Dodaj do ulubionych

powoli się poddaję...

18.07.11, 22:08
Jestem mamą niespełna miesięcznego synka. Będąc w ciąży już planowałam że będę karmić piersią min. do 6 miesiąca. Niestety rzeczywistość przerosła moje plany. W szpitalu przez pierwsze 3 dni miałam problemy z karmieniem, mały nie chciał chwycić cyca, kiedy już załapał byłam przeszczęśliwa, myślałam że to koniec problemów zwłaszcza że nie miałam nawału. W szpitalu dopajali małego glukozą i takie też dostałam polecenie do domu, czego robić nie chciałam. W domu zaczęła się masakra, mały całe dnie marudził, ryczał i wił się, w końcu kupiłam glukozę. Problemy się nie skończyły, 2 tygodnie tak się szarpaliśmy. Pewnego dnia była u mnie mama, widziała jak karmię małego godzinę, po czym wzięła go na ręce i powiedziała że jest głodny. Miałam w domu w razie czego mm i podałam małemu 60ml, wypił na raz. Od tamtego czasu dokarmiałam małego mm, teraz już praktycznie po każdym karmieniu piersią, wypija 60ml a nawet 90ml. Łapię się na tym że czasem nawet pomijam pierś tylko od razu podaję mm, taka zniechęcona już jestem. Chciałabym jeszcze trochę pokarmić piersią ale nie wiem już jak się do tego zabrać, wydaje mi się to coraz trudniejsze. Mam do was w związku z tym kilka pytań:
-jak to możliwe żeby po godzinnej sesji na obu piersiach dziecko wypijało pełny posiłek z mm?
-od kilku dni mały pije z piersi przez jakies 10min, po czym zaczyna się szarpać, nie umie złapać wyplutej piersi-czy to wina podawania butelki czy pierś już jest pusta? jak zmieniam na drugą pierś to zaraz jest to samo
-spacery przy karmieniu piersią były koszmarne, po półgodzinie mały już ryczał na całego mimo że przed samym wyjściem go nakarmiłam; teraz przy mm spacer to dla nas obu przyjemność; jak próbowałam odciągać mleko laktatorem to ledwo co 40ml uzbierałam, musiałabym pół dnia spędzić na ściąganiu, jak wy to ograniacie?
Dzięki za wszelkie sugestie!
Obserwuj wątek
    • basiak36 Re: powoli się poddaję... 18.07.11, 22:37
      W domu zaczęła się
      > masakra, mały całe dnie marudził, ryczał i wił się, w końcu kupiłam glukozę. P
      > roblemy się nie skończyły, 2 tygodnie tak się szarpaliśmy.

      Noworodkow karmionych piersia sie nie dopaja, szczegolnie zaslodzona woda. Oznacza to ze przepojone slodka woda, wypija mniej mleka. Na dodatek jesli pija z butelki, moga przez to gorzej ssac piers i problem gotowy.

      Pewnego dnia była u
      > mnie mama, widziała jak karmię małego godzinę, po czym wzięła go na ręce i powi
      > edziała że jest głodny. Miałam w domu w razie czego mm i podałam małemu 60ml, w
      > ypił na raz.
      Mogl byc glodny jesli byl przepajany woda, zgadza sie.

      -od kilku dni mały pije z piersi przez jakies 10min, po czym zaczyna się szarpa
      > ć, nie umie złapać wyplutej piersi-czy to wina podawania butelki czy pierś już
      > jest pusta? jak zmieniam na drugą pierś to zaraz jest to samo
      Oczywiscie wina tego ze dziecko nie umie efektywnie ssac, bo namieszala mu butelka, z butelki leci wlasciwie samo, jednostajnym splywem. Z piersi szybko leci tylko niskotluszczowe mleko pierwszej fazy, w miare uplywu karmienia pojawia sie w nim wiecej tluszczu i mleko leci wolniej,. I tutaj dziecko ktore nie ssie efektywnie, ma problem.
      Co zrobic? No najlepiej odstawic butelki, smoczki, mm i dawac tylko piers, jak najczesciej, jak juz i z drugiej nie chce pic, przewin, ponos chwile i znow na piers. Mozesz dokarmic niewielka iloscia ale ze strzykawki na przyklad, bez butelek.

      > -spacery przy karmieniu piersią były koszmarne, po półgodzinie mały już ryczał
      > na całego mimo że przed samym wyjściem go nakarmiłam; teraz przy mm spacer to d
      > la nas obu przyjemność; jak próbowałam odciągać mleko laktatorem to ledwo co 40
      > ml uzbierałam, musiałabym pół dnia spędzić na ściąganiu, jak wy to ograniacie?
      Spacerujesz tam gdzie sa laweczki i karmisz, po prostu. Albo kupujesz chuste,nosisz w chuscie i karmisz w chuscie.
    • matka_karmiaca Re: powoli się poddaję... 18.07.11, 23:25
      W zasadzie Basia już wszystko napisała, pozostaje mi dopytać o przybieranie na wadze - bo to jeszcze jednak kruszynka i przy tak radykalnym odstawieniu smoczków, butelek i mm trzeba monitorować, czy dziecka przybywa.
      No i dziecko zatankowane pod korek, tak że już nic nie ma siły robić, tylko śpi, to niekoniecznie jest dziecko szczęśliwe i najedzone, to może być też dziecko przekarmione. Ja też u babci zjadam dwa razy więcej niż w domu, ale to nie znaczy, że w domu się głodzę...
      • fil.ona Re: powoli się poddaję... 19.07.11, 15:47
        idz do poradni laktacyjnej i na spokojnie omówicie jak wrócić do kp
    • maria_curia Re: powoli się poddaję... 20.07.11, 09:11
      doskonale Cię rozumiem, bo sama nie raz chciałam się poddać, gdy przez pół dnia mała wisi mi na piersi i nawet nie mam jak wyjść na spacer (chusty nie akceptuje), bo płacze po odłożeniu do wózka.
      ale nie poddaję się, bo sobie myślę, że mleko mamy najcenniejsze, na długie spacery i tak w końcu chodzimy popołudniami najczęściej, gdy w końcu zasypia. teraz jest z tym łatwiej (ma dwa miesiące), bo zaczyna być już w wózku spokojniejsza nawet gdy nie śpi (może u Ciebie też tak będzie :)). odkrywam budę wózka i mała patrzy sobie trochę na świat, leżąc spokojniutko. gdy zacznie płakać, pomaga tu tak odradzany na tym forum smoczek, ale na razie nie umiem sobie bez niego poradzić na spacerach.
      dlaczego dopajasz dziecko glukozą? miał niski poziom cukru? u mnie tylko wtedy kilka razy dziecko dopoili w pierwszych dobach życia (strzykawką), ale potem, gdy nas wypisali ze szpitala i mała zaczęła przybierać na wadze, nikt nie kazał mi tego robić, bo i po co.
      moja mama też oczywiście poradziła mi dokarmianie mm, widząc, jak siedzę z młodą godzinami w fotelu. powiedziałam jej krótko i kategorycznie, że skoro przybiera na wadze, to wszystko gra i że ona nie jest ekspertem od karmienia, skoro sama wykarmiła nas butelką. mamy lepiej nie słuchać w tym temacie, bo one rodziły w czasach, gdy karmienie butlą było normą i nikt nie pomagał im w kp, ani nie zachęcał (jest na ten temat obszerny wątek :)
      ktoś mądry mówił tu, że piersi nie są nigdy puste, a im więcej przystawiasz, tym więcej mleka płynie, prosta zależność.
      aha - bardzo ważne - moja córka też się szarpie, wije, marudzi itd. to chyba powszechny problem, bo co chwilę ktoś o tym pisze. mogę Cię pocieszyć, że z czasem przechodzi, dziecko uczy się pić coraz lepiej, szybciej, efektywniej i mniej się złości. ja mam na to taki sposób, że
      jak zaczyna się szarpać, to podnoszę ją do odbicia, czasem robię jej małą przerwę, ponoszę, pogadam do niej itd., potem dostawiam znowu itd. i jest naprawdę coraz lepiej. myślę, że waeto przemęczyć się te pierwsze tygodnie :)
    • amsila Re: powoli się poddaję... 20.07.11, 09:58
      Na początku dawałam glukozę ,potem herbatkę Hippa (to praktycznie to samo co glukoza). Teraz to odstawiłam i już jest lepiej, a gdy jeszcze zdarzy mi się nakarmić mm to mam w pogotowiu przegotowaną wodę źródlaną. Chyba rzeczywiście za bardzo zasugerowałam się opinią mamy, ale co może powiedzieć młoda mama przy doświadczeniu kobiety która wychowała trójkę dzieci. Zauważyłam że mały jednak się najada po karmieniu piersią, trwa to niestety długo, w nocy budzi się co 2h a w dzień ma tylko jeden dłuższy sen, reszta to drzemki więc chodzę zmęczona. Będę okazyjnie podawać mm np.gdy z kimś zostawię dziecko, na dłuższy spacer, a może kiedyś od tego odejdę. Bynajmniej jest poprawa, dziękuję dziewczyny za rady.
      • maria_curia Re: powoli się poddaję... 20.07.11, 10:47
        tak to już jest z tym karmieniem, z czasem pewnie będzie lepiej. u mnie też tak było, teraz przesypia 5-6 godzin, zdarza jej się nawet 7 przespać :)
        wytrzymaj jeszcze trochę, najtrudniejszy czas to te pierwsze miesiące, ciągle sobie to powtarzam.
        ja nie posłuchałam rad mamy, bo skorzystałam z doświadczenia siostry, która wykarmiła swojego synka piersią i też mamy nie posłuchała. więc wiedziałam, że i ja nie muszę. nasze mamy oczywiście mają doświadczenie, ale akurat co do karmienia, to zdobyły je w kiepskich czasach, niestety.
      • alfaxx Re: powoli się poddaję... 20.07.11, 11:11
        dzieci karmione piersią tak własnie mają że często się domagają piersi i to nie zawsze z głodu - temat wielokrotnie wałkowany na forum. nie dopaja się ich i nie dokarmia jak nie ma wskazań lekarza co do małych przyrostów wagowych. po mm dzieckko dłużej śpi bo jest ciężkostrawne i je zapycha, proste. ja już karmie 6 mcy synka i przez pierwsze 3 mce wisiał na piersi prawie non stop, spacery dłuższe sobie odpuściłam- wychodzilismy na chwilkę i znowu karmienie i tak wkółko. ale to mija. skończył 3,5 mca i przerwy w dzień mu się wydłużyły do 1,5-2 godz. w porywach. ale w sumie nie patrzę na zegarek bo po co, zabieram go wszędzie gdzie chcę bo bufet zawsze na miejscu i luzik. niestety w nocy budzi się regularnie co 2 godz. a jak ida zęby to i częściej, ale tu akurat widzę zaletę że karmię piersią bo dam mu pierś do pociumkania jak jest niespokojny i śpimy oba dalej, a gdyby nie to to trzeba by było go nosic, tulac, uspokajac na rękach, masakra. butla rozleniwia, a smoczek podany za szybko może rozwalic ssanie - wiem to po pierwszym dziecku, za szybko podałam mu smoka i zaczęło się szarpanie przy piersi i koniec po 2 mcach karmienia było (brakło mi też doświadczenia i cierpliwości żeby coś z tym zrobic+ dobre rady mojej mamy ze głodny i trzeba dokarmiac). żałuję do dzisiaj. mały jest niezłym pulpecikiem tylko na moim mleku, przyrosty ma super a ja laktatorem wyciągam po pół godz. może ze 40 ml, więc to żadna miarka ilości pokarmu. więc życzę konsekwencji w odstawianiu butli i smoków, i udanego karmienia bo to naprawdę super sprawa!:) pozdrawiam
      • anku1982 Re: powoli się poddaję... 21.07.11, 22:52
        to ja może tylko dodam, że w naszym przypadku też przez kilka dobrych tygodni na spacerze był po pół godziny płacz, ale teraz jest lato, wykorzystaj ten czas i karm w plenerze (my trafiliśmy na wrzesień), mały jadł co pół godziny dopiero w czwartym miesiącu zaczął robić dłuższe przerwy, nie dopajałam. Słuchaj swojego instynktu macierzyńskiego, często jest on bardzo silny. Mnie na przykład pozwalał "przeganiać" z dobrymi radami wszystkich, którzy narzucali swoje zdanie, jeśli nie było one zgodne z moim/naszym (z mężem), również, być może niestety, moją mamę. I dużo czytałam to forum, bo teoretycznie miałam dużo czasu, gdy mały miał maratony.
    • okri2 Re: powoli się poddaję... 20.07.11, 11:55
      Dużo dobrego napisały dziewczyny. Ja jeszcze dopowiem, że przy pierwszym dziecku szarpałam się z butelkami, smoczkami, chorobami piersi, nerwami (czy się najada, spadała z 85 na 25centyl), dziecko źle sypiało, non stop płakało, wisiało godzinami na piersi-co mnie denerwowało.

      Tutaj, na tym forum otrzymałam wiele wsparcia i najbardziej fachowej pomocy spośród innych "niby fachowych".
      Teraz karmię z powodzeniem drugie omijając wszystkie błędy popełniane przy pierwszym.
      W domu nie mam ani jednej butelki, smoczka, mleka zastępczego, mojego odciągniętego, laktatora itp itd. Do tego chodzę do pracy i mając dwójkę dzieci (10m-cy i 3lata) jestem w miarę wyspana :)

      A jak to się stało? bo to nie tak, że trafił mi się za drugim razem "lepszy model".

      Zaraz po porodzie wykłócałam się, że mają mi natychmiast przynieść dziecko. Im szybciej złapie pierś, tym wcześniej pójdzie info do mojego organizmu, że zaczynamy produkcję dla ssaczka. Jeśli płakało zatykałam piersią i tak spędziłyśmy 3 dni w szpitalu na maratonach karmienia. Kiedy szłam do WC, to powtarzałam kilkakrotnie położnym, że dziecko jest nakarmione i NIE WOLNO podawać mleka, czy glukozy. Bałam się nawałów, więc nie odstawiałam dzieciaka na długo, ssałyśmy do woli.
      W domu wyspecjalizowałam się w karmieniu na stojąco, leżąco, jedną ręką, bo drugie dziecko chciało szczególnej uwagi (zazdrość o siostrzyczkę). W nocy karmię na leżąco=śpiąco (mąż przynosi z łóżeczka, a ja odnoszę). Po 3 miesiącach maratony karmieniowe minęły i mogłyśmy odetchnąć, 3h między karmieniami to kupa czasu :)
      Po macierzyńskim, czyli około 6m-ca zaczęłam rozszerzać dietę i poszłam do pracy zostawiając małe z zupkami, kaszkami, bądź o głodzie, bo jak nie pojadło w dzień przez 7h, to odrobiło straty w nocy.

      Recepta na udane karmienie:
      - wiara, że się uda (bo co ma się nie udać!)
      - nie kombinować, nie wymyślać, nie filozofować, nie dokładać ideologii, nie dawać gadżetów (smoczki i mm i ble ble)
      - a mama jak chce pomóc, to niech posprząta, a ty połóż się z dzieckiem, śpij i karmij na zdrowie.
      Pozdrawiam!!
      P.S. jak dziecko zapomni o tym, że istnieje inny podajnik pokarmu niż pierś, to przestanie się przy niej szarpać. Dziecko to bardzo mądre stworzenie!
    • kasiaiklaudia8309 Re: powoli się poddaję... 21.07.11, 18:07
      Miałam tak jak Ty Amsila, nawet gorzej bo po powrocie ze szpitala moje dziecko miało prawie stale suchą pieluchę i podanie mm uratowało je od odwodnienia. Walczyłam o karmienie 2 miesiące, byłam zestresowana i wyczerpana. Powiem jedno: walcz póki masz siłę, ale jak juz nie możesz to daj sobie spokój i nie obwiniaj się. Lepiej zeby maluszek miał mamę spokojną i szczęśliwą niz sfrustrowaną. A przecież mnóstwo mnóstwo dzieciaczków jest karmionych butelką i rosną sobie zdrowo, rozwijają sie normalnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka