22.09.07, 16:53
Chcialem sie przywitac. Narazie troche podczytuje.
Jestem w troche innej sytuacji niz wiekszosc z Was. Nie jestem tata
pewnej wspanialej 2 letniej dziewczynki. Kocham jakbym byl. Klopot
stanowi ze nie bylo mnie przy niej od poczatku. Nie potrafie sie
odnalezc w prostch sytucjach codziennych. Czuje sie bezradny jak
dziecko. Powoduje to spiecia miedzy mna a mama malej. Wpadlem na
gleboka wode i musze szybko nadrobic ten czas.
Narazie tyle.

pozdrawiam

C.
Obserwuj wątek
    • krzrostek Re: wujek... 22.09.07, 21:21
      trzymam kciuki. Pamiętaj, nic na siłę, pewne rzeczy się czuje i już. Jeśli Twoja
      kobieta jest mądrą osobą to zrozumie Twoją bezradność i doceni starania.
      Cierpliwości.
      • maly_cesarz Re: wujek... 23.09.07, 13:05
        Wiem ze docenia moje starania. Tylko tu czasu malo. Od 1,5 roku (A.)
        wychowuje mala sama, prawie bez niczyjej pomocy. Pracuje w domu,
        prawie 24h na dobe z mala. Zero czasu dla siebie, caly czas w biegu.
        Tata mlodej jest "weekendowy" i to jak mu sie zachce (nie maja
        jeszcze formalnie rozowdu), ja dla odmiany jestem w trakcie,
        sytuacji to nie polepsza, ale to osobny rozdzial.
        Bardzo potrzebuje wsparcia, ja do nie umiem go jej zapewnic tak jak
        pownienem, w zbyt wiele sytuacji jest dla mnie nowych. Staram sie
        np. zajac mloda, ale i tak jest zawsze MAMA, MAMA. Czasami mam
        wrazenie ze robie wiecej szkody niz pozytku. Mala zna tylko mame,
        oststnio na spaczerze nie chiala isc z nami za rece, mama tak, wujek
        nie. Wiem ze A. jest przemeczona, oczekuje za ja odciaze i bardzo
        bym chcial, tylko im bardziej sie staram tym bardziej nie
        wychodzi... Kocham obie starsznie, tylko zeby to bylo takie
        proste...
    • johnnysixcannons Re: wujek... 22.09.07, 22:17
      Wujek sercem!Pomożemy.
    • egon26 Re: wujek... 22.09.07, 23:47
      2 lata to już coś jakby za 5 miesięcy u mnie wink Bardzo łatwo dotrzeć do małych
      dzieci i bardzo łatwo by Cię polubiły. Ja z moją chrześnicą spędzałem troszkę
      więcej czasu w wieku 1-2 lat i bardzo mnie lubi do dziś mimo ze ma już 6 lat a
      widuje ją raz na 1-2 miesiące. Traktuj ją jak równą sobie, usiądź przy niej na
      ziemi baw się z nią, powórć do lat dzieciństwa - nie daj wyłazić sobie na głowę,
      chyba że akurat taka będzie zabawa. Dziecko polubi Cię bardzo i nawiążecie ze
      sobą bardzo dobry kontakt. I ty ją pokochasz i ona ciebie też. Powodzenia.
      • maly_cesarz Re: wujek... 23.09.07, 12:37
        Z zabawa nie ma wiekszych problemow. Gorzej z tym wlazeniem na
        glowe, nie wiem czesto jak powiedziec stop, dosc. Jak sie mala
        rozbuja to ciezko ja potem zatrzymac wink. Ostsnio byl zgrzyt przy
        wychodzeniu na spacer. Przy ubieraniu, nie zalozy kurtki i w placz.
        Zupelnie nie wiedzialem jak ja podejsc. Sytuacja spieciowa, Mamie
        (A.) tez puscily nerwy, dowiedzialem sie ze mloda sie przy mnie tak
        zachowuje...
        Nie mieszkamy razem, narazie.
        A. poprosila mnie zeby wyszedl na chwile to ja uspokoi. "Manewr" sie
        udal. Ale to nie o to chodzi. sad
    • anetina Re: wujek... 23.09.07, 07:42
      mój M. zaczął się być z nami, gdy Mały miał właśnie 2 lata
      bał się oczywiście - bo w otoczeniu nigdy nie miał małego dziecka
      ale powoli, powoli pozwalałam mu co nieco pomagać przy dziecku
      tylko on miał sposoby na mycie główki bez krzyku
      tylko on potrafił tak Małego podejść, że sam sprzątał zabawki

      tak że życzę powodzenia, a uda się wam dojść do porozumienia

      ps. M. tak się "uczył" 1,5 roku, chociaż i teraz czasami nie wie jak
      się zachować, ale synek tacie wszystko wybaczy smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka