Wymówki?

18.09.07, 09:22
Pani Moniko, często słyszę od znajomych, że przestały karmić, bo:
1. Nie miały pokarmu lub miały go za mało.
2. Miały pokarm za mało wartościowy i dziecko się nie najadało.
3. Pokarm po x miesiącach stał się bezwartościowy i lepiej było karmić mieszanką.
Czy naprawdę jest możliwe, aby pokarm matki był za mało wartościowy dla jej dziecka? Podobno do takich wniosków dochodzili lekarze, ale jakoś mi się nie chce w to wierzyć...
Lidka
    • bathilda Re: Wymówki? 18.09.07, 09:43
      1. Oczywiście jest taka możliwość, że mama ma za mało pokarmu albo go nie ma w
      ogóle. Ale to wynika z budowy piersi (można to stwierdzić na USG) i zdarza się
      ogromnie rzadko.

      2. Pokarm słabej jakości to zasadniczo mit, no chyba że matka nic nie je albo
      odżywia się wyłącznie chipsami to rzeczywiście za wiele wartości odżywczych w
      mleku nie będzie. Choć i tak się nada, bo mleczarnia ściągnie co potrzeba z
      organizmu matki np. z kości.

      3. Są oczywiście lekarze którzy twierdzą że pokarm po paru miesiącach staje się
      bezwartościowy. Moja własna pediatra do nich należy - oburzyła się że
      4,5-miesięczniak jest tylko na piersi. I jak matka jest z tych co wierzą w
      autorytet kitla to może w to uwierzyć.

      Natomiast prawda jest taka, że karmienie piersią wymaga wyrzeczeń. Wstawania w
      nocy, bycia na żądanie, czasem nie jedzenia ulubionych potraw. W dodatku może
      owocować przyjemnościami w stylu zapalenie piesi, zastój, grzybice itp. I
      dlatego moim zdaniem matka ma prawo podjąć decyzję że dla własnego zdrowia
      psychicznego karmić nie będzie. Bo spokojna i szczęśliwa mama to spokojne i
      szczęśliwe dziecko. Przekonał mnie o tym ten wątek

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=64557799&a=64557799

      W porównaniu to ja nie miałam żadnych problemów.
    • lidia.d Re: Wymówki? 18.09.07, 09:55
      Zgadzam się, że karmienie nie zawsze jest łatwe, sama przy pierwszym dziecku na początku nie byłam w stanie uwierzyć w to, że kiedyś podczas karmienia nie będę miała mroczków pojawiających mi się z bólu przed oczami Zapalenie piersi też przeszłam. Na szczęście przy drugim dziecku jest łatwiej, chociaż wstawanie w nocy co godzinę albo i częściej mnie wykańcza (A przy butli zawsze można ubrać w część karmień tatusia :)
      Rozumiem mamy, które są w stanie powiedzieć: Nie chcę się aż tak poświęcać i przechodzę na butlę. Dużo lepiej jest tak zrobić, niż stresować się, bo dziecko odczuwa stres.
      Uważam jednak, że taka decyzja powinna być świadoma, a nie powodowana mitami. Z drugiej strony naprawdę bardzo wiele razy słyszałam, że czyjeś dziecko nie najadało się piersią, że aż zaczęłam się zastanawiać, czy w tym, co ja uważałam do tej pory za mit, nie może być odrobiny prawdy. Tym bardziej, że mój drugi piersiowy synek jest bardzo malutki jak na swój wiek (urodził się na 50 centylu wagowym, a teraz zszedł do 10) i czasami przychodzą mi do głowy myśli o konieczności podtuczenia go :)
      • bathilda Re: Wymówki? 18.09.07, 10:05
        lidia.d napisała:

        > Z drugiej strony naprawdę bardzo wiele razy słyszałam, że czyjeś dziecko nie naj
        > adało się piersią, że aż zaczęłam się zastanawiać, czy w tym, co ja uważałam do
        > tej pory za mit, nie może być odrobiny prawdy.

        Oj ja ostatnio też miałam chwilę zwątpienia jak się Piotrek zgłaszał w nocy do
        karmienia po 5 razy. Miałam trochę takie poczucie że to jak z naturalnymi
        metodami planowania rodziny - jak jesteś chora, wypiłaś, masz stresujący dzień,
        wstałaś o innej porze niż zwykle to po prostu wstrzymajcie się jeszcze jeden
        dzień. W efekcie można dojść do jedynej 100% skutecznej metody czyli szklanki
        wody zamiast bo tyle się tych "jeszcze jednych dni" uzbiera. A przy karmieniu na
        żądanie odpowiedź brzmi "przystawiaj częściej". Czyli nawet co pół godziny. I ja
        rozumiem, że niektórym dziewczynom się po prostu nie chce bo uważają, że skórka
        nie warta wyprawki. Jak mówię, ja też miewałam chwile zwątpienia kiedy myślałam
        że to okrutne karmić młodego czymś, co mu wystarcza tylko na chwilę i znowu jest
        głodny. Ale zawsze jak się karmienia normowały i wracały 2-3 godzinne przerwy
        nocne to stwierdzałam, że jeszcze trochę dam radę ...
    • basiak36 Re: Wymówki? 18.09.07, 10:26
      Skoro juz polegac na badaniach, to nawet glodujace matki w Afryce byly w stanie
      wykarmic swoje dzieci i mialy 'wartosciowy pokarm' ;-)
      Zle odzywianie wplynie na zdrowie matki, nie dziecka.
      A jesli matka robi sobie np glodowke, to organizm moze produkowac mniej pokarmu,
      ale i tak bedzie on jak najbardziej wartosciowy.

      Co do lekarzy z opiniami o bezwartosciowym pokarmie, trzeba pamietac ze niestety
      producenci mieszanek tez maja w tym swoj udzial. Czytalam jakis czas temu o tym
      jak wielu lekarzy dostaje drobne prezenty, czy zapraszanych jest na weekendy
      promocyjne. A ze wielu z nich wiedze na temat laktacji ma niewielka, a slyszy
      tyle dobrego na temat mieszanek, to niestety czesto wola polecic mamie
      konktretna mieszanke.
    • monika_staszewska Re: Wymówki? 20.09.07, 14:38
      To ja już tylko pokrótce dodam, że: wymówki mogą nie być wymówkami
      tylko stwierdzeniami zgodnymi z tym co ktoś uważa. A jeśli nikt tego
      temu ktosiowi nie próbował wyjaśnić, sprostować, wytłumaczyć, czy co
      wcale nie rzadko się dzieje, utwierdzał w owym przekonaniu, owe
      stwierdzenia działają na zasadzie absolutnej prawdy. Owszem mleka
      może być za mało, przede wszystkim dlatego, że dziecię nienajlepiej
      technicznie czy niezbyt efektywnie ssie, czy z powodu zbyt rzadkiego
      karmienia w stosunku do potrzeb dziecka. Może być problem z za małą
      produkcją z powodu przyjmowania niektórych leków czy... palenia
      papierosów. I tylko raz na mniej więcej półtora miliona kobiet mamy
      przyczynę tkwiącą w piersiach czyli niedorozwój gruczołu mlekowego.
      Ale i wtedy mleko jest i karmienie jest możliwe tyle, że ze
      wspomaganiem, bo w istocie produkcja nie zaspokoi potrzeb dziecka w
      pełni. Myślę, że moja mam nie będzie miała nic przeciwko temu żebym
      napisała, że ona też uważała, że miała za mało pokarmu i dlatego
      szybko przestała karmić piersią. I dopiero po wieeelu latach, kiedy
      mogła obserwować moje karmienie, inne kobiety karmiące piersią,
      kiedy słuchała moich rozmów z zaprzyjaźnionymi mamami, które karmią,
      kiedy zaczęłyśmy rozmawiać o mechanizmach laktacyjnych doszła do
      wniosku, że wcale nie miała za mało mleka tylko rzeczy, które kazano
      jej robić (osławione karmienie nie częściej niż co trzy godziny,
      przerwa nocna koniecznie przynajmniej sześciogodzinna, ważenie przed
      i po karmieniu, nie noszenie na rękach, bo się dziecko rozpuści)
      doprowadziły do tego, że laktacja nie odpowiadała potrzebom. Tyle,
      że to naprawdę nie były wymówki, tylko coś w co wierzyła i uważała
      za prawdziwe.
      pozdrawiam serdecznie :)
      monika staszewska
Pełna wersja