Gość: sofja
IP: *.icpnet.pl
03.08.14, 10:12
Taka sytuacja - wczoraj byłam na spotkaniu ze znajomymi, pora późna, wieczorowo-nocna, ok. 1 postanawiam zmyć się do domu, wiedząc, że dzieć mi się niedługo obudzi na mleko. Czy wiecie, czego ja się tam nasłuchałam???? ;-)))) Otóż:
- mąż i dziecko trzymają mnie na krótkiej smyczy, bo muszę iść do domu nakarmić ;-P
- poza tym co to za organizacja z mojej strony - nie nauczyłam butelki, nie dałam smoczka, nie daję mm - co za żenada, jak ja mogę żyć?
- daję pierś, "zapycham" (cytat) nią dziecko, to i w nocy nie chce zjeść nic innego (np. kaszki ;-P); tak na marginesie córa ogólnie dopiero zaczyna poznawanie jedzenia, nowych smaków, je tak sobie chętnie, ja nie zmuszam, bo i po co (ma 6,5 m-ca), to też usłyszałam, że wina piersi ;-)
Tak w telegraficznym skrócie ;-) W dyskusję szerszą nie wchodziłam, wygadali się, może się poczuli lepiej. Jestem dla nich karmiącym freakiem ;-PP Czy wy czasem też się tak czujecie?