Dodaj do ulubionych

Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią

28.05.03, 15:11
Ze świata nauki; 2003-05-26 [PAP]
Karmienie dzieci mlekiem w proszku może sprzyjać nadciśnieniu


Karmienie dziecka mlekiem w proszku opartym na mleku krowim może sprzyjać
przyszłemu nadciśnieniu - donieśli naukowcy brytyjscy na łamach "American
Journal of Clinical Nutrition".

Według autorów niekorzystny wpływ na ciśnienie krwi u dzieci
karmionych sproszkowanym mlekiem krowim może mieć większa niż w mleku ludzkim
zawartość jonów sodu, które podnoszą ciśnienie.

"Być może też mleko krowie zawiera po prostu większe ilości tłuszczu i
jest bardziej kaloryczne, a według najnowszych doniesień przekarmianie
noworodków zwiększa ich podatność na rozwój otyłości i chorób układu
krążenia" - tłumaczy prowadzący badania Richard Martin z University of
Bristol.

Jego zespół prowadził badania na grupie 20-latków. Okazało się, że ci,
którzy jako niemowlęta byli karmieni głównie odżywkami opartymi na mleku
krowim, byli wyżsi, ale mieli znacznie większe ciśnienie krwi.

Jak przypominają autorzy, wysokie ciśnienie krwi może prowadzić do
rozwoju choroby serca i zwiększa ryzyko udaru mózgu. Najnowsze wyniki dotyczą
mieszanek, które produkowano w latach 70. XX wieku i które były oparte na
wysuszonym i sproszkowanym mleku krowim. Producenci odżywek mlecznych starają
się obecnie w jak największym stopniu dopasować receptury do składu mleka
ludzkiego.

Jednak zdaniem autorów, ich wyniki stanowią kolejny dowód na to, że
zastępowanie mleka matki mieszankami mlecznymi może negatywnie wpływać na
stan zdrowia dziecka w przyszłości.

Według ostatnich licznych doniesień, dzieci karmione piersią
przynajmniej przez pół roku są generalnie zdrowsze, mają mniejsze ryzyko
rozwoju otyłości, cukrzycy typu II i astmy. Lepszy może być także rozwój ich
mózgu i zdolności umysłowych. Z tych powodów Światowa Organizacja Zdrowia
zaleca matkom, jeśli to tylko możliwe, karmienie dzieci piersią do drugiego
roku życia. (PAP)

wersja do druku
Obserwuj wątek
    • mrufkaa Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 28.05.03, 21:57
      Och Reszko!
      Co by wiecej takich postow, moze afirmacja przebije frustracje...:)))
    • yenna_m Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 29.05.03, 22:44
      no prosze, nawet nie wiedzialam, jak truje moje dzieci ;)

      od jutra nie jedzą ;) hihi ;)

      bo wiecie, cyc im szkodzil ;) czasem tak bywa ;)

      a konczac z zartobliwoscia... Nie zawsze mleko matki jest takim
      dobrodziejstwem. Czasem szkodzi. Z reszta, gdyby minimalizowac wplyw
      szkodliwych czynnikow trzeba byloby zabronic dzieciakom oddychac.

      Jak mi, rozpaczajacej z powodu kolejnej porazki laktacyjnej, powiedziala Gosia
      Wiecznie Mloda (chwala jej za to!) - wyrodna nie jestes, bo dajesz jesc.

      Wiesz reszko, kazda z nas wie, ze mleko matki jest debesciarskie.
      Wiem, ze takie posty sa potrzebne, ale... cholera, czasem potrafia dokopac jak
      diabli tym, ktorym z tych cyckow nie wyszlo.
      Wiesz - poczucie winy i te sprawy...

      Zycie powalone jest.

      Stwierdzam filozoficznie. I nieparlamentarnie.
      • majmo Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 05.06.03, 13:12
        yenna_m napisała:

        >
        >
        >
        > bo wiecie, cyc im szkodzil ;) czasem tak bywa ;)
        >
        > ... Nie zawsze mleko matki jest takim
        > dobrodziejstwem. Czasem szkodzi.
        Bardzo Cię proszę napisz coś więcej, dlaczego szkodzi? Skąd to wiedziałaś?
        Bo widzisz, ja moje pierwsze dziecko karmiłam krótko,lekarz stwierdził,że muszę
        odstawić i podawać Humane z MCT.To było ładne parę lat temu.A teraz mam córkę
        (3 miesiące) i nie wiem,czy bóle brzuszka i problemy z kupkami nie są
        spowodowane tym samym, jak przy pierwszym dziecku? Do tego od 3 tygodni mamy
        kolkę. Zamiast mijać, bo ok.3 miesiąca podobno kolka przechodzi, to u nas jest
        coraz gorzej.
        Proszę, napisz co wiesz na temat szkodliwości mleka matki.Czy problemem jest
        matka i jej organizm , czy dziecko po prostu nie toleruje mleka???
        Jeżeli jest to sprawa zbyt osobista, to sorry, nie było pytania.

        Monika
    • reszka2 Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 30.05.03, 21:30
      O jeny, Yenna, rzeczywiście powalone. I to mocno.

      Nie był to post który pisałam celem dowalenia komukolwiek i zupełnie nie
      rozumiem dlaczego podchodzisz do tego osobiście, żartobliwości umajone
      emotikonami cóż kryją pod sobą, samobiczowanie czy jak?. Pisałam to celem dania
      odrobiny otuchy tym które karmią piersią (..jak przezwyciężyć trudności, głosi
      podtytuł tego forum)i też czasem mają dość (vide mój niedawny wątek pt. Jak ja
      nienawidzę karmienia piersią i nie byłam jedyną która się tam wypowiadała). Bo
      wyobraź sobie że te którym karmienie wychodzi wiedzą że nie zawsze to sielanka,
      chociaż to antynadciśnienie i antycukrzyca w dalszej perspektywie rzeczywiście
      jest bardzo podniecające, ach. Ów artykuł nie wniósł niczego nowego poza
      kolejnym potwierdzeniem ogólnie znanych prawd, m.in. tej że większości dzieci
      jednak mleko mamy nie szkodzi,. Jak też tej, że z reguły lepiej dziecko karmić
      naturalnie niż sztucznie, oraz że lepiej karmić sztucznie niż wcale.
      A że dla pewnych kręgów sposób karmienia dziecka jest jedynym wykładnikiem
      jakości macierzyństwa – no cóż, pranie mózgu.
      • mrufkaa Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 03.06.03, 23:24
        Nie dziwie sie Yennie, ze tak zareagowala, bo u nas propaganda karmienia
        piersia faktycznie nie przebiera w srodkach. kiedy czytalam ten poradnik, ktory
        daja w welcomepacku w momencie najgorszych problemow laktacyjnych (julka 3
        tyg.) to ryczlam nad losem mojego biednego dziecka i podloscia mnie samej,
        ktora marzy o butelce... To wredne tak formulowac przeslanie, by fundowac
        ludziom poczucie winy. A zwlaszcza jadacym na tak ciezkich hormonach swiezym
        matkom. Kiedy czytalam w ciazy angielskie poradniki NIGDY sie z czyms takim nie
        spotkalam.
        Ale musze sie przyznac, ze od trzech m-cy nie widzialam tu ZADNEJ babki
        karmiacej piersia...
        A dzis rabneli mi portfel w pokoju dla matki w Mothercare. Zostawilam tam
        torebke na chwile... bu. To chyba nie na temat, ale cholera mnie nosi.
        • reszka2 Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 04.06.03, 13:11
          Ludzie, powiedzcie mi gdzie krążą te pisma które budzą w matkach karmiących
          butelka takie poczucie winy, te o truciu dzieci i takie tam inne. Bo ja, będąc
          mocno zainteresowana w temacie i czytająca co mi w ręce wpadnie o karmieniu
          piersią nie natrafiłam jeszcze na coś takiego. Faktem jest że często promocja
          karmienia piersią wygląda tak, że sie płakać chce, bo z jednej strony
          nawiedzeni mówią coś w rodzaju "jak nie będziesz karmić to taka owaka"itp,
          natomiast jak jest jakiś problem z karmieniem to nie potrafią pomóc. Drugim
          faktem jest to co już kiedyś wałkowałyśmy na forum (Gosia wiecznie Młoda, m.in.)
          tzn. przyczyny łatwego rezygnowania z karmienia i nie będę się powtarzać.
          Trzecią rzeczą jest to że niezależnie czy to się komus podoba czy nie, czy to
          budzi w nim poczucie winy czy nie, czy mu się dziecko dobrze rozwija na butelce
          czy na piersi, to karmienie naturalne jest...no wiadomo jakie. Jeny, juz się
          boje powiedzieć jakie, bo znowu to w kimś wzbudzi poczucie winy. Następnym
          krokiem powinno byc pewno zrezygnowanie przeze mnie z karmienia cyckiem, żeby
          komuś nie było przykro. Ludzie, paranoja.
          • reszka2 Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 04.06.03, 13:14
            reszka2 napisała:

            Drugim faktem jest to co już kiedyś wałkowałyśmy na forum (Gosia wiecznie
            Młoda, m.in. )tzn. przyczyny łatwego rezygnowania z karmienia i nie będę się
            powtarzać.
            Czuję się zobowiązana nadmienić że nie "piję " w tej chwili do nikogo żeby było
            jasne.




        • reszka2 Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 04.06.03, 13:16
          mrufkaa napisała:


          >> A dzis rabneli mi portfel w pokoju dla matki w Mothercare. Zostawilam tam
          > torebke na chwile... bu. To chyba nie na temat, ale cholera mnie nosi.

          He, he, owszem, na temat. Na temat pt. "O szkodliwości karmienia naturalnego".
          Nie karm piersią, to cię nie okradną.
          Wybaczcie krotochwilny nastrój, nie wzięłam dziś czapeczki na spacer, a słonko
          grzeje, oj, grzeje.
          • mrufkaa Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 04.06.03, 14:01
            oj Reszka, ale Cie wzielo...
            Poradnik "Pierwszy rok razem" dodawany do pudla z napisem dzidzus lub bobas
            swiezym mamom na porodowce w tym roku. Poza tym wczesniej na pewno tez, bo moja
            siostra, ktora ma prawie 3 letnie dziecko tez to przerabiala, bo wlasnie nie
            udalo jej sie Zuzki karmic piersia. I jako psycholog potwornie sie sierdzila na
            te publikacje, jak juz hormony opadly i przestala sie zameczac. swoja droga
            wlasnie tak to z nia bylo - lekarz idiota dal jej cos na zbicie pokarmu w dniu
            nawalu i potem juz sie nie udalo "rozkrecic" laktacji, jakos u nas w rodzinie
            mlecznych zalewow nie ma...
            • reszka2 Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 04.06.03, 14:12
              A no widzisz, książeczkę wręczyć potrafi, a jak problem typu nawał - to już nie
              wie co zrobić. tak to wygląda pomoc karmiącym. Tej książeczki o której piszesz
              to nie czytałam akuratnie, może ktoś ma w domu? Wygląda na ciekawą skoro
              siostra-psycholog tak sie nią przejęła. I Ty też, jak mniemam z poprzednich
              postów. A tak wogóle to jakiś ciekawy pakiet startowy dostawałyście na
              noworodkach,bo ja to tylko próbki kremow Nivea, na które zresztą mała była
              uczulona. natomiast przy pierszym dziecku nic nie dostałam, bo bylismy
              niegrzeczni - Michał wył bez przerwy, a ja patrzyłam swoim lekarskim oczkiem na
              to co robią i nie dałam sobie wmówić wielu rzeczy, ale to zupełnie inna
              historia.
          • adzia_a Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 04.06.03, 14:12

            A ja sobie czytam jak Wiecznie Młoda czy Aluc śpi z dziećmi, a osobiście
            zawsze robiłam wszystko, żeby dziecko spało w łóżeczku (oczywiście bez
            wypłakiwania, bo mi to nie pasuje) - i czy to oznacza, że one nie mogą się
            rozkoszować przytulaniem maluszków przez sen, bo zaraz się odezwę ja i będę
            miała do nich pretensje, że mnie dołują?

            Podczas gdy jakieś tam badania rzeczywiście wykazują, że spanie z rodzicami
            wpływa korzystnie na psychikę dziecka.

            I co, mam się obrażać na badania? ;-)

            Dziewczyny, wiem, że jest w Was jakiś żal, że nie mogłyście karmić. Ale nie
            wydaje mi się, żeby sposobem na zabicie tego żalu był ban na wypowiedzi
            promujące naturalne karmienie.

            Zresztą, ja też już nie karmię, więc nie widzę różnicy ;-)

            PS.Żeby była jasność - uważam, że to sprawa matki, czym karmi, co więcej, nie
            widzę powodu, dla którego musiałaby się komukolwiek tłumaczyć, czy rezygnuje z
            karmienia dla: wygody, ładnego biustu, z powodu zmęczenia, choroby,czy po
            prostu jej nie wyszło. To jej sprawa, co więcej - mogę sie założyć o co
            chcecie, że dziecko nigdy o to nie spyta.
            W przeciwieństwie do niektórych ludzi, i tu rozumiem, że może cżłowieka ponieść.
            Pozdrawiam Agnieszka
            • mrufkaa Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 04.06.03, 22:58
              Chcialam tylko sprostowac: JA KARMIE!!!
              Tylko zsolidaryzowalam sie z Yenna, bo z racji doswiadczen rodzinnych wiem jak
              to boli. I naprawde, to wysoka barykada: niekarmiace nie wieza w posty
              typu "jak ja nienawidze karmic piersia", karmiace nie wyobrazaja sobie jak cala
              ta propaganda dziala na te, ktorym nie wyszlo...
              A w ogole to pierwszy post Reszki bardzo mi sie podobal. Nie wiem czemu tak to
              jakos wyszlo...
              • reszka2 Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 05.06.03, 08:14
                mrufkaa napisała:

                I naprawde, to wysoka barykada: niekarmiace nie wieza w posty
                > typu "jak ja nienawidze karmic piersia", karmiace nie wyobrazaja sobie jak
                cala
                >
                > ta propaganda dziala na te, ktorym nie wyszlo...

                Trafniej bym tego nie ujęła...
              • adzia_a Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 05.06.03, 08:26
                > karmiace nie wyobrazaja sobie jak cala
                >
                > ta propaganda dziala na te, ktorym nie wyszlo...

                Wiesz, pewnie masz rację - mnie się wydaje, że gdyby karmienie piersią mi nie
                wyszło, nie bolałoby mnie to zbytnio, ale rzeczywiście - może tylko mi się
                wydaje...
                Ale co proponujesz w zamian za propagandę?
                Propaganda jest potrzebna. Inna sprawa, że jak to u nas - kto nie z nami, ten
                przeciw nam i oczywiście mamy zjawisko nadmiernego wtrącania się w cudze życie
                i cudze wybory.
                Ale to przecież nie przez te nieszczęsne ulotki. My już tak mamy.
                Ale to temat na inną rozmowę :-)
                • ofka30 Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 13.06.03, 22:29
                  Wy chyba w innym świecie żyjecie drogie mamy. Ja jestem dziwolągiem wśród
                  koleżanek w pracy (a namnożyło się u nas dziecia troszeczkę) bo jako jedyna
                  jszcze karmię (rok i osiem miesięcy). Patrzą na mnie z ubolewaniem jak bym
                  była lekko chora psychicznie. Nie ważne co zdrowe dla dziecka, nie mają
                  żadnych wyrzutów sumienia i nie czują się z tym źle, najważniejsze żeby mieć
                  spokój, bo po butelce podobno dłużej śpią.
                  Pozdrawiam - Karmiąca piersią wariatka!
                  • majah76 Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 14.06.03, 01:17
                    Ja też myslałam, że karmienie takie naturalne się zrobiło w naszych czasach...
                    A tu spotykam się z taaakim zdziwieniem. I myślę, ze propaganda jest
                    potrzebna.Bo mamy coraz łatwiej rezygnują z karmienia. I gdy rozmawiamy, to
                    większość nie karmi już swoich dzieci, zanim te skończą rok.

                    I mówią, że "podziwiają, ale one by tak długo nie mogły"... Czyli to nie tylko
                    kwestia tego, że coś się nie udalo, tylko tego, że to w jakis sposób męczące.
                    Tu zgdadzam się z Ofka30. Faktycznie, ja też jestem na odosobnieniu. A
                    myślałam, ze teraz wszyscy "jak najdłużej".

                    My mamy inny problem ;) Jak się odstawić?????? Ale to już zupełnie inny temat.I
                    na pewno nie "ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią" ;)

                    Majka, mama Oli (ciągnącej cycusia, pomimo swoich 2 latek i 2 mcy :)))
                  • majah76 Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 14.06.03, 01:21
                    I właśnie te mamy, które dawno skończyly karmić piersią swoje maluszki, często
                    MI WSPÓŁCZUJĄ (???!!!), jak to ja się muszę męczyć... Fakt to zaczyna takie
                    być, ale bez przesady i nie krzyczę o tym wokół, raczej mówię, że jest
                    super ;))). No, a one są szcześliwe, bo i wyspać się mogą i dziecko zawsze może
                    z kimś innym zostać.

                    M.
                    • anya.s Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 14.06.03, 01:51
                      Majka
                      Mi wlasnie udalo sie przestac karmic - Rys ma 27 miesiecy, czyli miedzy
                      naszymi pocoiechami roznica wieku niewielka. Pisalam ostatnio w poscie -
                      odstawic dzienne czy nocne karmienie.
                      Wkleilam ci tu moj stary list zebys nie musiala szukac.
                      Ja tez wlasnie walcze z odstawianie, choc moj Rys to juz kawal chlopa (27
                      miesiecy). Nie bylo latwo na poczatku zwlaszcza i nie przy pierwszej probie
                      sie udalo - probowalam jakies 2-3 miesiace temu ale bez powodzenia. Na
                      poczatku ograniczylam karmienie do 2 na dobie, potem zostalo 1 ale nie to
                      nocne, tylko dzienne. Juz wyjasniam dlaczego. Wieczorem jest ciemno, mniej
                      rzeczy rozprasza i jakos latwiej malemu zasnac, choc nie powiem ze obylo sie
                      bez protestow, ale teraz po 2 tygodniach usypia szybko i czasem nawet nie
                      wspomina o cycku. Najbardziej chyba skutkowala bajka o zepsutym kraniku przy
                      cyckach;) Nad ranem za to chce mleczka i czasem wypija az 2 szklanki na raz. A
                      od 4 dni zrezygnowalam tez z dziennego karmienia i co sie z tym wiaze z
                      dziennego spanka. Czasem jest ciezko, bo jak Rys jest zmeczony to marudzi, ale
                      wzielam sie na sposob i idziemy na dlugi godzinny spacer (po ktorym jest
                      wykonczony), kapiel, kolacja i jedziemy meza z uczelni odebrac i najczesciej
                      Rys w aucie juz spi


                      PS. Starym japonskim zwyczajem kobiety smaruja piersi czyms ostrym zeby nie
                      smakowalo, a maz na piersiach wykonuje malowidlo potwora zeby skutecznie
                      zniechecic... chyba zmywalne to malowidlo, ja nie probowalam...

                      A co do zaprzestania karmienia chyba mialam podobne odczucie co Ty. Niby nie
                      bylo to klopotliwe, ale fakt ze nie moglam sie ruszyc no bo wieczorny cycek no
                      i te nieprzespane noce.

                      Zycze ci wytrwalosci i powodzenia
                      pozdrawiam z Japonii Ania



                      • majah76 Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 14.06.03, 22:38
                        Cześć Ania! Dzięki bardzo :)))
                        Ja jestem na etapie ograniczania do 2 karmień na dobę... I naprawdę to trudne,
                        chyba że jesteśmy cały dzień poza domem. Ola to wyjątkowy ssak. To bylo już
                        widać na samym poczatku ;)
                        Więc pewnie u nas dłużej potrwa. Gratuluję, że wam się udało! Widać, jest to
                        możliwe... ;) - to ku pocieszeniu pozostalych mam karmiących i zmęczonych.

                        Ja też juz probowałam - w kwietniu. Ale byłam z Olą przez m-c u rodziców i tam
                        bylo duzo nowego i bylo latwiej. Nawet pozostało 1 (!) karmienie o 5 rano, tak
                        się przebudzała... A po powrocie do Krakowa, histeria i ostre żądania cycusia,
                        pod groźbą niespania w ogóle i niejedzenia niczago ;))) ! Nie dawałam sobie
                        rady i skapitulowałam...

                        Teraz znów się przymierzam. I jest 2 razy na dobę cycus. I nie wiem z którego
                        zrezygnować... Ola śpi w dzień tylko czasem, i gł na spacerze. W domu, nie. A
                        cycuś jest rano i wieczorem (teoretycznie). No, nie zawsze się udaje. Czasem
                        jestem bardziej zmęczona. Muszę być bardziej konsekwentna. Tylko moja córka tak
                        ciągnie za bluzkę i błaga "mamusiu, daj mi cycusia, ja go KOCHAM BARDZO!!!", że
                        łzy mam w oczach i chcialabym uciec daleko stąd :(
                        Gdyby Ola zaakceptowała te 2 razy tylko, to mogłabym jeszcze tak trochę
                        pokarmić (pomimo zmęczenia matce też trudno jest zakończyć tę przygodę ;)), ale
                        ona najwyraźniej musi mieć: kiedy tylko chce, albo... wcale.

                        Ja malowałam czarne kropy na piersiach ;) i smarowałam kroplami żołądkowymi
                        (brrr..). I Ola tak głaskala i przytulała, prawie płakała, że cycusie chore...
                        Że wysypkę mają ;) "Ale wyzdrowieją, mamusiu, prawda?" . No, ale rozumiała, że
                        nie można pocycusiać. Nie wiem, co sie stało, po powrocie do domu... Teraz
                        znowu zacznę. I tak mi żal... A taka zmęczona jestem...
                        I bądź tu mądra...

                        Całuski dla Rysia, co wy w Japonii robicie? ;) Faktycznie tam smoki malują na
                        cyckach? No to ja podobnie robiłam, tylko prościej ;)))

                        Majka, mamamałego-dużego ssaka ;) (Ola jest z 29 marca)

                        PS. no i nie bardzo to "ku pocieszeniu...", ale wiecie co? Karmienie jest
                        naprawdę cudowne, także teraz, gdy dziecko ma 2 lata i potrafi na różne sposoby
                        wyrazić swoją wdzięczność, uwielbienie, milość... DO CYCUSIA i do mamusi... ;)))
                        • anya.s Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 15.06.03, 09:25
                          hej Maja
                          Rys jest z 26 lutego, wiec roznica miedzy dzieciakami to miesiac i kilka dni,
                          moze wiec za miesiac ci sie uda. Ja tez probowalam kilka razy i ten ostatni
                          byl skuteczny, choc jeszcze teraz Rys sie dopomina czasem. Ale skutkuje
                          bajeczka o zepsutych kranikach (wiesz chlopaki lubia wszelkie mechanizmy i to
                          jakos tam sobie umie wyobrazic).
                          Fajnie ze Ola tak ladnie juz mowi. Rys gada w swoim jezyku, choc coraz
                          czesciej uzywa normalnych slowek. Ma o tyle problem ze na codzien slyszy 3
                          jezyki, wiec ma pewnie niezly metlik w glowie.
                          Jestesmy tu od ponad 4 lat (maz studiowal a teraz doktorat robi) i caly czas
                          sie zastanawiam czy bedzie Rys cos pamietal...
                          Majka a jak u was wyglada sprawa nocnikowa? U nas postepy bardzo male
                          niestety...

                          pozdrawiam Ania

                          PS. Maluja te smoki na cyckach, a jakze i smaruja musztarda (taka normalna).
                          Kiedys w desperacji uzylam japonskiej musztardy (karashi) i prawie mi cycki
                          odpadly, tak mnie pieklo, wiec calkowicie nie polecam.
                          • majah76 Re: Ku pocieszeniu zmęczonych karmieniem piersią 16.06.03, 00:51
                            Hej Ania!
                            Ale się uśmiałam z tej musztardy, mało Oli nie obudzilam tak ryknęłam... :))))
                            U mnie po kroplach żołądkowych, takich miętowych ohydnych gorzkich było w cycki
                            zimno bardzo... brr... ale to skutkowało, i szkodzić Oli nie mogło, nawet jak
                            polizała. A musztardę kiedyś liznęła od kogoś i nawet jeszcze chciala, to
                            musiałam chować przed nią... ;0

                            No, może nam się za miesiac uda... ;) chociaż ja w to przestałam wierzyć. Za
                            niedługo Ola zacznie koleżanki na deser zapraszać... ;))))

                            Z nocnikiem jest coraz lepiej, ale napiszę ci na gazetową skrzynkę. Tylko nie
                            teraz, bo mam parę rzeczy do zrobienia. Więc dziś jeszcze lub jutro. Ostatnio
                            bardzo zajęta jestem...

                            A co do kraników... Hmm... Może Oli też to coś da? Tylko ona właśnie już tak
                            mówi, to mi pewnie powie "to naplaw mamusiu! Nie umies?". Ostatnio pytała mnie
                            dlaczego tata autem nie przyjeżdża, mówię "bo jest u mechanika, on naprawia
                            auto", a Ola na to: "a tatuś nie umie?"... :)))
                            A cycusie też wysyłała do lekarza, skoro wysypkę miały...

                            Ile ja bym dała, by moje dziecko powiedzialo, "mamusiu już nie chcę cycusia,
                            jestem już duża!". (jak mi ostatnio powiedziła o kapeluszu na słonce, "nie
                            chcę - już duża jestem"...).

                            Pozdrawiam
                            Majka

                            PS. Rysiowi na pewno trudniej jest z tymi językami... Dziecko uczy się przecież
                            sluchając. Ale też fajnie... Odezwę się na priva.



                            • anya.s do majah76 20.06.03, 07:26
                              hej Majka

                              Jak tam sprawa odstawiania, moge juz gratulowac?
                              czekam z niecierpliwoscia na twojego maila

                              pozdrowienia Ania
                              • majah76 Re: do majah76 23.06.03, 06:24
                                Aniu, napisałam ci na gazetową skrzynkę.

                                Majka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka