Dodaj do ulubionych

Hurrra! smoczki

06.06.09, 01:42
wiadomosci.onet.pl/1985013,11,item.html
Wiedziałam, że podając smoczek ryzykuje się:
*różnorodne problemy z karmieniem piersią: za małe przybieranie na
wadze, nieprawidłowy sposób ssania dziecka, przedwczesne zakończenie
laktacji, gryzienie piersi itd.;- a przez to wszystko pogorszenie
stanu zdrowia dziecka;
*wady zgryzu;
*niezrozumienie potrzeb własnego dziecka.
Ale nie wiedziałam, że można dziecku zafundować przy pomocy smoczka
szybki pobyt na intensywnej terapii. Piersią jednak trudniej by się
było zadławić.
Obserwuj wątek
    • mruwa9 fizula, 06.06.09, 08:46
      Nie rozumiem tego "Hurra!". Tragedia sie stala, zaden powod do
      satysfakcji :-(
      • verenne Re: fizula, 06.06.09, 09:15
        pewnie tytuł miał być smutno-ironiczny...

        swoją drogą - co z tym dzieckiem? Bo ponoć jego stan sie pogorszył, a
        potem już nic nie słyszałam na ten temat :/
      • biza7 Re: fizula, 06.06.09, 09:17
        Myślę, że to "hurra" odnosi się do tego, że potwierdzono szkodliwość
        smoczków - a nie do wydarzenia, chociaż faktycznie trochę
        niezręcznie wyszło...;)
      • asia889 Re: fizula, 06.06.09, 10:09
        To "Hurra!" to zapewne było, kiedy pielęgniarka zastanawiała się jak uciszyć
        dziecko i znalazła świetnie rozwiązanie - smoczek :(.
    • basiak36 Re: Hurrra! smoczki 06.06.09, 09:25
      O tym pisali juz kiedys na kellymom:
      "Pacifiers can result in choking or strangulation if the pacifier breaks or if
      it is tied around the neck (which it never should be)."
      www.kellymom.com/bf/start/concerns/pacifier.html#consider
      Wiec o ryzyku zadlawienia wiadomo od dawna
    • reennee Re: Hurrra! smoczki 06.06.09, 10:02
      A przy okazji...smutne to jest ze pielęgniarki bez wiedzy matki
      zapychają noworodka smoczkiem, a potem biedna mama walczy by dziecko
      nauczylo się ssac, szczegolnie gdy pierwszy kontakt dziecka z
      piersią jest wiele godzin po porodzie.
    • elgosia Re: Hurrra! smoczki 06.06.09, 17:10
      Nie rozumiem... Jak można zadławić się smoczkiem... Przecież ma dużą otoczką! To
      prędzej dużą piersią można zadusić....
      • kinga_owca Re: Hurrra! smoczki 06.06.09, 17:59
        elgosia napisała:

        > Nie rozumiem... Jak można zadławić się smoczkiem... Przecież ma
        dużą otoczką! T
        > o
        > prędzej dużą piersią można zadusić....

        w wielu polskich szpitalach używa się do tego celu smoczków od
        butelek, a te otoczki nie mają i pozbawione dalszej części, czyli
        butelki, mogą wpaśc głęboko w buzię dziecka
        tak tak - polska rzeczywistośc...
        może po tym wypadku coś się zmieni...
        • dordulka Re: Hurrra! smoczki 06.06.09, 18:02
          Na "onecie" ktos pisal, ze mogl to byc tez odciety palec gumowej rekawiczki wypchany wata, podobno to tez praktyka z tamtego szpitala...
    • goopia.peasda Re: Hurrra! smoczki 06.06.09, 17:49
      No normalnie huuuraaa! Rewelacja, ze dziecko leży na OIOM-ie. Grunt, że można wyżyć sie na smoczkach.
      • kinga700 Re: Hurrra! smoczki 07.06.09, 20:28
        Przede wszystkim gratuluję loginu. Czy trafnie charakteryzuje Twoją
        osobę?
        Wyrazy ubolewnia.
    • 3kathrin Re: Hurrra! smoczki 06.06.09, 18:48
      Myślałam,że trafiłam na "mądre" forum, gdzie można uzyskać fachową poradę, ale
      teraz widzę,że jest ono opanowane przez zwykłe fanatyczki, ten post mnie tylko w
      tym utwierdził.... smutne to :(
      • mirab-ella Re: Hurrra! smoczki 06.06.09, 20:08
        nie rozumiem jak mozna oceniac całe forum na podstawie jednego postu.
    • budzik11 Re: Hurrra! smoczki 06.06.09, 22:13
      Może zsunął się smoczek z butelki do karmienia? Widziałam w szpitalu, że używają
      takich kauczukowych, naciąganych na szyjkę, nie nakręcanych z gwintem. W
      sytuacji, kiedy matka i dziecko są osobno, to bardzo prawdopodobne, że dziecko
      karmili sztucznym mlekiem, byc może to nieszczęśliwy wypadek.
      A IMO to "hura" to z powodu takiego, że może ktoś się teraz 3 razy zastanowi
      zanim poda noworodkowi smoczek.
      • fizula Re: Hurrra! smoczki 06.06.09, 23:51
        Wybaczcie drogie panie, które poczuły się dotknięte moim "hurra".
        Rzeczywiście niezręcznie wyszło. To miało być: 1. ironiczne i
        niestety zgryźliwe "hura"- kto mnie zna ten wie, że o prawdziwej
        radości mowy tu nie ma (zapomniałam wziąć w cudzysłów); 2. bardziej
        jeszcze myślałam o takim zachwalaniu smoczków przez matki: jak to
        dziecku i im samym się poprawiła jakość życia dzięki temu tłumikowi:
        czyli takim "hura! odkryłam smoczek" i co z tego może wyniknąć. I
        bynajmniej nie chodzi o moją radość, bo ja boleję nad tym, że matki
        wolą zatykać swoje dziecko zamiast starać się je wysłuchać i
        rozumieć odpowiadając właściwie na jego potrzeby (wyjątek: dzieci
        karmione wyłącznie butelką te potrzebują uspokajacza, bo i tak grozi
        im otyłość).
        Oczywiście, że to tragiczna wiadomość, współczuję rodzinie,
        maleństwu- pomodlę się za nich. To jest niestety nasza polska
        rzeczywistość: karmienie smoczkiem bez wiedzy i zgody rodziców,
        zatykanie dziecka uspokajaczem również bez wiedzy rodziców. Pamiętam
        oburzenie mojej przyjaciółki, ogromną przykrość, której doznała.
        Urodziła ona w renomowanym szpitalu- któregoś razu odkryła swoje
        dziecko z gumową rękawiczką w buzi na oddziale noworodkowym. To się
        nazywa "terror butelkowo- smoczkowy" dopiero. W każdym z czterech
        szpitali w moim mieście, o zgrozo, podaje się czasem za plecami
        matki "gumowe pyszności" do buźki dzieciątka dla wygody i świętego
        spokoju personelu. Dodam jeszcze, że dwa z tych szpitali mają
        certyfikat przyjaznych dziecku. Ech.
        • mad_die wiecie co? 07.06.09, 13:30
          Czasami płaczę, że mieszkam za granicą, z dala od rodziny, ale jak czytam takie
          rewelacje o szpitalach w PL, to dziękuję Bogu, że mogłam tutaj rodzić i po 5h po
          porodzie być w domu.
          Nie wyobrażam sobie być odciętą od swojego dziecka po porodzie, nie wyobrażam
          sobie tego po prostu. Jak położna położyła mi córkę na piersi za raz po
          porodzie, to oddać jej nie chciałam do ważenia ;)
          A w PL dzieciaczki biedne leżą same i płaczą do mamy... I zapychane są
          smoczkami... Boszzzz... Nóż w kieszeni się otwiera!
          Moja córka po porodzie leżała dłuższą chwilę ze mną (nie wiem, ile dokładnie,
          ale przyssała się nieudolnie do piersi ;)). Potem ją zważyli i ubrali i oddali
          mnie! I od razu do piersi. I jadła :D I nie płakała, ani sekundy :)
          • basiak36 Re: wiecie co? 07.06.09, 16:34
            mad_die napisała:

            > Czasami płaczę, że mieszkam za granicą, z dala od rodziny, ale jak czytam takie
            > rewelacje o szpitalach w PL, to dziękuję Bogu, że mogłam tutaj rodzić i po 5h p
            > o
            > porodzie być w domu.

            Mam to samo, tyle ze po cc mialam dziecko przy sobie od razu, w niecala godzine,
            bez wmawiania mi ze mam lezec i odpoczywac sama a dziecko nie wiadomo gdzie.
          • budzik11 Re: wiecie co? 08.06.09, 11:22
            mad_die napisała:

            >> Nie wyobrażam sobie być odciętą od swojego dziecka po porodzie, nie wyobrażam
            > sobie tego po prostu.
            > A w PL dzieciaczki biedne leżą same i płaczą do mamy... I zapychane są
            > smoczkami...

            No co Ty! Normą jest rooming-in, ja starszą urodziłam przez sn i dostałam ją od
            razu, młodszego urodziłam przez cc pod narkozą, więc nie dali mi go od razu bo
            byłam nieprzytomna, ale jak się wybudziłam i otrzeźwiałam, poprosiłam o
            przywiezienie dziecka i już potem cały czas był ze mną. Rozdzielenie dzieci od
            matek to raczej wyjątkowe sytuacje (chyba, że matka nie chce mieć przy sobie
            dziecka, czytałam nie raz, że dziewczyny "chciały sobie odpocząć, wyspać się"
            itp. - ale to już wina matki, nie szpitala.
            • mad_die Re: wiecie co? 08.06.09, 11:48
              > No co Ty! Normą jest rooming-in,

              Gdzie jest normą? W Polsce?
              • igawroc82 Re: wiecie co? 08.06.09, 18:34
                tak :)
                • mad_die Re: wiecie co? 08.06.09, 21:16
                  Serio?
                  Ale ja i tak wolę zamiast rooming-in rodzić w oddzielnej sali, dostać dziecię po
                  porodzie na siebie i sobie leżeć z nim aż do ważenia. A potem się karmić, trochę
                  odpocząć, może zjeść śniadanie, ubrać się i pojechać do domu :D
            • basiak36 Re: wiecie co? 08.06.09, 21:25
              >
              > No co Ty! Normą jest rooming-in,

              Od kiedy?:)) To czemu ja ciagle czytam o separacji po cc? Nie wiadomo po co i na
              co bo nie bardzo rozumiem dlaczego matka nie moze odpoczywac majac dziecko obok
              siebie. Dziecko nie ucieknie, wystarczy na tym etapie przewinac je pare razy,
              moze to zrobic tatus. Poza tym tylko lezy i chce ssac.
              • budzik11 Re: wiecie co? 08.06.09, 22:50
                Od kiedy, to nie wiem, wydaje mi się, że od momentu wywalczenia tego systemu
                dzięki akcji "Rodzić po ludzku".
                Powtarzam - rozdzielenie to chyba najczęściej wina matek. Ciągle czytam teksty w
                stylu "Przywieźli mi dziecko po x godzinach, w drugiej dobie czy kiedyś tam".
                Matki sa jakieś bezwolne, czy co? Czekają bezradne, aż im łaskawie dziecko ktoś
                przywiezie. Ja po prostu poprosiłam i tyle. A leżała ze mną na pooperacyjne
                babka, której dziecko naprawdę przywieźli w drugiej dobie i tylko na chwilę, jak
                przyszedł odwiedzić ją mąż i rodzina - a przywieziono ją kilka godzin po mnie,
                więc byłyśmy razem non-stop, żadna z nas nie mogła wstawać, nigdzie nie
                wychodziłyśmy więc - słyszałabym, gdyby prosiła o dziecko. Pytała tylko, czy
                wszystko z nią (córką) w porządku. Dla mnie to był szok. A szpital o ile wiem,
                ma obowiązek zaopiekować się dzieckiem w końcu to też pacjent, więc skoro matka
                się nie kwapi, to dziecko zostaje na oddziale noworodkowym.
                Po porodzie sn nikt mnie nie pytał, czy chcę dziecko, czy nie, po prostu mi
                córkę położono na łóżku i tyle.
                • igawroc82 Re: wiecie co? 09.06.09, 10:49
                  > Po porodzie sn nikt mnie nie pytał, czy chcę dziecko, czy nie, po prostu mi
                  > córkę położono na łóżku i tyle.

                  Mi tak zrobiono po cc, co mnie trochę zirytowało bo nie mogłam sobie poradzić ze
                  wstaniem z łóżka, do tego obawa że polecę na dziecko :( Trochę to było bezmyślne
                  ze strony pielęgniarki :( Dobrze że sobie poradziłam z odłożeniem go do jego
                  wózeczka :P
                • akaef Re: wiecie co? 15.06.09, 09:29
                  budzik11 napisała:

                  > Powtarzam - rozdzielenie to chyba najczęściej wina matek. Ciągle
                  czytam teksty
                  > w
                  > stylu "Przywieźli mi dziecko po x godzinach, w drugiej dobie czy
                  kiedyś tam".
                  > Matki sa jakieś bezwolne, czy co? Czekają bezradne, aż im łaskawie
                  dziecko ktoś
                  > przywiezie.


                  No niektóre czekają. Takie, co pierwszy raz rodzą, często nawet
                  pierwszy raz w życiu są w szpitalu, takie, które są skrępowane całą
                  sytuacją, te nieśmiałe, albo takie, które wierzą, że szpital wie
                  lepiej jak to ma być. Wiele widziałam takich matek, które nie
                  wiedziały, że mają poprosić o przyniesienie dziecka, i tak czekały
                  bidy niepewne, co to się będzie działo.
                  A pielęgniary w tym czasie zatykały te dzieci butlami/smoczkami i
                  było im dobrze, bo nie musiały latać po salach, pomagać przy
                  dzieciach, tylko miały całą gromadkę na kupie, blisko dyżurki.
                  Dodam, że tak się dzieje w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie.
                  Trzeba od początku wielkim głosem wołać, żeby nie dokarmiały, nie
                  dawały smoczka, jak zabierają do kąpieli żeby nie dokarmiały, jak
                  zabierają na badania żeby nie dokarmiały, itd.
                  No i of kors, po cesarce dziecko dostajesz na następny dzień. Jak
                  poprosisz :(
                  To doskonały szpital pod pewnymi względami, bo neonatologię i
                  patologię noworodka ma wyśmienitą (zresztą tam też zwyczaje
                  cywilizowane panują i personel jest wspaniały), więc jak coś się
                  dzieje, to bez wątpienia w Krakowie to najlepszy wybór. Ale zwyczaje
                  panujące na położnictwie - naprawdę sprzed kilkunastu lat.
        • goopia.peasda Re: Hurrra! smoczki 08.06.09, 11:06
          fizula napisała:

          bo ja boleję nad tym, że matki
          > wolą zatykać swoje dziecko zamiast starać się je wysłuchać i
          > rozumieć odpowiadając właściwie na jego potrzeby (wyjątek: dzieci
          > karmione wyłącznie butelką te potrzebują uspokajacza, bo i tak grozi im otyłość)
          Kurcze, no biedne te dzieci, nei dość, ze matka nei chce ich wysłuchać, to jeszcze ta obowiąkowa otyłość, no i OIOM


          > pomodlę się za nich.

          za mnie i moje dziecko też sie pomódl, ok?
          • kaeira Re: Hurrra! smoczki 08.06.09, 12:39
            > za mnie i moje dziecko też się pomódl, ok?

            Czyżby twoje dziecko też było na OIOMie?
          • kropkaa Re: Hurrra! smoczki 08.06.09, 21:44
            Matko, co za nick...

            A pomodlić się Fizula zapewne może, bo na pewno nikomu to nie zaszkodzi.
            • szczur.w.sosie Re: Hurrra! smoczki 11.06.09, 12:51
              Nick? Ot, koleżanka nam się od razu przedstawiła:)
    • 987ania w Madurowiczu nic mnie nie zdziwi 07.06.09, 16:30
      znam ten szpital od wewnątrz i w życiu bym od nich nie chciała ani grama pomocy.
      Syf, brud, chamstwo, no ale skoro kliniczny, to kobiety tam lecą. Niestety w
      Łodzi posucha szpitalna więc za bardzo też wyboru nie ma.

      W św. Zofii dzieci na fototerapii też zatyka się palcem rękawiczki wypchanym
      gazikiem, matka nie może być przy szczepieniu i innym kłuciu dziecka. Ot taki
      szpital przyjazny dziecku.
      • ciociacesia jak zacisnie zeby to moze 09.06.09, 06:45
        ja nie umiałam, bom z natury uległa, ale jedna dziewzyna z mojej sali sie uparła
        i nie odpusciła. ja po odmowie czekałam pokornie na korytarzu wsciekla i
        nieszczesliwa
        • agasobczak Re: jak zacisnie zeby to moze 09.06.09, 07:33
          w polskim szpitalu na pomorzu po cc mialam od razu synka przy sobie... nigdzie
          go nie wywozili i ze mna pojecha na sale.. polskie realia a smoczka w calym
          szpitalu nie uraczysz...
          • 987ania puck?? 09.06.09, 09:20
            • beetek Re: puck?? 11.06.09, 12:18
              z tym hurra to chyba lekkie przegięcie !!! z czego tu sie cieszyć ??? z
              ludzkiego nieszczęścia czy ludzkiej głupoty ? przecież to wina człowieka a nie
              smoczka!!!
              • fizula Re: beetek 15.06.09, 12:13
                beetek napisała:

                > z tym hurra to chyba lekkie przegięcie !!! z czego tu sie
                cieszyć ???

                No i ja się nie cieszę, wystarczy uważnie przeczytać oba moje posty.
                To było złośliwe i ironiczne "hurra". Ale jest wiele mam, które tak
                się cieszą ze smoczków. Ja się nie cieszę, że się dzieci knebluje
                smoczkami, dla mnie to smutne. Trójkę moich dzieci wychowałam bez
                smoczków- mają się dobrze. W życiu nie pozwoliłabym zasmoczkować
                mojego dziecka w szpitalu: chodziłabym krok w krok za nim i domagała
                się możliwości karmienia piersią, a nie zatykania dziecka.
            • agasobczak Re: puck?? 15.06.09, 08:49
              NIE :) Wejherowo :)
    • sentja Re: Hurrra! smoczki 08.07.09, 01:29
      Jeszcze dodam cos w kwestii techniki ssania smoczka a ssania piersi.
      Ja takze mialam rany wokol brodawek, ale pojawily sie one jeszcze w szpitalu.
      Nie uzywalam wtedy smoczka.Po pierwszym tyogodniu smarowania bepantenem ladnie
      zagoily, by juz nigdy nie powrocic.
      Ogarnieta smoczkowa trauma maniakalnie sprawdzalam czy synek dobrze ssie. Nie
      wiem, czy to wyjatek, ale mimo stosowania smoczka Antek nie zaciskac dziaselek-
      ssal piers zawsze prawidlowo- a sprawdzalam wnikliwie i czesto. Natomiast
      zdarzalo sie , ze gdy dostawal smoka to niepotrafil go w pierwszej chwili
      zassac i mu wypadal, ale pozniej lapal rytm. Z tego wniosek, ze moj synek
      widcznie nauczyl sie ssac na dwa sposoby.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka