ulewanie - ja się poddaję

IP: *.czarnet.pl 18.12.14, 17:19
Dzień dobry. Moja trzymiesięczna corka ma alergię na białko krowie w zwiazku z tym od ponad dwóch miesięcy jestem na diecie bezmlecznej, nie jem tez krowiego mięsa, kakao, cytrusów i nie piję kawy -tak zalecił pediatra. Chcialabym kontynuować karmienie piersią, dieta pomogła na kolki od których mała zanosiła się tak ze nie da się tego opisac. Sporadycznie jeszcze zdarza sie nam gorszy dzien, ale największym problemem jest ulewanie przy którym mała bardzo się meczy. Nasz "cykl" wygląda tak : po obudzeniu przewijanie, karmienie (czesto na raty bo dziecko sie wygina i musi odbić), czasem wielka kupa pod wielkim ciśnieniem, odbijanie i tu problem bo odbija sie jej porządnie, (jak tatus po piwie),kilka razy, za każdym razem trochę sie ulewa a mimo to nie mozna jej położyć lub dać do bujaka bo sie napina pręży, kopie nogami z całej siły tak dlugo aż sie znów się uleje a jeśli juz sama nie moze to placze bo brzuszek boli, podnosimy i znów ulewanie, odbijanie. Zdarza sie ze mleko sie wylewa co 10-15 minut aż,do następnego karmienia za 2 lub 3 godziny. Malo mamy chwil kiedy maleńka sie smieje i bawi, nie ma kiedy położyć jej na brzuszku bo glównie to walczy z tymi wzdęciami, popłakuje aż w końcu albo zgłodnieje albo zaśnie na pól godziny, czasem na godzinę. Pediatrzy mówią ze poki przybiera na wadze to wszystko jest w porządku ale ja juz nie daję rady, boje się ze dzieje sie cos zlego i też nie mam siły caly dzień jej nosic do odbicia. Leżenie na brzuszku nie pomaga a tez nie ma kiedy jej tak polozyc bo ciągle wylewa mleko. Dodam ze w nocy nie ma żadnego problemu, mała marudzi tylko przy przewijaniu, potem je, odbija sie jej lub nie bo zasypia przy piersi i śpi jak aniolek. Czytalam ze obfite ulewanie moze byc tez objawem alergii. Jeśli to prawda to co jeszcze powinnam wyeliminować? Nie jem kapusty orzechów ale migdały tak, miód tylko z polskich pasiek, jem jajka okolo 2 razy w tygodniu, sporadycznie kostkę gorzkiej czekolady jak juz mam doła przez to wszystko. Nie wiem czy nie lepsze byłoby przejscie na mm na parę dni i odciąganie laktatorem żeby zachować laktację. Proszę o pomoc i o Pani opinie. Mam tez jeszcze jedno pytanie: czy przyjmowac wapń w tabletkach? Czy wystarczy sam wapń (witaminę D mam w suplemencie dla kobiet karmiących ladee Vit)
Z góry dziekuje za wszelkie porady.
    • Gość: Yumemi Re: ulewanie - ja się poddaję IP: 213.205.251.* 18.12.14, 17:31
      Wapń w tabletkach? A po co, jakieś braki masz? Wapń jest swietnie dostępny w wielu produktach niemlecznych na dodatek wchlania sie lepiej niż z nabiału.

      Co do ulewania, lekarz ma racje, jesli dziecko przybiera to nie jest problem.
      Ale moze problem jest gdzie indziej bo brzmi jakby dziecko łykalo za duzo powietrza - jak z technika ssania? Cos ssie oprócz piersi?
      Jak często karmisz? Na zadanie?
      Próbowałaś chusty i noszenia w chuście zamiast odkładania? Moje dzieci długo nie dawały sie odłożyć :-)
      • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 18.12.14, 18:31
        Nie wiem czy mam braki ale chcialabym im zapobiec bo chyba w żadnym produkcie nie ma go więcej niż w mleku? Masz rację, corka je zachłannie, bardzo szybko, czasem mam wrażenie ze zapomina o oddechu pomiędzy łykami i wtedy puszcza, i zaczyna od nowa lub musze ja podnieść bo placze, sporadycznie sie zakrztusi, zapomnialam o tym napisać.
        Karmie na żądanie, wychodzi miedzy 2 a 3 godziny, w nocy przesypia 6-7 h i potem znów co 2-3h. Oprócz piersi ssie smoczek. Butelke po odciągnięciu mleka dałam moze z 3 razy na początku. Zabrac smoczek? Chusty nie próbowałam, nie jestem zorientowana w temacie ale boje sie ze obie byłybyśmy caly czas zalane ulewanym mlekiem.
        • Gość: Yumemi Re: ulewanie - ja się poddaję IP: 213.205.251.* 18.12.14, 19:30
          Co do nabiału, jest w nim sporo wapnia ale z roślinnych źródeł sie duzo lepiej przyswaja - to mit ze ludziom jest pokarm krowi potrzebny aby otrzymali tyle wapnia ile potrzebują :-) jest całe mnóstwo duzo lepszych źródeł, warzywa wszelakie zielone typu brokuły, ryby (te z puszki szczególnie) etc orzechy, kasze itp.

          Co do zachowań przy piersi - odstaw smoczka jako najczęstszy powod takich zachowań.
          Jak karmisz - spróbuj trzymać dziecko bliżej siebie - czyli np leżąc bokiem karmiąc Ty leżysz na boku i dziecko tez na boku i ma brzuszek wprasowany w Twoj tak ze broda jest wciśnięta w piers - tak samo blisko ma byc jak karmisz na kolyske. Bokiem na wprost piersi buzia.

          Spróbuj tak przez kilka dni i daj znac czy cos pomogło. Karm czesciej niż rzadziej, zanim dziecko zglodnieje.
          • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 18.12.14, 23:02
            Dzięki, spróbujemy. Smoczek daliśmy bo przy tych początkowych kolkach nic innego nie działało, jak zassała go po raz pierwszy to uznaliśmy ze wynalazca powinien dostać Nobla a tymczasem pewnie tym zaszkodziliśmy. Odezwę się i opiszę rezultaty, pozdrawiam:)
            • Gość: mama mh Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.skynet.net.pl 19.12.14, 02:08
              Moja coreczka strasznie ulewala, nie pozwalala sie odlozyc, jadla co 1,5 h. Generalnie wygladalo to tak: rzucala sie na piers, jak maly glodomor, ssala 40 min, potem pol godziny nosilam ja do odbicia, beknela raz, ze dwa razy ulala pod cisnieniem, odkladam ja, zmylam podloge i od nowa... Noce wygladaly podobnie. Oczywiscie eliminowalam z diety po kolei nabial, pszenice, orzechy, a czekolady, ostrych przypraw, wzdymajacych warzyw, kawy itp nie jadlam od porodu. Myslalam, ze zwariuje: co tylko dziecko ulalo, zaraz ktos: "no, na pewno cos zjadlas" itp. Frustracja, glod i niewyspanie malo mnie nie wykonczyly.Lekarze patrzyli na mnie jak na wariatke, bo dziecko nie wygladalo na zamorzone i nie wierzyli, ze ciagle ulewa. Na wlasna reke przeczytalam wszystko, co sie dalo. Doszlam do wniosku, ze to refluks i zaczelam podawac syrop Gastrotuus Baby. Troche pomagalo, ale jak miala rzygnac, to rzygnela, tylko takim zelem, ktory z tresci zoladka robil ten syrop. Ostatecznie jak coreczka miala prawie 5 mies.i odrobine jej sie polepszalo, dostalam skierowanie na badanie usg pod katem refluksu. Okazalo sie, ze chociaz bylo juz lepiej, to wszystko z zoladka jezdzilo jej w ptzelyku w gore i w dol, jak chcialo. Nawet nue chce myslec, jak to wygladalo wczesniej. Przeszlo samo, jak coreczka skonczyla 7 miesiecy. Teraz jest zdrowa, pogodna, kontaktowa 20- miesieczna dziewczynka. Mysle, ze tym ciaglym przytulaniem naladowalam jej akumulatory na cale zycie, ale co razem przeszlysmy, to nasze. Bedzie dobrze. Trzymajcie sie dziewczyny!
              • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 19.12.14, 17:19
                Hej, a jak wykryto refluks w 5 miesiącu to tego nie leczono? Tez juz o tym czytałam, że to nie to samo co choroba refluksowa i że mija, moze zrobię prywatnie to USG za jakis miesiac bo teraz moze za wcześnie - mijają własnie magiczne 3 miesiące i mam nadzieję, ze będze lepiej.
                • Gość: mama mh Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.skynet.net.pl 20.12.14, 00:29
                  Refluks leczy sie operacyjnie, ale dopiero jak dziecko skonczy rok. Do tego czasu samo zazwyczaj przechodzi. Mi diagnoza dala spokoj ducha: wreszcie nie czulam sie winna, nie musialam myslec o tym, jakie jeszcze produkty odstawic (a juz na prawde malo co wolno mi bylo jesc), wrecz przeciwnie: ostroznie wlaczalam po kolei to, co rzekomo szkodzilo i stan coreczki sie wcale nie pogarszal. Czyli te wyrzeczenia nic nie wnosily dobrego.
                  Smoczka moja nie chciala, choc proponowalismy jej rozne opcje, bo chociaz nie mialam zamiaru podawac, to jednak lekarz upieral sie, ze "przekarmiam dziecko, ktore ma wyjatkowo silny instynkt ssania i zamiast piersi powinnam dawac smoczek". A mala rzucala sie na piers, bo palilo ja gardlo....nawet nie chce myslec, ile dzieciaczek sie nacierpial...
                  Moja tez nie akceptowala zginania brzuszka. Ani masazu. Ani noszenia w chuscie, czy lezenia na brzuszku. Wszystko to potegowalo jej dolegliwosci.
          • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 19.12.14, 17:36
            Na razie próbuję zabierac smoka, efekt jest taki ze jak go nie dam to ona nie zasnie mimo ze jest zmęczona i tak marudzi az do kolejnego karmienia, wtedy się naje i zasypia przy piersi. Zaspokajam więc jej potrzebę ssania przez podanie piersi eje ze(mam nadzieję ze się nie przeje bo juz to przerabialismy na samym poczatku gdy blednie interpretowalam sygnały) albo wręcz odwrotnie -wreszcie nie oszukuję jej głodu smoczkiem :) Pozad tym jak sie przebudza to nie zasnie ponownie az jej tego smoka dam - zepsułam sobie dziecko, ehh
            • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 19.12.14, 17:54
              Jeszcze musze dodac ze usta mojego maleństwa nigdy nie były wywinięte przy karmieniu jak pokazują poradniki. Prawie ich nie widac, powiedziałabym nawet ze ona je zawija tak jakbys chciała złapac kartke papieru ustami i nie zmoczyć jej, takie mam wrażenie.
            • mad_die Re: ulewanie - ja się poddaję 19.12.14, 17:55
              > Na razie próbuję zabierac smoka, efekt jest taki ze jak go nie dam to ona nie
              > zasnie mimo ze jest zmęczona i tak marudzi az do kolejnego karmienia, wtedy się
              > naje i zasypia przy piersi.
              Podaj jej pierś, żeby nie marudziła. Ponoś, pobujaj i do piersi.

              Zaspokajam więc jej potrzebę ssania przez podanie
              > piersi eje ze(mam nadzieję ze się nie przeje bo juz to przerabialismy na samym
              > poczatku gdy blednie interpretowalam sygnały) albo wręcz odwrotnie -wreszcie ni
              > e oszukuję jej głodu smoczkiem :)
              Myślę, że to drugie.
              Twoim mlekiem dziecko NIGDY się nie przeje, bo też po to ma niedojrzały zwieracz przełyku, żeby nadmiar mleka po prostu ulać. Ulewanie jest fizjologią do 3 msca, choć sporadycznie może się pojawiać jeszcze w 5-6mscu.

              Pozad tym jak sie przebudza to nie zasnie pon
              > ownie az jej tego smoka dam - zepsułam sobie dziecko, ehh
              Podaj jej wtedy pierś.
              Smoczka nie ma, nie istnieje, nigdy go nie wymyślono.
              • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 19.12.14, 21:29
                Hmmm, no ale jak później funkcjonować ? Co jeśli mnie nie będzie, dziecko nie zaśnie usypiane przez tatę, na spacerze tez sie nie rozbieram w taką pogodę. Wiem, sama jestem sobie winna ze ją tak do tego ssania przyzwyczaiłam, nie wiem jak by to miało wyglądać. Jak będę podawac pierś nawet jak nie jest głodna to przecież się tego odruchu nie pozbędzie.
                • mad_die Re: ulewanie - ja się poddaję 19.12.14, 21:39
                  Gość portalu: katarynka napisał(a):

                  > Hmmm, no ale jak później funkcjonować ?
                  Normalnie.

                  Co jeśli mnie nie będzie, dziecko nie z
                  > aśnie usypiane przez tatę,
                  Tata sobie da radę.

                  >>na spacerze tez sie nie rozbieram w taką pogodę.
                  Zawsze możesz nakarmić w kawiarni, bibliotece, kościele - tam, gdzie cieplej i sucho.

                  Wie
                  > m, sama jestem sobie winna ze ją tak do tego ssania przyzwyczaiłam, nie wiem j
                  > ak by to miało wyglądać. Jak będę podawac pierś nawet jak nie jest głodna to pr
                  > zecież się tego odruchu nie pozbędzie.
                  Do niczego jej nie przyzwyczaiłaś. Dzieci się rodzą z odruchem ssania, bo gdyby go nie miały, to by zginęły.
                  Takiemu maluchowi pierś podaje się na każde zawołanie, a jak nie o pierś chodzi, to wtedy się sprawdza, co to innego (pielucha, zabawa itp.)
                  więc nie, krzywdy jej nie robisz. Dzieci ze wszystkiego wyrastają. Widziałaś kiedyś zdrowego osiemnastolatka co się mamusi trzyma kurczowo (bo go mama dużo nosiła, jak był mały)? Albo pięciolatka zdrowego co nie chodzi, tylko leży w łóżeczku (bo się przyzwyczaił do leżenia jak był niemowlęciem). Więc i ze ssania dziecko wyrośnie, w swoim czasie.
                  • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 20.12.14, 12:59
                    Dzięki za rady ale nie mogę nakarmić na spacerze : nie wyobrazam sobie tego płaczu przy ponownym ubieraniu i godzinnego marudzenia przy odbijaniu w kawiarni. Uważam też, że dziecku pierś powinna się kojarzyć z jedzeniem. Poza tym, to trochę paradoksalne : ja mam pierś podawać nawet jak wiem, ze to nie o głód chodzi a tata ma sobie jakos poradzic bez piersi i smoczka. Przypuszczam, ze chodzi Ci o to, żeby (jak to tu yumemi napisała niżej) nauczyć się uspokajac inaczej niz smokiem (a dotyczy to i mnie i taty bo ja tez czasem się poddaję i daję smoczek dla chwili spokoju) Swoją droga, na początku, przez jakiś tydzien od wyjścia ze szpitala mniej więcej tak to wyglądało : piers na każde zawołanie a ona jadła do oporu i mlekiem chlustała po ścianach. Wtedy położna powiedziała, że się przejada. Mała ma juz 3 miesiące i wiem, ze częsciej niż co 2h nigdy nie jest głodna a mimo to zdarza się jej płakać. Nie będę więc zaczynać od początku i podawać piersi na każdy płacz. Spróbuję poprostu pozbyć się smoka.
                    • mad_die Re: ulewanie - ja się poddaję 20.12.14, 22:27
                      No ale jeśli spacer się przedłuży albo właśnie będziesz chciała iść nie wiem, na wycieczkę, to co? Nie nakarmisz dziecka w kawiarni? Bo sobie tego nie wyobrażasz?

                      Źle uważasz z tą piersią, bo pierś to nie tylko jedzenie. Przynajmniej nie dla takiego malucha. Jeśli jesteś pewna, ze to nie o głód chodzi, to ok, nie podawaj piersi. Ale jeśli tej pewności nie masz, to przecież zawsze pierś możesz podać, prawda?

                      Tygodniowe dziecko ma prawo jeść, ulewać i jeść dalej. Tak jest stworzone, żeby być przy mamie, a nadmiar pokarmu sam się uleje, bo zwieracz przełyku jest jeszcze niewykształcony. I tak ma być. Tygodniowe dziecko nie będzie przejedzone. Tygodniowe dziecko nie będzie przekarmione. NIGDY. Więc niestety, ale położna racji nie miała.

                      Mała ma DOPIERO 3 msce. I serio, powodów do płaczu może mieć tysiące. Ona dopiero co zaczęła lepiej widzieć, dopiero się uczy żyć na tym świecie. Skoro płacze, to znaczy, że czegoś potrzebuje. Jakaś jej potrzeba wymaga zaspokojenia. Najpewniej bliskości, dotyku, spojrzenia, zagadania, podniesienia, pochodzenia, zmiany pieluchy, może podania piersi (bo pierś to nie tylko jedzenie, to też picie i po prostu MAMA). Daj jej to czego chce, a zobaczysz, że będzie lepiej.

                • yumemi Re: ulewanie - ja się poddaję 20.12.14, 08:36
                  A co by tata zrobil jakby smoczka zgubil? :) Niech tata nauczy sie uspokajac lulaniem i tyle. O smoczku warto zapomniec, bo i tak za niedlugo trzeba byloby go odstawiac ze wzgledow zdrowotnych.
    • nothing.at.all Re: ulewanie - ja się poddaję 19.12.14, 11:03
      Wapń słabo się wchłania z tabletek. Jedz produkty bogate w niego. Dobrze tu piszą.
      Jeśli chodzi o dietę to jeśli nie macie stwierdzone alergii to jedz wszystko. Nie ma sensu eliminować. Te rzeczy wzdymajace to tobie zaszkodzą a nie jej. Jeśli macie problemy z kupka czy że skóra to dieta elimijinacyjna wskazana. I wykluczac na min 2 tyg jak poprawy nie ma to wracasz i jesz. Sprawdziła bym czy to nie refluks bo tak trochę brzmi.
      • nothing.at.all Re: ulewanie - ja się poddaję 19.12.14, 11:05
        Dopiero doczytałam ze skaze macie. Może ja ja jeszcze wyklucza na dwa tygodnie. U nas właśnie one zabronione.
        • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 19.12.14, 17:31
          Ma tez suche policzki, wysypka była jak jeszcze piłam mleko, juz tylko troche suchych miejsc zostało. Jak jeszcze jaja wykluczę to juz nie wiem co badę jadła. Wiem ze kobiety na takiej diecie jadą nawet ponad rok zeby tylko zachowac kp ale nie wiem naprawdę jak one to robią, dla mnie nabiał był obowiązkowo codziennie a teraz nic. Odstawię te jajca jeszcze jak nic innego nie pomoze bo cóż począć:)
          • mad_die Re: ulewanie - ja się poddaję 19.12.14, 17:57
            Jest tyle innych mlek, które możesz pić.
            I tyle innych produktów, które możesz jeść zamiast jajek, że na prawdę, nie ma się co martwić.
          • nothing.at.all Re: ulewanie - ja się poddaję 19.12.14, 19:01
            Dasz rade:). Ja juz 6 miesiąc brz nabiału, jajek i wieku produktów i warzyw bo córkę uczulaja. I waga nie spada;) znaczy jem normalnie. ..makaron ryżowy i bez jajeczny, wszystkie kasze i ryż, ziemniaki i warzywa, mięso pieczone, pasty na kanapki warzywne głównie, czasami mięsna ale robiona samodzielnie . Jest naprawdę dużo rzeczy. Dopiero jak się poszuka.
            Wszystkie blogi weganskie ratują zycie;).
            A mleko ryżowe i owsiane czy migdałowe są dużo lepsze i zdrowsze.
          • yumemi Re: ulewanie - ja się poddaję 20.12.14, 08:39
            Wysypke ma wiele niemowlat, i jesli nie sa to atopowe zmiany, nic sie z tym nie robi. Suche policzki tez nie sa czyms dziwnym, szczegolnie w zimie, kiedy w domach jest ogrzewanie.
            W sumie na jakiej podstawie jakies diety?
            Nabial wystarczy ograniczyc, nawet dla wlasnego zdrowia :)
            • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 20.12.14, 12:39
              Na podstawie takiej ze czerwone placki na buzi pokryte kostkami i całodobowe kolki zniknęły jak odstawiłam nabiał (po dwóch dniach już było lepiej z kolkami) bo juz nie wiedziałam co robić a wracały za każdym razem jak sobie "pozwolilam". Lekarz kazał dawac espumisan, infacol itp ale nie było żadnej różnicy. Sama do tego musiałam dojść ale przez ponad miesiąc mała się tak męczyła. Potem tylko powiedziałam pediatrom że to pomogło więc kazali utrzymać dietę a na buzie dostała krem robiony w aptece, ale użyłam tylko kilka razy do złagodzenia objawów, potem już się te zmiany nie pojawiły, tylko policzki jeszcze suche, takie błyszczące są.
              • Gość: Yumemi Re: ulewanie - ja się poddaję IP: 89.174.105.* 20.12.14, 22:41
                Brzmi sensownie - z czasem bedziesz pewnie mogła po troche wprowadzać do diety.
    • Gość: mamamarcela Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.polsystem.net.pl 19.12.14, 16:09
      Probowalas karmić w pozycji klasycznej, tak zeby Maluszek był pod kątem? Żeby ciałko mialo spadek, głowa wyżej. U nas przy lapczywym piciu już podczas karmienia bable powietrza "wracają". Pozniej delikatne noszenie też pod kątem. Każde odbijanie na ramieniu to były wymioty. A na ból brzucha, spróbuj położyć Malucha też pochylo i uginac rytmicznie nóżki, masowac okrężnie w koło pępka zgodnie z ruchem wskazowek zegara z delkikatnie mocniejszym ucisnieciem po stronie prawej patrząc od strony dziecka. Plus rowerek nozkami. U mnie rytmiczne uginanie zdzialalo cuda. I duzo tego robić trzeba.
      • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 19.12.14, 17:42
        Tak, karmię pod kątem, noszenie do odbicia raczej pionowo na klatce piersiowej bez uciskania brzuszka. Zadna pozycja gdzie brzuszek jest zgięty sie nie sprawdza bo sie wygina i prostuje a jesli boli to musze ja nosic twarza w dół na rece.
    • dansch Re: ulewanie - ja się poddaję 20.12.14, 00:03
      Od razu mówię, że nie przeczytałam całego Twojego wątku... więc tak na szybk
      • kremka2014 Re: ulewanie - ja się poddaję 20.12.14, 21:25
        Podobno są leki zagęszczające na takie uporczywe ulewanie? Lekarz Ci proponował? Moj syn ulewał dlugo, a sporadycznie do 1roku życia
      • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 20.12.14, 21:46
        A ulewanie było tylko po podaniu witaminy czy przez cały dzień? My podajemy przed wieczornym karmieniem i w nocy śpi ładnie, nie ulewa.
        • kremka2014 Re: ulewanie - ja się poddaję 20.12.14, 22:00
          Zazwyczaj po jedzeniu. Jak zaczął jesc stale pokarmy to była poprawa ale nie jakas wielka. Na początku ,tak do 3miesiaca przebieralam go po 3razy dziennie. Masakra.... Co myślisz o lekach?
          • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 20.12.14, 22:21
            Nie pytałam o te leki, dam jej jeszcze kilka tygodni bo podobno 3 pierwsze miesiace są najgorsze. Dziś przebierałam 4 razy mimo że osłaniam ja i siebie pieluchą, zawsze jakos się wygnie i bełta nie tam gdzie trzeba:) A pytanko o witaminę D miało byc do Dansh:) A odnośnie leków to zapytam lekarza ale póki co nie mam w czym ich rozpuscić bo nie mam kiedy odciągać - cały czas latam z córcią na rękach, jak tatuś ją przejmuje albo ona na troche zaśnie to juz nie mam siły bawić się laktatorem. no chyba ze się je podaje bezpośrednio do buźki. Wolałabym uniknąć leków, na razie karmię ją tak "ciaśniej" i częściej zeby tyle powietrza nie połykała i staram się rzadziej dawać smoczek ale dziś efektów nie widać. Było jeszcze gorzej, wydaje mi się że jadła za często z przerwami około 2h, chyba nie wszystko zdążyło się odbić pomiędzy karmieniami i kolka straszna, a juz dawno takiej nie było.
    • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 08.01.15, 12:41
      Dziewczyny drogie, jeszcze jeden problem się nie skończył a już pojawia się następny. Co do ulewania. Odstawiliśmy na kilka dni witaminę i probiotyk, zmian nie było widać. Odwiedzili nas znajomi z 1,5 rocznym synkiem, spotkałam sie z mamą 3-latki i pomogło mnie chyba na mózg bo troche wyluzowałam. Ich dzieci też ulewały do roku i musieli sie z tym pogodzić. Próbowałam karmić "ciaśniej" ale paradoksalnie bardziej "cmokała" wiec powietrze wpadało, lepiej było jak luźniej leżała i łapała brodawke swobodnie sama. Mimo wszystko jest trochę lepiej - 1 do 2 chlustnięć na dzien i to tylko jak się nałapie powietrza, poza tym zdarza się jeszcze jak za szybko na brzuszku po karmieniu leży ale już nie po każdym karmieniu. Nie zabrałam smoczka, nie dałam rady ale używamy rzadziej. Niestety mamy inny problem. Mała ma ogólnie mniejszy apetyt od tygodnia ale to mnie tak nie martwi jak to, że jak już zgłodnieje to łapie pierś i zaraz wypuszcza, wygina się do tyłu i strasznie płacze po czym odwraca się do mnie, łapie, wypuszcza i tak w kółko. Czasem na początku zdąży wypić kilka łyków a czasem nawet nie, od razu się wygina (przez ten płacz łapie powietrze więc odbijam ale potem juz nie chce jesc bo jest rozdrazniona) W miarę ładnie je tylko przez sen. W nocy budzi się rzadziej. Dzis nie jadła pomiedzy 5:20 a 11:30, tylko kilka łyków sie udało ok 9:00. Byłam u lekarza, sprawdziła gardło, jest ok, dostalismy czopki viburcol, paracetamol, zel na ząbkowanie (to tylko domysły) i skierowanie na badanie moczu. Leków na razie nie podałam, postaram się karmić przez sen i poczekac aż będą wyniki moczu. Dodam jeszcze, ze ten dzinwy okres był poprzedzony takim, gdzie mała miała z kolei wiekszy apetyt, bardzo się śliniła i wszystko wkładała do buzi. Macie jakiś pomysł? Początek zabkowania, skok rozwojowy, ja juz nie wiem.
      • nothing.at.all Re: ulewanie - ja się poddaję 08.01.15, 13:13
        Taka faza. Minie. U nas tez tak było. ..wyginala się, wiercila, puszczala. Karmiłam na spiocha albo polspiocha . W nocy tez nadrabiala bo ładnie ssala . Minęło za dwa trzy tygodnie.
        • Gość: mama MH Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.mchtr.pw.edu.pl 08.01.15, 13:27
          Moja córeczka też miała taką fazę. Nawet w gnąc się w tych swoich napadach okładała mnie tymi swoimi miniaturowymi piąstkami. Najczęściej zdarzało się jej to po wieczornej kąpieli - może była zmęczona? I też przez sen ssała ładnie. Do dziś nie wiem, co to było, ale przeszło samo.
      • Gość: amiralka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.53.31.93.rev.sfr.net 08.01.15, 13:57
        Katarynka, a mleko Ci nie tryska strumieniami pod cisnieniem?
        Mialam z malym podobnie, no moze ulewal rzadziej, stad na refluks wpadlam.duzo duzo pozniej. Karmilam publicznie, w kawiarniach, parkach itp - ale czasem po dwoch lykach trzeba bylo malego nosic do odbicia... Tak bardzo chcialam zeby odbil, ze samej mi sie odbijalo za kazdym.razem;)
        • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 08.01.15, 15:06
          No tryska jak mała już zaciągnie, szczególnie teraz jak ona rzadziej je a piersi pełna (wtedy odbijamy jeśli się zachłyśnie). Problem w tym, że czasem nawet nie zacznie mleko lecieć a ona już fika w drugą stronę. No ale mnie pocieszyłyście, przetrwamy. Dzięki babeczki, musze tu pisać bo jak wspominam o problemach z karmieniem mamie czy teściowej to słyszę zawsze "a moze by jej tak już coś konkretniejszego dać (czyt mm) może ma za mało, a mężowi już się też zdarzyło: "po co się tak męczyć" ehh.
          • Gość: amiralka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.53.31.93.rev.sfr.net 08.01.15, 21:33
            Ten silny wyrzut mleka laczy sie dokladnie z objawami, jakie opisujesz - to cmokanie, splycanie chwytu, to sa sposoby radzenia sobie z tymi fontannami pokarmu. I stad to polykanie powietrza. Niestety, czesto sie to laczy z refluksem.
            Po 3 miesiacu poprawilo sie troche z odbijaniem u nas, wczesniej fakt, ciezko bylo karmic gdzies, bo od razu krzyk i potrzeba dlugiego noszenia. Mi pomoglo tez monitorowanie nadprodukcji pokarmu - karmilam pol dnia jedna piersia, pol dnia druga (z tej drugiej czasem muszalam upuszczac, jak nabrzmiewala). Przede wszystkim karmilam zaraz po wybudzeniu sie, zanim maly pomyslal, ze jest glodny. Wtedy ssal spokojniej i mniej krztusil sie. W koncu nauczyl sie odchylac buzke po pierwszych pociagnieciach i moglam fontanny w tetre lub do zbiorniczka.
            Trzymaj sie - to mija:)
            • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 08.01.15, 22:19
              Może masz rację i mała teraz kojarzy już pierś z tym bólem przy zachłyśnięciu i dlatego już przy przystawianiu czasem się szarpie. Dodając do tego ten brak apetytu mam nadzieję, ze piersi trochę "zwolnią". Jutro zrobię próbę z żelem na ząbkowanie bo oprócz tego wszystkiego slini się bardzo i jest maruda. No i badanie moczu na wszelki wypadek. Noc przed nam to się naje:) pozdrawiam
      • Gość: amiralka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.53.31.93.rev.sfr.net 08.01.15, 17:54
        Katarynka, a mleko Ci nie tryska strumieniami pod cisnieniem?
        Mialam z malym podobnie, no moze ulewal rzadziej, stad na refluks wpadlam.duzo duzo pozniej. Karmilam publicznie, w kawiarniach, parkach itp - ale czasem po dwoch lykach trzeba bylo malego nosic do odbicia... Tak bardzo chcialam zeby odbil, ze samej mi sie odbijalo za kazdym.razem;)
      • ela.dzi Re: ulewanie - ja się poddaję 08.01.15, 22:33
        Może być taki etap "szkoda czasu na jedzenie", zabki, skok lub jeszcze coś innego. Minie i mała nadrobi zaleglości.
    • Gość: katarynka Re: ulewanie - ja się poddaję IP: *.czarnet.pl 29.05.15, 21:53
      To tak gdyby jakaś zatroskana mama szukała informacji o ulewaniu i żeby dokończyć naszą historię. Mała ulewała mniej wiecej do ukończenia 5 miesiąca i samo przeszło, teraz sie zdarza jak grzebie w buzi i ząbków szuka (ma 8 miesięcy). Nic innego niż przeczekanie nie pomogło ale tez zadnych dodatkowych badań nie robiliśmy. Jedyne co zostało, tak mi sie wydaje, po ulewaniu, to baaaaardzo częste odbijanie w trakcie posiłku. Podejrzewam, że to powoduje że młoda mało je i szybko się irytuje przy jedzienu stałych pokarmów i rozszerzanie diety idzie nam bardzo opornie.
      • e-kasia27 Re: ulewanie - ja się poddaję 05.06.15, 14:06
        Obawiam się, że to nie żadne dokończenie waszej historii, ale zaledwie początek, problemy dopiero przed Wami, a raczej przed Twoim dzieckiem, bo to ono będzie cierpiało.
        Idź do alergologa i jednak porób badania.
        • k.atarynka Re: ulewanie - ja się poddaję 23.06.15, 10:42
          Co masz na myśli mówiąc, ze będzie cierpiało? Chodzimy do pediatry alergologa dziecięcego prywatnie i do zwykkłego pediatry z nfz ale zaden nie zlecił dodatkowych badań. Póki co, odpukać, śladów po alergii nie ma. Ja juz jem produkty mleczne, młoda też, no i wszystko inne co jej daję próbuje, jedne rzeczy lubi bardziej inne mniej.
        • Gość: Yumemi Re: ulewanie - ja się poddaję IP: 213.205.251.* 23.06.15, 11:23
          A o co miałoby chodzić z tym cierpieniem?
          Ogromna wiekszosc dzieci ulewa i reaguje na rozne rzeczy i nic z tym nie trzeba robic - wyrastają.
          Nadgorliwość nie pomaga.
Pełna wersja