07.08.05, 14:14

Obserwuj wątek
    • anka2102 Re: zdrada 07.08.05, 14:19
      nie wiem co mam robić, 2tyfodnie temu odkryłam w telefonie meza ze pod haslem
      adam kryje sie kobieta, maz twierdzi ze to ona sie przyczepiła do niego i
      chciała sie z nim spotkac, a on tylko ma ja w telefonie, twierdzi ze mnie nie
      zdradził, nie wierze mu. przez te 2tyg maz mnie bardzo dobrze traktowal, w
      łóżku robil takie rzeczy na ktore czekałam 3 lata. wczoraj powiedział tesciowej
      ze jej syne ma kogos i od wczoraj maz sie nie odzywa. pomocy
      • p-iotr Re: zdrada 08.08.05, 13:06
        Sprawdz jeszcze jego komputer i wynajmij detektywa - na pewno bedziesz
        spokojniejsza.
        uncertain
      • ak70 Re: zdrada 19.08.05, 14:31
        Takiego szpiegowania nie lubi zaden facet, choc jestem w stanie cie zrozumiec,
        bo jak moj zwiazek zaczal sie rozpadac robilam to samo. Sprobuj z nim
        porozmawiac i powiedziec mu co czulas - ale bez oskarzen, bo tego tez zaden
        facet nie lubi.
        Wciaganie tesciowej w wasze sprawy tez nie bylo dobrym posunieciem, w koncu to
        sprawa miedzy toba a nim.
        Powodzenia
        • rapitus Re: zdrada 24.08.05, 20:23
          szkoda marnowac czasu na tych wszystkich detektywów i tak dalej, psychika jest
          najlepszym detektywem, może narazie nie ma wyrzutów sumienia, ale to ziarenko
          na bank zakwitnie, a sledząc ją czy jego, eh, jeszcze by sobie pomyśleli że
          mieli w zwiazku zaborczą miłość i by sie jeszcze usprawiedliwili, a
          usprawiedliwać kogoś kto krzywdzi , jeszcze za własna kasę- delikatnie mówiąc
          irracjonalne, niech sie upodla oni wszyscy do reszty

          pan bbog nie może być rychliwy, aby byc sprawiedliwym

          pozdrowienia

          wojtas
      • acorns Re: zdrada 24.08.05, 23:45
        > 2tyfodnie temu odkryłam w telefonie meza ze pod haslem
        > adam kryje sie kobieta,

        Jak widać zrobiłem bardzo dobrze instalując sobie w telefonie patch dodający
        ormiański alfabet. Wszystkie kontakty mam zapisane hieroglifami i niech sobie
        kobitki szperają i tydzień cały a niczego się tam nie doczytają smile

        Może on wpisał tę laskę pod imieniem Adam żeby uniknąć twoich pytań "Kim jest
        Ania? Co cię z nią łączy? Skąd ją znasz? itd."

        Kobiety strasznie lubią robić z igły widły.
    • bf109g Re: zdrada, zdrada i znowu zdrada 25.08.05, 11:12
      Ktos dobrze kiedyś napisał. W temacie relacji damsko męskich forum etata
      koncentruje sie na braku seksu i uczuć po urodzeniu dziecka ze stron kobiet, a
      forum emama i zawijające tu mamy na temacie zdrady. Kobiet nie obchodzi to
      pierwsze, mężczyzn wtedy przestaje obchodzić to drugie.
      • maria_rosa Re: zdrada, zdrada i znowu zdrada 25.08.05, 15:43
        I tak trzymaćsmile
        • bf109g Re: zdrada, zdrada i znowu zdrada 26.08.05, 09:34
          ... a chroniczny brak miodów pobudza chęć na pokosztowanie innego ula. smile

          (cytat z niejakiego morbius1'a)

          A co do samej zdrady, uważasz że jest tego nie wart i nie zależy ci na nim
          trzeba sie rozstać (pewno zresztą już mógł to odczuć i szukać takiej której
          zalaeży).
          Zależy? To trzeba zastanowić sie czego zabrakło że poszedł szukac tego u innej.
          Nigdy nie jest tak że jesna strona jest winna.
    • iza805 Re: zdrada 21.09.05, 22:18
      mój facet podobnie sie tłumaczył każdy tak mówi że to Ona się przyczepiła tylko
      dlaczego jak jest taki niewinny Ona ma na imię anie adam Ja już przez to
      przeszłam wybaczyłam ale najważnijsza jest intuicja podpowie ci co
      robić.Trzymaj się i zmuś męża do rozmowy szczerej spokojnej rozmowy od razu sie
      nie uda do tego trzeba czasu i cierpliwości oni nie lubią wymówek a nam trudno
      trzymać język za zębami i podchodzić do tego racjonalnie bez nie potrzebnych
      emocji.pozdrawaim i powodzenia
      • alicia83 Re: zdrada 24.09.05, 18:45
        u Ciebie było,ze to Adam, u mnie było podpisane "nie odbierac"-niezłe,co?i ze
        to dlatego,ze ktos dzwonił ciagle,ze to pomyłka.taaa,jasne.co Wy na to?co
        myslec o kimś,kto tak ściemnia?
    • izia30 Re: zdrada 26.09.05, 13:44
      mnie zaczelo sie palic ostrzegawcze swiatelko od jakiegos czasu. zbyt czesto
      uciekal z telefonem poza zasieg moich uszu, chodzil z nami na spacery a nigdy
      dotychczas tego nie robil. zaczal sie umawiac na soboty i niedziele z kolegami,
      ktorych dotychczas nie bylo! ktoregos dnia wstalam o 5 bo mnie tak rano obudzilo
      dziecko. jego komorka jak zwykle lezala w przedpokoju. nauczylam sie ja
      obslugiwac. znalazlam 32 smsy. wieczorem rozmawialam z nim, szedl w zaparte.
      noca przeczytalam mu te smsy.
      nastepnego dnia nauczylam sie dokladnej obslugi komputera, przegrzebalam
      archiwum z gadau gadu, maile. odkrylam ze ostatni sluzbowy wyjazd nie byla do
      konca sluzbowy. potem skorzystalam z wyszukiwarki, znalazlam i obejrzalam
      zdjecia, filmy. teraz zaluje ze to widzialam, lepiej wiedziec a nie widziec.
      kocham go i on tez mnie kocha. staram sie odbudowac swoj swiat, ale nie
      wychodzi. przeprowadzilam sie z dzieckiem do rodzicow, nie jem nie spie chodze
      do pracy jak robot.
      nie moge sie otrzasnac. dopiero teraz po miesiacu odwazylam sie usiasc do
      komputera i tutaj sie wyzalic.
      oboje chcemy to posklejac. ale jak?
      on czeka na moj usmiech skierowany do niego. mowi ze wie ze juz nikt na swiecie
      go tak nie bedzie kochac jak ja. chce do mnie wrocic, ale chce dostac czas i
      mnie dac czas, a ja jestem na granicy obledu. nikt mi nie moze pomoc, ja sobie
      chyba tez nie. tescjiowa jest po mojej stronie, probuje mi jakos pomoc. moi
      rodzice ze skory wylaza, przyjaciele tez. nawet nie wiedzialam ze tyle
      zyczliwych ludzi wokol mnie. moj maz zarzuca mi ze po urodzeniu dziecka zupelnie
      przestal sie liczyc w moim zyciu, ze jego okradlam z uczucia a dziecko
      obdarowalam, ze przez 2 lata blagal los o usmiech na mojej twarzy, i dostal go,
      tyle ze nie ode mnie.
      ostatnio tesciowa kupila kombinezon dla malej, on go przywiozl do przymiarki a
      potem zabral do domu. nie chce zebym zabierala swoje rzeczy, tylko to co jest
      niezbedne na teraz.
      nie mam juz sil.
      jestesmy w stalym kontakcie, dzwoni do mnie codziennie, smsy plyna w obie strony
      szerokim strumieniem.
      caly czas go kocham i wierze ze jeszcze wszysko bedzie dobrze.
      dlaczego mimo to nie potrafie sie otrzasnac.
      • your_and Re: zdrada (jak lekarstwo) 26.09.05, 14:10
        Czyli gdyby nie ta zdrada nie zauważyłabyś nawet że się oddaliliście, że wasze
        relacje są do kitu i że on ma potrzebę bliskości której z tobą od dawna nie
        zaspokaja?
        Coż nic tak w każdej dziedzinie zycia nie pomaga jak ODDECH KONKURENCJI NA PLECACH.
        Jeszce sie wam chce razem sklejać, tyle dobrze z takiej zdrady, w sumie
        zadziałała jak LEKARSTWO, gorzej jak żal z niezaspokojenia potrzeb obraca sie we
        wzajemą wielką gorycz i oboje partnerów czuja sie najzupełniej w porządku i o
        wszystko obwinia druga stronę. A tak emocje znalazły upust na boku...
        Wtedy już z reguły nawet nie chce się nic sklejać a jedynie zacząć od począdku...
        • izia30 Re: zdrada (jak lekarstwo) 26.09.05, 14:18
          wlasnie tak to nazywa moj maz. twierdzi ze jeszcze przyjdzie czas kiedy oboje
          bedziemy za to co sie stalo wdzieczni losowi. bo to lekarstwo na nasze
          dotychczasowe zycie, jezeli przetrwamy to odbudujemy wszystko zupelnie od nowa,
          inaczej lepiej, i nic juz nami nie zachwieje.
          tylko jak to odbudowac? jak? jak mam to zapomniec, nie szpiegowac, nie poruszac
          tematu, uwierzyc mu jeszcze? i sie usmiechnac.
          • your_and Re: zdrada (jak lekarstwo) 26.09.05, 14:30
            Przeczytaj:
            kobieta.interia.pl/psychologia/porady/news?inf=427716
            • alicia83 Re: zdrada (jak lekarstwo) 27.09.05, 19:29
              moim zdaniem najwiekszym problemem jestto,że pomimo chęci to tak naprawde chyba
              nie da się zapomnieć,i zawsze nadarzy sie jakaś okazja,by sobie to wypomniec
              lub zacząc siwe licytowac.tak jest u nas,tzn nie wiem,czy byla zdrada,ale
              często sie tak licytujemy i to jest straszne.
              • your_and Re: zdrada (jak lekarstwo) 27.09.05, 20:49
                Zraniona miłość zamienia się w nienawiść. Ale to można jeszcze opanować czasem i
                odwrócić.
                Najgorszą perspektywą jest obojętność i towarzysząca jej gorycz...
                • isabelle30 Re: zmienilam nick, teraz isabelle30 28.09.05, 12:03
                  wiesz co jestes madrym facetem.
                  ale moze odpowiesz mi na pytanie, dlaczego nadal go kocham. wczoraj z nim
                  rozmawialam. on nie potrafi skonczyc tamtego zwiazku choc chce byc ze mna.
                  mimo zranionej milosci, nie potrafie go nienawidzic.
                  zdaje sobie sprawe ze bedzie trudno to odkreslic tak gruba krecha zeby do tego
                  juz nigdy nie wracac. ale mimo to chce sprobowac. oboje jestesmy zapetleni,
                  cholernie mocno. a konca tych sznurkow nie mozna znalezc.
                  • your_and Re: zmienilam nick, teraz isabelle30 28.09.05, 20:03
                    Po pierwsze miłość ma w sobie siłe niezrozumiałą. Jeśli sie kochacie i nie
                    zagrzebaliście dawnej miłości pod stertą żalów i goryczy wzajemnych
                    nierealizowanych pragnień zawsze jest szansa.
                    Po drugie nie oczekuj zapomnienia a wybaczenia. Wybaczenie to zrozumienie
                    okoliczności intencji i słabości drugiej osoby. Ale to coś całkiem innego niż
                    zapomnienie.

                    A wogóle najlepiej że zacuje kogoś kto ma długoletnią praktykę w leczeniu ran
                    jak ta.

                    Zdrada staje się niejednokrotnie najprostszym sposobem radzenia sobie z
                    trudnościami małżeńskimi. Ludzie szukają pomocy dopiero wtedy, gdy już zaistniał
                    trójkąt. Trudno jest się wtedy z tego wszystkiego wyplątać i na nowo
                    uporządkować. Dlatego lepiej jest zareagować wcześniej. W pracy z małżeństwami
                    staram się podkreślać to, że odpowiedzialność za zdradę ponosi zawsze osoba,
                    która zdradziła, ale przyczyny zdrady są zazwyczaj obustronne.

                    Jak podźwignąć się po takim doświadczeniu?

                    Nie jest to łatwe. Zależy od tego, co się później dzieje. Część par rozwiązuje
                    to w pozytywny sposób. Osoba, która zdradziła rozstaje się z osobą trzecią i
                    wraz ze współmałżonkiem próbują ratować związek. Wtedy zdrada jest mocnym
                    "uderzeniem" dla obu stron. Widzą, że jest źle między nimi i jak wieloma
                    rzeczami muszą się zająć. Zaczynają rozmawiać, wyjaśniać, zaczynają siebie
                    słuchać. Muszą przejść przez etap związany z wybaczeniem, i z odzyskaniem
                    zaufania, z odbudowaniem zranionego poczucia kobiecości czy męskości. Czasem
                    niestety jest inaczej: osoba, która zdradziła, odchodzi. Wtedy musi nastąpić
                    trudny proces pogodzenia się ze stratą.

                    Na dobre i na złe
                    Dr Barbara Smolińska jest psychoterapeutą w Laboratorium Psychoedukacji w
                    Warszawie. Prowadzi terapię indywidualną, małżeńską i grupową. Jest również
                    wykładowcą w SWPS.
                    www.katolik.pl/druk.php?id=658&st=artykuly&id_r=&rodzaj=
          • lokos2005 Re: zdrada (jak lekarstwo) 29.09.05, 10:39
            Witam ,.Ja dowiedziałam się o zdradzie pół roku temu ,myślę że zapomniec się
            nie da ,próbuje po prostu o tym nie myślec ,ale mi to nie wychodzi. .
            Najgorsze jest to ,że będzie się widywał z tą dziewczyną na zjazdach jeszcze
            przez dwa lata(nocują razem w bursie) .Myślał nawet o zmianie uczelni(miło z
            jego strony),ale to nie jest wyjście z sytuacji. Zdradził raz ,więc co go
            powstrzyma przed następnym? Nie wiem czy mu kiedykolwiek zaufam, gdyby nie
            syn nie walczyłabym o nas .Chętnie porozmawiam na priva.. Trzymaj się.
    • niusiaa1 Re: zdrada 29.09.05, 15:42
      Witam..... a mi sie udalo. A wlasciwie nam sie udalo uporac ze zdrada. Tez
      odkrylam przypadkowo, a spadlo na mnie to jak grom z jasnego nieba bo od 11 lat
      jestesmy udanym malzenstwem, bez wiekszych problemow finansowych, bytowych i
      emocjonalnych. Ale..... przydarzylo sie.... na szczescie bezuczuciowo... dla
      seksu. Nie mam teraz czasu zeby opisywac dlaczego, jak itp, w kazdym razei
      trawlo to pol roku. Teraz minal trzeci miesiac odkad wszystko sie wydalo.
      Poczatek byl trudny.... ale stwierdzilam ze najlatwiej kogos wyrzucic nie
      sluchajac tlumaczenia. Przegadalismy mnostwo czasu i wiem ze latwiej nam to
      naprawiac niz zyc oddzielnie. Po prostu bardzo sie kochamy i zadne z nas nie
      umie zyc bez drugiego, poza tym jest kochana corka, wspomnienia, plany .....
      O dziwo... wcale mnie to juz nie boli, nie sprawdzam, nie kontroluje, nie
      wracam do tego. Maz poprosil zebysmy juz na ten temat nie rozmawiali (od
      psychologa wiem ze mezczyzni w pewnym momencie maja dosc narzekania, pytan i
      szpiegowania).
      Uwazam ze z kazdym nowym mezczyzna moze tez sie to przytrafic, kazdy moze
      zbladzic a czasem czesc winy jest po naszej stronie.
      Uwazam tez ze jezeli tylko jest uczucie, milosc i chceci to warto ratowac. Ja
      wiem ze nie chcialam bym miec innego czlowieka przy sobie. A to jedno zdarzenie
      nie moze przycmic tego co dotychczas dla nas robil i jakim byl mezem i ojcem.
      Na swoj sposob ta zdrada nad obudzila, bo bylismy juz zastali w naszym szczeciu
      i milosci. Teraz od nowa o siebie dbamy, robimy niespodzianki, planujemy
      wyjazdy. To oczywiscie tylko malenki i moze najmniej wazny element.....ale
      jednak.....
      Mi jest dobrze z taka decyzja i wiem ze dobrze zrobilam. A opinia psychologa i
      jego pochwaly za rozsadek dodaja mi sil.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka