katezet85
02.04.14, 21:28
Witam, temat na forum był wiele razy, jednak nie znalazłam nic, co by odpowiadało naszemu przypadkowi, więc piszę. Otóż mój 5 miesięczny synek przy każdym karmieniu krzyczy, płacze, wierzga, trwa to zazwyczaj parę ładnych minut, potem zazwyczaj się uspokaja i zasypia, albo po prostu wycisza. Zaczęło się jak miał około tydzień, może dwa i zdarzało przeważnie wieczorem albo w nocy, raz, max dwa razy na dobę (młody miał kolki, więc podejrzewam że to mogło mieć z tym związek). Konsultowałam się z doradcą laktacyjnym w UK, stwierdził krótkie wędzidełko, mały miał zabieg i miało być lepiej. W trzecim miesiącu zaczęło się robić coraz gorzej i częściej, ale mówili mi wszyscy ze minie, bo to taki przejściowy okres, bo chce się rozglądać, nie ma czasu jeść itd. Problem w tym, że teraz każde nasze karmienie tak wygląda (oprócz tych nocnych, bo jak już zaśnie wieczorem to je ładnie, pomijając fakt że od około 20 do 1 budzi się co pół godziny na jedzenie). Nie chcę go odstawiać od piersi, widzę, że on chce ją ssać, pomimo tych krzyków i wierzgania to jednak jak już się uspokoi i dopadnie cycka, to ssie go, aż zaśnie. Męczy jednak to karmienie nas oboje, a karmienie publiczne w ogóle odpada. Jeszcze jeden problem to taki, że przeważnie to co zje podczas takiego karmienia to zwraca. Dodam, że młody nie ssie smoka ani butli (czasem daje w butli wodę,ale jej nie pije, tylko się bawi smoczkiem - pomaga jednak jak jesteśmy poza domem, bo nie mogę go karmić, a taka zabawa jednak go uspokaja troszkę), jest na 25 centylu, rozwija się i przybiera prawidłowo, dlatego też zależy mi na utrzymaniu kp (niestety najbliższym ciężko to zrozumieć i głosy typu "po co się męczyć, daj mu butlę, kaszkę itp wcale nie pomagają). Poradźcie coś proszę