magnolia22
13.02.09, 20:42
witam, przyszłam się poradzić, nie wiem co mam robić.
Mały ma 3,5mca. Karmię piersią i ze wzgledu na refluks oraz brak
przybierania na wadze dodałam butlę antyrefluksową 2x dziennie (jak
Młody miał 1,5mca). Do każdego karmienia piersią dodawałam też 30-
60ml modyfikowanego z nutritonem, żeby to moje mleczko było nieco
bardziej zagęszczone jak trafi do brzuszka.
I od tygodnia mamy przy karmieniu DOSŁOWNIE HORROR. 2 tyg temu
zaczął odrywać się od piersi, ale ssał. Teraz przy próbach
dostawienia do piersi Młody płacze jakby go na tortury zabierali.
NA widok butli aż się trzęsie. Domyślam się ze zgrozą że to koniec
karmienia, bo się przyzwyczaił do butli.
Na chwilę obecną odciągam trochę pokarmu, żeby chociaż odrobinę
mojego mleka dostał. Ale z tym łatwo nie idzie, bo z obu piersi mogę
ściągnąć około 40ml?
Gdyby nie refluks to smoka butlowego by nie było, ale samym
nutritonem-papką do buzi krztusił mi się i dodawałam odrobinę
modyfikowanego zagęszczonego. Zresztą było to konsultowane z
pediatrą...
Chciałabym go jeszcze pokarmić, ale nie potrafię wytrzymać dłużej
niż 5 minut szarpania się z Synkiem i jego rozpaczliwej histerii w
tym czasie. Głodny jest, ale piersi za nic nie weźmie.
Metody: dać smoczka, wyciągnąć i szybciutko pierś nie zdają
egzaminu niestety, bo tylko ciumka, nie pije. Suszarka też nie
nic...
we wtorek idziemy do pediatry, może to zapalenie ucha? w tym czasie
ściągać co jakiś czas te marne 40ml z obu piersi, żeby pokarm nie
zanikł do reszty?
jak mi się karmienie wreszcie unormowało i spodobało, to teraz
jeszcze to...
podpowiedzcie mi coś proszę, bo nie znajduję już rozwiązań - forum
przetrząsnęłam w poszukiwaniu odpowiedzi - nic nie działa :(
nie chcę się poddawać i chociaż częściowo Syna pokarmić, chociaż do
pół roku...