no tak, mikołaj święty nosi prezenty, i nam tez przyniósł..ha ponad
standardowe prezenty....małe niekoniecznie śliczne zwierzaczki..

ale nie o tym chciałam tu napisać, wszy jak wszy szampon załatwił temat...i
mam cicha nadzieje, ze inni rodzice w przedszkolu tez gadziny wytępili..
ale ponieważ mój syn miał długie włosy, a ja nie miałam cierpliwosci gnid
wyciagać postanowiłam je obciąc..i udałam sie do fryzjera...
i o tym post..
zanim dziecko posadzono na fotelu mówię pani, ze on z gnidami, po wszach, i ze
jeśli nie zechce go ostrzyc to nie będę miała pretensji, w końcu ma takie prawo...
pani powiedziała, ze nie ma problemu, ze ostrzyże dzieciaka i ze dobrze ze jej
wcześniej powiedziałam... po czym przystąpiła do strzyżenia i podgalania...
myślę sobie, ze po zakończonej pracy wydezynfekuje grzebień , nożyczki i
maszynkę....bo w końcu to nie tani zakład był.
i jakie było moje zdziwienie gdy pani po zakończonej pracy wydezynfekował
......swoje ręce...po czym przystąpiła do strzyżenia pewnego pana....tymi
samymi nożyczkami i grzebieniem i pewnie maszynką...( jedyna nadzieja dla tego
pana to taka, ze gnidy były martwe, bo takiej ilości chemii nie mogły żyć..
i dziś mam postanowienie noworoczne...zapuszczam włosy, moja noga nie postanie
u żadnego fryzjera, chyba, ze dokona dezynfekcji w mojej obecności..
miłego fryzowania przed sylwestrem..