jana111
20.11.13, 00:32
Swego czasu popełniłam wątek
forum.gazeta.pl/forum/w,570,146096144,,noworodek_i_zmasakrowana_piers.html?v=2
Dziecko skończyło 4 miesiące a mnie nadal boli- raz mniej, raz więcej, w trakcie karmienia albo po, albo tylko przy zassaniu, jest pewne urozmaicenie. Brodawka jest wygojona, przystawiam poprawnie, zupełnie bez bólu udało mi się może z 5 razy. Starsze dzieci karmiłam 15 i 21 miesięcy, za każdym razem z problemami (innymi) przy lewej piersi, ale najdalej po miesiącu było ok.
Na początku wietrzenie i lanolina lub bepanthen, po przeczytaniu wątków z informacjami na temat vasospasmu pomyślałam, że to to- brodawka po karmieniu jest blada, w momencie zasysania BARDZO boli, w trakcie ssania różnie, raz mniej raz więcej, przy kolejnych zassaniach (jak np. poprawiam albo na chwilę sam wypuści) prawie nie boli, po karmieniu czasem boli czasem nie. Teraz np. 4 godziny po ostatnim karmieniu pobolewa tak jakby szczypiąco- ale to może rezultat tego, że ją od wczoraj za bardzo oszczędzałam i się chyba trochę poprzytykało. Żadnej wydzieliny nie ma, dziecko nie ma pleśniawek (miało 2 m-ce temu, dostało Dactarin którym się smarowałam trochę ostatnio), brodawka wygląda normalnie, co jakiś czas smaruję lanoliną, nie zaszkodzi ale nie pomaga. Jedno jest niezmienne- ból przy zasysaniu, jak sobie pomyślę o kolejnych miesiącach karmienia to mi słabo.
Doradczyni laktacyjna zaleciła kolejno:
1. ogrzewanie brodawki przed i po karmieniu
2. ogrzewanie brodawki przed karmieniem, po karmieniu okłady z szałwi- 5 dni
3. odciągnięcie laktatorem, żeby uruchomić wypływ mleka
4. ściąganie z bolącej piersi laktatorem i podawanie butelką przez cały dzień na zmianę z podwójną dawką leku przeciwbólowego 2 razy dziennie
Oczywiście żaden ze sposobów 1-3 nie pomógł, bo bym tu teraz nie pisała. Może inaczej, trochę jest jednak lepiej jak tę pierś dogrzewam, ale chciałabym móc normalnie karmić a nie żeby mnie ciarki przechodziły na myśl o zbliżającym się karmieniu. Ostatnia propozycja z dziś, ale chyba wolę uruchomić wypływ mleka dzieckiem a potem podmienić pierś - przy wcielaniu w życie propozycji nr 3 ze 3 razy użyłam laktatora a potem już dziecka (na drugą pierś)- mleko płynie od razu a ból bez zmian. Nie chce mi się bawić laktatorem, butelką, nigdy w nocy nie karmiłam inaczej niż piersią no i skoro to ma mi tylko oszczędzić bólu, to wolę zacisnąć zęby te 5 razy dziennie po kilka sekund niż tracić godziny na odciąganie- które tak całkiem bezbolesne też nie jest (choć oczywiście bez porównania mniej) a upierdliwe jak mało co.
Podobno w Warszawie jest jakiś lekarz mający pojęcie o laktacji, tu niestety nie. Doradczyni - sensowna i sympatyczna, ale z ograniczonymi kompetencjami -zaproponowała ginekologa lub chirurga, moja ginekolog niestety pojęcie o karmieniu ma mizerne. Zastanawiam się, czy nie zaryzykować na własną rękę i nie poprosić internisty lub pediatry (bo tego mam sensownego, choć nie wiem czy może wypisać) - tylko o jaki dokładnie lek? Zawierający nifedipine czy coś jeszcze innego? Pomocy drogie panie, bardzo proszę, bo przecież nie odstawię dziecka bo mnie ssanie boli...