17.03.13, 22:57
Moja coreczka we wtorek bedzie miala miesiac. karmie ja tylko piersia, przybiera ladnie, kupy tez ladne, pieluszki ciezkie, czasem lekko ulewa po jedzeniu. Pare razy dziennie ma problemy z gazami, zwykle po jedzeniu, mimo ze zawsze staramy sie odbic (nie zawsze sie jednak udaje) zaczyna wtedy marudzic, je przez chwilke po czym odrywa sie od piersi, poplakuje, i tak zwykle przez kilkanascie minut do godziny. zazwyczaj pomaga przytulanie brzuchem do brzucha, potem zasypia. Niestety po takiej brzuszkowej sesji juz 3 razy zwymiotowala 'chlustajaco'. Poradzcie prosze co z tym zrobic? Czy to przez polykane powietrze? Karmic ja potem (w koncu brzuszek oprozniony) ? Moze to wina mojej diety? Jutro zapytam o to moja polozna, ale mieszkamy w kraju w ktorym wszystko jest 'normalne i naturalne', wiec moze doswiadczone mamy cos poradza? :)
Obserwuj wątek
    • urwisnia Re: wymioty 18.03.13, 00:28
      Być może to ucisk brzucha przy tym przytulaniu? Jednym maluchom sie troszkę uleje, a innemu na tyle podrażni, że wymiotuje pod ciśnieniem. Mam nadzieje, że to nic poważniejszego! Na początku wszystko niepokoi, ale zwykle okazuje sie, że wszystko jest w porządku!
    • marsylvik Re: wymioty 18.03.13, 08:26
      Myślę, że to... normalne i naturalne ;)
      Mimo, że syn tak nie miał, tzn rzadko mu się zdarzało ulać, czy chlusnąć.
      Moja córeczka ma 7 tygodni. Zdrowa, ładnie przybiera, pogodna, mało płacze. Tyle, że łyka powietrze i ulewa, to problem nr1 u nas. Przebieramy ją w suche ubranka po trzy-cztery razy dziennie :P

      To przez połykane powietrze + niedojrzały przełyk. Dzieci z tego wyrastają.

      Trzeba brać do pionu, do odbicia. Czasem to naprawdę długo trwa, jak Dzidzia mi przyśnie po jedzeniu to w ogóle ciężko o odbicie. Staram się nie przewijać przed odbiciem, bo wtedy to i przebierać na pewno będę musiała. Po odbiciu albo po ulaniu jest zwykle znowu głodna. Tyle, że przy dokarmieniu wtedy już zwykle nie łyka powietrza. No, może czasem :)
      Jak się ją podniesie przytrzymując za brzuszek, potrafi chlusnąć, nawet jeśli nie było widać po niej, żeby jej pęcherzyk powietrza przeszkadzał. Tak samo, jak się powierci, bo np pracuje nad kupą. Najczęstszy u niej powód płaczu to właśnie pęcherzyk w żołądku, poza tym prawie nie płacze. Czasem odbija się jej tak mocno, że aż krzyknie po odbiciu, a zaraz po tym widać, że jej ulżyło.

      Zauważyłam też, że jak ma marudny dzień, to się jej bardziej ulewa. A może odwrotnie? Może jak się jej bardziej ulewa to bardziej marudzi? Albo jedno i drugie się nawzajem nakręca... Marudna i nerwowa bardziej nerwowo je i łyka to powietrze. Wtedy się staram uspokoić cycem przez chwilę tylko, ponosić do odbicia i dopiero wtedy dokarmić.

      Jak długo nie potrafi odbić, to ja przepraszam bardzo, ale mi kręgosłup nie wyrobi tyle noszenia :P
      Wtedy najlepiej mi się sprawdza albo siedzenie w fotelu przy komputerze i bujanie się z nią przewieszoną przez ramię, tak, że czuję jak jej się środek ciężkości przesuwa w przód i w tył. To jak nie śpi.
      Jak śpi, albo jest bardzo śpiąca - najlepsza jest chusta i pochodzić sobie z nią po domu. Wiązanie koala, żeby można ją było łatwo wyciągnąć i wsadzić nawet kilka razy.

      Jak poczytasz stare wątki o ulewaniu, to mamusie szprycowały różnymi kropelkami a dzieci i tak ulewały. Na to nie ma innej rady, niż odbijanie, ewentualnie karmienie w pozycjach, w których główka jest wyżej i też odbijanie oraz przeczekanie, aż dziecku dojrzeje przełyk i żołądek. Albo aż dziecko będzie samo siadać i samo sobie odbijać ;)
    • marsylvik Re: wymioty 18.03.13, 08:39
      hexemia napisał(a):

      > Pa
      > re razy dziennie ma problemy z gazami, zwykle po jedzeniu, mimo ze zawsze stara
      > my sie odbic (nie zawsze sie jednak udaje) zaczyna wtedy marudzic, je przez chw
      > ilke po czym odrywa sie od piersi, poplakuje, i tak zwykle przez kilkanascie mi
      > nut do godziny. zazwyczaj pomaga przytulanie brzuchem do brzucha, potem zasypia

      A co do gazów, to masz na myśli bączki?
      Bo ten problem rozwiązał mi się sam, przy okazji...
      Byliśmy na kontroli bioderek i lekarka w poradni postawy zaleciła ćwiczenia polegające na przykurczeniu nóżek do brzuska, odwiedzenie kolanek na boki i zataczanie nimi kółek. Nie wiem, jak na bioderka, ale na gazy i ciężko idące kupki pomaga genialnie :D A do tego mała je lubi :D Jak mi się wierci, pręży nóżki, a mi się nie chce wstawać, to po prostu jedną ręką przykurczam jej nóżki do brzuszka na zmianę, pomaga lepiej niż masaże brzuszka itp.
    • momago Re: wymioty 18.03.13, 09:18
      U mnie tak było za każdym razem kiedy małej nie odbijałam.
      Jadła spokojnie, wydawało się, że nie łyka powietrza, a mimo to jeśli jej się nie odbiło po jedzeniu, to w ciągu godziny wszystko zwracała.
    • ciociazlarada Re: wymioty 18.03.13, 10:39
      Moja córa wymiotowała, czasami kilka godzin po jedzeniu, kilka razy zwymiotowała wielką fontanną... Póki co pomogło wykluczenie białka krowiego z diety - w jakim kraju mieszkasz? Bo ja w podobnym:-), tyle że bardzo sobie to "naturalne i normalne" podejście chwalę. Jeśli chcesz, spróbuj wykluczyć krowiznę z diety na 2-3 tygodnie i zobacz jakie to da efekty. Jeśli mieszkasz w Holandii, służę pomocą i listą zakupową, bo białko mleka czai się wszędzie;-).
    • hexemia Re: wymioty 18.03.13, 13:06
      Dziekuje za porady, troche sie uspokoilam. Mam nadzieje ze problem rzeczywiscie lezy w tym pecherzyku powietrza, przyznaje ze czasem jak po 10-15 minutach nie uda nam sie odbic to sie poddaje i moze takie mam efekty..
      Nie wydaje mi sie zeby to byla alergia na bialko, nie wazne czy zjem jakis jogurt / kefir czy nie to i tak nie widac zadnych zmian w zachowaniu malej, kupy zawsze robi musztardowe i wysypki tez nie ma. Generalnie narazie odkrylam ze szkodza jej pomidory.
      Mieszkam w Norwegii, i mimo ze sama cenie sobie naturalne podejscie, nie faszerowanie lekami bez potrzeby itd to jednak czasem mam wrazenie ze jakbym poszla do lekarza bo np wyrosla mi trzecia noga to tez by powiedzial ze to normalne :)
      • angel_karolcia Re: wymioty 22.03.13, 23:03
        moja córka ma 6,5 miesiąca. od urodzenia bardzo dużo jadła i dużo ulewała. robiliśmy usg, ale to nie refluks. podejrzewam, że to kwestia tego, że dużo jadła, łykała powietrze, zwieracz przełyku słaby, córka ruchliwa itp.
        ulewanie nas zbytnio nie martwiło, ot, taka uroda. ale zdarzały się i chlustające wymioty. kiedy Olga miała ok 3 miesiące, zaczęły się "rzygowe wieczory" - 2-3 godziny ulewania, przebierania, karmienia, ulewania, rzygania i tak bez końca. pisałam nawet o tym na forum.
        w końcu odkryliśmy przyczynę pogorszenia stanu - za namową pediatry, zaczęliśmy podawać córce dicoflor. wymioty były reakcją na probiotyk! później alergolog (córka ma skazę białkową) zaleciła lacidofil i to samo - znów wymioty (ten sam szczep bakterii).
        odstawiliśmy probiotyki i ulewanie wróciło do normy. obecnie córka ma już ponad pół roku. są dni, że uleje jej się raz. są takie, że wcale a są i takie, że kilka razy, głównie po jedzeniu i jak szaleje na brzuchu i pełza. zasadniczo jednak widzę, że wyrasta.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka