Dodaj do ulubionych

Przechodzę kryzys ;(

23.03.09, 11:55
Nie laktacyjny żaden. Psychiczny.

Nigdy nie przepadałam za karmieniem piersią. Nie czuję tych mitycznych
endorfin przepływających przez ciało, nie potrzebuję tego leżenia 10 razy
dziennie w bliskim uścisku z dzieckiem... a właściwie nie potrzebuję karmienia
do tego by przytulać się do dziecka.

Karmienie kojarzy mi się z bólem. Grzybicę leczę już 3 raz. Smarowanie
Nystatyną od 2 tygodni nie pomaga, przystawianie dziecka do piersi boli.

Nie lubię karmić w miejscu publicznym, nie znoszę wyciągania piersi przy kimś,
mimo że staram się to robić bardzo dyskretnie.

Nienawidzę ryżu z indykiem. Bo tylko to jem od stycznia. Młoda uczulona jest
na białko mleka, laktozę, jajka... Gdy "zgrzeszę" robi zielone kupy, ma
wysypki, po jajecznicy zjedzonej przeze mnie zrobiła jej się krwawa rana za uchem.

A mimo to od ponad 4 miesięcy dzielnie karmię piersią. Od tygodnia poważnie
myślę o przejściu na butelkę, ale ... nie potrafię podjąć decyzji. Czuję się
jak bym co najmniej rozważała karmienie piersią a... głodzenie dziecka.

Nie lubię karmić, a na myśl o odstawieniu chce mi się płakać.

Czy to normalne, czy od tego indyka z ryżem już mi rozum odjęło?
Obserwuj wątek
    • bunny_blue Re: Przechodzę kryzys ;( 23.03.09, 12:05
      biedaku :(
      wspolczuje

      nie napisze nic madrego, poza tym, ze i tak jestes dzielna,
      i ze ja miewam kryzysy a moj maly wcale nie jest alergiczny.
      nie daj sie, dbaj o siebie,
      bb
    • grendele Re: Przechodzę kryzys ;( 23.03.09, 12:11
      Nie ma się co katować siebie i dziecka dla idei. Karmisz już ponad 4
      miesiące i dzidzius dostał juz sporo tego co w mleku matki
      najważniejsze. Poza tym pokarm sztuczny nie wyrządzi Twojemu dziecku
      szkody a raczej odwrotnie, skoro jest na tyle rzeczy uczulony to
      przejście na odpowiedni oczywiście sztuczny pokarm przyniesie mu
      więcej korzyści a Ty nie wykończysz swojego organizmu. Przecież nie
      zamierzasz go zagłodzić tylko dać wszystko co zapewni mu prawidłowy
      rozwój. Nie ma nic lepszego niż zadowolona mama, która cieszy się ze
      swojego mamusiowania bo wtedy maluszek na pewno jest szczęśliwszy!
      WYdaje mi się, że należałoby poprostu rozważyć plusy i minusy tego
      co jest i tego co może byc i zdecydować. Z tego co piszesz karmienie
      piersią to udręka i dla Ciebie i dla dzidziusia, jeśli zatem
      sztuczne mleko pozbawi Twoje dziecko przykrych dolegliwości
      związanych z uczuleniem to nie ma sie co wahać.
      Pozdrawiam;)
      • rapanuja Re: Przechodzę kryzys ;( 23.03.09, 12:17
        Kochana!!!
        Powiem ci tak ja osobiście jestem zwolenniczką karmienia piersią:)-
        ale...też nie czułam i nie czuję jakiejś specjalnej euforii z powodu
        karmienia i nie uważam tego za defekt-ludzie są różni i tyle.
        W twoim wypadku tak jak napisała poprzedniczka,może czas juz na
        odstawienie tym bardziej ze dziecko jest aż tak uczulone-a ty sie
        męczysz bo faktycznie twoja jednostajna dieta tobie też nie pomaga-
        wkańcczasz rganizm.Dziewczzyno nie miej wyrztó-czasem trzeba wybrac
        mniejsze zło.
        Trzymaj się:::)))
      • olik1980 Re: Przechodzę kryzys ;( 23.03.09, 12:19
        Co tydzień chodzę na gimnastykę dla mam i niemowląt prowadzoną przez położną,
        międzynarodowego doradcę laktacyjnego. I co tydzień słyszę że najlepsze dla
        dziecka alergika jest wyeliminowanie alergenów z diety matki i karmienie piersią
        do oporu... Chodzi tam też dziewczyna, która od 10 miesięcy jest na diecie bo
        jej dziecko nawet na warzywa jest uczulone. I karmi... i tak mi źle że ja nie
        potrafię się aż tak poświęcić dla dobra swojej córki.
        • bunny_blue Re: Przechodzę kryzys ;( 23.03.09, 12:24
          czasem trzeba umiec oczekiwac od siebie troche mniej
          • grendele Re: Przechodzę kryzys ;( 23.03.09, 12:37
            w końcu co maja powiedziec kobiety, które ani jednego dnia nie
            karmiły piersią? że są wyrodne? to jakis absurd, kochaj swoje
            dziecko i nie wykańczaj siebie;)
    • lemurka3 Re: Przechodzę kryzys ;( 23.03.09, 12:35
      Nie wiesz nawet jak bardzo Cie rozumiem. Ja wytrzymałam 7 miesięcy. Teraz żałuję, ze tak krótko, bo mimo bardzo restrykcyjnej diety laktacja przebiegała bardzo dobrze. Teraz mam żal do siebie, że nie dałam rady. Najbardziej wkurzały mnie teksty w stylu: po co tak się katować, od butelki nie umrze, mnie karmiono piersią 1 miesiąc i jakoś żyję i tego typu kwiatki. Kiedy jadłam już praktycznie też sam ryż i indyka, w porywach brokuły, marchewkę czy jabłko duszone załamałam sie, bo syn w kółko miał wysypki, ranki na policzkach - zero mleka, jaj, glutenu i innych tego typu rzeczy. Kryzys przechodziłam parokrotnie i zawsze z decyzją, ze przestaję karmic, ale jakoś nadal karmiłam. Gdyby nie konieczność podawania dziecku butli (miałam chorego męża w szpitalu na domiar złego) i gdyby nie nauczył sie pić z tej butli pewnie nie odważyłabym sie odstawić synka. Wyszło jak wyszło. Decyzja nalezy do Ciebie, cokolwiek zrobisz będzie ok, bo każda decyzja ma swoje + i -. Niezaprzeczalnie pokarm matki jest najlepszy dla dziecka, ale nie za wszelką cenę. Pozdrawiam
    • agmani Re: Przechodzę kryzys ;( 23.03.09, 13:17
      olik1980 napisała:

      > Karmienie kojarzy mi się z bólem. Grzybicę leczę już 3 raz. Smarowanie
      > Nystatyną od 2 tygodni nie pomaga, przystawianie dziecka do piersi boli.
      >
      Bo problem polega na tym, ze nystatyna to leczy objawy, a nie przyczyny. Czyli
      powiedzmy zalecza jakos tam zewnetrznie, a grzybnia pozostaje i za chwile znowu
      zabiera sie do roboty.
      Nystatyna moze byc ok, jesli trzeba cos bardzo szybko przeleczyc na chwile, a
      oprocz tego zaczyna sie prawdziwe leczenie. Prawdziwe - zmudne i kompleksowe,
      ale skuteczne. I co moze wydawac sie dziwne, zaczyna sie od...jelit, bo jak
      grzyb jest, to zawsze bedzie stamtad atakowal (niekoniecznie same jelita, ale po
      prostu oslabiony organ). Samo smarowanie to tak jakbys ciagle wychodzila na dwor
      z mokra glowa, lapala zapalenia zatok, ale brala dzielnie gripex i od nowa.
      Musisz przebadac sie na obenosc grzybow, lamblii i pasozytow (lubia wystepowac
      razem), poprzez kilka razy powtarzane badania kalu albo dobrze przeprowadzone
      badanie biorezonansem. Nastepnie odpowiednia dieta i kuracja oczyszczajaca (byc
      moze najpierw trzeba bedzie np. truc konwencjonalnie lamblie), wspomaganie
      odbudowy wlasciwej flory bakteryjnej itd. Jak to osiagniesz, to grzyb bedzie
      zbyt slaby, zeby przyjmowac formy patologicznego rozrostu.
      Jezeli dziecko ma tzw. alergie na wszystko, to bardzo prawdopodobne, ze tez
      mecza je historie grzybowo-lambliowe i organizm sam juz nie wiedzac, z czym
      walczyc, immunizuje sie na wszystko.I tyle, butelka tego nie polepszy (mleko
      krowie moze w sumie tylko pogorszyc, bo nie jest wlasciwym pokarmem dla
      niemowlaka i niestety mieszanki sa dosladzane, a cukry sa pozywka dla grzybow),
      dieta ryzowo-indykowa tez. Najlepiej zajac sie problemem u podstaw, bo chodiaz
      to upierdliwe, to przynajmniej masz wizje realnej poprawy i to na dlugo.
      Najlepiej przeanalizuj sobie np. tutejsze forum Alergie, czysta skarbnica wiedzy
      na temat.
      A nastepnie szukaj odpowoedniego lekarza, najlepiej homeopaty, a jezeli Ci z
      homeopatia bardzo nie po drodze, to probuj moze ziolami (ja akurat mam jak
      najlepsze doswiadczenia z homeopatia). Niestety tzw. medycyna klasyczna lubi
      widziec tylko jakis wycinek (np. grzybice piersi), a nie pacjenta jako calosc,
      nie pyta wiec, skad sie ta grzybica wziela i jak sie jej pozbyc solidnie, tylko
      wali sie nystatyne, bo jest szybki efekt (a ze nietrwaly, to juz malo kogo
      obchodzi).
      I zeby nie bylo, nie jestem nawiedzona ;), po prostu przeszlam to przy obojgu
      dzieciach. Starsza zostala odstawiona, wtedy zreszta sie na tych sprawach nie
      znalam zupelnie. W koncu trafilam do dobrych lekarzy, ale w tzw. miedzyczasie
      przeszlismy regularny horror (moje dziecko jest bezlaktozowe, wiec na
      mieszankach wygladalo po jakims czasie jak cien, ale klasyczni lekarze dlugo
      udawali, ze problem to mam ja i to z glowa, a nie dziecko). Kuracja pomogla.
      Drugi maluch tez mial problemy i tez jest bezmleczny, oczywiscie azs
      zaliczylismy. On jest po dramatycznym porodzie, inkubator, antybiotyki itd. Ale
      wtedy juz mialam jakies pojecie, wkrotce trafilismy do dobrej lekarki i mimo
      wielu zapalen, udalo mi sie podjac prawdziwe leczenie i karmic dalej. Maly
      ciagle jako jedyne mleko dostaje moje wlasne (ma 14 mies.), lamblie wyleczone,
      grzyby tez i jest dobrze. Starszaczka w tym wieku przestala rosnac, miala
      fatalne wyniki, permanentne biegunki, problemy skorne itd.
      Takze z doswiadczenia radze - na forum alergie i lecz siebie i malucha. Za
      pare-parenascie tygodni powinna byc spora poprawa i bedziecie obie funkcjonowac
      normalnie. Przy pierwszym dziecku z niewiedzy wlasnej dalam sie zlapac w pulapke
      odstawienia (tzn. chcialam karmic, ale wyladowalam w szpitalu, ropien,
      antybiotyki, dlugo brak poprawy, hormony na zahamowanie laktacji, a potem juz
      niestety sie nie udalo wrocic do karmienia) i takich wlasnie polsrodkow (jak
      nystatyna), teraz juz nie - i roznica jest.
      > Nie lubię karmić w miejscu publicznym, nie znoszę wyciągania piersi przy kimś,
      > mimo że staram się to robić bardzo dyskretnie.
      >
      > Nienawidzę ryżu z indykiem. Bo tylko to jem od stycznia. Młoda uczulona jest
      > na białko mleka, laktozę, jajka... Gdy "zgrzeszę" robi zielone kupy, ma
      > wysypki, po jajecznicy zjedzonej przeze mnie zrobiła jej się krwawa rana za uch
      > em.
      >
      > A mimo to od ponad 4 miesięcy dzielnie karmię piersią. Od tygodnia poważnie
      > myślę o przejściu na butelkę, ale ... nie potrafię podjąć decyzji. Czuję się
      > jak bym co najmniej rozważała karmienie piersią a... głodzenie dziecka.
      >
      > Nie lubię karmić, a na myśl o odstawieniu chce mi się płakać.
      >
      > Czy to normalne, czy od tego indyka z ryżem już mi rozum odjęło?
    • olzaa Re: Przechodzę kryzys ;( 23.03.09, 13:34
      sama musisz zdecydowac, ale pamietaj zeby myslec rowniez o sobie. Ja
      na Twoim miejscu chyba bym sie poddala nienawidze ryzu z indykiem ;)
      Ponoc dzieci swietnie tez chowaja sie na butli (nie wiem, bo karmie
      piersia ale mam sporo kolezanek)Trzymaj sie, glowa do gory.

    • anatt Re: Przechodzę kryzys ;( 23.03.09, 14:13

      Wiesz olik, wydaje mi się, że lepiej, żeby Twoje dziecię miało zadowoloną mamę,
      która karmi je butlą, niż żeby było karmione piersią przez mamę przeżywającą z
      tego powodu katusze.
      Karmienie to karmienie, niezależnie od sposobu. I nie świadczy o miłości czy jej
      braku.
      Trzymaj się.
    • lacitadelle Re: Przechodzę kryzys ;( 23.03.09, 14:59
      > Nigdy nie przepadałam za karmieniem piersią. Nie czuję tych mitycznych
      > endorfin przepływających przez ciało, nie potrzebuję tego leżenia 10 razy
      > dziennie w bliskim uścisku z dzieckiem... a właściwie nie potrzebuję karmienia
      > do tego by przytulać się do dziecka.

      mam dokładnie tak samo.

      > Karmienie kojarzy mi się z bólem. Grzybicę leczę już 3 raz. Smarowanie
      > Nystatyną od 2 tygodni nie pomaga, przystawianie dziecka do piersi boli.

      mnie też karmienie sprawiało na początku b. dużo bólu, teraz też problemy czasem
      powracają - choć z innych powodów. Z grzybami mam problemy w innych okolicach -
      intymnych. I potwierdzam to, co napisał ktoś niżej - nystatyna tylko leczy
      objawy, a trzeba zlikwidować przyczynę - odpowiednia dieta, probiotyki -
      poczytaj koniecznie (ja akurat z tych, co z homeopatią mają bardzo na bakier). I
      pamiętaj, że problem najprawdopodobniej dotyczy także dziecka (kandydoza daje
      objawy podobne do alergii).

      > Nie lubię karmić w miejscu publicznym, nie znoszę wyciągania piersi przy kimś,
      > mimo że staram się to robić bardzo dyskretnie.

      ja też - po prostu jak mogłam, unikałam takich sytuacji. A jak dziecko kończy
      pół roku, można w miejscach publicznych podawać mu inne jedzenie.

      > Nienawidzę ryżu z indykiem. Bo tylko to jem od stycznia. Młoda uczulona jest
      > na białko mleka, laktozę, jajka... Gdy "zgrzeszę" robi zielone kupy, ma
      > wysypki, po jajecznicy zjedzonej przeze mnie zrobiła jej się krwawa rana za uch
      > em.

      potrzebna cierpliwość i dobry alergolog z podejściem całościowym (to nie musi
      być tylko alergia pokarmowa), który pomoże wprowadzać powoli urozmaicenia do
      diety. Ja też byłam na diecie, u mnie to było: indyk, ziemniaki, cukinia + sól i
      pieprz, robiłam sobie na elektrycznym grillu, bo tak mi najbardziej smakowało, a
      na deser jednoskładnikowe słoiczki dla niemowląt. Na pewno trwało to ze 3
      miesiące, ale już dokładnie nawet nie pamiętam. Stopniowo zaczęłam wprowadzać
      nowości i teraz jem już prawie wszystko (choć niektórych przysmaków wiem, że
      muszę unikać). Dzieci z wielu alergii pokarmowych (czy raczej nietolerancji)
      dość szybko wyrastają.

      > A mimo to od ponad 4 miesięcy dzielnie karmię piersią. Od tygodnia poważnie
      > myślę o przejściu na butelkę, ale ... nie potrafię podjąć decyzji. Czuję się
      > jak bym co najmniej rozważała karmienie piersią a... głodzenie dziecka.

      ja w sumie nie wiem dlaczego, ale przejścia na butelkę nawet nie rozważałam,
      choć przechodziłam megakryzysy (właściwie pierwsze 3 miesiące to był jeden
      wielki kryzys). Nie wiem, w mojej głowie nie było miejsca na taką możliwość,
      choć niektórzy radzili - dziwne w sumie :)

      za to byłam pewna, że jak syn skończy rok, odstawię (nawet wątek na forum
      założyłam o moim do karmienia podejściu, pt.. "czy jestem nienormalna", można
      wyszukać :). Teraz syn ma 9 miesięcy, problemy są nadal (pogryzione sutki,
      zatykające się kanaliki), ja dalej nie lubię karmić, ale ja już wiem, że nie
      odstawię, jak będzie miał rok (choć są osoby w bliskim otoczeniu, które
      postrzegają to tak jak ja kiedyś - jako coś nienormalnego oraz takie, które będą
      się ze mnie śmiać, bo przecież się zaprzysięgałam, że odstawię). Będę karmić
      syna, dopóki moje mleko będzie mu potrzebne, bo jest dla niego najlepsze. Kropka.

      Tobie mogę powiedzieć, że jeżeli przetrwasz, to w perspektywie czasu te kryzysy
      pozostaną tylko wspomnieniem, dość mglistym nawet jeżeli chodzi o szczegóły,
      choć sama pamięć o tym, jakie to uczucie - jest żywa.

      A jeżeli przejdziesz na butelkę, to proszę, nie miej z tego powodu żadnego
      poczucia klęski czy winy. Twoje mleko jest najlepszym dla dziecka pokarmem, ale
      w końcu - nie jedzenie jest w naszym życiu najważniejsze.

      Co jest najważniejsze - już Ci kilka osób pisało - to oczywiście przyprawa, z
      którą wszystko smakuje, czyli miłość.
    • kaeira Re: Przechodzę kryzys ;( 23.03.09, 17:03
      Współczuję, biedna jesteś. :-(

      Bardzo, bardzo namawiam cię do telefonu na dyżur p. Moniki- genialnie podnosi na duchu i wspiera psychicznie, po prostu siła spokoju. Potwierdzają to dziesiątki - a raczej chyba setki - dziewczyn, którym pomogła. Wysłucha, poradzi, a jakby co wesprze w decyzji, wszystko jednio czy będzie to odstawienie czy dalsze karmienie. (a dodatkowo zna się bardzo dobrze na alergiach)
      (Telefon i godziny na gorze forum)
      • andziara80 Re: Przechodzę kryzys ;( 24.03.09, 08:25
        Znam to uczucie,ja meczyłam sie 9miesiecy,gdy karmiłam piersia
        chodziłam wiecznie zmeczona i wkurzona na wszystko i wszystkich!
        Ale skoro piszesz że Twoje maleństwo ma alergie na bialko to mozesz
        miec problem z doborem mieszanki mlecznej,maleństwo może być tez na
        nie uczulone.wtedy lekarz przepisuje specjalne mleko z przetworzonym
        biialkiem nutramigen lub bebiko pepti ale one są ochydne w smaku.
    • olik1980 Re: Przechodzę kryzys ;( 24.03.09, 15:55
      Byłam dzisiaj u doradcy laktacyjnego.

      - Kornelia niecałe 3 tygodnie od odstawienia przeze mnie pigułek
      antykoncepcyjnych (miały laktozę) ma się znacznie lepiej. Kupy w normie, skóra
      na nóżkach się wygładziła, wysypka lekka jeszcze jest na policzkach i rana za
      uchem po jajkach w zaniku. Dlatego też na razie nie badamy pod kątem robali
      - w buzi pleśniawek niet
      - na moich piersiach grzybicy nie stwierdza
      - widać natomiast na sutkach wyraźne podrażnienie. Prawdopodobnie jestem
      wrażliwa jakaś, bo Kornelia ssie dobrze (od początku dobrze ssała).

      Chcę iść jutro do pediatry po receptę na "mleko" (i jeszcze temat z babką
      omówić). Dam młodej jeden taki posiłek, odciągnę pokarm laktatorem. Jak z butlą
      w ręku stwierdzę, że jednak odstawienie jest dla mnie trudniejsze niż samo
      karmienie to zacisnę zęby i będę karmić dalej. Ale muszę spróbować... bo może
      się okazać, że poczuję ulgę, a moje dziecko zaakceptuje butelkę.
      • anula.1980 Re: Przechodzę kryzys ;( 24.03.09, 16:34
        Olik ja też myślę o przejściu na butlę. Dla mnie karmienie to też
        udręka. Na samą myśl gdy zbliża się godzina karmienia mam ciarki a
        to dlatego, że mój szkrag chyba nie lubi moich piersi. Płacze, pręzy
        się (nie ma kolek), wyje, szarpie. Cyrk po prostu. Do tego teraz
        wyszło mu jakies uczulenie. Mam wrażenie, że i on się męczy i ja.
        • lavia78 Re: Przechodzę kryzys ;( 24.03.09, 20:39
          :* przytulam, i współczuje...ale nie mysl o przejściu na butle ze to samo
          zło...ja cały czas karmie i..nie miałam problemów,,zaparłam sie bo wszyscy mi
          wmawiali jak to cyckiem tak długo??i wstaje w nocy czasem co godz. czasem co
          dwie..tak sobie chwilke myślałam mamy butelkowe mają spokój...ale karmię i
          ...czekam aż sam będzie gotowy do odstawienia...:)wypoczęta i szczęśliwa mama to
          szczęśliwe dziecko:) ja czuje się spełniona i ciesze się że dziecko ma się
          dobrze..ja też w sumie nienarzekam aż tak...jak się masz męczyc to próbuj
          odciągać i troche butla trochę cyc;) (są przecież may co karmią butlą od
          narodzenia i co...nie jest źle)
          pozdrawiam
          • olik1980 Re: Przechodzę kryzys ;( 24.03.09, 20:50
            Ja karmię piersią co 1,5h... także w nocy. Ale nie przeszkadza mi to tak jak
            dieta i odczuwanie bólu. Dzisiaj z niemocy się poryczałam. I siedzę głodna bo na
            myśl o ryżu z indykiem robi mi się niedobrze.
            • rapanuja Re: Przechodzę kryzys ;( 24.03.09, 21:12
              Olik ale nie możesz nie jeść-organizm musi mieć z czego brać na
              pokarm,inaczej wyciąga z twoich zasobów(o ile u ciebie jeszcze
              jakieś są)rozumiem że jednostajna dieta cię dobija,ale tak nie
              można.Nie chcę ci radzić ani karm na siłę piersią,ale też nie
              radykalnie-przejdź na butlę-sama musisz wybrać-ale nawet jeśli
              zdecydujesz się na butlę to przecież świat się nie zawali.
              Tak jak ktoś już ci napisał-lepiej wyppoczęta,uśmiechnięta mama niż
              mama karmiąca ale nieszczęśliwa,smutna,zła na cały świat.
            • lliimmonka Re: Przechodzę kryzys ;( 24.03.09, 21:39
              Witaj, czytam i się zastanawiam nad tym co napisałaś. Ja się poddałam, bo miałam
              nacięcie piersi i miałam dość bólu itd. Chyba jestem nienormalna, bo jakoś nie
              dramatyzowałam, że Mała przejdzie na butlę...po prostu wyszłam z założenia, że
              tak bywa. Sporo osób na sztucznym mleku się wychowało i mają się dobrze. Mała ma
              już niedługo dwa lata, odpukać raz była chora - przeziębienie, nie ma alergii,
              jest super dzieckiem.Masz prawo walczyć i karmić naturalnie, masz prawo odpuścić
              i przejść na mieszankę.Decyzja jest TWOJA DECYZJĄ, I ŻADEN Z WYBORÓW NIE
              POWINIEN BYĆ OCENIANY.
    • w_isienka Re: Przechodzę kryzys ;( 24.03.09, 21:50
      W przypadku "uczuleniowców" jest tak, że niestety jak za długo się je to samo
      pożywienie to jest duże prawdopodobieństwo, że dziecko się na to uczuli.
      Jak karmiłam zazdrościłam matkom, które mogą wszystko jeść... ja jadłam tylko
      chleb, oliwe z oliwek, indyka, jabłka i banany. Psychicznie można paść...
      Z tym przejściem na butelkę to proponuje zaczekać jeszcze miesiąc lub dwa. Do
      pół roku jelita dziecka alergicznego to prawdziwe sito i przepuszczają alergeny
      "jak leci". Dla alergików w sumie sa tylko dwa mleka: Nutramigen i Bebilon Pepti
      - jak nie podpasuje, któryś z nich to jest problem :(
      Gdybyś zdecydowała przejść na butelkę to rób to bardzo powoli i ostrożnie -
      najlepiej co 2-3 dni podawaj o 1 miarkę więcej mieszanki, bo organizm malucha
      tez musi się przestawić na trawienie mleka innego niż mleko matki. Jest też
      kwestia smaku (np. Nutramigen jest wstrętny).
      Co do Twojego jedzenia to możesz poprosic lekarke o receptę na Bebilon Pepti dla
      ciebie - możesz go pic i uzupełniac przy tym niedobory wapnia i witamin w Twoim
      organizmie. Można to mleko dodawac do kaszy, ryżu i co ci tylko przyjdzie do
      głowy. Zawsze to jakis sposób na urozmaicenie diety...
      • sloniaa Re: Przechodzę kryzys ;( 25.03.09, 11:58
        bebilon pepti też jest wstrętny... lekarka przepisała synkowi na
        wszelki wypadek (jak cyca nie będzie w pobliżu), ale młody się go
        nie tknął. pobił przy tym rekord w pluciu na odległość. jak ja
        spróbowałam bebilon, przestałam się małemu dziwić - żeby wypić
        musiałabym umierać z głodu i pragnienia...
    • olik1980 Re: Przechodzę kryzys ;( 25.03.09, 15:00
      Byłam u pediatry, mam dwie puszki Nutramigenu. Młoda pluje nim dalej niż widzi,
      więc coś czuję że przejście na butelkę nie będzie takie łatwe...

      Ogólnie pediatrzyca mnie wysłuchała i powiedziała, że jest zwolenniczką
      karmienia piersią ale nie za wszelką cenę.
    • alicja0000 Re: Przechodzę kryzys ;( 25.03.09, 16:04
      potrzebujesz to usłyszeć- podaj butelkę. Ja też karmiłam do 4 miesiąca ale
      mieszanie pierś+butelka. Teraz już tylko butelka i wiesz co? już nie mogę się
      doczekać kiedy ugotuje sobie bigos i pożrę pół gara, mam taką ochotę na to co
      było do tej pory zakazane :-)
      Przecież dziecka głodzić nie będziesz, a najważniejsza jest zadowolona mama. Nie
      wiem czemu kobiety kojarzą butelkę jako zło?
    • olik1980 Już karmię butlą 01.04.09, 15:37
      Tydzień się oswajałam, wypłakiwałam morze łez, bo jednak było mi bardzo przykro,
      że rezygnuję. Dzisiaj zjadłam zwykły kawałek chleba z wędliną i wypiłam
      jogurt... jaka miła odmiana po ryżu.
      A dziecko jest całkiem zadowolone. Co 3h dostaje Bebilon Pepti. Nawet już się
      sama nauczyła trzymać butelkę :)

      Ale przy następnym dziecku też będę karmić piersią. Mam tylko nadzieję że nieco
      dłużej niż 4,5 miesiąca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka