Dodaj do ulubionych

Wracam do pracy, mąż chce dać małej smoka do zasyp

29.12.07, 21:47
Witam Drogie Forumowiczki
Tym razem zwracam sie z nowym problemem. Jakieś 1,5 miesiaca temu zabralismy
naszej 3 miesięcznej wtedy Mai smoka. Nauczyla sie zasypiać przy piersi. Teraz
ja wracam do pracy od 17-21, a mój mąż bardzo chce dać jej znowu smoka, bo boi
się, że nie poradzi sobie z usypianiem jej wieczorami. Probowalismy dziś
nauczyć ją zasnąć samej w łożeczku, ale porażka, plakała prawie godzine i
potem to juz nawet na rekach nie pomagało. Skończyło się po 1h i 15 min cycem
i zasnęłą w minutę.
Co zrobić? Dać znowu smoka tylko do zasypiania wieczorami?
Obserwuj wątek
    • shiva772 Re: Wracam do pracy, mąż chce dać małej smoka do 29.12.07, 21:58
      No tak...odwieczny problem. Ja miałam podobnie ze starszym synkiem.
      Dałam bo mama mi zagroziła, że nie będzie pilnować dziecka które
      jest usypiane wyłącznie przy cycu. Zęby ma proste, z uszami
      problemów nie było ani razu (odpukać), ssał pierś 14 miesięcy. Do
      smoczka go zmusiłam (to było straszne) gdy miał 3,5 miesiąca. Bardzo
      się bałam, że odrzuci pierś ale tak się nie stało. W moim odczuciu -
      jak się ma i dziecko i ojciec męczyć godzinami to lepiej dać. Skoro
      ma już 4,5 miesiąca i dobrze ssie pierś to raczej nic się nie
      powinno stać. Ale oczywiście decyzja należy do Ciebie. Pozdrawiam!
      • marybelle Re: Wracam do pracy, mąż chce dać małej smoka do 29.12.07, 22:07
        No właśnie, mam ciągle mieszane uczucia. Tak sobie myślę, że zwykle ludzie
        odstawiają w 6 miesiącu smoka, a ja mam w 5 podać, kiedy już raz
        odzwyczaiłam.... sama nie wiem. Jutro chcemy spróbować inaczej. Dać małej
        wieczorem butle z ustnikiem i potem na spokojnie mąż spróbuje ją uśpić w wózku.
        Bo dziś to już była tak rozżalona i roztrzęsiona, ze pewnie dlatego nie chciała
        juz nawet na rękach się uspokoić. Jeszcze tak sobie myślę, że może go wstrzymam
        aż rzeczywiście pójdę do pracy i wtedy zobaczymy, jeśli rzeczywiście sobie nie
        poradzi to da smoka, a moze okaże się, że jakoś to będzie. Sama nie wiem, moze
        ktos miał podobny problem?
    • bathilda Re: Wracam do pracy, mąż chce dać małej smoka do 30.12.07, 13:45
      Marybelle, a jak próbowaliście nauczyć samodzielnego zasypiania? Wrzuciliście do
      łóżeczka i czekaliście aż się wyryczy? Bo wg moich obserwacji to nie ma prawa
      zadziałać. Samodzielne zasypianie wymaga trochę więcej wysiłku. Ja polecma
      metodę z książki "Każde dziecko może nauczyć się spać". POdstawowe zasady są takie:

      - łączna ilość snu w ciągu doby dla 5 miesięcznego dziecka to ok. 14,5 godziny;
      - w ciągu dnia powinno mieć 2, ew. 3 drzemki (od 6 miesiecy już zdecydowanie 2);
      - przed drzemką w dzień dziecko powinno nie spać min. 3 godziny a przed nocnym
      snem przez min. 4 godziny;
      - drzemki i sen nocny powinny odbywać się w tych samych, wyznaczonych przez
      rodziców godzinach (czasem trzeba budzić niestety);
      - drzemki i sen nocny powinny być poprzedzone powtarzalnym rytuałem, który
      pozwala dziecku skojarzyć określone czynność z nadchodzącym snem.

      To tak po krótce, więcej w książce. Z praktyki powiem - u nas sprawdziło się
      świetnie. Bez smoka.
      • marybelle Re: Wracam do pracy, mąż chce dać małej smoka do 30.12.07, 15:30
        Hej Bathilda,
        Dzięki za radę, może zakupimy tę książkę, już kiedyś ją polecałaś w jakimś innym
        wątku. My próbowaliśmy zostawić ją w łożeczku na minutę, potem pocieszanie,
        potem zostawiłam ją na 5 minut, potem znowu pocieszanie, ale jakaś porażka,
        potem trochę z Tracy Hogg brałam na ręce i chcialam odlożyć, ale tak strasznie
        sie rozżaliła, że nie było mowy żeby nawet na rękach się uspokoiła.
      • kaeira Do bathildy 30.12.07, 16:13
        A tak z ciekawości: czy w tej twojej cudownej książce sa "parametry" dla
        15-miesięczniaka? A jeśli tak, to jakie?
      • marybell Re: do bathilda w sprawie książki 30.12.07, 18:11
        Mam jeszcze pytanie, czy ta metoda nie jest jakaś strasznie drastyczna. Bo
        słyszałam o czyms takim jak "uśnij wreszcie" i z tego co wiem jest to dość
        okrutne. A chciałabym , zeby w miarę łagodnie przez to przeszła. Oczywiście
        wiem, ze trzeba nastawić się na płacz itp. ale nie chcę zeby dziecko poczuło się
        opuszczone i niekochane. Będę wdzięczna za odpowiedź:)
        • bathilda Re: do bathilda w sprawie książki 30.12.07, 19:52
          Do Marybelle:

          Obie książki opierają się na badaniach dr Ferbera z Bostońskiego Centrum Badania
          Snu Dziecka, ale moim zdaniem ta metoda jest mniej okrutna niż "Zaśnij wreszcie"
          (czytałam obie). No ale trochę beczenia jest, nie ma co sobie mydlić oczu.

          Do Kaeiry:

          Wyczuwam zawoalowaną ironię, ale odpowiem :)

          Książka mówi, że wg badań dr Ferbera, optymalny czas snu dla dziecka
          12-miesięcznego to 13 3/4 godziny na dobę (w tym 2 drzemki w dzień), a dla
          18-miesięcznego to 13 1/4 godziny na dobę (w tym 1 drzemka w dzień). Czyli
          wychodzi że 15 m-cy = ok. 13,5 godziny na dobę.

          Mnie ta książka uratowała życie i zdrowie psychiczne, co nie znaczy że się do
          niej modlę. Każde dziecko jest inne. Ja wiem tylko, że przed jej przeczytaniem
          Piotrek spał ok. 12 godzin na dobę, w tym wieczorem od 20 do 5 rano i 3 x 35-40
          minut w dzień. W nocy jadł 5-6 razy i zaczynał dzień chwilę po 5-tej mając w
          nosie naszą opinię na ten temat. A dziś śpi od 20 do 7, jedząc raz w nocy, a w
          dzień ma 2 drzemki po 1-1,5 godziny.
          • shiva772 Re: do bathilda w sprawie książki 30.12.07, 20:01
            No proszę! A T.Hogg w swojej książce napisała, że metody Ferbera są
            okrutne :) Jej metody są bardziej przyjazne dziecku wystarczy być
            konsekwentnym. Mam w domu "Uśnij wreszcie" ale nie odważę się
            napewno na taką tresurę. Tu się krytykuje każdą moją wypowiedz
            n/t "Języka niemowląt" a upowszechnia metody Ferbera. Zabawne :)
            • marybelle Re: do shivy 30.12.07, 20:21
              A ty nauczyłaś dziecko usypiać z metodą Tracy Hogg? Jeśli tak, to napisz jak to
              wyglądało. Ja mam książkę owszem, jeszcze nie próbowałam tak solidnie się
              przyłożyć do nauki usypiania i szukam idealnej metody:)
              • shiva772 Re: do shivy 30.12.07, 20:52
                Ja od samego początku (od urodzenia Olka) wystrzegałam się usypiania
                przy piersi i za radą T. Hogg odkładałam pół śpiącego malucha do
                łożeczka. Tak się do tego przyzwyczaił - że sypia w swoim łóżeczku
                że nie muszę go uczyć zasypiać. W normalnej sytuacji czyli przy
                braku kolek/ząbkowania/choroby/szczepienia - kąpię, karmię,
                buziaczek odkładam i wychodzę z pokoju. Czasem muszę wejść jeszcze
                kilka razy - zasypia ze smoczkiem i jak mu za wcześnie wypadnie to
                popłakuje. Nie powiem, że to było zawsze takie łatwe - w czasie
                kolek było cieżko ale zawsze ostatecznie lądował w swoim łóżku.
                Teraz ząbkuje i też jest ciężko - widzę, że się męczy i żal mi go
                tak zostawić płaczącego. Biorę go na ręce, przytulam , uspokajam i
                znowu odkładam. Na tym podnoszeniu i utulaniu polega metoda Tracy
                Hogg.
                No więc, reasumując, u mnie nie ma potrzeby uczenia wszystkiego od
                początku bo od początku stosuję kilka metod T. Hogg i się
                sprawdzają.
                • bathilda Re: do shivy 31.12.07, 09:01
                  No widzisz Shiva, a ja z kolei uważam, że konieczność zastosowania metody
                  Ferbera wynikła z wcześniejszej tresury Piotrka metodą T. Hogg, w szczególności
                  pilnowania przerw między jedzeniem i nie karmienia na żądanie.

                  Jak mówiłam - każde dziecko jest inne, u jednego sprawdzą się te metody, u
                  innego inne. Ja piszę tylko o tym co podziałało na moje dziecko. I jak pisałam
                  już parę razy, nauka zasypiania wieczorem to było w sumie 15 minut płaczu przez
                  3 wieczory. To było najgorsze 15 minut w moim życiu. Ale teraz widzę że nasze
                  życie zmnieniło się dzięki temu na lepsze - i moje, i Piotrka, i męża, któremu
                  łatwiej się małym zajmować odkąd nie jest uzależniony od cyca.
          • kaeira Re: do bathilda w sprawie książki 30.12.07, 20:30
            Oczywiście ironii trochę było, ale pytanie nieprowokacyjne. Zaciekawiły mnie
            szczególnie okresy niespania przed drzemką i snem nocnym.

            Słynny doktor Ferber... Po angielsku ukuto nawet on jego nazwiska popularny "to
            ferberize" - ferberyzować dziecko :-)
            Ale sama dobrze jego teorii nie znam, tylko reputację - jest bardzo
            kontrowersyjny, z tym że podobno wielu jego przeciwników "fałszuje" czy
            przejaskrawia jego rady.
            Ze slynnych amerykańskich ekspertów, ja tam na pewno jestem raczej zdecydowanie
            za dr. Searsem (popiera wspolne spanie, nocne karmienie, zasypianie przy piersi
            itp). A ten Ferbera nie lubi :-)
            A tu artykuł (ang.) o Ferberze z cytatem z Seersa:
            www.boston.com/yourlife/family/articles/2006/05/23/the_crying_game?mode=PF

            PS. Z. ostatnio śpi od ok. 22-22.30 do 8-8.30, plus 2-2,5 godziny od ok.
            12.30-14. Czyli ok. 12-13 godzin.
            • bathilda Re: do bathilda w sprawie książki 31.12.07, 09:11
              Kaiera, ja wiem jaką opinię ma dr Ferber. Ja też sobie o nim poczytałam, między
              innymi u T. Hogg, która wiesza na nim psy. Swoją drogą na dr Searsie też wiesza psy.

              Ja nikogo nie zmuszam do stosowania tej metody. Zdaję sobie sprawę że konieczne
              są do niej predyspozycje zarówno ze strony dziecka jak i ze strony rodziców. No
              i że każdy rodzic podejmuje pewne decyzje, które determinująjego podejście do
              różnych spraw - jeśli Ty chcesz (bo tak wybrałaś) spać z małą to Ferber to w
              waszym przypadku bezsens. Z kolei jeśli ja wiedziałam, że nie chcę juniora w
              naszym łóżku, co więcej, jak miał 3,5 m-ca wyprowadził się do własnego pokoju,
              to trudno było nam bazować na Searsie. I to jest siła tego forum, że mamy tu
              różne doświadczenia. Shiva sprzedaje Tracy (i zauważ Shiva, że buntujemy się
              przeciwko zakazowi karmienia na żądanie a nie przeciwko metodom usypiana), ja
              opowiadam o Ferberze-light (bo naprawdę to jest lżejsza wersja niż "Uśnij
              wreszcie"), a Ty piszesz, że u Was sprawdziło się wspólne łóżko, do którego z
              czasem dołączyło łóżeczko bez jednego boku i karmienie nocne na zyczenie.

              A co do przerw przed spaniem. U nas ostatnio było tak, że jak mąż się zaczytał i
              przyszła 10 o której junior zwykle jest kładziony, to PIotrek zostawił zabawkę i
              położył się na podłodze. Niewykluczone że jakby go ojciec nie żłapał za ucho i
              nie wrzucił do łóżeczka to by zasnął na tej podłodze. Czyli chyba jego organizm
              te przerwy "zinternalizował" jako własne potrzeby. Albo zawsze takie były tylko
              my ich nie znaliśmy.
              • marybelle Re: do bathildy 03.01.08, 22:07
                Bathilda, czy mogłabyś napisać mi jak wygląda Was dzień w sensie pobudka,
                drzemki itp. O której Twoje dziecko śpi, jak długo jaki macie plan dnia pod
                względem spania. Będę Ci bardzo wdzięczna, bo ja czuję że mam chaos jeśli chodzi
                o drzemki w ciagu dnia, co powoduje kłopoty przy zasypianiu wieczorem, co mozesz
                przeczytac poniżej. Z góry dzękuje.
                • bathilda Re: do bathildy 04.01.08, 11:04
                  Teraz już trochę jest luźniej, bo jak się wbiliśmy w kierat to nie musimy się tak strasznie ściśle trzymać zasad. Ale jak startowaliśmy (Piotrkiem miał 5,5 miesiąca) to przez jakiś miesiąc starałam się pilnować czasów z dokładnością do 15 minut. Ale ja w ogóle z tych skrupulatnych ;) Czyli plan dnia z którym startowaliśmy wyglądał tak:

                  7.00 pobudka (na początku tylko marzenie, teraz czasem muszę budzić)

                  7.15 pierś

                  ok. 9.30 II śniadanie (na początku pierś, ale szybko starałam się dać coś łyżeczką, żeby nie kimał przy cycu, teraz jest Sinlac z owocami)

                  10-11.30 spanie

                  11.45 pierś

                  ok. 14 obiadek (też łyżeczką z tych samych powodów)

                  14.30-16.00 spanie (początkowo tylko na spacerze, ale teraz ziąb)

                  16.30 pierś

                  19.00 kolacja (teraz kaszka łyżeczką)

                  19.45 kąpiel, czytanie bajki

                  20.00 spanie

                  Na początku w nocy karmiłam 2 razy, od miesiąca karmię raz.
                  • marybelle Re: do bathildy 04.01.08, 11:16
                    Dzięki:) Widzę, ze masz dwie drzemki po 1,5 h, też bym chciala to podobnie
                    rozwiązać,ale zobaczymy czy się uda. Dziś byla drzemka od 10-11. MOze jakimś
                    cudem uśpię ją po 14, to byłoby optymalnie, zeby wstawala ok 16, bo wtedy przy
                    cycu wieczornym nie usypiała by od razu i dzięki temu mogłabym jakoś lepiej ją
                    położyć spać, czyli najedzoną. A nie to co wczoraj, ledwo zjadła i juz praiwe
                    spała, a potem pobudka za pół godziny.
                    • bathilda Re: do bathildy 04.01.08, 11:30
                      Nie od początku te drzemki były po półtorej godziny ;) Ale twarda byłam - jak się budził przed czasem to nie wyjmowałam, nie karmiłam, tylko kazałam spać. Czytaj czekałam czy chwilę popłacze i uśnie a jak nie usnął, to szłam po iluś tam przepisowych minutach, głaskałam i zostawiałam do spania. Przy porannej drzemce budził się przez 3 dni, przy czym tylko pierwszego dnia do niego szłam, w kolejne zasypiał po mniej niż 5 minutach płaczu. A od tego czasu śpi martwym bykiem i zwykle muszę go budzić. Z popołudniową jest gorzej - jak pisałam najpierw spał na spacerze i było ok. W domu nadal zdarza mu się obudzić po godzinie ze strasznym wrzaskiem i już nie zasnąć. Ale zdarza się też że muszę budzić.
        • marybelle Re: pierwsza próba za nami 31.12.07, 10:29
          No więc wczoraj wieczorem zastosowalismy jakąś metodę, chyba pomieszaną po
          trochu z każdej. Najpierw spróbowałam z Mają w łożeczku, glaskałam tuliłam, ale
          był placz, potem na ręce, ale nic nie pomagało, taka była rozżalona, ze nawet na
          rękach nie byłą w stanie się uspokoić. Jak się przytulala do mojego policzka to
          od razu go ssała, czyli wnioskuję, jak bardzo silną miała potrzebę ssania
          piersi, bo głodna na pewno nie była. po 35 min przyszedł mój mąż mnie zmienić.
          Dziecko płakało ciągle z przerwami na nabranie oddechu. No i mąż najpierw ja
          nosił, a potem położył się obok niej na łóżku i po prostu był, na początku
          pocieszał, a potem po prostu był, żeby wiedziała ze ktos jest obok. Może źle że
          nie w łożeczku ją ułożył, ale chodziło nam tez o to żeby w ogole spróbowałą
          usnąć bez piersi. No i mówi, ze już sie uspokajała, a jak tylko spojrzała na
          niego to płacz był od początku. W sumie trwało to wszytko godzinę i 15 minut.
          ALe zasnęła. Mnie się serce krajało z żalu, ale jakoś to przetrwałam. Tylko co z
          tego jak w ciagu nocy jadła 4 razy i wcale nie dała sie odstawić do łożeczka poj
          edzeniu:(((( Zresztą to już może być, pod bo już nocami będę, najgorsze jest
          usypianie po kąpieli.
          • dzoanka3 Re: pierwsza próba za nami 31.12.07, 16:33
            Marzę o tym, żeby wprowadzić trochę porządku w naszym życiu, ale jak
            na razie poległam przy każdej próbie. Z metodą Tracy mi się nie
            udało. Maja śpi ze mną w łóżku, ale przy piersi już dawno nie
            usypia, ostatnio leżymy sobie razem i śpiewam jej przez jakieś pół
            godziny kołysanki aż uśnie. To jest ok, potem śpi ok 4 godzin, budzi
            się o północy, no i zaczyna się jazda... budzi się do rana co
            godzinę - półtorej, śpi nie dłużej niż do szóstej (a do niedawna
            spała do 7-7:30!). W dzień - żadnych reguł, zasypia kiedy chce i na
            jak długo chce, wieczorem jest zmęczona i strasznie marudzi. Marzy
            mi się wprowadzenie planu w rodzaju: sen nocny 20-7, drzemki dzienne
            10-12 i 15-16. Bathilda - ile powinno spać 2,5-miesięczne dziecko? I
            jak to wprowadzić?? Zamówiłam książkę, ale może choć kilka rad na
            początek... Jak sprawić, żeby nie budziła sie tak czesto w nocy (za
            każdym razem ją karmię, często zdarza sie, że obie zasypiamy przy
            piersi)? I żeby spała do 7mej... I wdrożyć w regularne dzienne
            drzemki... Nie za dużo szczęścia naraz?? :-))
            • bathilda Re: pierwsza próba za nami 31.12.07, 19:01
              Dzoanka, wybacz jeśli podetnę Ci skrzydła, ale moim zdaniem 2,5 miesiąca to za
              wcześnie. Nawet książka mówi o skończonych 3 miesiącach. A moim zdaniem bardzo
              pomaga jeśli dziecko spędza już większą część dnia poza łóżeczkiem, tak że
              kojarzy wsadzenie do łóżeczka ze spaniem.

              A wg książki dla 3-miesieczniaka norma snu to 15 godzin, w tym 3 drzemki. Jak
              sobie przypomnę mojego Piotrka w tym wieku to mnie pusty śmiech bierze ;)
          • marybell Re:Druga próba za nami, czyżby sukces? 31.12.07, 19:59
            No więc dziś właśnie była druga próba usypiania w łozeczku. Po kąpieli piers,
            chwile pojadła, ale była już bardzo zmeczona bo jakoś dziś nie spała od 15
            wcale, no i zaczęła zasypiać i czulam , ze nie je tylko ssie dla samego ssania.
            No więc decyzja zapadła, ze czas na łożeczko. I położyłam ją, mąż przygasił
            światła. Majka płakała, najpierw okropnie, tak aż się krztusiła, to taka
            wściekłość. W końcu przekręciłam ją na boczek tak żeby mnie nie widziała i
            delikatnie poklepywałam, albo głaskałam ja po pleckach. Płacz był coraz
            delikatniejszy, ale najbardziej mi było przykro jak tak zawodziła delikatnie
            taka rozżalona, już nie takie wrzaski, tylko taki płacz delikatny takiej osoby
            która już nie ma na nic nadziei. Ale zasnęła!!! I dziś trwało to niecałe 15
            minut!!! Aż nie moge w to uwierzyc.
            Ale teraz mam jeszcze jedno pytanie? Co robić z zasypianiem w ciągu dnia?
            Przecież zasypia mi przy piersi. I nie wiem czy też odzwyczajać , czy pozwalać?
            Czy to nie jest robienie dziecku wody z mózgu?? Doradźcie:)
            • kaeira Re:Druga próba za nami, czyżby sukces? 31.12.07, 20:02
              Sądzę, że dla dziecka to będzie normalne, że przy nocnym zasypianiu jest tak, a
              przy dziennym inaczej, żadna tam woda z mozgu. Ale może się mylę. W każdym
              razie, jakby co, wzięłabym się za to dzienne dopiero jak nocne się ustabilizuje.
              • marybelle Re:Druga próba za nami, czyżby sukces? 31.12.07, 20:12
                Dzięki Kaeira. W ciągu dnia mi to nie przeszkadza, bo z nia będę, zresztą często
                zasypia na spacerze wiec też jakoś tak naturalnie wychodzi. Nie wiem tylko jakie
                mniej wiecej pory spania mają takie 4,5 miesięczniaki. Maja budzi się zazwyczaj
                ok 8 rano. Czasem 8:30, czasem chwile przed 8 rano. No ale wszystko oscyluje
                mniej wiecej w tej godzinie. Zdarza się często, że jak je ok 10 czy 11 to
                przysyia na poł godziny. Potem na spacerze ok 12 lub 13 znowu zasypia. Czasem
                spi prawie do 15. Do tej pory też czesto lapala taką 40 minutową drzemkę ok 17.
                Mam wrażenie że to totalny chaos. Moze da się to jakoś uporzadkować. Co myślicie?
                • shiva772 Re:Druga próba za nami, czyżby sukces? 01.01.08, 16:23
                  No to gratulacje!!!
                  Nie rozżalaj się tak nad malutką - to dla jej dobra. Wiadomo że
                  serce pęka ale życie to nie je bajka jak mawiają żeglarze ;) Oby nie
                  było w jej życiu poważniejszych powodów do płaczu.
                  Co do drzemek... żaden chaos, przecież śpi codziennie podobnie. Za
                  jakiś miesiąc sama zrezygnuje całkowicie z tej drzemki wieczornej.
                  Będzie tak: o,5 godziny po pierwszym dziennym karmieniu i długa
                  drzemka popołudniowa. Super. I przy tym powinnaś zostać.
                  Jeżeli mogę coś doradzić:
                  - narazie normuj tylko sen nocny, to żaden problem, że w dzień jest
                  inaczej. U nas od samego początku sen nocny OK a drzemki w dzień są
                  często okupione płaczem.(tak jak u Ciebie jedna poranna krótka i
                  jedna popołudniowa dłuższa ale maks 1,5 godziny, ja wieczorem z
                  reguły już spać nie pozwalam bo potem wszystko się przesuwa w czasie
                  na 20:30 a to dla mnie już za późno)
                  - jak już widzisz efekty to broń Boże nie weź jej teraz wieczorem do
                  usypiania przy cycu. Dzieci są taki mądre!!! Jak tylko załapie, że
                  płacz powoduje że mama się łamie będzie wyć godzinami. Najgorsze co
                  można zrobić sobie to brak konsekwencji.
                  - przypuszczam, że może pojawić się kryzys (dlatego naisałam co
                  wyżej;) i wtedy gdy już przejdziesz ten kryzys będzie już super,
                  dziecko będzie zasypiać jak aniołek! Pomagałam jednej swojej
                  koleżance w nauce usypiania i kryzys nastąpił okoła tygodnia po
                  rozpoczęciu nauki.
                  - w dzień (u mnie to się sprawdza) drzemki powinny/mogą się odbywać
                  gdzie indziej bo wtedy łóżko szczebelkowe jest lepiej kojarzone z
                  nocą. To jest jeden z punktów w którym się nie zgadzam z T.HOgg.
                  Moje dzieciaki w dzień śpią/spały w takim ogromnym starym wózku
                  (mega gondola z lat 90-ch), starszak w tej chwili w dzień śpi już na
                  naszym łóżku.
                  Pisz jak tam postępy
                  Pozdrawiam!
                  • marybelle Re Trzecia próba... sukces nie tak oczywisty 02.01.08, 12:21
                    No wczoraj nie było już tak fajnie. Chyba jakiś błąd popełniłam, owszem Maja
                    zasnęła w końcu sama, ale trwało to prawie 2h. Zrobila sobie 30 min drzemki
                    miedzy 17-17:30, no i potem zjadła po kąpieli ok 19 zaczęłam ja karmić. POtem
                    się jeszcze trochę pobawiłyśmy delikatnie, jeszcze troszkę ja dokarmiłam, ale
                    zaczęła mi przymykać oczy no wiec o 19:30 wlożylam ją do łozeczka. I
                    płacz,marudzenie aż godzinę to trwało, w końcu zrobiła kupkę, wiec ją
                    przewinęłam i dokarmiłam ściągnietym mlekiem przez ustnik, bo bałam sie że przy
                    piersi zaśnie od razu. No i potem znowu hop do łożeczka o 20:40, a mała jakby
                    się rozbudziła i zaczęła wędrówkę po całym łóżeczku, tak się kręciła wierciła,
                    wynalazła sobie ręcznik ktory wiział na drugim końcu, zaczęła się bawić, gadać
                    do siebie i wyraźnie nie chcialo jej się spać. ALe nie płakała tylko sie bawiłą.
                    W koncu ok 22:10 zaczeło się marudzenie tak ze 4 razy parę jęków i porzestawała.
                    I jak o 22:20 weszłam to juz spała. Aha, bo jak już sie tak bawiła sama w tym
                    łożeczku to ją zostawilismy na jakiś czas. No i to była ogólnie chyba porażka,
                    bo się dziecko nie potrzebnie przez godzinę wypłakało,może nie powinna była spać
                    o 17, albo powinnam była ją położyć dopiero o 20 do łożeczka. No a teraz właśnie
                    zasnęła mi 2 min temu przy piersi. dodam, że jest już po 30 minutowej drzemce
                    dziś na spacerze.
                    • shiva772 Re: Re Trzecia próba... sukces nie tak oczywisty 02.01.08, 19:37
                      Moim zdaniem jest w porządku. Osobiście to bym po jedzeniu już sie z
                      dzieckiem nie bawiła. Odbeknąć i luli. Zawsze o tej samej porze (pół
                      godziny nawiasu) i zawsze po tym samym rytuale. A to, że nie śpi
                      tylko leży i coś tam sobie robi w łożeczku to bardzo dobrze! Znaczy
                      dobrze się tam czuje. Przecież nie zawsze musi zasypiać odrazu
                      zwłaszcza jak miała późną drzemkę. Poprostu już jej nigdy wieczorem
                      nie usypiaj przy piersi i wyrób w niej nawyk że idziemy spać do
                      łóżeczka a zobaczysz, że będzie dobrze! Nie odrazu Rzym zbudowano!
                      • marybell Re: Re Trzecia próba... sukces nie tak oczywisty 02.01.08, 21:11
                        Dzięki Shiva, widzę, że jesteś jak mój anioł stróż, który mnie wspiera:)))
                        Fajnie. Dziś było o niebo lepiej niż wczoraj, choć nie powtórzylismy sukcesu z
                        drugiej proby. Dziś mała miała dwie drzemki po 30 min i potem zasnęła sobie na
                        troche ponad godzinę ok 15:45 i obudziła sie o 17. Tak więc doszłam do wniosku,
                        ze tak nawet nie było najgorzej, bo nie była totalnie padnieta i miała siłę
                        zjeść, no i dało się z nią wytrzymac przez ten czas od drzemki do kąpieli. No
                        wiec kąpiel, papu i położyłam ją do łożeczka o 19:50 a zasnęła o 20:30. Dziś to
                        już nie był taki płacz, to było takie jęczenie i marudzenie non stop. Pod koniec
                        dałam jej pieluszkę, nie wiem czy dobrze, ale mam wrażenie że jej trochę pomaga.
                        Choć wolałabym bez niczego, ale i tak dobrze, ze bez piersi i smoka zasypia:) 40
                        minut to niezły wynik. Smiesznie jest trochę z tym uspypianiem, bo mała weszła w
                        okres strasznej ruchliwości i tak podnosi nóżki i raz na jeden bok się turla,
                        raz na drugi, aż w końcu ląduje na drugim końcu łóżeczka pod przewijakiem,
                        obrócona o 180stopni. Ochraniacz mamy tylko do połowy łóżeczka, a dziś tak sie
                        wierciłą, ze w końcu wsadziła nóżki miedzy szczebelki i nie mogła się wyplątać,
                        bo taka pozycję przyjęła. Ale w koncu śpi, to najważniejsze. Na pewno nie jest
                        to ten sam płacz jak pierwszego dnia, tamten rozczulał okropnie, a ten jest ok.
                        • shiva772 Re: Re Trzecia próba... sukces nie tak oczywisty 02.01.08, 21:25
                          Na szybkiego Ci napiszę (bo mam żelazko gotowe do prasowania :)) że
                          pieluszka to przecież nic złego! Olo ma kocyk i tak go obejmuje z
                          dwóch rączek, latem zawsze miętolił pieluszkę. Potem dzieci mają
                          przytulanki albo palucha w buzi (to dopiero jest problem odzwyczić).
                          No daj tej swojej dziewczynie troszkę poszaleć z pieluszką :)
                          Trzymam ciągle kciuki za wasze postępy w zasypianiu i szukaniu
                          alergena.
                          • marybell Re: Re Trzecia próba... sukces nie tak oczywisty 02.01.08, 21:30
                            Bardzo dziękuje:) Odstawiłam ziemniaki, moze to jest alergen. Mam dość, ale
                            trzymam się.
                        • marybelle Re: Re Trzecia próba... sukces nie tak oczywisty 03.01.08, 22:05
                          Kurcze:( Dziś znowu jakaś porażka. Ja nie wiem czy to się kiedyś uda. Mała
                          płakała 1,5h. Nie spała dziś od 14, za to rano ucieła sobie jendą drzemkę 30 min
                          i potem okolo godziny. No i w rezultacie zmeczona była już po kąpieli. W ogóle
                          to chcieliśmy jej dać Nutramigen do spróbowania, pluła i nie chciała. Dałam
                          piers, chwile possała, widzę, że zasypia, no to na ręce do odbicia i do łóżka.
                          Zasnęła już w momencie kiedy ja kładłam - myślę sobie - cud. była 19:30. Ale o
                          20 obudziła sie z płaczem i zbaraniałam. Podejrzewałam że to głód. Dałam jej
                          piers,jak zaczęła przysypiać, to znowu łóżeczko i od 20:15 już płakała w
                          łożeczku non stop. Wierciła się z boku na bok, miała pieluszkę i nic, już
                          myslalam, ze zasypia i znowu płacz. Może ja coś źle robię, już sama nie wiem
                          • shiva772 Re: Re Trzecia próba... sukces nie tak oczywisty 04.01.08, 14:45
                            Oj widzę, że masz to samo co ja. U nas też jak nie sraczka to urok
                            zaprzeproszeniem :) Najpierw kolki, potem zęby, i teraz ciągle
                            zęby... U Ciebie wczoraj to mogło być już z przemęczenia...Mało
                            spała w dzień, potem padła i za mało zjadła to wtedy znowu się
                            zbudziła żeby zjeść a potem ze zmęzenia nie mogła zasnąć. Bywa i
                            tak. Wypróbuj jeszcze następujące sprawy:
                            - czy ma za ciepło/zimno? U nas to bardzo ważne jak za zimno marudzi
                            jak za ciepło wrzeszczy i nie śpi
                            - dawaj do miętolenia swoją koszulkę (ja daję taki bawełniany top
                            bez rękawków)
                            - spróbuj ją czasem położyć na boczek - sama niekniecznie to umie,
                            jak jeden nie pasuje to na drugi
                            Tylko nie wszystko naraz :)
                            Olek ma 6 miesięcy od zawsze jest kładziony do łożka a i tak są
                            ciągle jakieś wątpy z jego strony - a to boczek, a to nie ta
                            kołderka (ma taki swój rożek uliubiony i jak jest w praniu to dłużej
                            marudzi). Teraz przy zębach to wogóle hocki-klocki.
                            Nie martw się więc nie jesteś sama, nasze dzieci są poprostu
                            wymagające. U mnie powoduje to wielką frustrację bo pierwszy syn
                            zawsze przesypiał noce i moze tylko raz czy dwa nie mogł zasnąć.
                            • marybelle Re Już dwa tygodnie to trwa 13.01.08, 20:13
                              Kurcze, nie mam dobrych wieści. Już dwa tygodnie trwa ta nasza nauka i
                              codziennie są płacze po godzinę lub ok 45 minut. Mała tak bardzo chce ssać, że
                              jakoś nie rozumie dlaczego zabieram jej pierś i wcale nie chce się przystosowac
                              do nowego schematu. Strasznie mi jej szkoda jak tak płacze i się męczy:(((
                              Myślałam, ze to jakoś szybciej pójdzie. Spróbowalismy nawet opóźnić kąpiel na
                              19:20 lub 19:30, zeby potem zjadła i od razu spać. Opóźnilismy dlatego, że mała
                              często łapie tą drugą drzemkę ok 15 i czasem zdarza jej się zbudzić przed 17,
                              wiec moze po prostu nie chciało jej się spać, no ale z drugiej strony widzę, ze
                              jak ma pierś to już prawie zasypia.... odstawiam, łóżeczko i albo ryk, albo oczy
                              jak pięć złotych i zabawa i potem płacz. Za każdym razem w końcu zasypia, ale
                              chyba nie musze wam mówić ile mnie to kosztuje stresu i az serce mi się kraja
                              jak ona tak płacze żałośnie:((
                              Jedyny pozytyw to regularnie od jakiegoś czasu idzie spać na pierwszą drzemke o
                              10 i spi od 30-45 minut. Potem zwykle ok 14 lub 15 idzie na drugą drzemkę.
                              Chociaż to się uregulowało, ale wtedy zasypia przy cycu albo na spacerze, wiec
                              no problem.
                              Moze to się jakoś ureeguluje jak ja już pójdę do tej pracy za tydzień i wtedy
                              nie będzie wyjścia, nie będzie mnie widziała od 16 i moze będzie dobrze.
                              • shiva772 Re: Re Już dwa tygodnie to trwa 13.01.08, 22:14
                                Czyli jakieś pozytywy są :) I tak twarda jesteś. Ja daję smoka bo
                                wiem że bez problemu oduczyłam starszaka...po godzinie, póltorej
                                smok wypada i koniec. Też mi było szkoda dziecka, że tak się darło -
                                zabrali mu cyca i nic nie dali w zamian. Oczywiście nie namawiam do
                                smoczka tylko podkreślam, że jesteś dzielna :)
                                • marybelle Re: Re Już dwa tygodnie to trwa 13.01.08, 23:43
                                  Właściwie to 2 dni temu spróbowalismy jej dać smoka w desperacji,ale zachowuje
                                  się tak, jakby zapomialala do czego slużył. Ssie chwilkę, potem wyciąga, bawi
                                  się... sama nie wiem czy jest jej potrzebny.dwa razy już zasnęła ze smokiem, ale
                                  zaraz jak zaśnie wyciągam, bo sama pewnie nie wypluje tak jak dawniej by ssała
                                  przez cały czas. I tak jest płacz przez całe usypianie, bo to nie to samo co
                                  ukochany cycuś. I tak sie zastanawiamy czy ma to sens,bo w sumie aż takiej
                                  wielkiej różnicy jej to nie robi, moze już pod koniec jak prawie spi i się
                                  wybudza i placze to wtedy jej ciut łatwiej jak ma coś w buzi. I tak mam mętlik w
                                  głowie.
                                  • robaczek-pl Zaypianie bez problemu 19.01.08, 20:06
                                    Witam! Mój syn (ma obecnie 4 miesiące) też zasypiał tylko przy
                                    piersi, potem zrobił się dramat, bo zasypiał, a po przełożeniu do
                                    łóżeczka budził się, nie spał całymi dniami i płakał ze zmęczenia.
                                    Teraz zasypia sam, tyle, że ze smoczkiem, nie płacze i nie muszę mu
                                    asystować. Zastosowałam metodę T.Hogg i u mnie to działa
                                    rewelacyjnie.
                                    Jak mały jest śpiący podchodzimy do okna, załaniam roletę i mówię
                                    mu, że musi odpocząć, owijam kocykiem, daję smoka i wkładam do
                                    łóżeczka. Czasem muszę go jeszcze raz wyjąć i utulić, albo przyjść i
                                    znaleźć zgubinego smoczka, ale zazwyczaj obywa się bez tego. Zanim
                                    zaśnie mogę spokojnie wyjść. Moje dziecko jest wyspane, zadowolone a
                                    je przestałam się martwić, że za mało śpi.
                                    Sztuka zasypiania jest trudna, ale jak się nauczy dziecko zasypiać
                                    na piersi, to co potem jak się przestanie karmić?
                                    W którymś momencie i tak trzeba się zmierzyć z tym problemem, a im
                                    wcześniej tym łatwiej dla obu stron. U nas trwało to zaledwie kilka
                                    dni, bo synek jest jeszcze malutki.
                                    Polecam wszystkim od pierwszych dni uczyć dziecko, że łózeczko jest
                                    od spania.

                                    Na początku próbowaliśmy też bez smoczka, dało się, ale moje nerwy
                                    były zszargane, bo było dużo łez. Smoczek rozwiązał ten problem i
                                    okazał się kompromisem. Następnym krokiem będzie wycofanie smoczka,
                                    ale poczekam trochę aż mały będzie na to gotowy. Polecam też ciasne
                                    owijanie kocykiem, bo mój synek też nie wiedział długo co to
                                    smoczek, więc dziwił się, że nie może rączki do buzi włozyć. Na
                                    początku takie ciasne pwijanie bardzo ułatwiało mu zaśnięcie, teraz
                                    już nie jest konieczne.
                                    • shiva772 Marybelle 19.01.08, 20:27
                                      napisz jak tam idzie?? Kiedy dokładnie ruszasz do pracy? Wiesz
                                      pomyślałam sobie, że może jednak w przypadku Twojej dzidzi trzeba by
                                      było jednak rezygnować z tego usypiania przy piersi w dzień.
                                      Najwidoczniej nie chce się pogodzić z dwoma stylami zasypiania.

                                      Robaczek-pl ja też stosuję smoczek i metodę T. Hogg ale trzeba
                                      zrozumieć że nie wszystkie mamy chcą używać smoka. Mają do tego
                                      prawo.
                                      Pozdrawiam
                                      • marybelle Re: Marybelle 19.01.08, 21:55
                                        Ojej Shiva, ale wiedziałaś kiedy napisać, albo ja wiedziałam kiedy tu zajrzeć.
                                        Znowu ERROR!! W ogole Majka nam powariowała od kilku dni mąż próbuje ją sam
                                        usypiać ze smokeim, generalnie usypianie jest super, smok i zaraz spi, ale
                                        problem w tym, ze po kąpieli nie chce jeść z butli, (a moze nie jest głodna) no
                                        i zasypia chwile przed 20, a budzi się już za 30 min głodna. No i wtedy butli
                                        nie chce, weic znowu piers. Aaaaaaaa już wariuję. Do pracy wracam w pon i tak
                                        sobie myślę, ze wtedy musi sie już jakoś ułozyć, bo nie będzie wyjścia. Teraz
                                        bylismy jeszcze dwa dni w mieście rodzinnym u teściowej no i w ogole
                                        powariowała, bo bylo tak samo ze się budzila pół godziny po zaśnięciu. Ale tam
                                        to w ogole nie miala ochoty zasnąć nawet do 22-23 i tak przez dwa dni. moze
                                        zmiany tak na nia podziałały. Ale aż do tego stopnia to mnie dziwi, bo nie
                                        pierwszy raz tam bylismy tylko już trzeci. Tak sobie myślę, ze ponieważ nie chce
                                        jeść przed spaniem, to jest głodna za chwilę i dlatego się budzi. Nie wiem juz
                                        sama jak to wszystko pogodzić i usystematyzować. Dam znać po relacjach męża jak
                                        już będę w pracy.
                                        • robaczek-pl Re: Marybelle 21.01.08, 20:30
                                          Shiva doskonale rozumiem, że nie wszsytkie mamy chcą wprowadzić
                                          smoka, sama z tą decyzję odkładałam póki się dało. Próbowaliśmy
                                          nauczyć się zasypiania nie przy piersi i bez smoka. Za dużo łez i
                                          nerwów kosztowało to mnie, mojego syna oraz męża. Wtedy uznałam, że
                                          nie mam prawa wymagać od mojego syna aż tak wiele. Pogodziłam się ze
                                          smoczkiem, choć syn ma już 4 miesiące. Trudno, żeby nagle po tym jak
                                          całe swoje krótkie życie zasypiał przy piersi nagle zasypiał sam,
                                          bez smoczka w łóżeczku. Poza tym efekt jest super, moje dziecko
                                          nareszcie spokojnie śpi w dzień i w nocy i jest wypoczęte.
                                        • shiva772 Re: Marybelle 21.01.08, 21:00
                                          Hmmm. Wszystkie książki o snie dziecka piszą o rytuałach i otym, że
                                          każda zmiana dla dziecka to zburzenie jakiegoś tam rytmu. Więc
                                          napewno i tu zmiany miejsca nie są dobre dla Twojej córeczki. Na
                                          niektóre dzieci to nie działa inne będą miały problem. Jak ruszysz
                                          do pracy to wszystko będzie musiało się ułożyć! A dlaczego nie
                                          dajesz piersi przed snem tylko butelkę?? Coś mi umknęło...
                                          • marybelle Re: Marybelle 22.01.08, 08:46
                                            Dawalismy butelkę od kilku dni, zeby w ogole ja do niej przyzwyczaić, bo nie
                                            chciała jeść z butelki, a przeciez jak mnie nie ma to musi jakoś zjeść. No i
                                            właśnie wczoraj była pierwsza proba. Na szczęście je z butelki,ale ze smoczkiem,
                                            musielismy do niej wrócić, bo z ustnika nie chciala wcale, a jakoś nie wyobrażam
                                            sobie podawania mojego mleka łyżeczką. Kaszki nie wchodzą w grę na razie, bo
                                            jeszcze leczymy uczulenie ktore wyszlo 1,5 tyg. temu po Sinlacu. Najważniejsze
                                            ze zjadła wczoraj naprawdę dużo na "kolację" tylko z usypianiem był problem,
                                            strasznie płakała, mimo smoka, potem zasnęła , wybudziła się za 15 min i nie
                                            spała dopóki nie przyszlam, mąż z nią leżał w pokoju na łożku przy zgaszonym
                                            świetle, bo potrzebowała kogos czuć obok. Zadziwiające, że takia malutka istotka
                                            juz tak wiele rozumie. Maż mowi, ze juz przysypiała, chciał cichutko odejść, a
                                            ona szybko ręke wyciągałą zeby poczuć że ktos jest. Mówi, ze jak go dotknęła po
                                            twarzy, położyła tak rękę i znowu zasypiała. Potem się w koncu rozbudziła i tak
                                            jak pisałam czekała na mnie chyba, bo przyszłam tuż przed 22, dałam piers i
                                            zasnęła szczęśliwie:))) Może dziś będzie lepiej, wierze, ze sie przyzwyczai do
                                            nowych zasad wieczornych bez mamy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka