mama_majki1
04.04.06, 14:34
Jestem mamą prawie 6 tygodniowej córeczki. Na poczatku miałam problem z
przystawianiem (wklęsłe sutki), więc stosowałam kapturki Aventu. Po 1,5 tyg.
sutki się powyciągały, więc zaczęłam ją karmić bezpośrednio. Na poczatku
wydawało się, ze wszystko gra, ale za każdym razem po wyjęciu sutek był
spłaszczony i robił się białawy na czubku. Ostatnio (prawie 2 tyg.) po kazdym
karmieniu zaczyna się ból nie do wytrzymania. Pieczenie okropne, a od
przedwczoraj na jednym z sutków, które i tak są na końcu białawe, pojawiła się
biała kulka, czasem wyglada, jakby podchodziła w niej woda, może jeden z
kanalików jest zatkany?...
Domyślam się, m.in. z forum, że mała źle chwyta pierś.
Była u mnie położna. Razem przystawiałyśmy dziecko do piersi. Wyglada, ze
wszystko robi prawidłowo, a i tak sutek jest nadal spłaszczony. Położna
twierdzi, że już taka jest budowa, że mała ma zbyt niewielką buźkę i więcej
nie jest w stanie chwycić, żeby sutek dotykał podniebienia miękkiego. Mam
smarować sutki maścią borną i przetrwać. Dziecko ssie mocno, pije dobrze,
najada się, piersi są dobrze opróżniane. Już nie wiem co robić. Najbliższa
poradnia laktacyjna oddalona jest o 40 km. Czy muszę sie po prostu z tym
pogodzić, że po każdym karmieniu będę syczeć z bólu i znosić pieczenie? A może
jest jakaś nadzieja na zmianę? Proszę o pomoc.