IP: *.* 20.08.01, 08:05
Hej,Panowie, jak radziliście sobie ze smutkiem, huśtawką nastrojów, wynajdywaniem problemów w najdrobniejszych sprawach itp. swoich Pań podczas ciąży? Wiem, że to hormony, ale... Moje wszelkie działania (może nie takie, jak być powinny???) odnoszą, jak mi się wydaje, skutek wręcz odwrotny...Pozdrawiam,ST
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: "smutek" IP: *.* 21.08.01, 08:00
      Dobre pytanie. Moja żona powiedziałaby oczywiście, że nie miewała żadnych gwałtownych zmian nstroju etc. prawda jest taka, że miewała.Jedyne co moge Ci poradzić to cierpliwość, cierpliwość, cierpliwość. Ciąża dla wielu Pań jest okresem trudnym, choć są takie, które przez cały czas czują się dobrze. Warto pamiętać, że żona kocha Cię nawet jak się złości. Humory miną. Zobaczysz.Głowa do góry.
      • Gość: guest Re: "smutek" IP: *.* 22.08.01, 10:03
        Nic dodać nic ujać.Poprostu cierpliwość.Adam
    • Gość: guest Re: "smutek" IP: *.* 22.08.01, 08:41
      Sebastianie, może chciałbyś poznać kobiecy punkt widzenia? nie chcę się wcinać z radami, ale może coś Ci pomogę.Ja zawsze byłam osobą łagodną i racjonalnie myślącą, żadnych "trudnych dni", żadnego wylewania łez bez powodu...dlatego mniej więcej w połowie ciąży przestraszyłam się okropnie tego, co się ze mną dzieje! Awantur akurat nie robiłam, ale płakałam o byle co! Potrafiłam przeryczeć trzy godziny! ja, inżynier, umysł ścisły, a rządzą mną jakieś demony! Mąż czuł się non stop winny, że czymś mnie uraził. Wiesz co pomagało? Przytulał mnie i opowiadał, jakie będziemy mieć fajne dzieciątko, jak to będziemy mu opowiadać o świecie, uczyć pływać, grać na gitarze, ja się strasznie wzruszałam, płakałam w jego objęciach, aż się wypłakałam i koniec.Wyobrażam sobie, że Ci ciężko. Tłumacz sobie, że to nie wina Twojej żony, tylko te paskudne stworki - hormony ;-) ją opanowały. Jej też na pewno nie jest lekko, i na pewno zdaje sobie sprawę ze swojego "zmienionego" zachowania. Zależnie od tego, czy klimat idzie w stronę płaczy czy awantur, przytul ją lub schodź z drogi. Wiem, to dla Ciebie duży sprawdzian...cóż, pozostaje życzyć cierpliwości i siły. Pozdrawiam - Agnieszka
    • Gość: guest Re: "smutek" IP: *.* 22.08.01, 08:54
      Hej,Dzieki. Wasze slowa potwierdzily moje przemyslenia na ten temat, ale wlasnie takiego potwierdzenia potrzebowalem :-)Z tym przytulaniem teraz troszke gorzej, bo goraco ;-) , ale niedlugo ma sie ochlodzic, wiec bedziemy sie przytulac caly czas ;-)Troszke nam teraz ciezej, akurat przeprowadzka, moja magisterka, wiec moze i "zmartwien" wiecej, ale staram sie byc bardzo cierpliwy (bo cierpliwy jestem na codzien ;-) ) i kochany ;-)Pozdrawiam serdecznie,ST
    • Gość: asia_t Re: "smutek" IP: *.* 22.08.01, 13:06
      A moze po prostu porozmawiasz z żoną, drogi mężu??? :D ona sie wcale nie doszukuje problemow w najdrobniejszych sprawach! :-) tylko ucz sie troche więcej...i wcale nie mam żadnej huśtawki nastrojów! :-)papa:love:
    • Gość: guest Re: "smutek" IP: *.* 04.09.01, 13:07
      Sebastian, bardzo madre jest powiedzenie poczekaj, czas sprawi, ze sie zmieni. Ja tez bylam w ciazy i pamietam jak trudne sa humory. Trudne dla meza ale i dla mnie samej. Chcialo mi sie plakac bo wygladalam grubu, bo zupa mi nie smakowala bo wszystko mnie draznilo. I najbardziej w zyciu czego pragnela to bezpieczenstwa, nie tego by moj maz rozmwial bo wpadalam jeszcze w wieksza histerie ale by przytulil i do znudzenie powtarzal ze mnie kocha i damy sobie rade. Bo te humory to nie hormony, ale w wiekszosci obawy przed tym czy dam sobie rade. Wiec pedz do zony i przytulaj ja i nie chciej logicznych wytlumaczen, bo one pograzaja sparawe. Tylko kochaj...anna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka