Dodaj do ulubionych

..............zagubiona

17.03.09, 08:20
Dla mojego meza stałam sie wariatka.
Ale od oczatku.Jestesmy długoletnim małzenstwem.Przez te nascie lat
byly u nas rozne momenty w zyciu.Ale jedno bylo pewne.Ze moj maz nie
musiala sie przejmowac dziecmi(z czasem 3), domem i wszystkim co sie
z tym wiaze , a wiec opalem , oplatami czy nawet dziecmi.Zawsze mial
tepa pewnosc ze sa najedzone , czyste ze odrobie z nimi lekcje,
przytule i opowiem bajke na dobranoc. On w tym czasie piol sie po
szczeblach swojej karierki i rozwoju.99 % jego pracy to
delegacje.Chociaz ostatnio miewał mase zlecen na miejscu .NO a ja
stanelam w miejscu. .Nie pisze ze to tylko jego wina , to tez moja
bo dalam sie zepchnac na margines , nie walczylam . Ale wybieralam
na ten czas najlepsze rozwiazania i tak zylam.

Zycie bieglo .Kiedys mielismy problem wynikajace z braku
komunikacji miedzy nami .Obiecalismy sobie ze bedziemy juz zawsze z
soba rozmawiac, mowic do siebie , nie wazne czy rzezy ciezkie i
kontrowersyjne czy o pie...ch. No i tak bylo. Życie biegło dzieci
mi odrosly i chcialam zainwestowac w siebie , swoje zycie. Jednak
stwierdzilam ze jestem wprost autystyczna publicznie. Boje sie
zmian, wyjscia do ludz, zmiany. Czuje sie zagubiona i nie na
miejscu. A najlepiej czuje sie w domu.NA dodatek on chce budowac
dom , a ja nie chce.Nie teraz i nie tak jak on to widzi.
POwiedzialam mu to. I to ze czasami nei radze sobie z tym co
czuje, ze drobiazg , bibelt potrafi mnei wywalic z spokoju i
zdenerwowac, a na dodatek mam irracjonalne lęki.Np. wstaje rano i
stwierdzam ze sie boje obawiam ale nie wiem czego. Na dodatek mam
koszmary.W 99% nocy przespanych to mam JAKIS SEN.A to sia mi sie
zmije w lesie i jedna mnie kąsa, a to ze moj maz tonie z samochodem
w basenie. CZasami do tego stopnia ze rano czuje jeszcze ten bol czy
jestem po wytracona.Pozniej wszystkow raca do normy ale jak sie nie
denerwowac gdy sni mi sie ze maz tonei i czuje ten bol po straie
albo w snie widze ze mnei zdradza.

Postanowilam z M ze pojde do lekarza. Zapytalam go wtedy czy ma
manie za wariatke, powiedzial ze nie ze jestem poprostu wrazliwsza ,
jednak moze sie to przerodzic w chorobe.

Jednak cos peklo miedzy nami. Co kolwiek nie zrobie jest
rozpatrywane w aspekcie. Kiedy pojdziesz do lekarza, kiedy zaczniesz
sie leczyc. Nie chodzi o zadne ekstemalne sytuacje tylko o to ze
czasami sie zdenerwuje, np. na nastoletnia corke gdy mi prycha,
strzela po raz kolejny focha , obraza sie. Nie moge wogole okazac
emocji , bo odrazu pada to pytanie. Jestem wprost pzrerazona nim.
TEraz dopiero czuje sie jak wariatka.
Np. wczoraj podczas filmu poszlam robic nam kanapki i mialam rozmowe
z corka o babci i ciotkce. Na moje -poczekaj brat cos mowi-
strzelila focha a mi rece opadly. Poszlam do gory i poplakalam sie
bo mwoie ze nie wiem jakznia rozmawiac ze mam dosc jej obrazania
sie .Na co maz mnie za atakowal ze mam pojsc do lekarza ze moje
zachowanie nie jest adekwatne do sytuacji, ze ona m juz dosc moich
humorow. Tlumacze mu ze nie radze sobei chwilami z nasza
nastolatka , bo przejmuje sie tym co robi ale nie moge jej ciagle
dawac 100% uwagi .A jak na chwile zajme sie ktoryms inny to ona chce
akurat rozmawiac ,a jak nie moge teraz zaraz to juz prychanie , odp
w stylu "no jo", "ale zal" itd.

Najgorsze jest to ze maz wykorzystal przeciwko mnie moje zaufanie
ktorym go obdazylam. Powiedzialam co mialam w sercu na dnie a on
zrobil sobie z tego trawnik i juz nic nie moge.Np. wczoraj zapytalam
dlaczego dzien predzej wieczorem nie chcial bym nagrala ze mnie
kocha.(Ciagle to mowi) a ten zly - Ty myslisz ze to jest normalne
zachowanie??..No ale jak zapytalam odrazu to byl urazony i ze na nim
wymuszalam. Podobnie jest w innych drobnych sytuacjach.

CZy dla was tez jestem wariatka. Co zrobic by nie bac sie wyjsc do
ludzi. Nawet nie wiecie ile bym dla za to by ktos powiedzial mi rano
ubieraj sie idz tam do pracy .Nie musisc wiecznie sluchac tego
samego, nie robic wszystkiego w domu a jak cos nie tak t slysze
odrazu o tabletkach i lekarzu.

Mam dzis zapuchniete oczy i czuje sie jak wyprana. Wiem napisalam
bardz dlugi wacik ale potrzebuje porady a jak bym obiela to nie
przedstawilabym calej sytuacji.
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: ..............zagubiona 17.03.09, 08:27
      Po prostu idź do lekarza i nie wymyślaj sobie już więcej problemów. Psychiatra
      to normalny lekarz. I może bardzo pomóc. Pierwszy raz jest najtrudniejszy,
      zapisać się i zrobić krok naprzód, potem już leci smile Myślę, że twój mąż ma wiele
      racji. Taka płaczliwość i inne objawy o których piszesz mogą wynikać z
      depresji/nerwicy/inne.
    • gryzelda71 Re: ..............zagubiona 17.03.09, 08:43
      Wariatka nie jesteś,ale psychiatra konieczny.
      • dobrasasiadka Re: ..............zagubiona 17.03.09, 08:54
        zrób wreszcie cos dla siebie i idz z kims o tym pogadac- z
        psychiatrą lub jakims psychoterapeutą. Wyadje mi sie ze masz
        depresję. A bedzie jeszcze gorzej. Idz, idz, a zobaczysz jeszcze
        słonce w swoim zyciusmile)
    • smerfetka8801 Re: ..............zagubiona 17.03.09, 09:11
      całe twoje małżeństwo jest jakieś...dziwne twoje obecne zachowanie...jeszcze
      dziwniejsze...chyba maż ma rację powinnaś iść do lekarza jakaś terapia...ale
      może niekoniecznie tylko ty ale i on...macie bardzo nierówne relacje.
      • jestem.mama Re: ..............zagubiona 17.03.09, 09:26
        a w jakim jesteś wieku? Może te wahania nastroju, płaczliwość i bezsenność to
        pierwsze objawy menopauzy?
      • cafe_tee to ja z innej beczki. 17.03.09, 09:39
        Hm...
        A mnie się wydaje, że psychiatra nie jest ci potrzebny. Przynajmniej na razie.
        Ostatni lekarz do którego poszłabym. Popełnisz podstawowy błąd, który popełniają
        kobiety w podobnej sytuacji.
        Nie będę opisywać Ci dlaczego - ale zacznij od zbadania tarczycy. A przede
        wszystkim FT4, FT3 i TSH. Zrób wynik ferrytyny, ale przy okazji zwykłą morfologię.
        Najpierw endokrynolog - potem będziesz zastanawiać się co dalej.
        Jest bardzo dużo materiałów prasowych,, na temat kobiet leczonych psychotropami
        i innym syfem - które przez lata leczono na zaburzenia natury "psychicznej" - a
        pomógłby po prostu, lekarz endokrynolog.
        Może przyczyna Twojego zachowania jest bardziej prozaiczna niż myślisz.

        Zatem, zanim zrobisz krok do tyłu - zrób krok do przodu. Jazda do endokrynologa!!
        • gryzelda71 Re: to ja z innej beczki. 17.03.09, 09:43
          Tak,czy siak wyjście z domu i zajęcie się własnym zdrowiem konieczne.
        • cafe_tee i jeszcze jedno !!! 17.03.09, 09:44
          Bardzo Cię proszę -
          przeczytaj dokładnie ten wątek zanim podejmiesz jakieś kroki :
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24776&w=64639882&v=2&s=0
          a potem przeczytaj ten wątek:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24776&w=78556766&v=2&s=0
          Nie twierdzę, że masz problemy z tarczycą, nie twierdzę również, że masz
          problemy z głową smile
          powtarzam - NAJPIERW ZRÓB BADANIA - a potem dopiero - lecz się "na głowę" wink
        • gaskama Re: to ja z innej beczki. 17.03.09, 10:11
          Jej, już raz Cię prosiłam, byś się częściej udzilała.
          Zgadzam się z cafe_tee. Najpierw się przebadaj. Endokrynolog
          rzeczywiście byłby na miejscu. Moim zdaniem, to co opisujesz, nie
          nadaje się na psychiatrę. Może jakiś dobry psycholog, który pomoże
          rozwiązać problemy i wyjść do ludzi. Samo wyjście do psychologa juże
          będzie "wyjściem". Ale najpier się przebadaj. Jeśli wiele lat byłaś
          szczęśliwa, a ostatnio zaczęło się coś dziać, to może być
          rzeczywiście kwestia hormonalna.
          • cafe_tee Re: to ja z innej beczki. 17.03.09, 10:31
            gaskama napisała:
            > Jej, już raz Cię prosiłam, byś się częściej udzilała.

            Kiedy ja nie pamiętam, co i gdzie pisałam tongue_out
            Ot, wchodzę "gdziekolwiek", piszę co mi do głowy wpadnie, dzieląc się zazwyczaj
            własnym doświadczeniem - poza tym - jestem cholernie zajęta - jak znajduję
            chwilę czasu, to wpadam gdziekolwiek - na jakieś forum smile
            Czasem ogromny problem, okazuje ogromnie się prozaicznym - jeżeli znajdzie się
            odpowiednia osoba w odpowiednim czasie i wyciągnie rękę.
            A propo's tarczycy-
            Mnie koleżanka pomogła - zbadałam tarczycę i świat znormalniał wink Teraz zanim
            wyślę kogoś do lekarza - proszę o zbadanie tarczycy.
            Nie wierzyłam koleżance - jaka tarczyca? jaka niedoczynnoś??jaka nadczynność??
            jakie hormony?? jaki endokrynolog?? - myslałam, że depresja mnie dopadła, albo
            jakaś gorsza " franca "- a tu diagnoza : Hashimoto uncertain Odpowiednia dawka hormonu
            - i wszystko wraca do normy. Chociaż normalność, to pojęcie względne tongue_out
            Jak to mówi nasz Prezydent -
            "nic nie jest czarne i nic nie jest białe" - coś co nam się wydaje zaburzeniem
            psychicznym - może mieć podłoże - PO PROSTU - hormonalne.
            .....Zwłaszcza u kobiety.
    • malila Re: ..............zagubiona 17.03.09, 09:48
      soskobiety napisała:
      > wczoraj zapytalam
      > dlaczego dzien predzej wieczorem nie chcial bym nagrala ze mnie
      > kocha.(Ciagle to mowi) a ten zly - Ty myslisz ze to jest normalne
      > zachowanie??..No ale jak zapytalam odrazu to byl urazony i ze na
      nim
      > wymuszalam. Podobnie jest w innych drobnych sytuacjach.

      Ten fragment jest dlamnie niejasny. Tzn.nie rozumiem, co właściwie
      chciałać nagrać i o co zapytałaś.

      Ogólnie Twoje spostrzeżenia są trafne: fobia społeczna, lęki (czyli
      strach, którego powodu nie możesz sprecyzować), koszmary senne (te
      dotyczące męża dotyczą Twoich chwiejnych relacji z mężem - Twoje
      obawy, że tracisz męża, że zmienił się w kogoś innego bądź, że Cię
      odrzuca, materializują się we śnie ibardzo dosłownie odzwierciedlają
      Twój strach) - to coś, z czym warto wybrać się do specjalisty. IMO
      bardziej doświadczony psychoterapeuta niż psychiatra - chyba że bez
      leków nie jesteś w stanie funkcjonować. Ale idź nie dlatego, ze mąż
      Ci każe, tylko dlatego, że sama poczujesz się dużo lepiej i
      zobaczysz jasne strony życia.
      Ale trafne są też Twoje odczucia, jeśli chodzi o męża, który
      sprowadza wszystkie Twoje emocje do patologii. Twoja reakcja na
      zachowanie córki, że tak powiem, mieści się w normie. Czasem trudno
      jest znosić wyrzuty i rozżalenie nastoletnich dzieci. Aczkolwiek
      dużo łatwiej mając wsparcie ludzi, którzy pomogą Ci w odbudowaniu
      poczucia własnej wartości jako matki. Tak, abyś nie bała się, że nie
      jesteś tak świetną matką dla swoich dzieci, jak byś chciała. Abyś
      miała świadomość tego, że możesz popełniać błędy, że to, co oceniasz
      jako błąd, wcale nim być nie musi, bo nikt nie wie, jak w danej
      sytuacji należy postąpić i jakie skutki takie postępowanie
      przyniesie w przyszłości. To, co możesz, to dokonywać najlepszych
      możliwych dostępnych Ci wyborów. Jak sama zauważyłaś, człowiek
      właśnie takich wyborów dokonuje. Zaufaj więc swojej intuicji i nie
      martw się tym, że nie wstrzeliłaś się w oczekiwania swojego dziecka.
      Tym bardziej, że matka, do której dziecko nigdy nie miało zadnej
      pretensji, nie jest wcale matką idealną.
      Mężczyźni rzadziej mają tego typu problemy; dużo rzadziej uczono
      ich, że powinni zaspokajać cudze potrzeby emocjonalne - nie mają
      więc takiej potzreby.
      Tak podejrzewam, że Twoje lęki przed wyjściem do ludzi też mają
      związek ze strachem przed tym, co może się stać, przed tym, że
      zachowasz się nieodpowiednio, niezgodnie z czyimś oczekiwaniem, że
      coś schrzanisz. Innych ludzi oceniasz jako tych mądrzejszych, lepiej
      wiedzących, takich, którzy mają prawo cię oceniać i często mają
      rację. Rzeczywistość taka nie jest. Inni ludzie są tacy sami, tak
      samo się mylą, tak samo czasem mają rację. Tak samo swoją ignorancję
      zakrywają arogancją, tak samo wyrażają niepewność, kiedy wyciągają
      słuszne wnioski. Te wszystkie poglądy trudno zweryfikować, jeśli nie
      sa wyrażone wzorem matematycznym. Ludzie nie mają racji tylko
      dlatego, ze tak twierdzą. Ty nie mylisz się tylko dlatego, że ktoś
      tak twierdzi. Zaufaj sobie. Zaufaj swoim decyzjom.

      I nie. Nie jesteś wariatką.
    • bri Re: ..............zagubiona 17.03.09, 09:55
      Nie jesteś wariatką. A Twoje lęki nie są irracjonalne. Jeśli mąż
      zginie, tudzież zdradzi Cię i postanowi odejść nie masz żadnego
      źródła utrzymania. Lekarz może pomóc, ale przede wszystkim zacznij
      szukać sobie pracy i zacznij męża przyzwyczajać, że on też będzie
      musiał zacząć angażować się w domowe sprawy, bo Ty będziesz pracować.
    • ankak0 Re: ..............zagubiona 17.03.09, 10:00
      Ja bym wybrała sie na Twoim miejscu do psychologa po prostu. No i
      badanie poziomu hormonów, też nie zaszkodzi.
      Psychiatra to raczej ostatni w kolejności.
      • gryzelda71 Re: ..............zagubiona 17.03.09, 10:06
        Czemu psychiatra ostatni?
        • gaskama Re: ..............zagubiona 17.03.09, 10:15
          Z mojego doświadczenia i doświadczenia kilku koleżanke wynika, że
          przeciętny psychiatra daje natychmiast psychotropy. Mnie dał po 20-
          minutowej rozmowie. Odleciałam po nich na dwa dni. Kilka rozmów z
          psychologiem bardzo pomogło.
    • ankak0 Re: ..............zagubiona 17.03.09, 10:03
      Acha. A mąż myslę, że boi się o Ciebie. Nie wywleka problemu ze
      złośliwości tylko ze strachu, jak Tobie coś się stanie to on
      przecież zginie marnie. Sama piszesz, że cały dom na Twojej głowie.
      Postaw się na jego miejscu, nie dałby sobie rady gdyby nagle Twoja
      praca spadała na niego ...
      • gaja78 Re: ..............zagubiona 17.03.09, 10:22
        ankak0 napisała:

        > Acha. A mąż myslę, że boi się o Ciebie. Nie wywleka problemu ze
        > złośliwości tylko ze strachu, jak Tobie coś się stanie to on
        > przecież zginie marnie. Sama piszesz, że cały dom na Twojej głowie.
        > Postaw się na jego miejscu, nie dałby sobie rady gdyby nagle Twoja
        > praca spadała na niego ...

        Podpisuję się.
      • net79 Re: ..............zagubiona 17.03.09, 10:37
        podpiszę się po malilą, dodam jeszcze strach przed utratą męża, od którego jest
        się zależnym finansowo i tu sny o jego śmierci... jak jedna z dziewczyn pisała
        badania TSH je możesz sama za kilkanaście złotych wykonać, ale lepiej jak lekarz
        zleci ci komplet. Matkom, które mają małe dzieci ciężko odnieść się do relacji z
        nastolatką, ale ja moim rodzicom nie zazdroszczę jak sobie przypomnę moje
        trzaskanie drzwiami i barykadowanie się z drugiej strony, żeby nie słuchać ich
        paplania. Zaczęłabym od spokojnej rozmowy z mężem, że w pierwszym odruchu, kiedy
        powiedziałaś mu o swoim problemie bardzo ładnie się zachował, ale teraz swoim
        ciągłym gadanie przy każdym pie... i wytykaniem ci ( mam nadzieję, że nie przy
        dzieciach) wcale Cie nie motywuje, nie pomaga, tylko pogrąża... i tak jak nam tu
        napisałaś, że zaufałaś, powiedziałaś jak najlepszemu przyjacielowi i nie chcesz,
        żeby wywlekał przy każdej okazji... z drugiej strony jeśli zdecydowaliście o
        wizycie o lekarzu dawno, a ty nic z tym nie robisz, nie idziesz, nie czynisz
        żadnych kroków choćby w postaci podstawowych badań, to on nie wie jak cię
        zmotywować i myśli, że robi to dobrze, faceci nie funkcjonują tak jak kobiety i
        inaczej do pewnych rzeczy podchodzą. Zrób coś kobieto dla siebie, nie zależnie
        od rodziny, niebawem dzieci ci z domu wyfruną i co??? Z kąd jesteś, jak
        potrzebujesz, żeby cię za rękę do lekarza zaprowadzić, to Ci pomogę, bo wiem,
        jak ciężko zebrać się samemu... nie ty jedna masz takie problemy i to jest
        podstawowa wiedza, którą wykorzystaj na własną korzyść, ale nie spoczywaj z nią
        na laurach, tylko działanie postawi cię na nogi, zacznij, a zobaczysz jakie
        życie potrafi być wciąż pięknesmileendokrynolog, psycholog, w razie gdyby trzeba
        było psychiatra po odpowiednie środki stymulujące, to nie wstyd, tylko mądrzy
        potrafią brać życie w swoje ręce, a ty na pewno mądra jesteś, tylko chwilowo
        zagubionasmile
    • jajofka Re: ..............zagubiona 17.03.09, 11:46
      brzmi to jak menopauza, weź się za siebie a nie się mazgaisz. lekarz
      i znajdź sobie pracę, poza domem, np. praca wolontariat (skoro Mąż
      utrzymuje dom) w hospicjum, domu dziecka, etc.
    • setia Re: ..............zagubiona 17.03.09, 11:48
      z całą pewnościa nie jesteś wariatką, a Towje zachowania są mi bardzo bliskie wink
      myślę, że przede wszystkim potrzebujesz wyjścia do ludzi i jakiegoś swojego
      życia, poza życiem problemami domu, dzieci. musisz nabrać dystansu, wtedy
      łatwiej będzie Ci radzić sobie z nastoletnią córką i może nie będziesz się aż
      tak angażować emocjonalnie.
      i widzę dużą winę męża, który usidlił Cię w domu, a teraz wypomina, że jesteś
      wariatką. naprawdę postępuje paskudnie i pewnie nie zdaje sobie sprawy jak
      Ciebie tym rani, bo on właśnie ma dystans do tego co robi i mówi, a Ty odbierasz
      wszystko w bardzo dużym natężeniu.
      ile lat już siedzisz w domu? wychodzisz gdzieś czasem, spotykasz się z
      przyjaciółkami, znajomymi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka