Dodaj do ulubionych

jak to przeżyć??!!!

30.08.03, 16:10
8 września wracam do pracy. Mój 4 miesiące i 2 tyg. synek zostaje z tatą.
Nie bardzo wiem jak sobie z tym poradzić szczególnie z organizacją czasu

Bardzo prosze o rady osoby mające za sobą powrót do pracy i pozostanie przy
karmieniu naturalnym.
Nie wiem jak to przeżyję

A do tego od prawie 5 miesięcy się nie malowałam nie wstawałam o 6 rano itd...

Te cholerne czasy wracać nie wracać?

RATUNKU chyba rozpadnę się na tysiąc kawałków a do tego 2 idziemy do szpitala
POMOCY!!!
Obserwuj wątek
    • madzikowa Re: jak to przeżyć??!!! 03.09.03, 14:17
      Hej,

      najwazniejsze , to nie zalamywac sie. Ja jestem na stale w pracy od maja, jak
      moj Malus skonczyl 8 miesiecy, ale jeszcze do teraz jest mi smutno, jak Malego
      zostawaim u babci, choc wiem, ze ma tam b. dobra opieke!

      Ty przynajmniej nie musisz nigdzie dziecka zawozic, a ja owszem - do babci.
      Jest to wprawdzie tylko 5 min. samochodem, ale musze go wpierw obudzic (nie
      zawsze jest to latwe, malus o 7.00 w dni powszednie marudzi bardzo, za to w
      weekendy juz by buszowal po domu:)) ), dac jesc z cyca (teraz je ok. 5.30 -
      6.00, wiec juz go nie karmie po przebudzeniu, tylko babcia daje mu sniadanko
      ok. 8.00), ubrac (zima sie zbliza, wiec jest z tym wiecej zachodu), zapakowac
      do samochodu jego, jego ciuszki na zmiane, mleczko (jedzonko inne jest juz na
      szczecie u babci, jak i pieluchy i drugi wozek itp), siebie i wio, do babci,
      gdzie musze jeszcze odczekac chwile, zeby Maly sie przyzwyczail. No i przed
      wyjsciem odciagam pokarm z obu piersi a w pracy ok. 12.00 tez z obu, po czym
      mleczko przechowuje w lodowce i zawoze do babci , zeby bylo na drugi dzien.

      Pokarmu nie mam w zadnym razie mniej po powrocie do pracy, tak ze tym nie
      trzeba sie przejmowac, jesli tylko bedziesz odciagac systematycznie.

      Powodzenia i glowa do gory.
      Magda
    • johanka1 Re: jak to przeżyć??!!! 03.09.03, 14:56
      powiem tak, nie jest lekko, ale można sobie dać radę.istytucja babci sprawdza
      sie rewelacyjnie (czasami aż zanadto)a i mąż jakby bardziej przejęty
      obowiązkami domowymi - gotuje obiady,prasuje,odkurza.wcześniej, nie powiem
      też,ale nie na codzienną skalę. w dodatku jak zostaje z dzieckiem (2 dni w
      tygodniu) też nie mam żadnych zastrzeżen, poza tym ze np.wczoraj najadła się
      kartonowego opakowania mleka.przeżyła, ma się dobrze, a w dowód tego
      baraszkowała wczoraj do 23:)))tatuś za małą szaleje a ona odwzajemnia mu się
      też nie mniejszą miłością.
      organizacja domu jest trochę problematyczna, ale trzeba dać sobie na luz i
      powiedzieć że od popołudniowych porządków wazniejsze jest pobycie z dzieckiem,
      a jak raz zostawisz nie umyte naczynia w zlewie, to też się nic nie stanie.

      ja też odciągałam dwa razy w pracy,teraz już wypadłam z rytmu i nie mam
      czasu,ale mała bez problemu w dzień wypija jedno porcję sztucznego mleka, a
      później cycka do woli. z laktacją nie ma większego problemu pod warunkiem że
      się odciąga systematycznie.
      gorzej z tęsknotą...na to niestety nie ma takich łatwych recept, ale trzymam
      kciuki i powodzenia
      asia mama oli
    • vaana Re: jak to przeżyć??!!! 03.09.03, 15:15
      Hej cetebe :)
      Oczywiscie, ze wracac. Ja do dzis karmie piersia, pomimo ze wrocilam do pracy w
      kwietniu. Synek zostal w domu ze swoim tatą, kiedy mial 7 m-cy, niedawno
      skonczyl roczek. Nie wiem dokladnie o jaka organizacje czasu Ci chodzi, ale
      napisze o karmieniu. Otoz karmie w nocy, nad ranem i po powrocie z pracy. Teraz
      jest to juz raczej pieszczota niz najadanie sie :) Na poczatku bardzo obawialam
      sie tego, że Krzys bedzie glodowal, ze sie odwodni (nie potrafil pic z
      buteleczki), ze tata sobie z nim nie poradzi (kto by mnie tak swietnie
      zastapil?), ze bede miala zastoje pokarmowe... Rzeczywistosc przeszla moje
      oczekiwania, cos mi sie zdaje, ze ten paralizujacy strach jest konieczny,
      niejako fizjologiczny ale tez w gruncie rzeczy na wyrost. Dzien w pracy bardzo
      szybko mija, wrocisz i bedziesz cala tylko dla synka. Wiesz, jak to fajnie tak
      tesknic? To tez ma swoje dobre strony. No i rzecz najwazniejsza: więź, jaka
      powstaje pomiedzy ojcem, a synem - to naprawde trudno opisac. Moj synek tak
      naprawde mnie przeciez nie stracil, a zyskal prawdziwego, opiekunczego,
      zakochanego w nim po uszy ojca.
      Najtrudniejsze byly pierwsze dni, laktacja sie normowala, telefon byl gorący,
      mnie przybijala tesknota i poczucie winy, bo moje miejsce bylo przy dziecku, a
      nie w pracy. Z kazdym dniem okazywalo sie, ze oni żyją, mają sie calkiem
      niezle, Krzys coraz wiecej je i pije, a takze coraz bardziej kocha swojego
      tate :) Wiem, ze dosc chaotycznie pisze, mam jednak nadzieje, ze uda mi sie
      chociaz troche natchnac Cie optymizmem, a poniewaz pisze bedac w pracy, to nie
      bede analizowac kazdej linijki, bo pewnie bym tego do jutra nie wyslala.
      Chyba najwazniejsza rada: nie krytykuj tego, co bedzie robil z dzieckiem jego
      tata. Niech to bedzie tylko ich czas, tylko ich sprawa. Ojciec zrobi i tak
      wszystko, co trzeba i synek bedzie jadl, spal, bedzie mial sucho i bedzie
      umyty, a zabawy z cala pewnoscia mu nie zabraknie. Jesli od poczatku dasz
      swobode w dzialaniu swojemu nastepcy, to Ty nie bedziesz sie denerwowac kazdą
      bzdurą i tata szybko sobie poradzi, byc moze nawet od Ciebie :)
      Oj dlugi ten post. Bardzo serdecznie pozdrawiam, gdybys miala jakies pytania,
      sluze radą, zarowno poprzez @ jak i GG.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka