy to dla dziecka będzie dobre? Czy dziecko nie ma być lekarstwem?
        • ik_ecc Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:43
          slonecko_w_balerinkach napisała:

          > Nie mam nikogo.
          > Przyjaciółka na rzecz chłopaka straciła zainteresowanie spotkaniem
          się raz na
          > dwa, trzy tyg.
          > Zresztą 2 tyg temu urodziła dziecko.

          Jesli 2 tyg temu urodzila dziecko, to pewnie chetnie przyjelaby
          jakas forme pomocy. Zdecydowanie nie mozna teraz od niej wymagac
          zeby sie udzielala kolezensko i Ci pomagala nie byc samotna - teraz
          to ona potrzebuje wsparcia i pomocy.

          > Hm... Chociaż nie wiem, czy mogę ją przyjaciółką nazwać...

          A to juz inna sprawa...
          • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:46
            To nie jest kwestia tych dwóch tyg.
            A zresztą maleństwa na żywo nawet nie widziałam jeszcze.
            Zaczęła mnie olewać już jakiś rok, dwa temu, jak poszła na studia.
            A o ciąży się dowiedziałam dopiero jak była w 6 miesiącu
    • lena_madzia Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:35
      jesli kogoś uraziłam to sorrry

      ale dziwne mi sie wydało to, że ktoś najpierw pisze w trzeciej
      osobie per "ona"
      a zaraz potem okazuje sie że ma na myśli siebie uncertain
      po czym następuje szczere wyznanie jestem brzydka itd...
      takie troche dziecinne...
    • mearuless Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:44
      kochanasmile
      glowa do gory,moze pomysl o odchudzaniu- kazda [prawie] przez to przeszlasmile
      ja na twoim miejscu bym poszulkala kolezanek i znajomych wsrod ludzi podobnych
      do ciebie.
      wiem z poprzednich postow ze studiujesz- swietnie tz ze jsetes madra i intelig
      kobieta.
      musisz wyjsc z domu i isc wsrod ludzi. a z dzieckiem poczekaj- jak ci sie nudzi
      to ci moje na tydzien podrzucesmile
      • 2122joan Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:49
        Dobra jestes....Mea.A tak wogole to jak brzydka moze byc ta
        dzieczyna???? pamietaj "kazda potwora,znajdzie swego amatora".Z
        kompleksow sie wylecz poznasz faceta .
    • 2122joan Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:45
      slonecko_w_balerinkach napisała:

      > I żeby mieć dziecko.
      >
      Czy sadzisz ze to jest odpowiedzaialne ,biorac pod uwage sytuacje w
      jakiej jestes.Nie mowie tu o twojej nieodpowiedzialnosci ale o
      uzaleznieniu/tak mysle,z twego postu tak wynika/ finansowym od
      rodzicow.Jesli nie jestes Trollem to jeszcze chwile brakuje ci by
      dorosnac.Rozdziewiczaj sie ale z dzieckiem jeszcze poczekaj i to
      dluuuuuuuuuuuuuuuuuugo.
      • 2122joan Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:47
        2122joan napisała:

        > slonecko_w_balerinkach napisała:
        >
        > > I żeby mieć dziecko.
        > >
        > Czy sadzisz ze to jest odpowiedzaialne ,biorac pod uwage sytuacje
        w
        > Nie mowie tu o twojej
        nieodpowiedzialnosci .. MIALO
        BYC:niepelnosprawnosci

        • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:52
          Hmm... co do uzależnienia finansowego to niecałkiem "żeruję" na rodzicach.
          Mam rentę socjalną, na razie stypendium.
          Nie chodzi mi o to, że chcę mieć dziecko teraz.
          Chcę mieć w ogóle.
          Boję się tego, że za jakiś czas, jeśli nic się nie zmieni oddam się temu, kto
          będzie chciał.
          Boję się, że nie pokocha mnie nikt.
          Że będę sama.
          Że jestem takim potworem, jak mówią rodzice, rodzeństwo.
          Że jestem nic nie warta.
          • chmurka_257 Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:57
            nie rozumiem ,jak rodzic moze nazwac swoje dziecko "potworem" ??
            wydaje mi sie ,ze mozesz im juz podziekowac za swoje nieszczesliwe zycie i stan
            w jakim teraz sie znajdujesz,bo wydaje mi sie ,ze to oni w Tobie zakodowali ta
            niska samoocene sad smutne to co piszeszsad
            • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:00
              Rodzice.... nigdy nie miałam w nich oparcia.
              Wypominają mi każdą rzecz.
              Do dziś często zdarza mi się dostać w twarz od matki.
              Za głupoty.
              Traktuje mnie jak dziecko.
              Ale uzależniona jestem od nich.'
              W sensie psychicznym.
              Sama nie wiem dlaczego.
              • chmurka_257 Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:04
                zbierz sie kobieto w sobie ,poszukaj jakies pracy i wynies sie z tego chorego
                otoczenie bo za pare lat z ciebie zostanie wrak a nie czlowieksad
              • ik_ecc Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:12
                slonecko_w_balerinkach napisała:

                > Rodzice.... nigdy nie miałam w nich oparcia.
                > Wypominają mi każdą rzecz.
                > Do dziś często zdarza mi się dostać w twarz od matki.

                sad(((

                > Ale uzależniona jestem od nich.'
                > W sensie psychicznym.
                > Sama nie wiem dlaczego.

                Uzaleznienie na tym wlasnie polega - ze sie nie wie dlaczego. Ze sie
                ma niska samoocene i sie wraca pomimo wszystko.

                Na Twoim miejscu na prawde poszukalabym jakiegos psychologa.
                Zdarzaja sie dobrzy, ktorzy wiedza jak pomoc.

                • 2122joan Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:24
                  Napewno przdalo by ci sie odpuscic sobie te wekendowe powroty do
                  domu.Nie masz zadnej kolezanki z ktora mogla bys wtedy spedzic
                  czas???Zaplanowac przeciez mozesz sobie jakos te dwa dni zeby cie
                  nie cioglo do domu.Idz tez do psychologa i ginekologa jak Ci
                  dziewczyny radza.Przeciez zewnetrzne piekno to nie wszystko nie
                  wszyscy faceci lubia tylko piekne wysokie szczuple laski.Jakby tak
                  bylo ludzkosc dawno by wymarla.Nie raz widzialam naprawde brzydkie
                  dziewczyny i jakos mialy meza rodzine.Moze jestes takie brzydkie
                  kaczatko co dopiero po "makeower" bedzie piekne...
          • 2122joan Re: Problem, czy nie? 25.12.08, 23:59
            Ok bo juz sie balam...z tym dzieckiem.Sluchaj laska jak ty wygladasz
            ze o sobie tak negatywnie mowisz??K...cze masz 6 par oczow czy co????
            Nie przesadzaj !!!!A rodzinka ktora ci tak mowi to naprawde nie
            warta twoich lez....
          • ik_ecc Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:00
            slonecko_w_balerinkach napisała:

            > Że jestem takim potworem, jak mówią rodzice, rodzeństwo.
            > Że jestem nic nie warta.

            sad(((((((((

            Slonecko, strasznie, strasznie smutne to co piszesz o rodzicach,
            strasznie. sad((
            Wyjedz do innego miasta. Odsun sie od nich - jesli jest rzeczywiscie
            tak jak piszesz, to oni Cie niszcza. Musisz nabrac dystansu.

            Czy myslalas o psychologu? Ot tak, pogadac. Moze on/a nakierowalaby
            Cie w jakies konkretne miejsce, pokazala konkretniej co robic...

            Ten proponowany wyzej wolontariat to na prawde wspaniala sprawa.

            Jesli bym musiala, naklamalabym rodzicom, ze mam wiecej zajec i
            chociaz na godzinke robila cos gdzie jestem potrzebna. Jesli kochasz
            dzieci - moze w szpitalu, moze w domu dziecka. Za wszelka cene.

            Trzymaj sie cieplo.
            • 2122joan Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:04
              ik_ecc ma racje najlepiej zebys gdzies wyjechala.Moze jakas praca
              zebys mogla wyjsc gdzies z domu .Jesli moge sie zapytac jaki jest
              stopien twojej niepelnosprawnosci???
              • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:07
                2122joan : stopień umiarkowany
            • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:05
              Nie muszę się spowiadać im, ile mam zajęć- w tygodniu przebywam w innym mieście.
              Dzięki temu trochę odżywam.
              Ale wracam do domu na weekendy.
              Pierwszego dnia jest jeszcze ok.
              Potem, jako że lubię spędzać czas przy kompie, bo tylko to mi pozostało różnego
              rodzaju teksty.
              Że mam wyp... bo to nie mój dom.
              Że to przeze mnie horrendalne rachunki za światło/
              Żebym sobie jechała.
              • ik_ecc Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:10
                A musisz do domu na weekendy?
          • cathy1976 Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:10
            wiesz Slonecko, jesli chodzi o pozbycie sie dziewictwa i uprawianie
            seksu, to nie widze żadnego problemu, żeby umówić się z kimś i po
            prostu to zrobić. A nawet uważam, że jest to całkiem fajny sposób na
            polepszenie sobie nastroju. Jeśli nie zaiskrzy z pierwszym, to może
            zaiskrzy z drugim, z trzecim czy z czwartym.

            Jesli chodzi o dziecko- na pewno wstrzymaj sie jeszcze jakieś 10
            lat. To samo doradziłabym osobie posiadającej partnerasmile Kupa
            fajnego zycia przed Tobą- są rzeczy, które można robic tylko mając
            21, 22, 23, 24, 25 lat. I lepiej nie mieć do tego dzieci! A jak
            bedziesz miała lat 31, i nadal bedziesz bez stałego partnera, to się
            zastanowisz, co dalej. I znajdziesz sobie chłopa, który zorganizuje
            Ci ciążę. Bo dziecko to zdecydowanie fajnie jest mieć. byle nie za
            szybko.

            No i jeszcze dwie sprawy- piszesz, że nie masz okresu i masz spora
            nadwagę. Chyba powinnas się zająć oboma tymi kwestiami. Co na to
            lekarze?
    • gamma0 Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:12
      Jestem ciut starsza od Ciebie. Też konczę (drugie) studia, też marzy mi się
      dziecko. Mam jednak jeszcze-nie-męża. Powiem Ci jedno: nie zdecydowałabym się,
      póki co, na dziecko przede wszystkim z powodów finansowych. Jak sobie to
      wyobrażasz? Jesteś w trakcie studiów, nie masz partnera, najpewniej źródło
      Twojego dochodu to renta plus dodatek od rodziców. Z czego utrzymasz dziecko i
      siebie? Jak mielibyście żyć? Za co? Poza tym co z ojcem?

      Drugi problem to Twój brak okresu, do gina z tym. I to już!

      Jeśli posiadasz w sobie pokłady niewyczerpanej miłości/czułości to, jak któraś
      forumka tu napisała, przejdź się do hospicjum/ schroniska do zwierząt. To uczy
      pokory względem życia, zmienia punkt patrzenia na wszystko. I pięknie pokazuje,
      że nasze zewnętrzne problemy to mały pikuś, że inni mają gorzej i że można w
      pewnym stopniu ukrócić im cierpienia. Swoją drogą na Twoim miejscu
      zastanowiłabym się nad sposobem w jaki matka traktuje Ciebie. Jeśli szantażuje
      Cię, bo chcesz iść na wolontariat należałoby zastanowić się nad Waszymi
      relacjami. Jesteś dorosła, masz prawo podejmować własne decyzje. Mi to śmierdzi
      toksycznością.

      Seks jest seks, każdy potrzebuje. Myślę, że zbyt dużą wagę przywiązujesz do
      wyglądu, że zbyt akcentujesz swoją niepełnosprawność. Każdy ma swoją szansę.
      Znam masę przypadków dziewczyn z dużą niepełnosprawnością, które znalazły tego
      wymarzonego. Patent polegał na tym, że miały pasję i to najczęściej łączyło je z
      tą drugą połową. Zastanów się, co Cię interesuje, czym możesz się podzielić z
      ludźmi i działaj.



      • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:22
        Lekarze spieprzyli sprawę.
        Pierwsze plamienie, okres miałam w wieku 8 lat.
        Matka pojechała ze mną do CZD.
        Nie tłumaczyła mi co to jest, wogóle na ten temat ze mną nie rozmawiała.
        Dostawałam zastrzyki decapeptyl.
        No i teraz nie mam...

        A co do seksu...
        Jednocześnie czuję, że chcę, ale też nie zgadza się to z moimi przekonaniami
        religijnymi.
        Takie rozdarcie.
        • chmurka_257 Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:24

          ja dostalam okres w wieku 10 lat ,ale u nas to dziedzicznesmile
          • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:28
            U mnie chyba nie wink
            Ktoś wyżej się pytał, czy pochodzę z dużego miasta.
            Odpowiem tu:
            nie jest duże, raptem 20 tys.
            Na co dzień studiuję w Lublinie wink
            • ik_ecc Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:43
              slonecko_w_balerinkach napisała:

              > Na co dzień studiuję w Lublinie wink

              O, ja jestem z Lublina. smile Tzn. bylam, teraz mieszkam za granica.
              Szkoda, gdybym ciagle mieszala w Lublinie, chetnie bym sie z Toba
              spotkala.
              Gdzie studiujesz?
              Ja zrobilam rok na matmie na UMCS, potem wyjechalam. Mieszkalam na
              LSM. Ale to dobrych nascie lat temu...
              • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:48
                Studiuję informację naukową i bibliotekoznawstwo na UMCS wink
                Mój wymarzony kierunek
    • erba Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:36
      To co piszesz o rodzinie jest bardzo smutne i przykre, naprawdę ci współczuję. Trudno radzić w taki sposób, że powinnaś uniezależnić się od rodziców, bo tylko osobom, które nie mają takich problemów łatwo sobie wyobrazić, że jest to proste. Może zacznij od małych kroczków. Musisz jeździć w weekendy do domu? Może podejmij jakąś dorywczą pracę niezbyt zajmującą, żebyś mogła dzięki niej i zasiłkom utrzymać się sama.
      Wolontariat to bardzo dobry pomysł. Serio! Dzięki niemu możesz nie tylko pomóc innym, ale i sobie, poznać naprawdę wartościowych ludzi, którzy będą cenić ciebie za to, jaka jesteś a nie jak wyglądasz. I nie musisz mieć strasznie dużo pokładów miłosierdzia do chorych i dzieci, form wolontariatu jest mnóstwo. Może to być angażowanie się w jakiś organizacjach pozarządowych, niekoniecznie przecież w domach dziecka, hospicjach czy domach dziecka. Jeśli lubisz film znajdź jakiś DKF, ekologię - lokalnych aktywistów itp.
      Pomysł, żeby znaleźć osoby z podobnymi problemami też jest świetny. Dzięki możliwościom internetu niepełnosprawna osoba z mojej rodziny znalazła grupę nowych przyjaciół z takim samym schorzeniem i kilka razy w roku jeździ na spotkania na drugi koniec Polski, odżyła!
      Pomysł, żeby pójść do łóżka z byle kim, wg mnie nie jest dobry. Nie dość, że możesz nie pozbyć się istniejących kompleksów to nabyć nowe. Nie masz gwarancji, że byle jaka osoba potraktuje cię z szacunkiem. Jak już seks to z kimś kogo dobrze znasz i wiesz, że cię nie skrzywdzi, na pewno z nikim z portali randkowych, kto zgodzi się od razu na seks. Poza tym, jesteś jeszcze młoda, więc naprawdę wieeele może się zdarzyć. Ale przede wszystkim to musisz wyjść do ludzi, innej rady nie ma.

      Pozdrawiam i życzę dużo siły.
    • ik_ecc tak jeszcze 26.12.08, 00:41
      Znam 3 nieladne dziewczyny, ktore maja fantastycznych mezow (2 maja
      oszalamiajaco przystojnych) i dzieci. Zalozyly rodziny troche
      pozniej niz w wieku 21 lat.

      Moja przyjaciolka na studiach nosila na oczach denka od sloikow,
      miala ogromny garbaty nos, wystajace krzywe zeby (nosila aparat),
      byla niska, gruba i miala jedna noge krotsza - utykala. Do tego
      straszliwie seplenila (nie wiem czy przez aparat) - tak ze trudno ja
      bylo zrozumiec. Natomiast zawsze byla szalenie wesola, miala
      niesamowicie zarazliwy smiech (kiedy sie smiala, za nic nie mozna
      bylo zrozumiec co mowi, ale nie mozna sie bylo razem z nia nie
      smiac), byla bardzo pomocna i bardzo solidna jesli chodzi o nauke. I
      zawsze chetna do wypadu tu i tam, sprobowania nowych rzeczy nawet
      jesli byla w nich koszmarna (nigdy nie zapomne jak wylysmy ze
      smiechu na korcie tenisowym, na ktorym obie stawilysmy sie po raz
      pierwszy w zyciu i udowodnilysmy sobie jakimi beztalenciami
      tenisowymi jestesmy). W jej towarzystwie zawsze bylo wesolo.
      Ma tak przystojnego meza, ze prawie sie nie przewrocilam jak go
      zobaczylam po raz pierwszy, maja dwoje slicznych dzieci, tworza na
      prawde fajna rodzine.

      Znam tez dziewczyne, ktora ma powazne klopoty zdrwotne, lekarze
      uwzaja, ze nie bedzie zyla duzo ponad 30 lat (ma 24 lata). Jest do
      tego (min. przez chorobe) na prawde nieladna, ma itensywnie zolty
      kolor skory, jest lysawa, gruba, ma nieladne rysy twarzy. Nie znam
      nikogo kto by mial wiecej przyjaciol niz ona - ludzie ja uwielbiaja,
      bo potrafi na kazdy temat zazartowac, bo zawsze mozna na nia liczyc,
      bo zawsze jest chetna na kazde mozliwe wariactwo. Od kilku lat jest
      z tym samym chlopakiem, ktory jest w niej zakochany po uszy. Jej
      motto zyciowe - jak nie zaryzykujesz, na pewno nic nie zyskasz.

      ---
      Slonecko - Twoim problemem nie jest uroda czy jej brak, Twoim
      problemem sa rodzice, ktorzy sa dla Ciebie okrutni i ktorzy
      zniszczyli Ci wiare w siebie. sad Na Twoim miejscu przede wszystkim
      odizolowalabym sie od nich, a potem wyszla do ludzi...
      • slonecko_w_balerinkach Re: tak jeszcze 26.12.08, 00:45
        Jeśli któraś chce mogę pokazać zdjęcia, coby Was postraszyć wink
        Eh, ostatnio zostałam na weekend w akademiku- było fajnie wink
        No ale oprócz do kościoła i sklepu to nigdzie nie wychodziłam.
        • ik_ecc Re: tak jeszcze 26.12.08, 00:47
          Jesli chcesz - przyslij mi na poczte gazety, zaraz cos ladnego w
          Tobie znajde. smile
        • erba Re: tak jeszcze 26.12.08, 00:53
          A w tym kościele nie macie żadnego duszpasterstwa akademickiego? Tam zawsze jest
          dużo młodych, energicznych osób.
          • szyszunia11 Re: tak jeszcze 26.12.08, 00:56
            erba napisała:

            > A w tym kościele nie macie żadnego duszpasterstwa akademickiego?

            Erba, natchnęłaś mnie. Wparwdzie jestem z Krakowa, ale tematem się interesuje i znam z pewnej konferencji superowego duszpasterza akademickiego z Lublina. Przypuszczam, że duszpasterstow, które prowadzi jest fajne, w każdym razie zawsze można spróbować - co Ci też Słoneczko serdecznie polecam! oto link:
            www.odnowa.ofm.pl/
        • mearuless o i masz poczucie humoru:) 26.12.08, 00:54
          to duzy plussmile
      • szyszunia11 Re: tak jeszcze 26.12.08, 00:48
        ik_ecc napisała:


        > Slonecko - Twoim problemem nie jest uroda czy jej brak, Twoim
        > problemem sa rodzice, ktorzy sa dla Ciebie okrutni i ktorzy
        > zniszczyli Ci wiare w siebie. sad Na Twoim miejscu przede wszystkim
        > odizolowalabym sie od nich, a potem wyszla do ludzi...

        dokładnie to samo miałam jeszcze napisać co napisała kolezanka powyżej...
    • szyszunia11 Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 00:44
      jestem przekonana, że bule jaki seks nie jest żadnym lekarstwem na Twoje problemy, wręcz przeciwnie - pogłębi je - pojawią się nowe, stracisz szacunek do siebie. Bo jesteś osobą zasługującą na miłośc jak każdy inny, więc sama siebie nie traktuj jak człowieka gorszej kategorii!! nie ma powodu, byś traciła dziwictwo z byle kim tylko po to żeby je stracić. Wiesz, niektóre moje ładne, atrakcyjne, zdrowe koleżanki są koło 30-tki (albo i po) i są samotne. A skąd mogły przewidzieć tą samotność, skoro "nic im nie brakuje"??? Ja tez długo czekałam na miłość. Było to trudne i męczące, ale doczekałam się miłości nie rozmieniając się na drobne i nie zadowalając się substytutami.
      powodzenia!
      • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 01:00
        ik_ecc- masz maila na gazetowym wink
    • net79 Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 01:05
      Proszę Cię, nie załamuj mnie, mam niepełnosprawną córkę i marzę o szczęściu dla
      niej, tzn. o szczęśliwym postrzeganiu siebie i świata i o tym, aby miała własną
      rodzinę jeśli tylko będzie tego chciała... a porządki zacznij robić właśnie od
      hormonów, zrobisz porządek z okresem to może pociągniesz za tym wagę, skórę i
      odbiór świata... ja każdego dnia widzę siebie w lustrze inaczej, czasem myślę,
      bosz, czarownica loser, a innego dnia widzę piękną, mądrą kobietę, wszystko
      zależy od nastroju i porządku wewnątrz...
      Cycki do góry, wyprostuj się, zadbaj o zdrówko i uwierz, że piękno jest nie
      mierzalne w żaden sposób... większość lasek przyglądając się mojemu
      przystojniakowi jak idzie ze mną pewnie myśli, co on robi z tą szntrapą, a zaraz
      potem widząc naszą gromadkę myślą,: pewnie wzięła go na dzieckobig_grin Gó... prawdasmile
      • kiraout Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 01:31
        Sorry za pierwszy wpis, pomyślałam sobie o kimś zupełnie innym...
        A internet? chyba najprostszy i najskuteczniejszy, przynajmniej do zawierania
        znajomości (vide tutaj smile). Poza tym sama mam męża z portalu randkowego smile
        Pozdrawiam smile
    • gacusia1 A cos w tym zlego? n/t 26.12.08, 04:41

    • jowita771 Re: a moze ty jestes dla nich niemila??? 26.12.08, 06:19
      Też znam poparzonego chłopaka i też niemiły. może ten sam?
    • asia_i_p Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 07:56
      Kochana, nie widzisz siebie obiektywnie, nie dostrzegasz sukcesów,
      tylko to, co wmówiła ci rodzina. Dostałaś się na studia - przy
      wadach wzroku nie było łatwo, prawda? Musisz być zdolna i pracowita.
      Kiedy chciałaś się wyrwać z domu, pierwsze o czym pomyślałaś, to
      wolontariat. Jesteś życzliwa dla innych. To pokazuje, na ile można
      ufać twoim opiniom o tobie wink, więc pozwól, że i w brzydotę nie
      uwierzę.
      Na dziecko masz mnóstwo czasu i rzeczywiście najpierw musisz
      uregulować okres - bez tego raczej nie zajdziesz w ciążę. Myślę, że
      z rozpędu możesz rozwiązać problem z nadwagą, bo jeśli wyjdą jakieś
      nieprawidłowości hormonalne, to leczenie jednego wpłynie na drugie.
      Najgorszym problemem jest twoja rodzina. Rozumiem, że się o ciebie
      martwią, nie chcą, żeby cię ktoś skrzywdził, nie chcą cię stracić.
      Ale sami cię krzywdzą, zniszczyli twoje poczucie własnej wartości. I
      to jest rzecz, którą musisz się zająć w pierwszej kolejności -
      uświadomienie sobie własnej wartości, a potem powiedzenie rodzinie,
      że już sobą nie dasz pomiatać.
      Portale randkowe nie wydają mi się dobrym pomysłem. Z twoją
      wrażliwości i niepewnością siebie jesteś idealną ofiarą dla jakiegoś
      oszusta czy wykorzystywacza - potem będziesz się czuła jeszcze
      gorzej. Nie unikaj "kogoś bliższego". Myślisz, że wszystkie mężatki
      to takie Wenus? Nie trzeba mieć powodzenia, żeby znaleźć miłość.
      Tylko wychodź do ludzi, nie daj się zamknąć w domu. Znajdziesz
      przyjaciół, pomogą ci uświadomić sobie, jak bardzo wartościowym
      człowiekiem jesteś. I może nie przekreślaj dawnej przyjaciółki?
      Zgłupiała dla chłopaka, nie miała dla ciebie czasu, potem może było
      jej wstyd - teraz ma dziecko i niekoniecznie dobrze się z tym czuje,
      może będziecie się mogły nawzajem podnosić na duchu?
      Życzę dużo dużo powodzenia i dużo siły, bo czeka cię ciężka praca.
      Ale warto.
    • atra1 Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 08:37
      Słoneczko, dziewczyny napisały samę mądre rzeczy - ja maksymalnie podkreślę jedną - zminimalizuj wpływ rodziny, siedź w akademiku w weekendy, zdrób mała imprezkę w pokoju w weekend, raz, drugi, w akademiku nie trudnosmile

      Ale chciałam Ci napisać jedną rzecz
      szłam kiedyś ulicą i zobaczyłam piękna kobietę, ubraną przepięknie, emanowało z niej cos tak niesamowitego, że pognałam sobie kupić parę rzeczy, żeby stworzyć niemal identyczny zestaw ciuchówsmile Ale jak podeszłam do niej bliżej babka z twarzy była wybitnien nieurodziwa, figura nieidealna - bardzo wysoka, niezgrabne ręce, taka topornie ciosana.
      Natomiast każdy jej ruch mółwił "jestem piękna". i - jak cholerasmile - była piękna. Nawet teraz jak o niej myślę, to tak cholernie zazdroszczę jej tej aury piękna i pewności siebie, a Tobie życzę takiego rozbudzenia, znalezienia w sobie piękna i człowieka, który w Tobie to piękno odkryjesmile

      Swoją drogą - zestaw miała rewelka - ciemnogranatowe dżinsy, biała koszula, czerwone baleriny, czerwone korale i takaż torebka.

      (sorki, jesli zrobiło się ckliwie)
      • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 23:03
        I jak tam moje zdjęcia? wink
        A tak w ogóle to coś cicho się zrobiło tongue_out
        • chmurka_257 Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 23:28
          no to ja tez poprosze o fotkesmile
        • ggmadzik Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 23:35
          Daj fotki większej części uczestniczek czatu, na pewno ocenimy Cię obiektywnie.
          Pozdrawiam.
          • ggmadzik Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 23:35
            Oczywiście, ja też poproszę o fotkę smile
            • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 23:37
              Jak mam dać?
              Nie jestem zbyt obeznana.
              Ale spróbuję wink
    • morgen_stern Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 23:43
      Przestań rozsyłać swoje zdjęcia dziewczynom. Po pierwsze, nic ci to nie da -
      żadna ci nie powie teraz, żeś brzydka, prawda? A po drugie proszą o to zdjęcie z
      czystej ciekawości i dla sensacji, a nie z chęci pomocy wink

      Terapia i jeszcze raz terapia. Wyjście do ludzi, wolontariat, jakikolwiek, to
      bardzo dobry pomysł.
      Nie zadręczać ludzi kompleksami i problemami - nikt tego nie lubi, uśmiech i
      pogoda ducha zdziałają o wiele więcej. Nawet jeśli będziesz to robiła trochę na
      siłę, to potem wejdzie ci to w nawyk.
      Zauważyłam, że często powtarzasz, że jesteś niepełnosprawna i nieatrakcyjna (nie
      tylko w tym wątku), to musi być dla ciebie ogromny problem, ale nie wiem, czy
      nie wyolbrzymiony.
      To, co napiszę, będzie brutalne - przestań się nad sobą użalać i wyjdź do ludzi.
      Ogranicz kontakty z rodziną, jeśli cię one dołują. Im mocniej będziesz się
      skupiać na sobie, tym będzie ci lżej. Zatracając się w innych ludziach -
      odnajdziesz siebie.

      O rany, jaka jestem mondra tongue_out
      • morgen_stern Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 23:45
        Poprawka! Oczywiście miało być "im mniej będziesz się skupiać na sobie, tym
        będzie ci lżej".
        • olka1986 Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 23:55
          tak czytam ten wątek od wczoraj ktoś odważył się naisać w końcu prawde smile
          • olka1986 Re: Problem, czy nie? 27.12.08, 00:03
            miało być napisać oczywiście tongue_out
        • atra1 Re: Problem, czy nie? 27.12.08, 15:15
          Morgen napisałas rewelacyjnie, podpiszę się obiema łapami, tym bardziej, ze w takich sytuacjach i tak pocieszanie i dodawanie otuchy nie działa. Trzeba sie zająć czymś i odwrócic głowe od swoich problemów i "problemów" i wtedy zycie jakoś samo się ukłąda, człowiek nawet nie wie kiedy.
    • 18_lipcowa1 Re: Problem, czy nie? 26.12.08, 23:54
      rozumiem
      seks jest potrzebny, byle jaki zwiazek- niekoniecznie
      znam wielu panow z ktorymi bym sie w zyciu nie zwiazala, a seks i
      owszem
      jak ma byc od tego szczesliwsza,to why not?
      • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 27.12.08, 00:07
        Jak ktoś chce to zdjęcia są na fotoforum.
        A jak nie to nie zaglądać i tyle
      • mamaanulki Re: Problem, czy nie? 27.12.08, 00:28
        słoneczko ,mam wiele wspólnych z Tobą problemów: też jestem
        niepełnosprawna tylko dużo bardziej(mam sparaliżowaną jedną stronę
        ciała trochę wyleczone, ale ręka trwale sparaliżowana)Miałam bardzo
        toksyczną rodzinę( matka zabierała mi rentę, abym nie mogła się
        rehabilitować ani uczyć i inne takie), dotknęło mnie także
        bielactwo.Również byłam uzależniona psychicznie i fizycznie od
        matki. Tata zmarł gdy bylam mała.Ty masz świetną sytuację
        studiujesz , mieszkasz w tygodniu w dużym mieście, jesteś
        samodzielna. W kazdej chwili możesz się odseparować od toksycznej
        rodziny(ja za długo czekałam i prawie mnie to nie zniszczyło).Matka
        niszczyła każdego chłopaka próbującego się do mnie zbliżyć i w
        pewnej chwili mnie otrzeźwiło . Dotarło do mnie,że ona wcale nie
        chce dla mnie dobrze.Odzyskałam swoją rentę. Kosztem zdrowia i
        dalszej rehabilitacji znalazłam pracę i odseparowałam się od
        rodziny, odetchnęłam psychicznie,i nawet nie wiem kiedy bielactwo
        zniknęło( podobno wiele osób wiąże powstanie bielactwa z jakimś
        silnym stresem , szokiem nerwowym itp). Po jakimś czasie poznałam
        chłopaka, któremu moja niepełnosprawność wcale nie przeszkadzała,
        pobraliśmy się i teraz mamy prawie trzyletnie dziecko.
        Rozumiem,że chciłabyś normalnie żyć jak każda kobieta mieć męża i
        dzieci( też chciałam), ale myśle,że nie na siłę i nie z byle kim, bo
        zasługujesz na kogoś naprawdę fajnego.Jest też wiele portali dla
        osób niepełnosprawnych gdzie można poznać naprawdę fajnych ludzi,
        np: ipon.pl/news/
        centrum.niepelnosprawni.pl/ogloszenia.html?what=7
        www.bopaw.bielbit.com.pl/.
        Gdybyś chciała napisz też do mnie na priv
        • slonecko_w_balerinkach Re: Problem, czy nie? 27.12.08, 00:38
          Mamo Anulki.
          Bardzo dziękuję za to co napisałaś.
          Właśnie przeglądam strony.
          Również Ty, jakbyś miała ochotę odezwij się na maila.
          Gazetowego rzadko sprawdzam, więc podam Ci drugiego: blondynecka_1988@tlen.pl
          • olka1986 Re: Problem, czy nie? 27.12.08, 12:20
            Do tego Pana napisz smile
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=488&w=88433323
    • gumabalonowa Re: Problem, czy nie? 29.12.08, 01:03
      Miałam podobny problem do Ciebie. Nie jestem niepełnosprawna a otyła
      straszliwie. Moje poczucie własnej wartości było poniżej dna,wydawało mi się, że
      po prostu jestem obrzydliwa itd itp. Tak się złożyło, że stwierdziłam, że tak
      być nie może - może wtedy miałam z 23 lata- nie chciałam być nieszczęśliwa i
      stwierdziłam , że nie ma co, pójdę na terapię. Co prawda chodziło mi o
      kontrolowanie jedzenia, ale nastawienie do siebie wyszło przy okazji. No i
      psycholog zrobił mi wodę z mózgu, zadawał pytania typu "czy ktoś już zwymiotował
      na twój widok?" Wiem ,głupie, ale ja tak czułam. I powoli, powolutku doszłam do
      tego, że nie wiem , co myślą ludzie, oni wcale nie muszą myśleć tego samego, co
      ja. To wszystko jest względne. Ze jak ktoś chce ze mną przebywać, to nie muszę
      do tego dopisywać żadnej ideologii. Przestałam analizować każdy szczegół
      wyglądu,porównywać się z innymi i myśleć o tym, co myślą inni. Nie schudłam,
      przerwałam terapię, ale to i tak był sukces, bo pozwoliłam sobie na zadowolenie
      z siebie. Nie czuję się piękna, ale mam to w nosie. Akceptuję siebie.
      Co do mężczyzn, dopiero po tym czasie w ogóle zaczęłam pozwalać sobie na
      myślenie o nich, wcześniej robiło mi się słabo na samą myśl, że ktoś mógłby mnie
      dotknąć. Wtedy tak jak Tobie zaczęło mi doskwierać dziewictwo, a że nie chciałam
      wyjść na łatwą w opinii znajomych, zaczęłam poszukiwać przez net. Trzy spotkania
      "na seks" w końcu z przyczyn niezależnych nie doszły do skutku. Potem spotkałam
      tego, który mnie chciał i którego chciałam i ja. Troszkę u mnie było to z
      desperacji, randka pierwsza połączona z seksem. Miałam szczęście, bo z tego
      zrobił się prawdziwy związek i trwa do dzisiaj.Choć pewnie nie żałowałabym tego
      seksu tak czy inaczej. Miałam 26 lat tracąc dziewictwo, nie przyznałam się jemu
      nigdy. Było mi wstyd za własną przeszłość, ubarwiłam ją delikatnie i tyle.
      Do czego jednak zmierzam?smile Do tego, żeby powiedzieć Ci, że nie możesz siebie
      traktować jako beznadziejnej, bo nikt nie powinien Cię kochać mocniej niż Ty
      sama siebie. Może pomyśl o jakiejś terapii ( u mnie to trwało z 3 miesiące). Nie
      unieszczęśliwiaj się, bo po co?Musimy się wznosić, a nie dobijać. I nie ważne,
      że może wstyd, może jakoś głupio się zwierzać komuś - postaw na swoje szczęście.
      Z takim nastawieniem na pewno ruszysz, przynajmniej seksualnie, bo pozwolisz
      sobie na to i będziesz robić to na całego, a nie po ciemku i z nastawieniem, że
      przepraszasz za to, jaka jesteś.
      Z dzieckiem jednak poczekaj smile Jak się rozkręcisz, to przyjdzie czas i na to smileA
      myślę, że seks bez miłości też może być super - tylko czy z takim nastawieniem
      do siebie, naprawdę będziesz się umiała "zabawić"?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja