helenka0
01.01.12, 13:36
Witam!
Niestety pomimo prób i wysiłków karmienie piersią się mi nie udało. Malutka jadła z piersi coraz mniej i przestała znowu przyrastać a w ciągu ostatnich kilku dni kp zaczęła spadać na wadze ( z max. 4,22 spadła na 4,08 oczywiście ważona na tej samej wadze). Okazało się, że to nie złe ssanie było tego przyczyną tylko moje mleko a konkretnie coś w moim mleku. Nie wiem co to mogło być ale ostatecznie Mała wcale nie chciała jeść (ssać), zrobiła się apatyczna... Lekarz oczywiście przepisał Nutramigen i okazało się, że miał rację. Po dwóch dniach karmienia okazało się, że Mała przestała marudzić i wiercić się podczas karmienia, i zaczęła przybierać na wadze mimo iż jadła bardzo mało - wiadomo - wszystko nowe: i butelka i smak okropny.
Piszę do Was drogie mamy i Pani Malwino ponieważ mam jeszcze nadzieję, że będę karmić swoje dziecko swoim pokarmem. Oczywiście wiem, że nie uda mi się karmić piersią ale butelką ze swoim odciągniętym pokarmem. Odciągam obecnie i wylewam mleko do zlewu i płakać mi się chce i płaczę bo mleka mam dużo - bez zbędnych starań, odciągając nieregularnie i krótko mam ok. 600 ml pokarmu...
Co w moim mleku mogło tak przeszkadzać, że Mała odmówiła jedzenia? Nie przestrzegałam diety - jadłam tak jak w ciąży - wykluczyłam tylko świeże mleko, cytrusy i czekoladę. Unikałam niezdrowego jedzenia, barwników, konserwantów itp.
Jak to w końcu jest? Twierdzicie, że mleko jest tworzone w odrębnym układzie i to co je matka do niego nie przenika (oprócz leków, alkoholu). A antygeny mleka krowiego?
Obecnie jestem na diecie bezmlecznej i bez substancji uważanych za bardzo alergizujące. Jak długo mam na niej być, żebym mogła stopniowo zacząć podawać córeczce moje mleko?
Lekarz oczywiście na to pozwolił pod warunkiem dobrej tolerancji i dobrych przyrostów.
To niesprawiedliwe, że nie mogę karmić piersią choć tak bardzo chciałam i tak bardzo się starałam. I trochę mam do Was żal. Bo gdybym była na diecie od porodu, tak jak to "zacofane matki i babki radzą" to być może karmiłabym nadal. Mała nie miała zmian na skórze i nie płakała w wniebogłosy, nie ulewała - nie było sygnałów do modyfikacji diety. Cierpiała w milczeniu - jak to powiedział lekarz - i po prostu przestała jeść. Płakać mi się chce jak sobie pomyślę o kruszynce, która z powodu bólu brzuszka odmawia jedzenia i usycha...