Dodaj do ulubionych

Grozi ze zabierze dziecko!

28.05.09, 01:39
Z moim P.byliśmy 6 lat w nieformalnym związku.4 lata mieszkaliśmy razem.W wyniku ciągłych kłótni wyprowadziłam sie z 4-letnim synem.
Już oboje byliśmy przekonani ze to na prawde koniec,ale miłości nie da sie tak po prostu przekreślić.Po malutku zaczynaliśmy jeszcze raz.Niestety raz sie kłócimy,raz godzimy...nie wychodzi nam życie razem.Jest ciężko.

Mamy dodatkowy problem bo jego rodzice powiedzieli ze nie zgadzają sie zebym tam wróciła (nigdy mnie nie lubili-ale oni nikogo nie lubią).Ze skoro sie wyprowadziłam to nie mam tam prawa wstępu.Dodam ze jestem tam zameldowana na stałe.Nie mieszkam tam 2,5 miesiąca.

Uważam ze dopóki nie zamieszkamy razem,nie dowiemy sie czy nam sie uda.Wiele sobie obiecaliśmy ze sie zmienimy.To byłaby ciężka praca nad sobą ale nie niemożliwa.mamy też zamiar iść na jakąś terapie małżeńską(sam to zaproponował).

No ale życie co chwile nam "dokłada".Ja nie pracuje(kończy mi sie zasiłek).Zapisałam synka do przedszkola zebym mogła podjąc prace.Niestety syn nie został przyjety.
Chcieliśmy wynając mieszkanie,ale z jednej wypłaty nas na to nie stać!

Jak myślałam ze nie wrócimy do siebie to podałam P. o alimenty.Niedawno oboje dostaliśmy wezwanie do sądu na koniec czerwca.To go dobiło.Ma żal że nie wycofałam z sądu.Ale jak miałam wycofać jak tak na prawde to my nie jesteśmy razem!?Bo co to za rodzina która żyje osobno,osobno ma kase itd.Tym bardziej ze niezbyt nam sie układa.Więc jak on to sobie wyobraża?!NIe wiem co będzie jutro a co dopiero za miesiąc,dwa,pół roku...

Tłumacze mu ze po prostu musimy to przejść.Ze jak w końcu będziemy razem to przecierz pieniązki będą szły na nas-na rodzine!A on ma żal że ja napisałam kwote 500zł,a on mi daje 250zł i uwaza ze to wystarczy!On twierdzi ze na pewno w sądzie będzie wojna.Jak sie nastawia na wojne to pewnie będzie.A ja chce miec to po prostu za sobą.Nie ważne ile ustali sąd.On nie rozumie.Pożyczki bierze żeby mniejsze alimenty płacić.Paranoja!

Co mu sie przypomni sąd to momentalnie sie zmienia w innego człowieka.Zaczęłam sie zastanawiać czy to nie jest przypadkiem jego prawdziwe oblicze.
Ostatnio powiedziałam ze nie wiem czy jest sens to ciągnąć i ze ja chyba juz nie chce to złapał dziecko(byliśmy na dworze) i idzie z nim do samochodu z gadką ze on go zabiera na noc!Dostałam szału.Na prawde sie wystraszyłam.Zaczął gadać ze jak bede z nim wojować to zabieze mi dziecko.Pójdzie do sadu żeby mu przyznali syna.

Ja wiem że go to wszystko przerasta,te wszystkie problemy itd.ale to go nie usprawiedliwia!Jak można tak postąpić!I on mówi że mnie kocha?Dziękuje za taką miłość.On wie że zabiłby mnie odebraniem mi dziecka.

Potem zaproponował zebyśmy poszli na pizze.Wieczorem jeszcze poszłam z nim na lody,na spacer...niby było miło ale po tym co powiedział to juz nie to.Napiszecie żebym sobie odpuściła,że nie ma szans zabrać mi syna,ale zaczęłam sie zastanawiać i na prawde sie boje.BARDZO!!!Bo:
-mieszkam u mamy-ciśniemy sie w 1 pokoju we trójke.
-w drugim pokoju mieszka mój 25letni brat chory na schizofrenie(wielokrotnie był w szpitalu psychiatrycznym).
-nie mam pracy,której nie moge podjąć ze względu nieprzyjęcia dziecka do przedszkola(nie mam go z kim zostawic,na opiekunke nie będzie mnie stać nigdy)

-w domu P.nasz syn sie wychował-tam ma wszystko.Warunki mieszkaniowe o wiele lepsze niż u mnie.To jest dom dwurodzinny (cały dół mieliśmy dla siebie-2pokoje,kuchnia łazienka,osobne wejście,podwórko)
-babcia i dziadek siedzą w domu więc jak P.pracuje to miałby sie kto dzieckiem zająć (szkoda ze BABCIA nie chciała go pilnować jak ja tam mieszkałam tylko dlatego ze mnie nie lubiła!)

Jak myślicie-czy P.ma szanse odebrać mi synka?Bo już mam takie myśli zeby być z P.tak jak jesteśmy teraz,po prostu przeczekać i zobaczyć jak to sie wszystko potoczy.Może w między czasie poukładam sobie życie i dopiero jak bede mieć prace(żeby mieć jakiś fundament) to ewentualnie odejść od P.
Może rzeczywiście on tak sie zachowuje bo go to przerasta i sie jakoś ułoży,ale juz na to nie licze.Prosze pomóżcie!!!


Obserwuj wątek
    • wieczna-gosia Re: Grozi ze zabierze dziecko! 28.05.09, 06:28
      w Polsce P. nie ma absolutnie zadnych szans zeby ci zabrac synka, zbieraj kwity,
      rachunki, pozywaj go o alimenty, walcz o nie u komornika jak ci nie placi.
      Musialabys byc aktywna narkomanka, schizofreniczka i k.rwa na dodatek zeby ci
      dziecko zabrali.
      • circa.about Re: Grozi ze zabierze dziecko! 28.05.09, 07:45
        No nie do końca jest tak jak pisze Wieczna.
        Wszystko oczywiście zależy od sędziego, ale jeśli w tej akurat sytuacji jest
        tak, że matka nie ma warunków do wychowywania dziecka (1 pokój wraz z babcią +
        chory na schizofrenię brat), nie ma pracy, to przyznanie miejsca pobytu u ojca,
        nie jest wcale takie bardzo niemożliwe. Jeśli ojciec pracuje, zarabia, mieszka w
        dużym domu, dziecko zna ten dom, bo tam się urodziło, jest dodatkowa pomoc w
        postaci rodziców ojca - to dlaczego ojciec nie miałby się dzieckiem zająć?
        Autorka wątku musi jak najszybciej znaleźć pracę i jakieś osobne lokum - wtedy
        dopiero będzie tak jak pisze wieczna-gosia.
        • adriankowa Re: Grozi ze zabierze dziecko! 28.05.09, 08:33
          Właśnie dlatego tak bardzo sie boje.Warunki liczą sie chyba najbardziej.A ja jakie mam?Tak na prawde to ja nie narzekam-mieszkam u mamy która baaaaardzo nas kocha i wspiera na każdym kroku.Zawsze moge na nią liczyć.A dla mojego dziecka życie by oddała(nie tak jak druga babcia!).Brat jest na tabletkach,jest spokojny,ale dla sądu liczyłby sie tylko fakty,a nie uczucia.

          Najbardziej mnie boli ze przez te 4 lata które mieszkaliśmy razem to ja cały czas walczyłam o to żeby P.miał dobry kontakt z synem.Wcale sie nim nie zajmował bo nigdy go nie było(pracoholik).A jak był to nie potrafił sie nim zająć.

          I teraz gdzie dziecko jest duże,odchowane,samodzielne on mówi że chętnie by sie nim zajął!A gdzie był jak jak nie mogłam wszystkiego ogarnąć jak syn był malutki?!To ja byłam dla dziecka do dyspozycji 24h na dobe!I dalej jestem.Nigdzie nie wychodziłam wieczorami itd.bo wolałam np.poczytać synkowi.I tak 4lata!A teraz on mi go chce zabrać!Całe moje życie!!!Same wiecie jak to jest z malutkim dzieckiem jak z 4-latkiem.

          Mam nadzieje że to tylko puste słowa spowodowane nerwową sytuacje.Na wszelki wypadek nie będe nic mówić o rozstaniu.
          Walcze o to żeby przyjęli mi synka gdziekolwiek do przedszkola.Może sie uda.A wtedy do pracy i wynajme mieszkanie.Mam nadzieje że wynajmiemy we trójke.Ale jak nie to bede spokojniejsza,ze mam gdzie mieszkać i pracuje.
          Oby do września!
          • majenkir Re: 28.05.09, 14:06
            adriankowa napisała:
            A teraz
            > on mi go chce zabrać!Całe moje życie!!!

            I vice versa!
            Teraz to Ty zabralas dziecko ojcu. Na dodatek do fatalnych warunkow.
            Czas skonczyc juz z mitem Swietej, Nietykalnej Matki Polki.
            Na podstawie faktow, ktore tu sama napisalas, tez bylabym za
            przyznaniem opieki ojcu.
            • adriankowa Re: 28.05.09, 21:58
              Chyba napisałam wyrażnie że żaden był z niego tatuś.To ja zabiegałam o to żeby mieli dobry kontakt ze sobą.Syn czasami nie widział taty 3 dni bo tak póżno wracał(mógł wcześniej).A teraz gdy coś nie jest po jego myśli to próbuje mnie zastraszyć!Z takim manipulantem wolałabyś zostawić dziecko?
              A to że tutaj ma miłość sie nie liczy?
    • alabama8 Re: Grozi ze zabierze dziecko! 28.05.09, 08:17
      Oj tam grozi że zabierze ... a teraz to się zajmuje, opiekuje,
      interesuje? Nic nie piszesz o stosunku ojca do dziecka, o tym czy je
      kocha. Dlaczego nie może mieszkać u ojca? Ty możesz je codziennie
      odwiedzać, zabierać do siebie 3-4 razy w tygodniu, z tym że ciężar
      zorganizowania opieki, żywienia, prania, sprzątania spadnie na ojca.
      Poradzi sobie z tym?
      Brnie kredytów i pożyczek nie wpłynie na obniżenie alimentów. Sąd
      zasądza (teoretycznie) tyle ile dziecko powinno dostawać żeby się
      utrzymać, a nie tyle ile może płacić alimenciarz (a zazwyczaj mógłby
      50 zł bo przecież trzeba utrzymać 2 samochody, dom, wakacje
      zagranicą ...)
      • adriankowa Re: Grozi ze zabierze dziecko! 28.05.09, 08:46
        on bardzo kocha synka.I synek jest bardzo za tatą.Ale tak jak pisałam wyżej to ja zabiegałam o ich dobry kontakt.Nawet nauczyłam dziecko że jak ktoś zapytałby kogo kocha najbardziej to on nie powie jak większość dzieci mamę.On powie mamę i tatę!Jak byliśmy z synem na spacerze i widzieliśmy coś ciekawego to ja mówiłam "opowiemy tacie jak przyjedzie z pracy".Jak rysowaliśmy to mówiłam 'Pokazesz tacie jak narysowałeś".I tak na każdym kroku.Zawsze sie starałam żeby słowo tata padało w ciągu dnia wiele razy.

        Ja niestety jestem z tych mam co to oddychać już nie potrafią bez dziecka!Więc nie ma takiej opcji zeby syn mieszkał u taty.

        No i z tą opieką to też tak jak napisałam wyżej-inaczej sie opiekuje małym dzidziusiem a inaczej samodzielnym 4-latkiem!Jak znam Zycie to P.pewnie by powiedział czemu ja tak narzekałam i ciągle zmęczona byłam.
    • alba27 Re: Grozi ze zabierze dziecko! 28.05.09, 08:38
      Po pierwsze musisz znaleźć pracę. Nie wiem w jakim mieście
      mieszkasz, ale są miejsca gdzie możesz pracować wieczorami lub na
      zmiany, możesz poszukać ofert sprzątania, bardzo wiele biur jest
      sprzątanych popołudniami, popytaj w marketach, często wieczorami i w
      nocy potrzebują kogoś do wykladania towaru, popytaj w pubach, teraz
      praca to priorytet. Jak będziesz pracować sąd spojrzy na Ciebie
      inaczej, złóż podanie o przyznanie mieszkania z urzędu miasta, długo
      się czeka ale ważne żebyś była na liście, to świadczy o tym ,że coś
      robisz, że się starasz.
      Nie jest tak łatwo odebrać matce dziecko i pewnie to się nie zdarzy,
      ale pomyśl o tym żeby dziecku w przyszłości było lepiej, nie możecie
      przecież w trójkę mieszkać do końca życia w jednym pokoju i
      utrzymywać sie z alimentów.
    • kawka74 Re: Grozi ze zabierze dziecko! 28.05.09, 08:43
      Pan jest zapewne jednym z wielu typów, którzy traktują dziecko jako instrument do zastraszania jego matki, a kiedy przychodzi co do czego, tracą ochotę na samotne ojcostwo.
      Nie wykluczam jednak, że tak nie jest (chociaż szarpanie się o dziecko po tym, jak usłyszał coś, co mu się nie spodobało, wskazuje, że mogę mieć rację), dlatego rób wszystko, żeby poprawić sytuację swoją i dziecka, skup się na sobie i na nim, tak żeby odbudowywać związek - jeśli jeszcze tego chcesz - z silniejszej pozycji.
      • ledzeppelin3 Re: Grozi ze zabierze dziecko! 28.05.09, 13:15
        zastanawia mnie jedno. Jesteś z facetem 10 lat. I nie macie - Ty nie masz-
        własnego majątku, mieszkania, nic. Nie wiem, jakie masz wykształcenie- może w
        ciągu tych 10 lat zdobywałaś kwalifikacje zawodowe? Bo tak piszesz, że wydaje
        się, że wszystko, co macie, nalezy do rodziców partnera. Nie masz nic poza
        dzieckiem. Może pora zacząć życ na własny rachunek? Facet i jego rodzice nie są
        dla Ciebie wsparciem, więc zacznij sama coś robić. Na początku będzie ciężko,
        może Twoi rodzice Cię wesprą (nic o nich nie piszesz), a jak nie- alimenty w
        garść i próbuj żyć na własny rachunek, bo skoro jesteś bez dochodów i
        mieszkania, to sąd może różnie patrzeć na to, z kim ma mieszkać dziecko.
        • ledzeppelin3 Re: Grozi ze zabierze dziecko! 28.05.09, 13:16
          Chyba 6 lat nie 10? ale wsio rawno
          • cudko1 ja tylko rzucę wyrokiem sądu 28.05.09, 13:20
            w sprawie tych pożyczek o których piszesz, że on bierze żeby płacić
            mniejsze alimenty, w resztę nie wnikam bo nie mam czasu:

            "7. Wyrok SN z 12.11.1976 r III CRN 236/76; .
            Na wysokość alimentów nie mogą mieć wpływu obciążające pozwanego w
            (niniejszej}
            sprawie sądowej koszty sądowe i koszty procesu. Także zadłużenie
            bankowe
            pozwanego nie może powodować ograniczenia należnych małoletniemu
            powodowi
            środlów utrzymania i wychowania. Osoba bowiem, na której ciąży
            obowiązek
            alimentacyjny, musi się z tym liczyć przy podejmowaniu wydatków na
            zakup mebli,
            telewizora, lodówki itp, i ich wysokość planować stosownie do
            posiadanych
            możliwości z uwzględnieniem wspomnianego obowiązku alimentacyjnego."
            • bi_scotti Milosc do dziecka 28.05.09, 15:46
              Skoro deklarujesz tak silna milosc do swojego dziecka to chyba
              zdajesz sobie sprawe z tego, ze faktycznie ojciec moze mu zapewnic
              lepsze warunki i lepsza opieke niz Ty. Cyzm sie ta milosc niby ma
              objawiac jak nie faktyczna troska o dziecko? To, ze Tobie
              trudno "oddychac" bez dziecka blisko to jeszcze nie zaden dowod na
              to, ze kochasz je madrze i ze faktycznie dbasz o jego rzeczywiste
              dobro.
              Moze propozycje taty dziecka nalezy rozwazyc rozsadnie i moze
              faktycznie opcja zamieszkania synka u taty jest najlepszym
              rozwiazaniem w tym momencie. Najlepszym dla dziecka!!!!
              Utozsamianie dobra dziecka z dobrem matki to podstawowy blad
              wiekszosci kobiet. Faceci bywaja w tym wzgledzie duzo bardziej
              rozsadni. Choc, oczywiscie, nie wszyscy i nie zawsze.
              • adriankowa Re: Milosc do dziecka 28.05.09, 22:20
                Warunki ogólnie nie są złe.Wróciłam po prostu do mojego rodzinnego domu.Jesteśmy z mamą w jednym pokoju,bo mieszkamy w bloku w dwupokojowym mieszkaniu.Jest nam tu dobrze.W drugim pokoju jest brat chory.(Jako dzieci mieliśmy wspólny pokój).
                Co do warunków u P.to ma cały dół z osobnym wejściem.dom należy jednak do rodziców P.I on tam nic nie ma do gadania.Mieszkałam tam 4 lata.Przez ten cały czas dyktowali nam jak mamy żyć.A teraz dyktują jemu.Nie umie przeciwstawić sie toksycznym rodzicom.

                Ja dziewczyny już bym tam dawno była z moim P.Gdyby właśnie nie jego rodzice!!!Chcemy być razem ale przerastają nas przeciwności losu.I stąd te konflikty.Ja nie mówie że on idzie do sądu tylko że w kłótni powiedział że zabierze mi dziecko.A ja chyba za bardzo wnikam i sie w to wszystko zaglębiam.

                A tak na prawde to bardzo sie kochamy,ale mam wrażenie że cały świat jest przeciwko nam!

                Mam nadzieje ze przyjmą mi synka do jakiegokolwiek przedszkola i wtedy pójde do pracy.potem wynajme mieszkanie i zaczne żyć.Chciałabym żeby te plany dotyczyły również P.Ale różnie może być.
                • kawka74 Re: Milosc do dziecka 29.05.09, 08:15
                  > Co do warunków u P.to ma cały dół z osobnym wejściem.dom należy jednak do rodzi
                  > ców

                  Mieszkanie w bloku, jak podejrzewam, też nie należy do Ciebie.

                  > A tak na prawde to bardzo sie kochamy,ale mam wrażenie że cały świat jest przec
                  > iwko nam!

                  Halo, pobudka!
                  • adriankowa Re: Milosc do dziecka 29.05.09, 08:54
                    Tak mieszkanie należy do mamy,ale ona nie mówi mi jak mam żyć!Pomaga nam i wspiera.Nie jest zadowolona z tego ze chcę być z P.ale szanuje moją decyzje i nie odwróci sie ode mnie.

                    Jak pisałam zamierzam podjąć prace i wynająć mieszkanie.Ale wszystko jest uwarunkowane tym czy syn pójdzie do przedszkola.póki co zam związane ręce.

                    A o co chodzi z tą pobudką?Ze sie kochamy i chcemy spróbować poukładać sobie życie?To żle?
                    Wiem ze wszystko co piszę jest chaotyczne,ale to dlatego że widze po sobie i po P.że nie radzimy sobie z całą tą sytuacją.Nie mamy gdzie mieszkać,nie moge iść do pracy jeszcze ta rozprawa w sądzie....Ja czasem mam ochote sie wycofać,a P.straszy że zabierze dziecko.Każdy inaczej reaguje na problemy.

                    Nie każdy jest tak silny jak ty kawka74.Nie każdy potrafi poradzić sobie z przeciwnościami losu.Myślałam że jestem silna....nie jestem.
                    Ale zrobie wszystko żeby poukładać sobie życie.Tylko czasem ogarnia mnie zwątpienie.
                    • kawka74 Re: Milosc do dziecka 29.05.09, 09:23
                      > Tak mieszkanie należy do mamy,ale ona nie mówi mi jak mam żyć!

                      Ale to dla sędziego żaden argument, weź to pod uwagę. Mając do wyboru mieszkanie w jednym pokoju z matką i babką, z chorym wujkiem w pokoju sąsiednim, i parter domu z ogrodem - sędzia może zdecydować się na drugą opcję. O ile faktycznie ojciec dziecka zdecyduje się na złożenie sprawy do sądu, w co mocno wątpię.

                      > A o co chodzi z tą pobudką?

                      O to, że to nie świat jest przeciw Wam, tylko Wy stajecie przeciw sobie. Że to Ty odpowiadasz za siebie, nie świat, nie zła teściowa, paskudny teść i grożący Ci sądem partner.
    • sanna.i Dla sądu ważniejsza jest relacja dziecka 29.05.09, 14:27
      z każdym z rodziców.Nie straszcie dziewczyny, sąd dziecka nie zabierze...Jeśli
      zaś warunki materialne macie gorsze, to przyzna wam po prostu większe alimenty
      od ojca.Ale pracy spróbuj poszukać.
    • daga_j Re: Grozi ze zabierze dziecko! 29.05.09, 14:29
      A wiesz, że tak właśnie bym zrobiła - udawała, że jest ok, zamieszkała razem,
      starała się na wszelkich frontach, ale za bardzo w kłótnie się nie dała wciągać
      (jak miłość mija to i emocje mijają w kłótniach, łatwiej olewać - tak sądzę po
      moim rozstaniu z dawnym chłopakiem). Może się Wam jednak ułoży (pozornie jak nie
      będziesz się tak angażowała emocjonalnie i przestaniesz mieć nadzieję to może
      jednak lżej Ci będzie i inaczej spojrzysz na partnera i może coś z tego
      wyjdzie?). A jeśli nie wyjdzie to i tak najważniejsze byś przeczekała ten czas
      aż synek pójdzie do przedszkola a Ty do pracy i wówczas raczej sąd by Ci go nie
      odebrał. Teraz naprawdę mogłabyś stracić opiekę nad dzieckiem! Zupełnie bez
      powodu ale wyobrażałam sobie co bym zrobiła w takiej sytuacji (podobnej, chodzi
      o mój brak pracy i powiedzmy lepsze warunki bytowe dla dziecka u ojca) i
      stwierdziłam, że mogłabym udawać miłość, być niemal jak służka byle być przy
      dziecku, być dla niego matką normalnie, a po cichu knuć swój plan -
      uniezależnienia się finansowego i wówczas normalna rozprawa w sądzie o opiekę na
      dzieckiem i po prostu samodzielne z dzieckiem życie. Bądź silna jeszcze trochę,
      w końcu jak będziesz niezależna to będziesz wiedziała czy chcesz dalej ciągnąć
      ten związek (jeśli do tego czasu się nie polepszy to nie ma sensu) czy zacząć
      nowe życie, powodzenia!
      • ray_of_sun Re: Grozi ze zabierze dziecko! 29.05.09, 17:45
        Jak masz takie obawy to na co czekasz? składaj wniosek do sądu o
        ustalenie miejsca pobytu synka przy tobie

        Dla sądu warunki mieszkaniowe są na drugim miejscu, przede wszystkim liczą się relacje między rodzicami a dzieckiem - wiem z autopsji.
        U mnie ex próbował używać takich argumentów, sad nawet nie
        zareagował.
        Schizofrenia nie jest problemem dopóki brat się leczy - moja ciotka
        ma schizofrenię, ma dwoje dzieci i nikt nigdy nie robił z tego problemu.

        co do pracy... zarejestruj się w kilku agencjach pracy tymczasowej,
        poproś mamę o pomoc abyś mogła choć kilka godzin tygodniowo pracować

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka