Dodaj do ulubionych

Chciałam tylko podzielić się refleksją.

16.04.08, 16:10
Chciałam się z wami podzielić pewną smutną refleksją,która dopadła
mnie wczoraj.Moja córeczka(a wraz z nią i ja) jest "bywalczynią"
przyszpitalnej Poradni Patologii Noworodków i Wcześniaków.Wczoraj
trafiłyśmy tam na sajgon.Poczekalnia pełna rodziców z maluszkami i
mimo umówionej wizyty prawie 2godz. czekania.I wtedy poraziła mnie
pewna prawda-wśród tylu mam tylko dwie(w tym ja) karmiły
piersią,pozostałe podawały butelkę.Chociaz to głupie-zrobiło mi się
smutno, bo wniosek jest prosty-tak niewielu mamom maluchów z
problemami(bo tylko takie tam trafiają) udało się wygrać walkę o
naturalne karmienie(bo wierzę,że chciały karmić piersią).Dlaczego
tak jest?Sama miałam dziecko w inkubatorze i wiem,że nie jest potem
łatwo karmić je piersią,wiele łez wylałam zanim karmienie przestało
być walką i obowiązkiem a stało się przyjemnością.Może brakuje
wsparcia w tych trudnych chwilach już w domu,wiedzy,motywacji a może
to świadomy wybór?Co myślicie na ten temat?A może to przypadek i nie
ma problemu?
Obserwuj wątek
    • mpogus Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 16.04.08, 16:33
      Taka smutna prawda. W szpitalach kładzie się duży nacisk na karmienie naturalne,
      ale w bardzo niewielu naprawdę to się pokazuje i pomaga. Szkoda i mam i dzieci,
      a poza tym sztuczne mleko jest na wyciągnięcie ręki, a lekarze pediatrzy
      nagminnie zalecają dokarmianie.
    • kaeira Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 16.04.08, 17:03
      izydorek70 napisała:
      > Chociaz to głupie-zrobiło mi się
      > smutno, bo wniosek jest prosty-tak niewielu mamom maluchów z
      > problemami(bo tylko takie tam trafiają) udało się wygrać walkę o
      > naturalne karmienie(bo wierzę,że chciały karmić piersią).

      A czemu wierzysz? Ja nie. :-(
      Myślę, że jest spora grupa tych, które karmić piersią nie chcą, albo "chcą", ale tylko jeżeli to nie sprawia żadnych kłopotów i nie wymaga żadnego poświęcenia ani trudu. (A wiadomo, że na początku często wymaga)
      Oczywiście, myślę, że co do większości prawdą jest to co napisałaś - brak fachowego wsparcia i własnej wiedzy.

      Z tego co wiem (nie żebym wiedziała na temat dużo) w Polsce w szpitalach itd bardzo mało się mówi o tym, jakie ważne jest mleko matki dla wcześniaków. I mało przykłada się starań do tego, aby to umożliwić.
      Natomiast w krajach takich jak UK czy USA, jest to baaardzo doceniane.

      Cytat z mojego dawnego postu:
      --------------------
      "Amerykańska Akademia Pediatrii (AAP, organizacja, której zalecenia co do opieki nad dziećmi są zwykle w USA uważane za najważniejsze, a w innych krajach bardzo szanowane) zaleca co do karmienia wcześniaków , aby nie tylko były one karmione mlekiem matki, ale - jeśli to jest niemożliwe - mlekiem kobiecym pochodzącym od dawczyń. Cytat:

      "Lekarze powinni zalecać podawanie mleka kobiecego noworodkom urodzonym przedwcześnie i z innych grup dużego ryzyka w postaci karmienia piersią lub odciągniętym pokarmem własnej matki.
      Należy położyć nacisk na jak najwcześniejszą edukację matek tych dzieci w zakresie karmienia piersią i odciągniętym pokarmem oraz dążyć do umożliwienia najszybciej jak to jest możliwe bezpośredniego bliskiego kontaktu noworodka z matką (skóra do skóry) i karmienia piersią. Dla wielu noworodków z bardzo małą urodzeniową masą ciała (<1500 g) konieczne jest wzbogacanie mleka matki specjalnymi preparatami uzupełniającymi dla wcześniaków. Jeśli matka dziecka nie
      może lub nie chce odciągać pokarmu i karmić piersią, można skorzystać z banku mleka kobiecego. Ze względu na ryzyko szerzenia się chorób zakaźnych nie poleca się korzystania ze świeżego pokarmu ostarczanego przez nieprzebadane kobiety."

      Źródło:
      "Karmienie piersią i mlekiem kobiecym
      Aktualne (2005) stanowisko American Academy of Pediatrics" (polskie tłumaczenie)
      www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=27395&print=1&_tc=CD206C72C0A84FC094DB74D66ACE4A01-----------------------
    • mandziola Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 16.04.08, 22:31
      Ja Ci odpowiem dlaczego. Ponieważ lekarze tylko zalecają karmienie
      piersia. Zalecaja, ale nie robia nic więcej żeby to karmienie
      wspomóc. Mój starszy syn urodził się w 33 tyg ciaży. Lezał w
      inkubatorze i był karmiony sondą.Nie mogłam go przystawic do piersi
      bo był podobno za słaby.OK. Tyle, że potem kiedy już nie leżał w
      inkubatorze, ale jeszcze ciągle na oddziale był karmiony butelka, a
      do piersi podobno nadal był zbyt słaby.Powiedziano mi też, że nie
      wyjdzie ze szpitala dopóki nie nauczy się jesć z butelki, a ja nie
      wiedziałam, że mogę ządać aby karmiono go sondą nadal a ja
      próbowałabym uczyc go ssać pierś. W efekcie kiedy go wreszcie
      przystawiłam do piersi, okazało się że zupełnie nie umie z niej jesć
      i zamiast ssać zasypia. Potem ssał, ale tak jak butelkę i ranił mi
      brodawki. Byłam nawet w poradni laktacyjnej (przy IMiD) i nawet
      zapłaciłam 100 zł (bo nie miałam skierowania), a Pani w niczym mi
      nie pomogła. Ponieważ jednak wiedziałam, że dla mojego dziecka moje
      mleko jest najlepsze, to przez następne 7 m-cy ściagałam mleko i
      podawałam z butelki. Ale wcale nie dziwię sie mamom, które nie maja
      tyle czasu na ściaganie bo np. maja drugie dziecko.
      • kaeira Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 17.04.08, 08:35
        mandziola napisała:
        > Ponieważ lekarze tylko zalecają karmienie
        > piersia. Zalecaja, ale nie robia nic więcej żeby to karmienie
        > wspomóc.
        [...]
        > Tyle, że potem kiedy już nie leżał w
        > inkubatorze, ale jeszcze ciągle na oddziale był karmiony butelka, a
        > do piersi podobno nadal był zbyt słaby.Powiedziano mi też, że nie
        > wyjdzie ze szpitala dopóki nie nauczy się jesć z butelki

        !!!
        No, to jest nie tyle zaniedbanie, ile wręcz sabotowanie karmienia :-[

        PS. Gratuluję wytrwałości.
        • mandziola Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 17.04.08, 10:46
          Też tak myślę, ale dopiero teraz. Wtedy modliłam się, żeby moje
          dziecko jadło z butelki i to jadło jak najwięcej - bo bradzo
          chciałam, żeby juz był w domu.
          Natomiast nie oceniam mam karmiących butelka, bo ja w wielu róznych
          przychodniach karmiłam syna butelka, ale w środku było moje mleko i
          nigdy nie mozna wiedziec czy w innych przypadkach tak nie jest.
          Po za tym - dopóki "wspieranie karmienia piersią" będzie tylko
          pustym sloganem, to wiele będzie mam, które w końcu nie wspierane
          przez nikogo zrezygnują.
          Nawet na słynnej Żelaznej gdzie rodziłam drugiego syna, prawie nikt
          nie zapytał czy pomóc go przystawić itp.A kiedy okazało się, że mimo
          częstego przystawiania przybrał nieco za mało, to też powiedziano,
          że nie opuścimy szpitala bo za mało przybrał i nakarmiono go
          sztucznym mlekiem. Na szczęście (ponieważ był najedzony)wszystko
          zwymiotował i dano nam wtedy spokój.
          Tyle, że ja przy drugim dziecku byłam już duuuużo mądrzejsza - o
          karmienie pierwszego dziecka i lekturę tego forum. Dlatego tez teraz
          karmię juz prawie 6 m-cy i nie mam z tym żadnych problemów.
          • izydorek70 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 17.04.08, 14:15
            Mandziola dziękuję ci za to co napisałaś-o taką rzeczywistość mi
            chodziło,o ten brak wsparcia,pomocy,zwykłej ludzkiej życzliwości gdy
            matka tak bardzo jej potrzebuje.Ja nie oceniam matek karmiących
            butelką-nie mam ani takiej chęci ani żadnego prawa aby to robić-to
            co napisałam jest skierowane przeciwko tej cholernej zakłamanej
            rzeczywistości, w której "propaguje" się w szpitalach karmienie
            piersią a z drugiej nie robi się nic aby wspomóc te kobiety które
            tej pomocy najbardziej potrzebują.Mam na myśli matki wcześniaków i
            chorych noworodków-maluszków ,które są przystawiane do piersi z
            dużym opóźnieniem,karmione butelką w inkubatorze.Sama to
            przeszłam ,wiem ile kosztuje by móc zacząć od nowa i tym bardziej
            nigdy nikogo- nie ocenię nie znając jego historii.
            Ale wiesz co jest najsmutniejsze w tym wszystkim?Ja rodziłam wiele
            km. od W-wy(bo ty chyba tam),w dużym szpitalu ,w mieście wojewódzkim-
            a teksty ,które słyszałam były identyczne jak u ciebie.Też kryterium
            wypuszczenia wcześniaka była umiejętność picia z bytelki,moja mała
            też była za słaba by ciągnąć pierś więc karmiono ją bebikiem z
            butelki(obecnie ma skazę)(nikt mnie nawet nie pytał o zdanie,o to
            czy są alergicy w rodzinie),potem gdy nie potrafiła chwycić piersi i
            płakała(a ja z nią) nie mogłam doprosić się o pomoc,dopiero któras z
            kolei pielęgniarka zlitowałla się-a piersi pękały mi od
            nawału.Szkoda słów i czasu by to wspominać-ale to smutne i przykre,
            bo jak widać takich miejsc jest więcej.Jeszcze długa ,długa droga
            zanim piękne idee staną się rzeczywistością.To chyba po prostu
            zależy w dużum stopniu od personelu szpitala.Po prostu -trzeba
            trafić na człowieka-i tyle.Pozdrawiam serdecznie.
            • kaeira Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 17.04.08, 14:56
              izydorek70 napisała:
              > To chyba po prostu
              > zależy w dużum stopniu od personelu szpitala.Po prostu -trzeba
              > trafić na człowieka-i tyle.

              A tu się z tobą nie zgodzę zupełnie.
              To nie może być kwestią przypadku, "trafienia na człowieka". Owszem, jeżeli
              chodzi o ponadstandardową pomoc, uśmiech, podejście, cierpliwe wytłumaczenie -
              wiadomo, że to zależy (niestety) właśnie od tego, "na kogo się trafi".
              Natomiast to o czym piszecie to jest wina dyrekcji szpitala i ordynatorów - bo
              to oni powinni wiedzieć jak ważne dla wcześniaków jest mleko matki, i to oni
              powinni wprowadzić *procedury*, które pomagają to osiągnąć.
              Bo to tak, jakby mówić np. "niestety, zależy na kogo się trafi - albo
              pielęgniarka da dziecku antybiotyk, albo oleje". Karmienie mlekiem matki jest
              dla wcześniaka równie ważne jak leki i zabiegi medyczne. A jeżeli szpital tego
              nie wie, i nie potrafi wesprzeć i wyedukować matek, oraz sam sabotuje karmienie
              (na przykład preferując dawanie mieszanki z butelki - to niestety jest to
              szpital niekompetentny i zacofany.

              A propos, czy zauważyłaś ten wątek:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=78438193
              • izydorek70 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 17.04.08, 18:09
                Nie wiem jakie priorytety-naprawdę-miała dyrekcja "mojego"
                szpitala,bo na ścianach wisiały dyplomy,wyróżnienia(że niby taki
                przyjazny i super) a rzeczywistość była taka jak opisałam.I to chyba
                jest najbardziej przygnębiające.A z tym bankiem to super sprawa-
                alternatywa dla szpitalnego bebika :-)).Pozdrawiam serdecznie.
                • daisy74 do kaeira 28.04.08, 22:07
                  pomysł z bankami mleka kobiecego jest ok,ale jak do tego pomysłu
                  ustosunkują się szpitale położnicze?Ja rodziłam w szpitalu,w którym
                  zabronione było odciąganie mleka laktatorem(ryzyko infekcji)Za to
                  można było ściągać ręcznie mokrymi od potu rękoma.Jestem biologiem i
                  na mój stan wiedzy to bardziej niebezpieczne pod względem mikroflory
                  bakteryjnej jest odciąganie ręką do buteleczki,którą w tym ręku
                  miętosi się przez dłuższą chwilę(odciąganie ręczne trwa dłużej niż
                  laktatorem-wiem coś o tym)niż wysterylizowanym laktatorem.o
                  przewiezieniu mleka odciągniętego w domu to nawet mowy nie było.A
                  wiesz co mnie jeszcze boli-otóż,boli mnie fakt,że ordynator tego
                  oddziału otrzymał tytuł Anioła.A na oddziale tego pana było jeszcze
                  wiele innych zasad godzących w matkę,która dopiero co urodziła
                  dziecko.Jak tak czytam wypowiedzi kobiet w tym temacie to widzę,że
                  jest wiele szpitali"przyjaznych dziecku i matce karmiącej",a które w
                  rzeczywistości powinny znalezć się na czarnej liście.I tak sobie
                  myślę,że coś z tym trzeba zrobić.
            • tashika1 a ja usłyszałam 27.04.08, 20:39
              ja w szpitalu na przywitanie usłyszałam, gdy poszłam powiedziec, że nie mogę
              nakarmić swojego dziecka... ochrzan, że mam wklesłe brodawki i to moja wina.. a
              ola plakał juz od 6 godzin bo byla glodna a ja nie potrafiam jej nakarmic...
              czulam sie okropnie "ja mama nie potrafilam tego zrobic"... bylam bardziej
              przerazona od niej... jejku.. dla nas szczesciem bylo to ze wyszłysmy do domu...
              fakt, że w jednej piersi miałam zastoj... bo... mala nie chciala jej ciagnac..
              ale moj kochany maz pomogł... wstawał w nocy pomagal dostawiac... wspierał jak
              miałam dola... i bronil.. i walczyl jak atakowali nas inni ze dziecko powinno
              sie karmic co 3 godz... a nie dawac cycka co chwila... i taki cudem karmie ole
              prawie juz rok... teraz juz wiem jak sobie poradzic... jestem doswiadczona
              mama... ale rok temu bylam debiutantem i co usłsyzałam... twoja wina bo masz zle
              cycki... powiem tak g.... prawda... jakos potrafie karmic... eh zycie,... no i
              to forum nie raz nas uratowało w opresji i pewnie nie raz jeszcze uratuje..
              dzieki dziewczyny i pani Moniko...:)
    • rena31 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 17.04.08, 15:02
      Niestety jak ktoś wyżej tu wspomniał - jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o
      pieniądze. Karmienie naturalne nie opłaca się nikomu.
      Ale jest jeszcze jedna rzecz - pielęgniary na noworodkowych, które chyba robią
      wszystko, żeby kobieta nie karmiła. Ja sama usłyszałam, że chyba nie będę mieć
      pokarmu, bo miałam cc, inna kazała mi dokarmiać, bo mi się dziecko odwodni,
      wszyscy w szpitalu kazali przystawiać noworodka po ok 20 minut do jednej piersi,
      góra pół godziny! Nie wierzę, że te baby były aż tak niedokształcone, myślę, ze
      to jest też kwestia babskiej zawiści: "ja nie karmiłam to ty też nie karm". Moja
      teściowa zachowuje się podobnie, już w ciąży mi mówiła, że pewnie nie będę mieć
      pokarmu, bo ona nie miała.
      • kaeira Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 17.04.08, 15:37
        rena31 napisała:
        > Nie wierzę, że te baby były aż tak niedokształcone, myślę, ze
        > to jest też kwestia babskiej zawiści: "ja nie karmiłam to ty też nie karm".

        Ojej, ale dlaczego aż tak?? Ja myślę, że po pierwsze są owszem drastycznie
        niedokształcone (ale to niestety powszechne wszędzie na świecie), po drugie im
        się ni chce. I tyle. (Aż tyle)
    • karolina33331 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 17.04.08, 19:44
      Dziewczyny co by tu nien mówić personel medyczny niestety w
      zakresie karmienia jest często totalnie niedouczony.
      Pierwsze dziecko urodziłam 11 lat temu w małym prowincjonalnym
      szpitalu, który odpowiedział na odzew akcji Rodzić po ludzku" Tam
      naprawdę butelek fizycznie na oddziale nie było. Moja córka mimo 7
      dni w inkubatorze była karmiona piersią i nie podano jej nawet
      glukozy. Było za to ogromne wsparcie od pielegniarek laktacyjnych i
      praktycznie po 10 dniach w szpitalu świetnie radziłam sobie z
      karmieniem i nie miałam w ogóle żadnych probloemów :)Jescze leżac na
      patologii miałam spotkania z lekarką od laktacji, więc byłam
      pozytywnie nastawiona do karmienia. Przy 2 dziecku miałam mieć
      cesarkę w W-wie w szpitalu X. napisałam do pani Moniki z lękiem,ale
      Pani Monika nastawiła mnie pozytywnie chociaz jak stwierdziła w tym
      szpitalu specjalnie jeśli chodzi o karmienie przeszkoleni nie są. W
      końcu nie miałam cesarki i natychmiast po porodzie zaczęłam karmić.
      Ale...widziałam,ze inne pacjentki z mojej sali są pozbawione
      jakiejkolwiek pomocy, że pielęgniarki gadają bzdury rodem z Wątka
      Naszej Bathildy. A szczytem było jak lekarka na obchodzie rugała
      dziewczyny za to,że nie chartowały brodawek w ciąży :)Każdej
      pacjentce zalecały natychmiast kupienie kapturków silikonowych.
      Wstyd przyznać, ale to na Waszym forum dowiedziałam się,że nie
      sprzyjają laktacji...Całe szczęście,że ich nie użyłam :)Moim zdaniem
      w tym szpitalu dla pierworódek szanse na kontynuowanie karmienia są
      prawie równe zeru
    • benia30 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 17.04.08, 22:59
      A ja chciałam założyć nowy wątek i opisać przez co przeszliśmy, ale tutaj
      rozwinęła się ciekawa dyskusja, więc pozwolę sobie tutaj...

      Tydzień temu, po 7 tygodniach pobytu opuściliśmy klinikę dziecięca i oddział
      patologii noworodka.... Na oddziale tym panowały pewne przeznaczone dla rodziców
      zasady:

      Zasada nr 1 - odwiedziny w godzinach od 12 do 20 (matki karmiące do godz. 22) W
      rzeczywistości na matki karmiące nikt nie zważał. Przed godziną 20, czasem już o
      19:30 pojawiała się pani pielęgniarka, która w sposób miły lecz stanowczy
      wypraszała mnie z sali. Kilkakrotnie zdarzało się tak, ze dosłownie musiałam
      sobie dziecko oderwać od piersi!
      Zasada nr 2 dotycząca sposobu przechowywania pokarmu - pokarm ściągnięty może
      być przechowywany w lodówce do 6 godzin....

      Oj, wiele wysiłku kosztowała mnie walka by moje dziecko dostawało TYLKO I
      WYłąCZNIE mój pokarm. W końcu ustaliliśmy z mężem wspólny front działania - od
      12 do 20 mały karmiony był piersią, w międzyczasie ściągałam pokarm na dwa
      kolejne karmienia (21 i 24), a o 5 rano mąż jeździł z nową dostawą na karmienie
      o 6 i 9. Mleko modyfikowane podawano małemu tylko raz na dobę, na karmienie o
      3... Inaczej wykombinować się tu nie dało...

      I na koniec takie bardzo przykre spostrzeżenia - nie wszystkim pielęgniarkom
      chciało się iść do lodówki i podgrzewać pokarm matki. Łatwiej było karmić
      mlekiem modyfikowanym...
      Pomimo próśb by czekać na mnie z karmieniem na 12 zdarzało się wielokrotnie, że
      dziecko zostało już nakarmione butelką. Mam wrażenie że niektóre "siostrzyczki"
      robiły to złośliwie (jak widać tu też są ludzie i ludziska)...
      Po 3 tygodniach takiej szarpaniny doczekałam się nareszcie pokoju dla matki z dzieckiem i mogłam karmić przez całą dobę, do oporu, jak desperatka jakaś......


      • izydorek70 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 17.04.08, 23:49
        Benia30-gratuluje ci siły i wytrwałości-naprawdę trzeba jej wiele
        żeby wytrzymać taką szarpaninę przez 7tyg.Jeszcze tylko dorzucę coś
        ze swoich przeżyć do tego obrazu polskiego szpitala przyjaznego
        matce i dziecku.Od razu po porodzie zabrano mi małą(nie była
        wcześniakiem ale była chora),nie mogłam jej nawet przytulic do
        piersi-ale ok. może nie można było.Od tej pory była w inkubatorze-
        karmiono ją sztucznym mlekiem i roztworem glukozy(żeby była
        spokojniejsza jak mówiono).W tym czasie ja "walczyłam" z własnymi
        piersiami żeby jak najszybciej zaczęły produkować mleko-znikąd
        rady,pomocy,pocieszenia.Gdy udawało mi się odciągnąć odrobinę siary
        i zanosiłam to dla dziecka patrzono na mnie jak na wariatkę-bo
        przecież to bez sensu-za mało(a przecież tyle się mówi o znaczeniu
        siary dla noworodka)!Prosiłam więc żzeby chociaż zmieszały to z tym
        bebikiem,które podają.Tak naprawdę nie wiem czy to robiły.Wspominam
        ten czas jako traumę.Dobrze,że to już za nami.Pozdrawiam serdecznie.
      • daisy74 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 23.04.08, 22:51
        Dużo zależy od samej kobiety-od jej nastawienia do karmienia,siły
        woli i umiejętności udzielania samej sobie wsparcia.Wychodzę z
        założenia,że jeżeli kobieta chce naprawdę karmić to nie ma
        siły,która by to jej uniemożliwiła.Co prawda cena którą nieraz musi
        kobieta zapłacić bywa wysoka.W swoim środowisku mam koleżankę,która
        już na początku ciąży wiedziała,że karmić piersią nie
        będzie.Pierwsze karmiła butelką,drugie też tak chciała.Druga
        stwierdziła,że jej córeczka jest leniwa,bo zasypia przy piersi i
        lepiej podawać jej butelkę.Dzieci tych dziewczyn nie należały do
        maluchów z problemami.Ale to była ich świadoma decyzja.Ja będąc w
        ciąży nie zakładałam,że będę karmić
        piersią.Ale jak już synka urodziłam to wiedziałam,że zrobię wiele by
        karmić Go piersią.U nas problemem byli pediatrzy szpitala,w którym
        synek się urodził.W czasie porodu miał wylew,do tego drgawki,których
        Ci beznadziejni lekarze nie potrafili zdiagnozować(jak się okazało
        po czasie przyczyną mógł być wachający się poziom wapnia.Ale aby na
        to "wpaść"trzeba było zlecić wykonanie badania krwi,czego ped.nie
        zrobili)Do piersi nie pozwolili dostawiać małego,bo rzekomo był za
        słaby.Miałam ściągać pokarm ręcznie.Wytrzymałam dwa dni i się
        zbuntowałam-rozpoczęłam walkę o ściąganie pokarmu wysterylizowanym
        laktatorem(laktator był zabroniony,bo przecież ryzyko
        infekcji).Usłyszałam od p,ordynator pediatrii"czy naprawdę warto
        robić tyle zamieszania z tym laktatorem"A dla mnie każdy dzień był
        ważny.nie wiedziałam jak długo będziemy w szpitalu i jak długo
        będzie trwał zakaz karmienia synka piersią.I święcie wierzyłam,że
        jak synek rozsmakuje się w moim mleku to łatwiej będzie się jemu
        wdrożyć w ssanie.W tymże szpitalu nie do pomyślenia było aby
        matka,która nie jest z dzieckiem dowoziła odciągnięty pokarm(bo
        ryzyko infekcji)Wg mnie lekarze pomagać nie pomagają(i nie muszą-
        wiele kobiet zdobywa wiedzę na szkołach rodzenia,utrzymuje kontakty
        z położnymi ,które te szkoły prowadzą,korzystają z naszego
        forum).Ważne by lekarze nie przeszkadzali i szanowali więz,która
        tworzy się między matką,a dzieckiem.A o to niestety trudno.Tyle ile
        sie nawalczyłam krótko porodzie to przez całe życie tyle nie
        walczyłam A jak wiadomo,okres po porodzie nie powinien być czasem,w
        którym kobieta swoją energię ukierunkowuje na walkę o swoje
        podstawowe prawa.Ech...dużo by pisać.A tak się zastanawiam czy
        kiedyś nastawienie lekarzy się zmieni i będzie"normalnie".Bo jak
        narazie akcja "rodzić po ludzku"to tylko zbiór szczytnych haseł...
    • mama_frania1 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 18.04.08, 12:21
      jak czytam Wasze posty, to sie tak bardzo ciesze, ze nie rodzilam w Polsce :((( moj maly urodzil sie w 36 tygodniu, 2 i pol kilo, wiec od razu byl ze mna, nie musial lezec w inkubatorze. ale jesc nie chcial - nie interesowal go pokarm zadnej postaci :( mial bardzo niski cukier i silna zoltaczke, wiec zadecydowano, ze bedziemy go dokarmiac (ale po cycu, nie zamiast). probowalismy kieliszkiem, strzykawka, butelka - wszyskim plul... cierpliwe polozne pokazywaly jak podawac, ile, kiedy, budzily co trzy godziny, zeby dac cyca... po dobie zapadla decyzja, ze bedzie karmiony sonda, ale wtedy zalapal o co chodzi z cycem i postanowiono sprobowac, czy wystarczy. w tym samym czasie pielegniarki laktcyjne pokazywaly jak pobudzac piersi (na wszelki wypadek, gdyby jednak byl na sondzie), pomagaly lapac siare do strzykawki, pocieszaly, ze te dwie krople, ktore wlasnie zlapalam na poczatek naprawde wystarcza, bo maly ma maly zoladek... troche bylam zla na dokarmianie, ale z drugiej strony gdyby nie wsparcie w szpitalu, to pewnie maly by byl na butelce teraz... a tak po trzech dniach walki mlody byl juz tylko na piersi :))) i pamietam radosc personelu, jak na samym cycu przytyl przez noc 2 (dwa) gramy... ze tak ladnie rosnie :) i jak sie cieszylam, jak mi ktoras powiedziala, ze to tylko moja zasluga, bo one tylko pomagaly, ale to ja walczylam. tak niewiele a taka radosc... a teraz maly ma 4 i pol miesiaca i w planach mamy dluuuugie cycanie :)
    • monika_staszewska Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 18.04.08, 16:05
      To i ja dołożę swoje dwa grosze. Po pierwsze mam często wrażenie, że
      wystarczyłoby gdyby inni nie przeszkadzali mamom w karmieniu i już
      by było lepiej. Druga refleksja wiąże się z obserwacjami
      poczynionymi przy okazji kolejnych akcji "Rodzic po ludzku" i z
      codziennych rozmów z Paniami przez telefon, często jest tak, że to w
      tych małych szpitalach, w małych miejscowościach łatwiej spotkać
      kogoś życzliwego, kto pochyli się nad konkretną mama i konkretnym
      dzieckiem zamiast stosować standardowe procedury. I to nie napawa
      jakimś wielkim optymizmem.
      Na szczęście są jeszcze kobiety, które same doświadczyły trudów i
      radości karmienia i generalnie rodzicielstwa i to one są
      fantastycznym wsparciem dla innych kobiet, które właśnie zostały
      mamami.
      pozdrawiam serdecznie :)
      monika staszewska
    • a.g.r.e.s.t Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 19.04.08, 13:32
      Ja miałam wrażenie na oddziale noworodkowym, że panie znają się
      mniej na szczegółach, niż ktoś, kto uważnie czyta "Dziecko". Moje
      mleko, które podawały małemu gdy leżał pod kroplówką, wlewały do
      szklanej butelki - a ja trwałam w przekonaniu, że szkło niszczy
      przeciwciała; na każdy problem z piersiami proponowano kapturki.
      Fakt, że bardzo pomagały przystawiać i robiły to niezwykle fachowo,
      ja nie byłam w stanie powtórzyć tego chwytu za łeb i do cyca.
    • iv-o Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 19.04.08, 22:15
      Mnie zamurował prezent jaki dostałam od firmy produkującej żywność dla dzieci, pudełko mleka modyfikowanego, nie próbka, tylko opakowanie 500g. Szczęka mi opadła. Sama nie kupiłam, bo po co, mimo walki o piersi chciałam karmić. No ale teraz mam, za darmo, ale się nie skuszę.
      • basiak36 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 19.04.08, 23:15
        Podawanie mamom probek mleka lamie zasady kodu WHO o marketingu i sprzedazy
        substytutow pokarmu (Art 5)... A zdaje mi sie ze Polska ten kod przyjela? Czy nie?
        www.who.int/nutrition/publications/code_english.pdf
        Gdyby to bylo tutaj to napisalabym zwyczajnie do Department of Health, ale nie
        wiem co w Polsce mozna zrobic? Cos takiego to aktywne przekonywanie matek do
        nabywania mieszanek.
        • iv-o Znów dostałam próbkę mleka. 22.04.08, 10:21
          Znów dostałam próbkę mleka NAN HA. No cóż, leży, mam nadzieję, że nigdy po nią
          nie sięgnę.
    • anetaban w takim razie ja mialam super 21.04.08, 08:09
      nie wierzyłam własnym oczom jak czytałam wasze posty ja rodziłam w warszawskim
      szpitalu ktory niema najlepszych opini w temacie pomocy matkom karmiacym i do
      dzis tez tak myslalam ze oni nic nie robili ale
      o zgrozo to co przeczytalam tu gratuluje wam wszystkim cierpliwosci wytrwalosci
      i uporu

      ja na sali ktorej lezalam jako jedyna niemialam problemu z dzidzia jednej pani
      synek urodzil sie z zapaleniem pluc pomogli karmila sama
      drugiej pani dziecko okrecilo sie pepowina i lezal synek w inkubatorze
      przyhodzili po nia jak dziecie zglodnialo aby nakarmila
      synka utulila i ulozyla spac
      trzecia pani miala bliznieta wczesniaki byla po cc dzieci byly dokarmiane
      mieszanka ale synek niechcial mleczka modyfikowanego i dziewczyna walczyla o
      kazda kropelke mleczka dzielnie sciagala najpierw recznie do strzykawki potem
      laktatorem jej mleczko bylo jedynym jakie tolerował jej synek a corcia byla na
      mieszance
      ja rowniez mialam problemy z karmieniem a raczej mi sie wydawalo ze mam bo
      myslalam e ze brakuje mi mleczka i dziecko glodne ale mi pomoglyscie i
      wyprowadzilyscie z bledu

      A WIEC JESZCZE RAZ WAM WSZYSTKIM GRATULUJE!!!!
      (przepraszam ze krzycze ale gratulacje dla Was trzeba wyróżnić)


    • elaimalwi Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 22.04.08, 23:17
      Ja również nie dostałam pomocy w szpitalu, niestety. Kiedy moja córka płakała, bo była głodna, a ja nie umiałam prawidłowo przystawiać jej do piersi dostałam do wyboru napojenie jej glukozą lub mieszanką :-( Tylko, gdybym zdecydowała się na podanie modyfikowanego, musiałabym poprosić o to na piśmie.
      3 dni po wyjściu ze szpitala trafiliśmy do Przychodni Patologii Noworodka, bo mała spadała na wadze, nie robiła siusiu i kupki i płakała. Teraz już wiem, że była głodna, pomimo iż cały czas wisiała przy cycu. Dopiero w PPN trafiliśmy na cudowną kobietę, pediatrę, konsultantkę laktacyjną. Dzięki niej do dziś karmię piersią (16 miesięcy) i udało mi się po drodze pokonać kilka kryzysów laktacyjnych.

      I jeszcze opowiem wam przykład mojej siostry. Pierwsze dziecko karmiła 3 tygodnie, bo uległa presji teściowej, że ma za małe piersi. Drugie dziecko karmiła 3 miesiące, bo kiedy u małego pojawiła się wysypka pediatra kazała jej odstawić dziecko od piersi i przejść na modyfikowane. Dwa tygodnie temu urodziła trzecie dziecko, które bardzo chce karmić piersią. I jakie rady dostaje od położnej środowiskowej? Po pierwsze dopajać glukozą, żeby mała szybciej wysiusiała nadmiar bilirubiny (mała ma żółtaczkę fizjologiczną, wszystko w normie). Po drugie dawać na noc butlę modyfikowanego mleka, żeby mama mogla się wyspać. Na pytanie, co zrobić, aby mieć więcej pokarmu nie umiała odpowiedzieć. Na szczęście siostra (za moją namową)olała te rady, chociaż nie było jej lekko, bo ma duże zaufanie do tych, którzy powinni być specjalistami.
      Ja podałam jej namiary na to forum i na p. Monikę. Lepiej trafić nie może :-)
      • izydorek70 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 23.04.08, 11:12
        Jednak strasznie smutny jest ten obraz polskiego szpitala-pełen
        ludzi niedouczonych,niechętnych do pomocy a nawet perfidnych.Twoje
        dziecko mogło być głodne ale pomoc dopiero byś uzyskała po
        podpisaniu papierka ze zgodą na modyfikowane.To tak na wszelki
        wypadek gdybyś śmiała mieć potem pretensję.Taka jasna,czysta
        sytuacja-matka sama chciała.Ręce opadają.Najgorsze ,że o pomoc tak
        trudno-to naprawdę chyba pokłosie starych czasów kiedy tylko
        sztuczne mleko było odpowiednio "tłuste" ,wartościowe i zdolne
        zaspokoić apetyt dziecka(a dzieci po nim ślicznie spały i
        przybierały na wadze).Słyszymy to od naszych teściowych,ja od swojej
        mamy,gorzej gdy mówi to pielęgniarka środowiskowa.Gratuluję
        serdecznie lekarza o otwartym umyśle,bardzo bym chciała spotkać
        takiego pediatrę.Póki co muszę słuchać jak "moja" p. doktor zaleca
        zacząć poważnie rozszerzac dietę o zupki jarzynowe i obiadki mojej
        5mies córeczce, która reaguje uczuleniem na każdą nowość którą ja
        zjem.
        A może każdej dziewczynie schodzącej z porodówki trzeba dawać namiar
        na to forum,zamiast liczyć na pomoc siły fachowej w szpitalu?Zapewne
        w wielu przypadkach udało by się uniknąć porażki laktacyjnej i łez
        :-)?
    • karolach77 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 24.04.08, 00:01
      Rodziłam w szpitalu przyjaznym dziecku, gdzie stawia się na
      karmienie piersią...
      A pierwsze mleczko jakie moja mała dostała było modyfikowane.Na sali
      mała się strasznie darła, wpadła położna zabrała mi ją celem
      zbadania przez p.dr i nakarmiła ją glukozą i sztucznym mlekiem.
      Leżałyśmy przez weekend, (rodziłam w pt wieczorem) miałam problemy z
      karmieniem: duże piersi, płaskie brodawki mała dzidzia i ogólnie na
      leżąco niewygodnie (do dziś nie lubię tak karmić)
      jedyną radę jaką usyszałam od lekarza to: że niepowinnam karmić TAK
      dziecka -jak próbowałam na siedząco- bo to nie ufoludek by go karmić
      w tak kosmicznej pozycji.
      Dziecko dostało silnej zółtaczki, nie ssała, zostawili ją w
      szpitalu, mnie nie zaproponowano tego-a w hotelu nie było miejsc. Na
      sali gdzie mała leżała siedziałam przy niej na niewygodnym
      stołeczku - nic innego nie było. Siedziałam, płakałam i ściągałam
      pokarm laktatorem, a nogi puchły mi aż co bioder. Położna
      przychodziła,patrzyła, kiwała głową a na koniec dodała że długo się
      tak laktatorem nie pociągnie, ona sama dała radę 3 miesiące.
      Na oddziale nie było mowy ani o SNS ani o jakimkolwiek innym
      sposobie karmienia dziecka poza butlą.O wypożyczeniu latkatora też
      nie, musiałam go sobie sama załatwić bo szpital czegoś takiego nie
      ma!!
      Pani dr -doradca laktacyjny(!!!!) na moją prośbę by małej nie karmić
      butlą bo po 3 dniach już nie chce piersi stwierdziła tylko że to i
      tak nie ma sensu!!!!!! bo dzieci karmione strzykawką robią z ust
      dzióbek i też piersi nie chwytają. Takie jest jej doświadczenie!!!!!
      W szpitalu podobno funkcjonowała poradnia laktacyjna. Jak chciałam
      się zapisać z małą po wypisie dowiedziałam się że nie było
      zainteresowania i praktycznie ta poradnia nie działa.
      Aha -jak małą wypisywali -ze łzami w oczach prosiłam panią dr o
      doradzenie jakiejś mieszanki, bo mała cyca nie chce a ja nie daję
      rady ściągnąć tyle ile ona chce - pani dr stwierdziła: oj to na
      karmienie naturalne praktycznie nie ma szans....
      Mimo takiego podejścia udało nam się... trochę kasy mnie to
      kosztowało u prywatnego doradcy lakt, ale BYŁO WARTO.
      Cycusiamy już 7,5 miesiąca i są to najpiękniejsze chwile w moim
      życiu.
      • magdowi Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 25.04.08, 13:41
        Bardzo, ale to bardzo się cieszę, że rodziłam w UK. Tu nikt nie ma tak
        idiotycznych pomysłów, jak w Polsce, karmienie piersią jest propagowane i
        wspierane. Odpowiednią wiedzą dysponują położne, lekarze i tzw health visitors,
        niezależnie od ich wieku ( nikt nie wygłasza poglądów rodem sprzed
        kilkudziesięciu lat, nawet jeśli włos na głowie siwiuteńki:)). Służą pomocą i
        radą w szpitalu, potem przy każdej wizycie domowej i proszą o kontakt
        telefoniczny w razie jakichkolwiek problemów. Ja nie miałam problemów, ale
        widziałam, jak personel szpitala walczył z pewną mamą z mojej sali poporodowej o
        karmienie. Miała do dyspozycji wszystko, co potrzebne i ogromne wsparcie.
        Pozdrawiam Was serdecznie!
    • kuleczka1978 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 28.04.08, 18:35
      niestety ja też nie wspominam czasu w szpitalu po porodzie
      najlepiej. maluch dosyć dużo stracił na wadze (z 3950 do 3500)i
      słabiuteńko przybierał. z tego powodu zaczęło się ostre dokarmianie
      mlekiem modyfikowanym, ja wpadłam w depresję, płakałam cały czas. w
      szpitalu przetrzymali nas przez 7 dni po to by maluch odzyskał
      częsciowo wagę i cały czas pompowali w niego mleko modyfikowane.
      ostatnie dwa dni to był koszmar bo właściwie ja nie miałam kiedy go
      karmić piersią bo co trzy godziny regularnie był karmiony sztucznym
      mlekiem po którym spał jak suseł (miał do tego jeszcze żółtaczkę).
      wychodząc ze szpitala myślałam, że to koniec karmienia piersią, a
      położne i pediatrzy mówili tylko że to tak na prawdę nie jest aż tak
      ważne jak się dziecko karmi, że to nie koniec świata, że ja za
      bardzo chiałam karmić piersią i tak tez nie można. na szczęście
      sobie w domu poradziliśmy i odstawiłam mleko modyfikowane po jakimś
      czasie.
      przy drugim dziecku juz nie będę taka głupia, na pewno nie zgodzę
      się na takie traktowanie, a już na pewno wezmę SNSa do szpitala.
    • kamilactk Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 29.04.08, 21:21
      Rodziłam dwa miesiące temu, małą od razu zabrali do inkubatora bo
      była lekko niedotleniona, miałam ją dostać następnego dnia rano...
      dostałam po 3 dniach. O 12:00 dostałam dziecko z przykazaniem
      że "mam przystawiać" - mówiły że dziecko powinno byc około godziny
      przy piersi. Mała miała żółtaczkę nie mogłam jej dobudzić, gdy
      wstała nie umiała złapać brodawki. Po wielu godzinach siłowania się
      z dzieckiem byłam załamana że moje chore maleństwo nie je poszłam
      więc po butle (lepsze to niz nic) i nie dostałam (!). Dopiero w nocy
      zjawiła się jakaś pani która odkrywczo stwierdziła że moje dziecko
      po 3 dobach nie potrafi ssać. Pomogła przystawić mała i poszła. Raz
      się udało ale sama nie mogłam sobie poradzić (musiałabym mieć trzy
      ręce do trzymania dziecka i jednoczesnego wciskania butli i cyca -
      bo tylko tak dała się oszukać). Zuza jadła ok 20 minut a miało byc
      godzine (to moje pierwsze dziecko,miałam zerowe pojęcie o karmieniu
      i żadncyh małych dzieci w rodzinie). Następnego dnia byłam w domu i
      strasznie chcialam karmić piersią. Mała nie umiała złapać a ja wyłam
      bo mleko leciało mi po kolanach. Jedną reką ściągałam a pod druga
      pierś podstawiałam słoik! W szpitalu usłyszałam, że jest już za
      późno bo dziecko jest rozleniwione i nie umie ssać mimo to
      walczyłam - przystawiałam do cyca aż płakała wściekła z głodu
      dopiero dawałam butle z moim mlekiem. I doczekałam się bo moja
      maleńka któregoś pięknego dnia po prostu zaskoczyła! Na szczęście
      trafiła mi się suuuper kobietka na patronażu, dopiero ona
      uświadomiła mi że moja mała tak aktywnie ssie, ze wystarczy jej 10
      minut przy cycu (a ja kombinowałam jak zachęcić do ssania najedzone
      już dziecko:)). Już dwa miesiące jest na cycu pieknie przybiera a
      dla mnie czas karmienia to najcudowniejsze chwile. Szkoda tylko że
      nikt nie chciał mi pomóc i musiało to potrwać
    • izydorek70 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 30.04.08, 09:12
      Muszę to napisać-chociaż to strasznie banalne i nic nie wniesie do
      wątku.Po przeczytaniu tych wszystkich historii-wiem jedno-jestem
      dumna ,że karmię piersią!!!Tak jak Wy.:-)))Serdecznie pozdrawiam
      wszystkie nieustraszone kobiety.Ale także te ,którym nie wyszło,bo
      jak widać o pomoc u nas trzeba wołać długo i głośno-a wiem,że nie
      każdy ma tyle siły i samozaparcia.
    • fergie1975 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 30.04.08, 10:31
      Niestety tak jest, ale nie nalezy wnikac dlaczego kobiety - mamy robia tak a nie
      inaczej, są gorsze rzeczy które matki robia dzieciom niz mleko modyfikowane....

      Tak na marginesie, mamy które widziałaś i ktore karmily butelkami wcale nie
      musialy miec w nich mleka modyfikowanego.
      Ja np bardzo czesto mialam butelke z wlasnym mlekiem poza domem, bo latwiej,
      szybciej i wygodniej a na pewno bez uwag o karmieniu piersia w miejscu publicznym.
      Jest mało miejsc przeznaczonych dla matek karmiacych i tak przystosowanych,
      zeby te bardziej sie krepujace mogly karmic bez oporów. W przychodniach dla
      dzieci tez często ich nie ma, chociaz na logikę powinny byc. W mojej przychodni
      np było jedno pomieszczenie z fotelikiem, ale to rzadkość.

      Nie kazda mama karmiaca piersią moze wyjac piers i karmic po prostu, bez
      problemow. Przy plaskich brodawkach na poczatku jest bardzo trudno ustawic sie z
      dzieckiem tak, aby dobrze chwycilo, nie wspomne jak sie karmi z nakladkami,
      ktore trzeba wyjac, nalozyc, trzymac ... , nie wspomne o wijacych sie i
      krzyczących bobaskach, które sciągaja uwagę i robi się nerwowo.
      Oczywiscie po kilku miesiacach dochodzi sie do wprawy. Ale na poczatku lepsza
      jest butelka.

      Wiec nie kazda mama z butla, to mama niekarmiaca piersia.
      • izydorek70 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 30.04.08, 11:55
        Oczywiście-zgadzam się i rozumiem o czym piszesz.Brałam taką
        możliwość pod uwagę- dlatego zapytałam-czy jest problem?Jak widać
        powyżej -jest-zaczyna się w naszych przyjaznych matce i dziecku
        szpitalach.A potem-to już dłuuuuuga historia :-).Pozdrawiam
        serdecznie.
        • magdowi Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 01.05.08, 12:44
          Mój maluszek się rozchorował i trafiliśmy na kilka dni do szpitala. Było tam mnóstwo niemowląt i wiecie co? Tylko ja jedna karmiłam piersią. Smutne to. Oczywiście, miałam pełne wsparcie i opiekę ze strony cudownego personelu.
          • agsa22 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 06.05.08, 20:27
            Ja rowniez karmie piersia.Mieszkam w anglii tu nie wiele kobiet
            karmi piersia.Wiekszosc tak naprawde angielek zwyczajnie boi sie o
            swoje piersi.O ich wyglad.I to najczestszy powod.Inne sie poddaja bo
            w pierwszych tygodniach bardzo bola sutki,a jeszcze inne ale to
            niewielki procent z wazniejszych uniemozliwiajacych im karmienie
            przyczyn.
            • basiak36 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 07.05.08, 10:10
              W UK karmienie piersia jest mocno zwiazane z wiekiem mamy i jej wyksztalceniem.
              Stad sa miasta w UK gdzie wiecej mam karmi, sa takie gdzie mamy karmiace mozna
              na palcach reki policzyc.
              Niemniej z roku na rok zaczyna karmic coraz wiecej.
              Przestaja karmic przede wszystkim dlatego ze dziecko lubi wisiec na piersi,
              piersi bola itp.
              Przez ostatnie 4 lata prowadze tutaj w UK wypozyczalnie laktatorow szpitalnych i
              juz wiele roznych sytuacji widzialam.
              Wsrod moich kolezanek ogromna wiekszosc karmila, kilka dziewczyn karmilo dosc
              dlugo.
              www.ic.nhs.uk/webfiles/publications/breastfeed2005/InfantFeedingSurveyTables190506_PDF.pdf
          • agsa22 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 06.05.08, 20:30
            Pozatym palaczki moga wrocic do swojego nalogu.Mama moze isc do
            klubu zostawiajac dziecko pod czyjas opieka.Angielki lubia sie
            rozerwac,a karmienie piersia troszke ogranicza.
    • kejzi-mejzi Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 07.05.08, 18:42
      Byłam ostatnio z dzieckiem w szpitalu, na cały oddziale byłam jedyną matką,
      która karmiła piersią. Smutne acz prawdziwe.
      • kam.xt Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 10.05.08, 12:29
        pracuję w szpitalu, również zauważyłam że wśród tych najmniejszych
        pacjentów oddziałów dziecięcych i noworodkowych zdecydowana
        większość karmionych jest sztucznie, ale nie wynika to z tego że
        generalnie aż tak niski jest odsetek dzieci karmionych piersią, po
        prostu butelkowe dzieci częściej i ciężej chorują, dlatego właśnie
        wśród tych hospitalizowanych stanowią większość.
      • kasia5583 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 13.05.08, 15:33
        Nie potępiam matek karmiących butelką, sama miałam niemiłe doświadczenia
        związane z niechęcią do matek piersiowych. 6 lat temu moja córcia miała 3,5
        miesiąca i zachorowała, podejrzewali refluks żołądka. Leżała w szpitalu na
        obserwacji, byłam samotną matką i nie było mnie stać na wykupienie dób
        hotelowych w szpitalu przy dziecku. Żadnym argumentem nie było karmienie
        piersią. Pani pielęgniarka powiedziała dobitnie, że albo zapłacę albo dziecko
        ucierpi na tym. I ucierpiało ono i moje piersi.
        • akaef Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 14.05.08, 01:32
          > hotelowych w szpitalu przy dziecku. Żadnym argumentem nie było
          karmienie
          > piersią. Pani pielęgniarka powiedziała dobitnie, że albo zapłacę
          albo dziecko
          > ucierpi na tym.

          No to to jest akurat zagranie niezgodne z prawem. W takiej sytuacji
          szpital nie ma prawa zabronić matce przebywać razem z dzieckiem -
          tyle, że niestety warunki takiego "przebywania" to często stołeczek
          przy łóżku. Współczuję Ci bardzo, chyba bym straszną awanturę
          zrobiła gdyby mi nie pozwolono zostać z takim maleństwem w szpitalu.
          • kasia5583 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 14.05.08, 09:23
            Byłam młoda, nie doświadczona, nie znałam swoich praw. Samotne matki są
            traktowane inaczej, choć nie wszędzie. Teraz bym sobie nie pozwoliła na takie
            traktowanie.
            • izydorek70 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 14.05.08, 09:30
              Tylko dlaczego tak niwiele rzeczy może odbywać sie normalnie?Czy
              naprawdę tak musi być,że musimy znać się na wszystkim,głośno
              krzyczeć,mieć buzie jak stąd do księżyca-żeby być potraktowanym jak
              należy?
            • akaef Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 14.05.08, 14:00
              > Byłam młoda, nie doświadczona, nie znałam swoich praw.

              No i to jest właśnie największe draństwo. Zamiast takiej młodej
              niedoświadczonej mamie pomóc i wspierać ją w trudnej sytuacji, nasza
              cudna "służba" zdrowia robi wszystko na odwrót. I o wszystko trzeba
              samemu buzię otwierać. Echhh, szkoda gadać...
              Też miałam miesięczne dziecko w szpitalu (na szczęście tylko 5 dni),
              tyle że 15 lat temu. Wizyty były dopuszczalne od 15 do 17! I też
              byłam młoda i głupia, i się podporządkowałam (a karmiłam piersią).
              Jak teraz o tym pomyślę to aż zębami zgrzytam ze złości...
          • izydorek70 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 14.05.08, 09:25
            Podpisuje się pod twoim zdaniem.To jakieś okrutne draństwo!!!Jak
            można tak potraktowac matke z maleńkim dzieckiem?!I znowu to samo-
            liczy sie tylko opłacona doba hotelowa.Matka,dziecko,karmienie-to
            dodatek do szpitalnego łóżka.Ciekawe czy na szpitalnych korytarzach
            wisiały dyplomy? :-(
            • magdowi Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 14.05.08, 19:56
              Rany boskie!
              Mieszkam w Edynburgu i spędziłam w tutejszym szpitalu dziecięcym kilka dni z
              moim synkiem. Przy każdym łóżeczku dziecka było składane łóżko dla rodzica. Nie
              było żadnych limitów czasowych dla rodziców. Jeśli oboje chcieli zostać na noc,
              to jedno mogło spać w specjalnym hotelu za darmo. Było to absolutnie oczywiste,
              że mama lub tata zostaje z dzieckiem na noc. Miłe pielęgniarki jeszcze
              częstowały mnie śniadaniem, pytając, co sobie życzę. A tyle się słyszy narzekań
              na brytyjską służbę zdrowia. Tymczasem to, co piszecie o polskich szpitalach po
              prostu mnie przeraża. Serdecznie współczuję i mam nadzieję, że kiedyś się to
              zmieni. Oby jak najprędzej.
              • panixx Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 15.05.08, 23:15
                Ja tez mieszkam w UK, nie narzekam na sluzbe zdrowia - opieka
                podczas ciazy i porodu byla swietna.
                Ale jak zaczelam karmic i pojawily sie problemy, to nie ma za bardzo
                do kogo zwrocic sie o pomoc. Chyba karmienia piersia nie uwaza sie
                za tyle wazne, by pomagac kobietom, ktore potrzebuja wsparcia.
                Musialm prywatnie isc z wizyta do doradcy, ktory poogladal moje
                karmienie i poradzil.
                • magdowi Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 16.05.08, 13:17
                  To dziwne, Panixx, a co z Health Visitors i breastfeeding clinic (darmowa)? Może
                  w moim rejonie jest inaczej. Pozdrawiam!
                  • panixx Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 16.05.08, 15:42
                    Magdowi, nie wiem jak jest ogolnie w mojej okolicy, ale w moim
                    przypadku nie za bardzo pomogly mi osoby, ktore powinny.
                    GP kazal radzic sie HV, bo twierdzi, ze sa specjalistkami. Obie
                    panie HV sa chyba probutelkowe, bo jezeli tylko pojawia sie problem
                    z przybieraniem wagi niemowlaka, to trzeba dac butelke. Moj M raz
                    byl ze mna i nie wytrzymal i powiedzial, co mysli tej pani. W koncu
                    wyszperala z torby jakies ulotki o spotkaniach dla mam karmiacych,
                    ktore...od roku juz sie nie odbywaja z powodu braku zainteresowanych.
                    Mysle, ze przy takich poczatkach mozna sie zniechecic.
                    Ja sama szperalam w necie i szukalam doradcow.
              • agsa22 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 21.05.08, 22:21
                Ja mieszkam w Northampton.Tutaj rodzilam.Nigdy nie urodze w
                Polsce.Przy moim porodzie byly trzy polozne i lekarka.Zszyla mnie
                pieknie.Wszystkie byly bardzo mile.Jak slysze jak niektore kobety sa
                traktowane przez polozne,lekarzy w Polsce to wlos staje deba.Nigdy
                zlego slowa nie powiem na personel szpitalny w UK.
    • bamboo Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 19.05.08, 08:42
      jesli to wczesniaki, to byc moze wiele z nich przegralo walke o pokarm, nie
      otrzymaly wsparcia, nikt ich aie nauczyl, jak pobudzic laktacje :/

      przykre to, ale mnie w szpitalu tez nikt nie pomogl jak przystawic dziecko,
      przez 12 dni byl karmiony wylacznie butelka i tylko dostalam go z zaleceniem,
      zeby karmic piersia - oto cale wsparcie z odziailu noworodkow i wczesniakow
      jakie otrzymalam w szpitalu wojewodzkim w gdansku :/
      tylko, ze ja bylam zmotywowana, chcialam karmic piersia, wstawalam w nocy co 2.5
      godz. i pobudzalam laktacje laktatorem, potem tak samo sciagalam pokarm, potem z
      sukceme udalo sie nauczyc malego ssac piers :)
      tylko, ze ja mialam szczescie, ze trafilam na to forum, a takze na konsultantke
      laktacyjna, ktorej wizyty byly nieodzowne, sama bym nie dala rady...

      • izydorek70 Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 19.05.08, 15:54
        No właśnie-problemy są dwa:
        pierwszy-dokarmianie już w szpitalu butelką oraz brak wsparcia i
        fachowej rady nt. karmienia piersią dla matek dzieci chorych i
        wcześniaków(pomimo światłych idei,którymi oczywiście szczyci się
        każdy szpital)
        drugi;nie każda matka ma tyle samozaparcia i siły(ale wiedzy i chęci
        też) by przeskoczyć wszystkie trudności.
        Tak to widzę.A pomimo to całe mnóstwo mam wygrało.
    • eumajos Re: Chciałam tylko podzielić się refleksją. 20.05.08, 13:09
      Hej, dziewczyny, nóż się w kieszeni otwiera, jak się was czyta... :(

      WIęc powieję optymizmem. :)

      Ja sie jeszcze w ciąży naczytałam i byłam od początku bojowo nastawiona, jeśli
      chodzi o karmienie. Rodziłam w szpitalu, który nie cieszy się najlepszą opinią
      we Wrocławiu - na Chałubińskiego.

      I co? Warunki paskudne, ale:

      1. rodziłam na STOJąCO!!

      2. po urodzeniu, kiedy położono mnie wycieńczoną do łóżka, pytam się położnej,
      czemu zabrali mi dziecko (byłam tak słaba, że nie mogłam usiąść o własnych
      siłach), a ona do mnie: niech się pani wyśpi, w pierwszej dobie nikt go nie
      będzie przecież dokarmiał - wyczuła o co mi chodzi. :)
      Nad ranem - dziecko "przyjechało" do mnie, nie mogłam wstać, więc położna siadła
      przy mnie (na oddziale obłożenie!), podała, pomogła przystawić.
      W nocy - oddałam na oddział, bo przez kilka dni miałam problem z samodzielnym
      wstawaniem, a położna: ależ proszę pani! Jeśli pani nie przyjdzie, będę musiała
      go dokarmić w nocy!! Na pewno się pani zgadza? Ale NA PEWNO?

      :) Że babki z poradni laktacyjnej były przez cały dzień na zawołanie, to już
      chyba oczywiste.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka