rembert
26.01.06, 07:59
Jak to wspaniale brzmi. Zwłaszcza w sytuacji, gdy przyjdzie się do domciu
padniętym, coś zje. Marzy się o chwili wytchnienia i słyszy się: pobaw się ze
mną. Reaguję różnie. Bardzo się cieszę, że mnie kocha i jestem jej potrzebny,
tylko czasami naprawdę nie mam siły. Potem mam wyrzuty sumienia.
Wczoraj jak doszedłem do siebie (1h półsnu - tyle mi dały w drodze półłaski i
dobrego humoru), zostałem zmuszony do zabawy ... lalką. Musiałem ją trzymać i
udawać, że śpiewa (podkładać głos) i to nie mógł być mój głos. Musiałem
odpowiednio go podwyższyć. Czułem się okropnie, a ona (2lata), ona była
zachywcona