Dodaj do ulubionych

P. Moniko posmoczkowy problem - koniec karmienia

21.11.06, 10:22
witam wszystkich
wiem, ze w historii forum problem ten był poruszany wielokrotnie ale
wybaczcie Panie brak czasu nie pozwala mi na dogłębną literaturę.
otóż mój 1-miesięczny synek miał "bogatą" drogę.
1. miał żłótaczkę fizjologiczną i przez zalecenie lekarskie w szpitalu dobę
był na butli
2. w drugiej dobie dostał smoka z uwagi na zwiększoną potrzebę ssania
(wiecznie paluszki w buzi) - to była porada położnej i pediatry roddzinego
3. efekt jest taki, że próby karmienia wyglądają koszmarnie
- mały chce być przy piersi na okrągło bawiąc się nią jak gryzaczek, trwa to
czasami 3 godziny z 0,5 przerwą
- wydaje mi się, że pierś trzymana jest za brodawkę, co jest dość
nieprzyjemne i czasami bolesne
- podczas próby głębszego włożenia brodawki z otoczką mały denerwuje się i
wypuszcza pierś by sameu zaciągnąć do długości mu odpowiadającej,
- sen dziecka przypomina bardziej drzemanie na jawie niż trawdy odpoczynek
- wyciągnięcie piersi z buzi przy braku jakiego kolwiek ruchu warg małego
kończy się krzykiem i natychmiastową pobudką
- żaden dzień z 31 przeżytych nie był taki sam - trudno mówić o chociażby
symptomach regulowania zwyczajów
- karmienie wieczorne zaczyna się po 8 - mej a kończy się... nawet nie wiem
sama bo zasypiam ze zmęczenia i przez ból obgryzionych brodawek
zatem...
czy mamy szanse na normalność i zadowolenie z karmienia bo nie ukrywam, zę
cała ta sytuacja wpływa na mnie destrukcyjnie i rujnuje moją psychikę. butlę
(nota bene w szpitalu wylałam przez nią morze łez) traktuję jako zło
konieczne i osobistą porażkę
co robić???
-
-
Obserwuj wątek
    • aga78x Re: P. Moniko posmoczkowy problem - koniec karmi 21.11.06, 11:30
      jesli masz popekane brodawki to moze sprobuj nakladek silikonowych? ja ich
      uzywalam, z tym ze potem musialam odzwyczajac mloda od nich.. moje karmienia
      tez tak wygladaly przez ponad 6 pierwszych tygodni, myslalam ze to sie nigdy
      nie skonczy... 4 godziny przy piersi, to byla norma, wydawalo mi sie ze spi,
      odkladalam i ryk. i tak w kolko macieju... samo przechodzi, dziecko staje sie
      ciekawe swiata, bardziej kontakowe, nie bedzie juz tak wisialo. poza tym przez
      pierwsze tyogdnie reguluje sie laktacja, wiec przystawiaj ile dziecko chce
      ssac. konsultowalam to z kolezankami i wszystkie przez to przechodzily. zycze
      wytrwalosci, pozdrawiam
      • gosia.nowak Re: P. Moniko posmoczkowy problem - koniec karmi 21.11.06, 11:59
        dziękuję za odpowiedź. oby tak było. mam nadzieję, że mały nie zapomniał jak
        się ssie cycysia, bo na razie nie widzę tego dobrze. pozdrawiam
        • coliander Re: P. Moniko posmoczkowy problem - koniec karmi 21.11.06, 23:45
          Gosiu,

          skorzystaj moze z porady doradcy laktacyjnego, jesli jestes z W-wy to moze
          BonaMater? sa dobrzy, mi bardzo pomogl doradca. Zrob to jak najszybciej b im
          dluzej to trwa tym gorzej dla Ciebie.
    • monika_staszewska Re: P. Moniko posmoczkowy problem - koniec karmi 22.11.06, 21:04
      Szanse oczywiście są, jak najbardziej. Zważywszy na opisany przez Panią ból i
      rytm jedzenia sugerowałabym jednak spotkanie ze specem od laktacji - mogę pomóc
      w poszukiwaniach, Jeśli nie wie Pani gdzie takowy specjalista w okolicy
      urzęduje. Tyle, że muszę prosić o telefon, bo nie wiem kiedy będę na forum
      ponownie. Przy okazji może uda nam się poradzić coś mądrego (po serii pytań i
      odpowiedzi) żeby do spotkania ze specem jakoś Pani dotrwała.
      pozdrawiam :)
      monika staszewska
      • gosia.nowak Re: P. Moniko posmoczkowy problem - koniec karmi 23.11.06, 10:00
        dziękuję a odpowiedź
        od razu zaznaczę, że spotkałam się dwukrotnie z symaptycznymi paniami, które
        zgodnie stwierdziły, że mały ssie jeszcze prawidłowo. jednakże rodzi się
        problem innego rodzaju - czas karmienia... Jasio dosłownie wisi przy piersi a
        gdy jej nie ma to w ryk (od razu grube tony). Pierwsza Pani doktor u której
        zasięgnęłam porady stwierdziła, że dla mojej równowagi psychicznej ostatecznie
        smoka by podała, druga zaś kategorycznie nie... i bądź tu mądry. samodzielnie
        podjęłam decyzję, że przetrzymam jeszcze tydzień bączka ( w sumie będzie to ok.
        10 dni po kategorycznym zabraniu smoczka) i jeśli nie nastąpi jakiś przełom -
        nie spodziewam się od razu regularnego rytmu ale chociażby jednej pożądnej
        drzemki w ciągu dnia, chyba podam smoka ale po pół godzinie bycia przy
        piersi... może coś to da. Jasiek kończy 5 tyg. i boję, że na dobre przyzwyczai
        się do wygód (spania razem, noszenia na rękach itp.) serdecznie pozdrawiam
        Gosia Nowak
        • monika_staszewska Re: P. Moniko posmoczkowy problem - koniec karmi 24.11.06, 15:12
          Oczywiście, proszę zrobić tak jak Pani uważa za najlepsze dla dziecka i dla
          Pani :) A o przyzwyczajenie się Jaśka do wygód raczej martwić się nie trzeba,
          wszak dla niego bycie z Panią non stop jest dużo bardziej normalne od leżenia z
          dala od Pani - wszak większość swojego życia spędził będąc z mamą w każdej
          sekundzie życia, więc gdyby tak patrzeć należy uznać, że jest już do wygód
          przyzwyczajony. Szczęśliwie (choć z perspektywy czasu okazuje się, że dla nas
          rodziców nie koniecznie szczęśliwie) tak to wszystko jest urządzone, że dziecko
          od momentu urodzenia stopniowo od nas odchodzi. Na początku oczywiście (choć
          pierwszy krok w postaci wyjścia z maminego brzucha został zrobiony) chce być
          blisko bardzo często czy wręcz stale, ale w kolejnych miesiącach widać, że
          coraz częściej ogląda świat, uczy się przekręcać na boczki, siadać, raczkować,
          wstawać, chodzić i ani się Pani obejrzy jak Jasiek z jakąś pięknością zniknie
          na romantyczny spacer :)
          pozdrawiam :)
          monika staszewska
    • apaka Re: P. Moniko posmoczkowy problem - koniec karmi 05.01.07, 12:40
      witam Gosiu ponownie (juz kilka razy rozmawialysmy na forum na
      tematy "smoczkowe"). Moja 3miesięczna coreczka zachowywala sie przy piersi
      podobnie , a nigdy smoczka nie ssala. Poprostu trafil Ci sie taki egzemplarz.
      Jak wytrzymasz i nie zwariujesz to doczekasz konca tych problemow okolo 3
      miesiaca zycia Twojej pociechy. Wiem , ze dla Ciebie od tej chwili dzielą Was
      lata świetlne , ale wiesz mi jakoś wytrwasz. Pozdrawiam .
    • gonian Re: P. Moniko posmoczkowy problem - koniec karmi 05.01.07, 19:59
      Witaj,
      u mnie bylo to samo. Mialam wrazenie ze jestem smoczkiem dla Michalka (teraz 7
      tygodni) i powiem, ze nie wiadomo dlaczego nastapila zmiana. Po prostu maluch
      zaczal zasypiac sam. Nie powiem, ze jest tak zawsze, ale juz kilka razy zasnal
      w lozeczku po odstawieniu go tam. Moze ma to zwiazek z zamontowaniem mu
      karuzeli, ktora go zainteresowala (ale to tylko moja teoria). Zdarzaja mu sie
      teeraz noce przespane beze mnie, choc sa tez takie dni ze znowu placze i wisi
      na dojarkach.... Wiem co przezywasz. naprawde, ale cierpliwosci. Mam nadzieje
      ze bedzie tak jak u nas.... ja juz przespalam cale 4 noce (nie pod rzad co
      prawda, ale zawsze).
      pozdrawiam cieplutko
    • basiak6 Re: P. Moniko posmoczkowy problem - koniec karmi 06.01.07, 00:38
      Mi doradzono odciaganie mleka i podawanie w butelce, oraz smoczek bo dziecko za
      dlugo jadlo.
      W efekcie totalnie zeplsulo sobie technike ssania, ssalo coraz gorzej, coraz
      bardziej bolalo, dostalam grzybicy piersi przez otwarte rany na brodawce.
      Dzieki smoczkowi (bo przeciez maluch mial taki silny odruch ssania - szkoda ze
      nikt nie wie ze dziecko taki ma miec, inaczej by nie przezylo) maly byl non stop
      glodny bo zamiast ssac piers ssal smoczek, na piersi byl za krotko aby sie
      najesc, wiec malo spal i byl niespokojny. Smoczek swietnie mu zepsul technike
      lapania piersi, wiec jadl coraz mniej. A mnie bolalo coraz bardziej.
      W koncu na granicy wyczerpania kiedy maly mial 6 tyg trafilam w koncu na
      fachowca i pani kazala wywalic smoczka i butelke, pracowala z nami kilka godzin
      nad poprawa techniki ssania - po paru dniach bol minal, dziecko zaczelo sie najadac.
      Z totalnego koszmaru zrobilo sie super.
      Ale do dzisiaj mam ochote co nieco powiedziec tym ktorzy mi doradzali smoczka na
      wiszenie na piersi (zamiast powiedziec ze to normalne iz wisi, a jesli boli to
      znaczy ze trzeba popracowac nad lapaniem piersi przez dziecko i przystawianiem)
      oraz butelke z odciaganym jako sposob na poprawienie sytuacji.
      Im mniej ingerencji w nature tym lepiej. Ale u mnie bez fachowej pomocy bym po
      prostu przestala karmic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka