kejzi-mejzi Re: APEL!!! mniej presji by karmić tylko piersią 30.01.09, 16:09 Uważam, że to straszne jak bardzo cywilizacja wyprała ludziom mózgi że wierzymy że sztuczne jest lepsze od naturalnego. Dała matuś natura dwa cycki, cóż może byc doskonalszego? Butelka ze sztucznym? Przecież tu nie trzeba być wielkim myślicielem, żeby pojąc różnicę. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: APEL!!! mniej presji by karmić tylko piersią 30.01.09, 16:13 sztuczne jest lepsze od naturalnego. Dała matuś > natura dwa cycki, cóż może byc doskonalszego? Butelka ze sztucznym? > Przecież tu nie trzeba być wielkim myślicielem, żeby pojąc różnicę. Nie trzeba być wielkim myslicielem, żeby przeczytać wątek i stwierdzić, że nikt w nim nie optuje za wyższością mleka modyfikowanego nad naturalnym. Post Twój jest od czapy, delikatnie mówiąc. Odpowiedz Link Zgłoś
midla Re: APEL!!! mniej presji by karmić tylko piersią 30.01.09, 16:17 No przecież jest Twój post, miłośniczko teorii spiskowych ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: APEL!!! mniej presji by karmić tylko piersią 30.01.09, 17:52 Jakimś cudem się objawił, no no Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: APEL!!! mniej presji by karmić tylko piersią 30.01.09, 17:59 ledzeppelin3 napisała: > Jakimś cudem się objawił, no no Rozumiem, że zarzucasz mi kłamstwo? Że najpierw usunęłam, a potem przywróciłam? Aha. Kaeira Odpowiedz Link Zgłoś
kejzi-mejzi Re: APEL!!! mniej presji by karmić tylko piersią 30.01.09, 19:34 Nie do końca od czapy. Wątek jest o podawaniu butli ze sztucznym, bo cycki niedomagają, przynajmniej ja tak go zrozumiałam. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: APEL!!! mniej presji by karmić tylko piersią 30.01.09, 17:07 Nie zgadzam się, ja nie spotkałam się z nagonką na tym forum. W szpitalu po porodzie sama podałam dziecku butlę z modyfikowanym (niewielkie ilości, 20-30ml)bo nie dawałam już rady nocami (nie wolno było spać z dzieckiem na łóżku) i wyszłam z silnym przekonaniem, że jeśli dalej będzie tak tragicznie, to przechodzę na butelkę. Bez żalu, bez wyrzutów sumienia. Tak bardzo byłam wykończona fizycznie pobytem na oddziale poporodowym :) Pierwsze co zrobiłam po powrocie do domu- forum, wyszukiwarka, kilka postów z prośbą o pomoc. I dowiedziałam się wszystkiego, co chciałam, zwalczyłam nawał, poprawiłam technikę przystawiania- wszystko dzięki dziewczynom z forum:) Karmię już 5 m-cy i idzie nam świetnie. Nie spotkałam się z nazywaniem mam butelkowych "wyrodnymi", "gorszymi", ani z "presją" karmienia piersią. Zakładam, że jeśli ktoś umieszcza wątek na tym akurat forum to po to, żeby zaradzić problemom i NIE przechodzić na butlę- stąd takie a nie inne porady. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: APEL!!! mniej presji by karmić tylko piersią 30.01.09, 20:49 memphis90 napisała: Zakładam, że jeśli ktoś umieszcza > wątek na tym akurat forum to po to, żeby zaradzić problemom i NIE przechodzić na > butlę- stąd takie a nie inne porady. Ostatnimi czasy jednak nie, jak widać. Ostatnio parę osób wchodzi tu, żeby obrażać karmiące matki, ubliżając im od sekciar, fanatyczek, w dodatku niegrzecznych, nietolerancyjnych, aroganckich, oraz żeby obrażać długokarmiące określeniem "patologia". I to, paradoksalnie, te najbardziej, które tak nawołują o kulturę osobistą, tolerancję czy szacunek dla cudzych wyborów i poglądów. Ech... Odpowiedz Link Zgłoś
woisna82 Przepraszam 30.01.09, 21:40 Poczytałam przemyślałam i zwracam honor. Przyjęłam do wiadomości zalecenia WHO i inne wskazane przez Was. Długo nad tym myślałam i doszłam do wniosku że zbyt dramatycznie zatytułowałam wątek, a potem się zapędziłam. Przepraszam matki długodystansowe za słowo "patologia". Nie mniej jednak mam swoje zdanie i swoje założenia na temat długości karmienia piersią. Choć pewnie życie i Zuzia zadecydują za mnie. Jak zwykle z resztą. Jeśli chodzi o piersi i sex to po prostu mnie to blokuje, a nie męża bo jakoś nie wyobrażam sobie ich dotykania jak nieustannie z nich cieknie - może mam takie piersi że leci i leci i leci cokolwiek bym nie robiła. Wiem że da się pracować karmiąc piersią, tylko że ja w mojej pracy nie dam rady tego robić. Tylko po powrocie do domu. A jeśli chodzi o niektóre rady to naprawdę często się powtarzają i niekiedy (mam wrażenie) nie są pomocne bo każda matka inna i każde dziecko inne. Więc niech ktoś usunie ten wątek bo popełniłam błąd pisząc go. Ja przepraszam za to co którąś z Was mogło urazić, i proszę nie obrażajcie się na wzajem bo chyba nie o to tu chodzi. Życzę miłego weekendu. PS. było coś o krowach - trochę nie macie tu racji, ale to nie jest forum gospodarskie tylko o Karmieniu Piersią (nie będę tego wyjaśniała - po prostu wychowałam się na wsi, moi rodzice hodowali krowy i z obserwacji wiem że wygląda to troszkę inaczej niż piszecie, a poza tym chyba nie należy porównywać kobiety i krowy:-)) Skończmy już tę dyskusję i nie psujmy sobie nerwów nawzajem. Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: Przepraszam 30.01.09, 22:33 Jako moderatorka nie będę usuwała wątku - bo nie ma zresztą takiej możliwości. Ale wiesz co - fakt, że ktoś tak jak ty przyznaje, że się zapędził, przeprasza za możliwe urażenie - to naprawdę rzadkość na forach. Szacun, jak to się mówi ;-) Pewnie, że zalecenia swoją drogą, ale najważniejsza jest konkretna mama i konkretne dziecko. PS. O co do tych krów, to mnie zaciekawiłaś, więc jakbyś chciała rozszerzyć temat to bardzo chętnie przeczytam. A że nie na temat - no na temat, w końcu jakby nie było, krowy też karmią ...ee,piersią. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
agmani Re: Przepraszam 31.01.09, 01:18 To ja Ci tylko powiem na pocieszenie, ze mialam na poczatku tak samo z piersiami, potem przeszlo zupelnie i nic nie przeszkadza ;). W ogole karmienie jest glupie na poczatku, czlowiek zmeczony, a tu lubi bolec, zatykac sie, mleko leci w niekontrolowany sposob. Ale jak sie to przetrwa, to potem symbioza idealna. Przy czym ja mimo calego oddania karmieniu piersia uwazam szczerze, ze to jakis blad natury, ktory zraza. Pewnie kiedys, jak nie bylo mieszanek na kazdym kroku, to nie mialo to znaczenia, ale teraz zdecydowanie poczatek laktacji jest niedopasowany do trendow marketingowych ;). Fajnie, ze przemyslalas, ale tez fajnie, ze mialas odwage napisac. Bo zadyme robi wielu, ale myslenie i jeszcze przyznawanie sie do bledow nie jest juz wcale czeste ;). Odpowiedz Link Zgłoś
987ania Re: Przepraszam 31.01.09, 01:29 Jeśli chodzi o piersi i sex to po prostu mnie to blokuje, a nie męża bo jakoś nie wyobrażam sobie ich dotykania jak nieustannie z nich cieknie - może mam takie piersi że leci i leci i leci cokolwiek bym nie robiła. To chyba jednak "wina" piersi:) Z moich nie cieknie, wkładki laktacyjne nosiłam przez 3 tyg. A może jakiś staniczek sexi ale nie przezroczysty, taki żeby mała wkładka się tam zmieściła na czas przytulanek? Odpowiedz Link Zgłoś
mama-lideczka Re: Przepraszam 31.01.09, 09:59 gratuluję odwagi cywilnej pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
basiak36 Re: Przepraszam 31.01.09, 12:54 Jestes jak na razie jedyna (albo jedna z niewielu) chyba, z osob ktore przyszly na fora o karmieniu piersia z nastawieniem 'anty', ktore zechcialy zadac pytania i czegos sie dowiedziec, a nie do oporu, bez zadnych konkretnych dowodow, udowadniac ze karmienie starszaka jest ble... Ogromny plus dla Ciebie. Ja kiedys nie moglam sobie 'wyobrazic' jak to jest karmic dziecko ponad roczne, wydawalo mi sie to conajmniej dziwne. Pierwsze dziecko odstawilam od piersi kiedy mialo 10 mcy, zamienilam moje mleko na przerozne mieszanki (mial silne nietolerancje pokarmowe), potem sojowe, w koncu krowie kiedy mu przeszlo. Im wiecej czytalam o karmieniu po 12 mcu, tym bardziej zmienialam zdanie i wydawalo mi sie to coraz logiczniejsze rozwiazanie. Wszystkie fakty byly za. Nie znam na razie zadnych argumentow przeciw (chyba ze ktos takie przedstawi w przyszlosci). Te ktore czasem sie slyszy nie sa oparte na zadnych badaniach tylko na zwyklych obawach i mitach. Dlatego drugie dziecko, 16 miesiecy, karmie. Mimo ze owszem, oznacza to nocne karmienia, ale wiem juz majac mojego 6 latka, ze ten czas kiedy dzieci sa male i tak nas bardzo potrzebuja, jest bardzo krotki. Wiem ze nie bede tego zalowac. Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: Przepraszam 31.01.09, 20:57 basiak36 napisała: > Jestes jak na razie jedyna (albo jedna z niewielu) chyba, z osob ktore przyszly > na fora o karmieniu piersia z nastawieniem 'anty', No, ogólnie przecież woisna82 nie była anty-karmienie jako takie, tylko anty pewne aspekty poradnictwa laktacyjnego oraz pewne aspekty karmienia. Odpowiedz Link Zgłoś
basiak36 Re: Przepraszam 31.01.09, 21:50 kaeira napisała: > > No, ogólnie przecież woisna82 nie była anty-karmienie jako takie, tylko anty > pewne aspekty poradnictwa laktacyjnego oraz pewne aspekty karmienia. Nie wiem, dla mnie nazwanie 'patologia' karmienia dwulatka brzmialo raczej 'anty'. Ale nie bede sie upierac;) Odpowiedz Link Zgłoś
kadewu1 Re: Przepraszam 01.02.09, 16:15 Wiosno, jesteś babką z klasą. Kasia mama Jasia Odpowiedz Link Zgłoś
matylda07_2007 Matysiaczek 01.02.09, 17:17 Miałam czas, to pisałam, teraz nie miałam, to nie pisałam. Jak widac dyskusja toczyła się beze mnie. Budzik, nie każdą matkę karmiącą nazywam sekciarą. Szanuję mamy karmiące piersią i sama chciałaby karmić drugie dziecię. Ty piszesz ładnie poprawnie i już Ci się wydaje, że kulturalna jesteś,a potrafisz napisać "tonem" nie znoszącym sprzeciwu i obraźliwym. Wybacie porównanie kobiety do krowy, ale tak często powołujecie się na naturę, że nie widziałam w tym nic zdrożnego. Niestety na krowy nie wpływa tak stres i obecna cywilizacja, jak na nas. Moja siostra, będąc ze swoim iesięcznym synkiem w szpitalu, straciła z nerwów pokarm niemal w momencie. Mimo odciągania, przystawiania, poocy personelu medycznegi i współlokatorki. Dlatego nie można tak negatywnie być nastawionym do butelki, bo co można zrobić w takiej sytuacji?? Ja miałam poświęcić swoje zdrowie dla karmienia. Karmiłam 8 tygodni, lekarz, gorący orędownik karmienia piersią, mąż pani neonatolog, sam stwierdził, że staje się już to dla mnie bardzo niekorzystne. Cierpiało moje ciało i moja psychika. Co do odniesień do przeszłości chodziło mi o to, że wyciągacie fakty, które działają na korzyść Waszej filozofii, podpieracie się tym, że jak kiedyś już tak robiono, znaczy, że było dobrze (długie karmienie), ale jeśli ktoś napisze, że kiedyś również dokarmiano, pada stwierdzenie, że co z tego, to dawno było. Uważam, że póki się czegoś nie doświadczy, nie można tego w pełni zrozumieć, dlatego nigdy się ze sobą nie dogadamy. Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: Matysiaczek 01.02.09, 17:58 matylda07_2007 napisała: > póki się czegoś nie doświadczy, nie można tego w pełni zrozumieć, > dlatego nigdy się ze sobą nie dogadamy. To chyba zbyt pesymistyczna opinia. Trzeba po prostu pamiętać o tym, że każda z nas ma inne doświadczenia, inną psychikę, inną sytuacje. (I do tego celu przydają się bardzo relacje na forum) Mi się w końcu z karmieniem udało, ale było truudno, spokojnie mogło nie wyjść i byłabym po drugiej stronie tej nieszczęsnej "barykady". > Moja siostra, będąc ze swoim iesięcznym synkiem w szpitalu, straciła z nerwów pokarm > niemal w momencie. Mimo odciągania, przystawiania, poocy personelu medycznegi i > współlokatorki. Dlatego nie można tak negatywnie być nastawionym do butelki, b > o co można zrobić w takiej sytuacji?? No chyba wiadomo, że żadna z nas nie jest negatywna nastawiona do mieszanki w takiej sytuacji! Tak a propos utraty pokarmu (a może nie tyle utraty, bo to niekoniecznie musi byc utrata ale w każdym razie niemożliwości karmienia, bo to o to chodzi) Moja mama urodziła się w Powstaniu, pod koniec sierpnia. Kiedy po powstaniu udało się babci wydostać i wyjechać do Krakowa (była sama z nią i dwulatkiem), straciła pokarm. Mama (ok. 6t) była podobno trzy ćwierci od śmierci. Wiadomo, że czystego mleka pod ręką nie było, nie mówiąc juz o jakiejś specjalnej mieszance. Uratowała ją spotkana w pociągu kobieta, która karmiła swoje dziecko i zaproponowała, że pokarmi i ją. I tak przez kilka bodajże dni (bo wtedy taka podróż nie trwała 3h) ją karmiła. Mama odżyła, babci wkrótce potem udało się wrócić do karmienia i karmiła dość długo. Odpowiedz Link Zgłoś
matylda07_2007 Re: Matysiaczek 01.02.09, 18:07 Ta historia jest straszna. Lęk o własne dziecko, że umrze z głodu i takie w końcu szczęście (odkąd mam dziecko, stałam się na maxa wrażliwa, już prawie płacze :P). A co do tego, że się nie zrozumie, póki się nie przeżyje, to będę trwać przy tym. Ja sama taka byłam. Zawsze, kiedy kogoś potępiałam, z powodu zachowania w konkretnej sytuacji, przydarzało mi sie dokładnie coś takiego i wtedu juz wiedziałam, rozumiałam. Oczywiście, empatię można posiadać, ale to nie do końca to samo. Dziewczyny, chciałabym, żebyście wiedziały, że nie chcę się z Wami kłócić. Zawsze, kiedy dziewczyna np. na "niemowlę" ma problemy z laktacją, karmieniem, podaję linka na KP. Jeżeli chce przejść na butlę, podsyłam linka na KB. Na pewno mam inną filozofię karmienia niż Wy, bo niektóre z Was nie akceptują matki, która od początku, z pełną świadomością karmi butlą. Ja akceptuję. Oj, idę rozładować zmywarkę, bo się za bardzo rozpiszę. Odpowiedz Link Zgłoś
basiak36 Re: Matysiaczek 01.02.09, 19:58 matylda07_2007 napisała: > Na pewno mam inną filozofię karmienia niż Wy, bo niektóre z Was nie akceptują m > atki, która od początku, z pełną świadomością karmi butlą. Ja akceptuje kazda decyzje. Z nadzieja ze jest oparta na konkretnych faktach a nie na mitach czy tekstach reklam. Tak jak moja decyzja kiedys o przejsciu na mieszanke. Bo o minusach mieszanek nie wiedzialam bo nikt o nich nie pisal, o karmieniu piersia az nadto. Podjelabym wtedy inna decyzje gdybym wiedziala to co wiem dzisiaj. Niemniej akceptuje siebie taka jaka bylam wtedy, podjelam decyzje taka jaka wtedy uwazalam za najlepsza. I dlatego oczekuje ze inni beda akceptowali moja decyzje o karmieniu dluzej niz rok bo to bardzo mocno przemyslana decyzja :) Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 dokladnie tak 01.02.09, 20:57 kobieta ma prawo podjac decyzje o sposobie karmienia swojego dziecka, ale niech by ta decyzja byla decyzja SWIADOMA, w oparciu o rzetelna wiedze na temat mechanizmu laktacji, oraz po przeanalizowaniu wad i zalet kazdego ze sposobow karmienia , po zrobieniu bilansu zyskow i strat, w oparciu o rzetelne dane, a nie w oparciu o przesady ludowe i bajki z mchu i paproci. Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: Matysiaczek 01.02.09, 21:00 matylda07_2007 napisała: > Na pewno mam inną filozofię karmienia niż Wy, bo niektóre z Was > nie akceptują matki, która od początku, z pełną świadomością karmi butlą. No, ja faktycznie czasami nie akceptuje. To bardzo zależy od sytuacji. Bo na przykład, jeżeli powodem decyzji jest tylko i wyłącznie czyste "wygodnictwo" i świadome pozostawanie w niewiedzy co do prawdziwych plusów (i minusów) karmienia - no nie akceptuję, co ja na to poradzę. Takie jest moje wewnętrzne poczucie, tylko usiłuję się z tym nie afiszować. W jednym z moich starych poradników dla matek (lata 50.) jest takie zdanie "W naszym kraju na szczęście niewiele kobiet uchyla się od obowiązku karmienia piersią". Wiem, wiem, PRL itd. Ale zgadzam się, że jeżeli nie ma przeciwwskazań (także psychicznych, np. ciężkie przeżycia z poprzednim dzieckiem, czy ogromny wstręt do karmienia) każda matka ma obowiązek spróbować karmić i jeżeli jest w stanie, karmić choćby przez okres noworodkowy) . Odpowiedz Link Zgłoś
midla wiosno :-) 02.02.09, 12:04 Też przepraszam, jeśli czasami byłam zbyt zgryźliwa ;) Miłego karmienia - póki i Ty, i dziecko będziecie mieli na to ochotę :) Odpowiedz Link Zgłoś
matylda07_2007 Re: wiosno :-) 02.02.09, 13:24 No to myślę, że doszłyśmy do porozumienia :) No i cóż... możemy czegoś w kwestii karmienia nie tolerować, nie akceptować, ale nie możemy zabronić! Pozdrawiam Was bardzo serdecznie. Oby mniej sporów. Przyznam się, że to temat dla mnie newralgiczny. Chyba widać ;) Odpowiedz Link Zgłoś
monika_staszewska Re: wiosno :-) 03.02.09, 00:06 Już to pisałam wiele razy, ale powtórzę po raz kolejny – bardzo dobrze mi się tu na forum urzęduje, możliwość współpracy, wymiany doświadczeń z Paniami (i Panami) jest wielką przyjemnością. Tocząca się w tym wątku dyskusja jest kolejnym tylko przykładem, że rozmawiać potrafimy, lubimy (pewnie, że czasami ponoszą nas emocje, ale jakoś wydaje mi się to normalne – ważniejsze, że potrafimy się przeprosić, w obie strony) i nawet, jeśli mamy różne punkty wiedzenia udaje się nam znaleźć porozumienie, jakąś wspólną płaszczyznę do rozmowy, odnaleźć radość właśnie w wymianie doświadczeń, w czerpaniu -z owej wymiany- sił na dalszą rodzicielska drogę (mi nie tylko w rodzicielskiej, ale i zawodowej drodze pomaga; a łzy wzruszenia, które pojawiły się po lekturze tego wątku, dodają tej pracy jeszcze większego uroku). pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie :) monika staszewska Odpowiedz Link Zgłoś
matylda07_2007 Re: wiosno :-) 03.02.09, 08:51 Nic, tylko się uśmiechnąć po Pani poście. Musi Pani być równą babką :) Pozdrawiam równie serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
monika_staszewska Re: wiosno :-) 04.02.09, 18:52 Uśmiechanie jak najbardziej wskazane :))) pozdrawiam i ja :) monika staszewska Odpowiedz Link Zgłoś