Dodaj do ulubionych

Pani Moniko - całkiem inny problem

06.07.09, 19:00

Pani Moniko, synek ma 10 miesięcy i jest karmiony piersią. Ma
prawdopodobnie alergię na mleko ( starsza córka miała). Dlatego od
urodzenia byłam na diecie bezmlecznej. Po 6 miesiącu po próbie
prowokacji młody dostał kaszelku i zmian na oskrzelach. Było
podejrzenie że tak zareagował na nabiał. Od tamtej pory cały czas
jestem na diecie. Synek rozwija się dobrze i bardzo dobrze
przybierał na wadze. Ale od czasu do czasu tj ok raz na 2 miesiące
dostaje kaszelku i katarku. Natomiast osłuchowo jest czysty. Lekarz
zawsze przepisuje leki na alergie i inchalację i objawy mijają.
Pani Moniko moje pytanie dotyczy tego jaki wplyw na małego może miec
to że mieszkamy z moim tatą , który nałogowo pali papierosy. Pali je
u siebie w pokoju przy otwartym oknie i zamkniętych drzwiach. Cały
czas praktycznie wietrzy pokój. A mały rzadko i bardzo krótko
przebywa w jego pokoju. Pytam się dlatego, że mam wredną teściową ,
która wnuka widziała może ze z 7 razy a mieszka praktycznie na
przeciwko nas . Jest wiellkim wrogiem palaczy i jakby mogła to by
ich wszystkich wytruła. Niestety na dzien dzisiejszy mamy tego
samego lekarza, który dzisiaj na kontrolnej wizycie po chorobie
synka ( tym razem to była jakaś wredna bakteria która dopadła nas
wszystkich) powiedział, że mój tato musi przestac palić bo te
wszystkie problemy które synek ma to przez to że on pali i że to
może doprowadzić małego do astmy. ( nie rozmawiałam z nim na temat
mojego ojca wiec pewnie doniosła mu teściowa) Bardzo się tym
wystraszyłam i teraz proszę bardzo aby Pani powiedziała mi jaki
wpływ na mojego synka ma ta sytuacja. Nie jestem w stanie zabronić
mojemu tacie palenia ani wytłumaczyc mu zgubnych skutków tego
palenia (on ma 76 lat a pali chyba z 60 lat) Nie jesteśmy też w
stanie wyprowadzić się od niego bo on już jest starszy i ma tylko
nas ( moja mama nie żyje a ja jestem jedynaczką). Natomiast teściowa
nigdy nie interesowała się wnukami no chyba że właśnie w taki sposób
że jak się coś dzialo to byla to albo moja wina albo mojego ojca. I
teraz nie wiem czy to nie jest tak że teściowa chce mnie poróżnić z
moim ojcem ( bo jest sklócona z całą swoją rodziną) czy faktycznie
taki duży wpływ ma palenie przez mojego ojca.
pani Moniko jeśli taka jest prawda że to palenie tak bardzo szkodzi
moim dzieciom to w jaki sposób moge zniwelować te skutki. Nie moge
zostawić ojca samego a wiem że jeśli miałby wybrac papierosy - albo
mieszkanie z nami to wybierze papierosy.
Obserwuj wątek
    • asia889 Re: Pani Moniko - całkiem inny problem 06.07.09, 21:17
      Katarek i kaszelek raz na 2 miesiące przy starszym chorującym rodzeństwie to
      wcale nie jest tak często. Mój chorował średnio raz na miesiąc i było 3 razy
      zapalenie oskrzeli i żaden lekarz nie przypisywał leków na alergię tylko typowe
      na chorobę (a też mam starsze dziecko z alergią na mleko). A ostatnim razem
      (osłuchowo czysty) nie dostał żadnych leków (bo "po co dziecko męczyć") i ładnie
      mu przeszło. Ja bym zmieniła lekarza bo ten na siłę z dziecka robi alergika
      (leki na alergię obciążają wątrobę) i astmatyka. Jesteś pewna, że po 6 miesiącu
      to od nabiału dziecko zachorowało, czy raczej starsza córka coś przywlekła?

      PS. U nas nikt nie pali a sytuacja podobna.
      • wiesia140 Re: Pani Moniko - całkiem inny problem 06.07.09, 21:37
        Generalnie palenie ma wpływ, ale jeśli to się odbywa w takich warunkach o
        jakich mówisz, to może ten wpływ jest niewielki. Wiem , że można zrobić testy
        alergiczne , ale nie pamiętam od jakiego wieku. Jak znajdę to ci jeszcze napiszę.
        • wiesia140 Re: Pani Moniko - całkiem inny problem 06.07.09, 21:41
          Rodzeństwo też może coś sprzedać młodszemu niestety. Mam na to żywy przykład w
          domu.
    • basiak36 Re: Pani Moniko - całkiem inny problem 06.07.09, 21:54
      Niestety, przebywanie w domu w ktorym ktos pali ma ogromy wplyw na dziecko i na
      jego drogi oddechowe. Wiekszy niz kiedys przypuszczano...
      Nie na darmo mowi sie tez o tym aby rodzice palacze nie brali dziecka do swojego
      lozka na noc - mimo ze nie pala podczas snu.
      Moj maz to przeszedl, dzieci mojej znajomej (niby palila na balkonie, ale
      wiadomo ze do domu zawsze cos wejdzie), od dluzszego czasu leczone na oskrzela.
      Ja unikam nawet na chwile wejscia do miejsc gdzie pala. A co dopiero mieszkanie
      z kims kto pali.
      Zamiast lekow, lepiej byloby zafundowac dziecku czyste powietrze do oddychania.
      Nawet jesli pokoj wietrzy, nie ma znaczenia. Moze niech wychodzi na dwor do
      ogrodka, byle nie pod oknami?
      • wiesia140 Re: Pani Moniko - całkiem inny problem 06.07.09, 22:17
        Sytuacja jest trudna , bo ojciec nie oduczy się już raczej palić, a samego go
        zostawić też nie bardzo, może byłoby lepiej gdyby wychodził na przykład na
        klatkę schodową jeśli mieszkacie w bloku, albo na ogród tak jak pisze Basia.
        • benia78 Re: Pani Moniko - całkiem inny problem 06.07.09, 22:31
          latem i w dzień pali na dwórze, gorzej jest zimą i w nocy.
          A może oczyszczacz powietrza by tu pomógl?
          • basiak36 Re: Pani Moniko - całkiem inny problem 06.07.09, 22:43
            benia78 napisała:

            > latem i w dzień pali na dwórze, gorzej jest zimą i w nocy.
            > A może oczyszczacz powietrza by tu pomógl?

            Watpie czy zima wietrzy pokoj cala noc, inaczej rownie dobrze moglby wyjsc na
            dwor... W koncu chodzi o zdrowie dziecka, probowalas o tym rozmawiac?
            Nie wiem co Ci doradzic... Nie zazdroszcze Ci takiego problemu.
            Sprobuj z nim porozmawiac, w koncu chyba tyle moglby zrobic zeby nie palic w
            nocy, a w dzien palic na dworze, rowniez w zimie?
            Co do oczyszczacza powietrza, nie mam pojecia...
            • wiesia140 Re: Pani Moniko - całkiem inny problem 06.07.09, 22:58
              Spróbuj porozmawiać z ojcem, ale bez nerwów, może da się go jakoś przekonać,
              żeby ograniczył się do palenia w dzień i wychodził na podwórko.
              • benia78 Re: Pani Moniko - całkiem inny problem 06.07.09, 23:29
                rozmowy rozmowami a dziadek swoje. Twierdzi że ma swój , pokój i
                pali sobie w nim , czasem nawet kłamie w zywe oczy że nie palił , a
                ja wiem że palił. On nie rozumie że nawet jak pali w oknie to dym
                wchodzi do pokoju , że ma go na swetrze czy innym ubraniu. Najgorsze
                jest to że on nie rozumie że to co my robimy to chcemy dla dobra
                naszych dzieci.np:
                Mieszkamy teraz w mieszkaniu mojego ojca dwupokojowym > Jeden pokój
                on drugi my (ja mąż i 2 dzieci). Za ok miesiąc mamy sie
                przeprowadzić do 3 pokojowego. Dużo nerwów i łez kosztowało nas
                wytłumaczenie ojcu że jeden pokój dla naszej czwórki to za mało. Ze
                w razie gdy jedno z dzieciakow zachoruje to moment i już drugie jest
                chore . On twierdził że on się wychował w jednej izbie w 8 osób i
                dali rade. Twierdził że jak chcemy to możemy się sami wyprowadzic i
                tyle. Nas nie stać żebyśmy kupili sobie 3 pokojowe mieszkanie. A
                nawet gdybyśmy chcieli wziąść kredyt na 2 pokoje to wiemy że w razie
                gdyby ojciec zaniemógł to musielibysmy się nim zaopiekować i dalej
                bysmy mieli 1 pokoj. A tak to mozemy sprzedac to , wziąść kredyt i
                kupić wieksze. Ale jego nawet wtedy nie interesowało że dzieci
                powinny miec swój pokoj że jak ktoś jest chory to może wtedy iść do
                innego pokoju się kurować. Ba nawet sąsiedzi tłumaczyli mu że poco
                on się wyprowadza jak przecież Dominika ( starsza corka ) może z nim
                spać !!!Także ja w tych wszystkich ideologiach jestem sama i według
                mojego ojca jestem tą złą, która na niczym się nie zna.
                Także lipnie to wszystko widzę , ale zrobię wszystko żeby moje
                dzieciaki miały jak najlepiej w zyciu... tylko jeszcze nie wiem jak.
                -
                s2.pierwszezabki.pl/014/0142879b0.png?2850" border="0" alt="s2.pierwszezabki.pl/014/0142879b0.png?2850">
                • wiesia140 Re: Pani Moniko - całkiem inny problem 07.07.09, 00:34
                  Nie zadroszczę jako dziecko wychowałam się w podobnej sytuacji.
                • basiak36 Re: Pani Moniko - całkiem inny problem 07.07.09, 20:15
                  Bardzo Ci wspolczuje takiej sytuacji, nie wiedzialabym jak z tego wyjsc..
                  Ale wiedzialabym ze zdrowie dziecka jest wazne, a mieszkaniu gdzie ktos pali non
                  stop, nawet za zamknietymi drzwiami, dziecko jest narazone na dym i bierne
                  palenie, niestety.
                  Moze gdyby to lekarz z nim porozmawial?
                  • benia78 Re: Pani Moniko - całkiem inny problem 07.07.09, 23:42
                    lekarz... mój ojciec lekarzy unika jak tylko może, bo twierdzi że
                    oni wymyślają choroby...
                    kiedyś coś próbowaliśmy przetłumaczyć mu przez proboszcza na
                    kolędzie ( bo on taki religijny na starość się zrobił ) ale guzik on
                    wie lepiej i koniec.
                    dzisiaj próbowalam mu troszke tłumaczyc nie zmuszałam żeby rzucił
                    palenie tylko prosiłam żeby nie palił w domu , nie odezwał sie tylko
                    wyszedł...
                    • basiak36 Re: Pani Moniko - całkiem inny problem 08.07.09, 00:13
                      W sumie opcje masz dwie, albo temat olac bo ojciec i tak sie nie zmieni, i
                      zainwestowac w dosc drogi sprzet do oczyszczania powietrza (na pewno jakies
                      systemy sa), albo nie mieszkac z ojcem, jesli on nie jest w stanie pojsc na
                      niewielki kompromis dla wlasnej corki.
                      A co maz na to?
                      Poza tym nic madrego mi do glowy nie przychodzi bo nie ma tutaj latwych
                      rozwiazan :(
                      Ja znam tylko konsekwencje tego biernego palenia po moim mezu i jego bracie, nie
                      dosc ze wplynelo na zdrowie to jeszcze skutecznie zapoczatkowalo dosc wczesny
                      nalog palenia papierosow.
    • monika_staszewska Re: Pani Moniko - całkiem inny problem 09.07.09, 15:45
      Powiem już tylko ciut, bo Basiak36 napisała sporo. Stały kontakt z
      palaczem może mieć wpływ, wszak papierosowe świństwa osiadają na
      włosach, ubraniu, tudzież organizm wydala je z potem, podczas
      oddychania. Ale faktem jest też, że o pokasływania, małe katary itp.
      przy starszym rodzeństwie nie trudno.
      Tata ma swoje lata i pewnie nałogu nie rzuci (wiem co to za problem
      dla innych, bo mam takiego Zatwardzialca, od 76 lat, w rodzinie),
      osobne mieszkanie jak Pani napisała w grę nie wchodzi. Co za tym
      robić, ano to co Pani czy raczej Państwo robicie czyli karmić
      piersią, jak tylko to możliwe chronić przed kontaktem z dymem
      nikotynowym no i oczywiście samemu nie palić.
      pozdrawiam :)
      monika staszewska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka