deszczowo
08.04.04, 12:03
No własnie... Czasem żona musi wyjść (ostatnio na kontrolę do ginia), a wtedy
ja mam za zadanie dokramiać synka. Pani doktor doradzała, żeby robić to
strzykawką a nie z butelki, żeby nie zaburzać odruchu ssania. Ostatnio
próbowałem: synek zjadł około 50 ml; ogólnie był zdziwiony i zdezorientowany
i sporo mleczka wylatywało z buzi ;-( być może błąd tkwi w mojej "technice"
karmienia, albo jej braku :-/. Może ktoś ma doświadczenie jak "to robić".
PT.
---------
O radę pytaj tego, kto sam sobie radzi.