Dodaj do ulubionych

Dziecko zabrało mi miłość żony

    • adamsyn Re: Dziecko zabrało mi miłość żony 09.05.09, 07:53
      Temat już przydługi ale wtrącę 2 słowa. Jestem ojcem bliźniaków i jak ktoś
      opowiada ile czasu i troski wymaga jedno dziecko...... przez kilka miesięcy po
      narodzeniu najdłuższy czas spania mnie i żony wyniósł 2 godziny ... brrrrrr.
      Zgadzam się absolutnie ze stwierdzeniem że jeśli żona kocha, to po urodzeniu
      dziecka kocha jeszcze mocniej, oczywiście sporą część miłości pochłania dziecko
      i to naturalne. Jeśli jednak kobieta poświęca całą uwagę tylko niemu,
      szczególnie jeśli ma już 3,5roku to wnioski nasuwają się bardzo niewesołe.
      Rozmową, przekonywaniem a nawet szantażem niewiele albo nic się nie uzyska.
      Zresztą czy warte jest jakiekolwiek uczucie, bądź nawet wdzięczność uzyskana
      drogą jakiegokolwiek wymuszenia? Wiem że kochasz i bardzo chcesz ale długo tak
      nie pociągniesz. Jeśli tak będzie dłużej to tylko trzeba się rozstać bo kochanka
      wszystkiego nie rozwiązuje ale łatwiej będzie Ci wyjść ze związku jeśli to nadal
      można nazwać związkiem. Pozdrawiam
    • kisielki Re: Dziecko zabrało mi miłość żony 09.05.09, 08:37
      Ja mam bliźniaki, mają w tym momencie 5 lat. najtrudniejsze były pierwsze dwa
      lata, i przez ten czas ja byłam z nimi w domu a mój mąz pracował. On bardzo mi
      wtedy przy dziaciach pomagał, wieczorami i w weekendy. ale ja nawet przy
      bliźniakach rocznych miałąm w ciągu dnia czas na to żeby się z nimi zdrzemnąć,
      ugotowac obiad, posprzątac, pobawić się z dziecmi, iść na spaceritp...Więc
      jeżeli kobieta siedzi w domu z trzylatkiem to tym bardziej powinna sobie dać z
      tym radę. Z wypowiedzi załozyciela wątku wynika, że jest on jedynym "żywicielem
      rodziny". Trzeba się czasem zastanowic jak duża to presja_kredyty, czynsz,
      opłaty, jedzenie- wszystko na głowie jednej osoby. U nas było tak, że
      zdecydowaliśmy sie na dzieci z pełna swiadomością co to oznacza-dla mojego męża
      przez jakiś czas bycie odpowiedzialnym za utrzymanie wszystkich, dla mnie na
      jakis czas rezygnacja z kariery zawodowej. Jakoś się udało. Po dwóch latach
      wróciałam do pracy, po jakims czasie zmieniłąm ja na dużo lepszą, w tym momencie
      oboje pracujemy, oboje dzielimy obowiązki domowe, staramy się znależc równowagę
      miżedzy życiem rodzinnym a zawodowym i wspieramy się wzajemnie. Może ta
      dziewczyna ma przesyt bycia tylko mamą? Jej maż jeśli tyle pracuje, to sorki,
      ale dla mnie to zrozumiałe że nie ma siły wieczorem zmywać naczyń, usypiać
      dziecka i jeszcze może przygpootywać romantyczna lkolację dla dwojga...Zalecam
      poważna rozmowę o Waszej przyszłości, w ten sposób doprowadzicie do rozwodu,
      niczego więcej. Zona powinna iść do pracy i mieć po pierwsze udział w
      utrzymawaniu domu, po drugie pewnie polepszy się jej samoocena, a mąz wtedy
      będzie mógł zrezygnowac z nadgodzin i poświęcić więcej czasu rodzinie...
    • wybitniemadry tepy mezu i ojcu 09.05.09, 08:37
      nie mozna zabrac czegos co nigdy nie istnialo, jestes za glupi na meza, nie mowiac o ojcu
    • dailies Re: Dziecko zabrało mi miłość żony 09.05.09, 08:43
      zona jest dla ciebe niedobra?? a czy ty jestes dla niej dobry.
      z twego postu wynika w domu to ty nie bywasz. masz swoja rodzine tzn zone i
      dziecko a zajmujesz sie sprawammi sprawami innych ludzi tzn tesciowej.
      szczerze ile razy wykapalas i nakarmiles syna w ostatnim tygodniu a zone
      przytuliles a co z seksem ktory wlasnie zaczyna sie od wyniesienia smieci i
      zrobieniu kawy i sniadania.
      bajzel w domu - moze jestes pedantem ?? a zona nie

      kredyt- moze zona rozwazy powrot do pracy ??

      wiesz terapia malzenska to czasem dosc dobre wyjscie
      wina lezy po dwoch stronach i psioczenie na forun nic nie pomoze
    • kangur4 Re: Dziecko zabrało mi miłość żony 09.05.09, 09:29
      Nie martw się. Mamusia i ciocia na pewno bardzo Cię kochają.
    • mureczek1 "żona caly dzien SIEDZI w domu i bajzel... 09.05.09, 10:38
      byłeś kiedyś sam caly dzien z malym dzieckiem?? robiles obiad itd????
    • stary.gniewny Masz 3 wyjścia: 09.05.09, 11:39
      1. walczyć o tę miłość żony. To nie będzie łatwe. Na początek ponieważ obydwoje
      jesteście słabi psychologicznie /w szczególności żona/ potrzebny będzie ktoś
      trzeci, najlepiej zawodowy psychoterapeuta od małżeństw /ale niekoniecznie/.
      Chodzi o to żeby znaleźć moment /powiedzmy raz na pół roku/ żeby ze sobą
      porozmawiać na tematy ogólne, plan gry, imponderabilia, miłość, przyszłość itd
      /jak zwał tak zwał. Wątpie że sami bez osoby neutralnej sobie z tym poradzicie
      ale możecie spróbować. Wtedy można przekazać o co chodzi obydwu osobom, co jest
      ważne, z czego można ustąpić, co zrobić żeby druga osoba czuła się kochana itd
      itd. Jest to piekielnie trudne ale na dłuższą metę warto.

      2. dać sobie spokój z miłością żony - zaoszczędzisz sobie sporo frustracji a ta
      romantyczna miłość za którą tęsknisz - to se ne vrati.
      Im bardziej w lata tym łatwiej. Żonie jak przejdzie zauroczenie bobaskiem a
      przyjdą pierwsze rozczarowania z dziecka które nie zadowala ambicji matki /80%
      przypadków/ przerzuci się na psiapsiółki, seriale w tv i diety odchudzające. Ty
      zaś możesz uczucia ulokować w dziecku /ale p. wyżej/, pracy czy hobby.
      Ostatecznie kochance.

      3. Zostawić żonę z jej ukochanym. Niech się przyłączy do chóru bab narzekających
      na wrednych chłopów. Wybrać sobie jakąś inną, nowszą.
      Ale teraz uważać - jeśli kolejna kieruje się wyłącznie swoimi hormonami i
      humorami, nie jest zdolna do żadnej refleksji ani do pracy nad sobą - pod żadnym
      pozorem nie robić dzieci.
    • gacusia1 Taki sobie artykul.. 09.05.09, 19:26
      "Ojciec to ktoś obecny i dostępny."
      To jedno zdanie mowi wszystko i powinno zakonczyc ta beznadziejna
      dyskusje.
      Ponizej link do calosci.

      www.vulcan.edu.pl/rodzice/dom/rodzic/byc_ojcem.html
      • erillzw Re: Taki sobie artykul.. 09.05.09, 20:47
        gacusia1 napisała:

        > "Ojciec to ktoś obecny i dostępny."
        > To jedno zdanie mowi wszystko i powinno zakonczyc ta beznadziejna
        > dyskusje.
        > Ponizej link do calosci.

        Tylko, ze to jst w pierwszym akapicie.
        A cala reszta wskazuje na gro innych bardzo waznych rzeczy, ktore
        powinny dac do myslenia ludziom..
        • gacusia1 Re: Taki sobie artykul.. 10.05.09, 04:05
          Alez oczywiscie. Zawsze sa dwie strony medalu ale prawda jedna,zeby
          ojciec byl OJCEM musi "byc obecny i dostepny".
    • wysoki.brunet Bezuczuciowa żona - to schemat, który się powtarza 12.05.09, 11:57
      Cały wątek o facetach w identycznej sytuacji na Rozwód i Co Dalej
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=91732308&v=2&s=0
    • welcometopoland Dziecko nie jest winne ! 13.05.09, 18:48
      Zołza cię wykorzystała i tyle. I będze nadal BRAĆ.
      Kochaj to dziecko i opiekuj się nim i walcz o nie bo i kontakty z tym dzieckiem
      stracisz.

      Miałem to samo 5 lat temu i tkwię w toksycznym małżeństwie z rogami na kilometr
      dla dobra synka. Ale gdy on będzie miał 16 lat sam zdecyduje kogo kocha bardziej
      i wtedy wykopię moją zołzę w kosmos.
      Jeszcze "tylko" 10 lat...
      • gacusia1 Re: Dziecko nie jest winne ! 17.05.09, 15:03
        Tkwisz w toksycznym zwiazku i jeszcze przez 10 lat bedziesz
        oklamywal syna,ze wszystko jest cudnie a nagle jebs-rozwod?
        Uwazasz,ze klamstwo lepsze niz szczera prawda? No i jeszcze jedno-
        uwazasz,ze syn nie widzi/nie rozumiw ze miedzy Toba i zona sie nie
        uklada?
        • Gość: AnitaX Re: Dziecko nie jest winne ! IP: *.adsl.inetia.pl 19.05.09, 22:03
          Kurcze, czytam was i wlos mi sie jezy!Po urodzeniu dziecka nie
          moglam sie doczekac, kiedy wreszcie wyladuje w lozku z mezem. Seks i
          cala jego otoczka, zawsze byly dla mnie bardzo wazne. Teraz mam
          prawie 50 lat, odchowalismy dzieciaka, seks wysunal sie na pierwsze
          miejsce, przezywamy druga mlodosc. Nawet mam obawy, czy maz da rade
          moim pomyslom. Czy jestem tak wyjatkowa? Czy nienormalna?
      • blackglass Re: Dziecko nie jest winne ! 25.06.09, 13:39
        welcometopoland napisał:
        Ale gdy on będzie miał 16 lat sam zdecyduje kogo kocha bardziej
        To przykre ze Twoje dziecko będzie musiało wybierać kogo kocha bardziej sad

    • ida771 Re: Dziecko zabrało mi miłość żony 22.05.09, 23:15
      przypominam ze
      dzieci sie ma we dwoje. no bo przecież nie sama matka ma dziecko.
      dziecko potrzebuje również ojca. a jego rola to pokazac dziecku swiat. jak to
      zrozumiesz i wdrożysz to bedziesz mial i porzadek i obiadek i milosc i wsparcie
      i czulosc i seks.
    • bramasole2 A tu odpowiada ŻONA 04.06.09, 15:51
      Wiesz..dziwie się jej. Bo ja owszem zachowuje się jak ona ale mam
      powody, bo mój mąż nie jest w stanie utrzymać mnie i dziecka, wiec
      ja zaraz po macierzynskim zabralam sie za zmaine pracy na lepiej
      płatną i poszłam na podyplomowe. Ona zaś zamiast cieszyć się czasem
      wolnym z dzieckiem marudzi, a marudzi dlatego,bo nie zna życia. Ja
      wszystkie koszta pokrywam z mężem na pół, zarabiam więceJ bo się
      staram a on spełnia swoje dziecięce policyjne marzenia. Wsparcie z
      jego strony to robienie zakupów, samochód mamy więc nie jest to
      starszny wysiłek. Wracam do domu później niż on, po 18ej, pracuję
      ciężko umysłowo, dopiero co obroniłam podyplomowe. Do tego starałam
      się jak mogłam dbać o dom, o małe dziecko...chodziłam przez rok jak
      robot. I co? sŁYszałam, że jestem karierowiczką, oschłą żyletą. Jak
      być jednocześnie zarabiającą i aktywną, i orendowniczką domowego
      ogniska?Powtarzam Wam - nie da się!Bo u Was to jest tak: zadbana -
      źle (bo pewnie kogoś ma skoro się do pracy pindrzy), niezadbana-źle.
      Pracująca-źle, nie-zarabijąca-też źle bo nudna. ZDECYDUJCIE SIĘ!
    • sir.vimes Wszystko wina dziecka, tak? 07.06.09, 12:20
      "Pracuje coraz więcej bo mamy problemy ze spłaceniem kredytów, biorę nadgodziny,
      a jak wracam wykończony, załatwiam urzędy, ciągnę sprawy mojej schorowanej
      samotnej matki i ciotki, wożę ją na leczenie"

      a kiedy ty właściwie bywasz w domu i pielęgnujesz miłość DO Żony?
    • bromboosia Re: Dziecko zabrało mi miłość żony 08.06.09, 14:43
      a pomyslales kiedys ze moze Twoja zona tez " już nie chce być wcale matka, chce
      kochającego wspierającego ja meza którego miała kiedyś" ???
    • joanna35 Ładowanie akumulatora 16.06.09, 09:01
      Mam pytanie do Panów - w jaki sposób żona/matka/kobieta, od której
      wymaga się ustawicznego dawania swojego czasu, zainteresowania,
      uwagi, miłosci, troski, opiekuńczości itp. ma doładować swój,
      nazwijmy go, psychiczny/emocjonalny akumulator? Skąd ma brać
      energię i chęci na nadskakiwanie mężowi z uśmiechem na ustach? Co
      autor wątku zrobił, żeby poprawić wzajemne relacje poza wysuwaniem
      roszczeń i pretensji, bo tylko wtedy byłby one usprawiedliwione?
    • madzienka79 SAM odpychasz zone od siebie 16.06.09, 21:38
      Nie wiem ile lat masz ale chyba z 20 lub mniej. Piszesz jak maly
      chlopiec co sie skarzy na mamusie bo lizaka dac nie chce. Gosciu
      jestes zenujacy. Fajnie, ze potrafisz na dom zarobic i zalatwic
      sprawy w urzedzie ale jako tako zona pozytku z ciebie nie ma jako z
      meza rzecz jasna, wiec nie dziw sie, ze jej cala troska spadla na
      dziecko. Moj przyjaciel "prowadzil" dwa domy, pierwszy gdzie
      mieszkal ze swoja kobieta jej synem i wspolnym malenkim dzieckiem i
      drugi gdzie mieszkala jego obloznie chora mama i schorowana babcia,
      i tez pracowal i zalatwial sprawy nie tylko urzedowe ale tez ani
      razu nie poskarzyl sie do mnie na ciezki los, nie dramatyzowal.
      Mowil nieraz "jest ciezko" i usmiechal sie zmieniajac zaraz temat.
      Wiedz wiec, ze ludzie maja gorsze sytuacje i nie robia z siebie
      meczennikow jak ty. Badz w koncu facetem a nie uzalajaca sie mameja.
    • nat214 Re: Dziecko zabrało mi miłość żony 23.06.09, 12:46
      Witaj, napisz do żony list i napisz jej to samo co nam na forum i
      jeszcze więcej. Jeśli wyślesz go pocztą (np.poleconym) nadasz mu
      poważniejszą formę. Być może żona zastanowi się nad swoim
      postępowaniem i zmieni...czego Ci życzęsmile!
      Natalia
    • mamtysiak Re: Dziecko zabrało mi miłość żony 08.05.19, 14:23
      Ciekawe jak to jest teraz u was, czy wszystko się poukładało
      Zajrzałam tu bo szukam pomocy
      Tyle że ja jestem tą żoną z opisu
      Córka ma 6 miesięcy, a mąż wieczne pretensje,
      Kiedyś był czuły, kochany,
      Teraz wraca z pracy zmęczony,
      Ma wymajacją umysłową pracę, ale ile ja bym dała żeby móc tak jak on wyjść na pół dnia, pomęczyć się w pracy, z innymi ludźmi, nie myśleć o dziecku
      Karmie piersią, dziecko je co 2-3 godziny, zaczyna zabkowac
      Mąż mnie nie rozumie a ja już psychicznie nie daje rady,
      Nie wymagam chyba wiele, chce tylko czułości, miłego słowa, komplementu, żeby przytulił, dał kwiatek, tak jak to było kiedyś
      Teraz on ma tylko pretensje, a ja nawet w domu nie mam coś jeść bo najbliższy sklep 2 km dalej, siedzę głodna i zła
      Seks od porodu był 2 razy, 2 razy gdy musiałam się zmuszać do tego, moze i bym chciała ale czy on nie rozumie że gra wstępna zaczyna się już kilka godzin przed samym stosunkiem, już nie umiem tak jak kiedyś wskakiwać do łóżka gotowa do działania
      Dzisiaj wyniosłam się spać do innego pokoju
      Kilka razy mówiłam mu o wszystkim ale on ma swoje racje
      Mieszkamy w jego rodzinnej miejscowości, nIe znam tu nikogo, nie mam przyjaciół, duszę się w tym domu
      Chce tylko trochę czułości cZy to aż tyle go kosztuje?
      Proszę napisz że u was się poukładało, dasz mi jakąś nadzieję
    • feliks86 Re: Dziecko zabrało mi miłość żony 07.10.21, 08:45
      Powinieneś z nią o tym porozmawiać na spokojnie. W większości przypadkach ludzie nie rozmawiają ze sobą, tylko samodzielnie decydują... Spróbuj zaprosić ją na randkę, do łóżka i Wasza relacja powinna się utrzymać smile
    • sakura.uchicha009 Re: Dziecko zabrało mi miłość żony 13.10.21, 10:04
      Zostaw ja z bachorem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka