virtual_moth
16.05.04, 21:53
Dzisiaj wpadła mi do głowy myśl: może zrobiłam błąd, że mu nie wybaczyłam...
Może życie nie byłoby takie złe, nawet gdybyśmy żyli osobno - jak
lokatorzy...
Poczułam, że jest ze mną źle. Nic nie jest w stanie mnie wystarczająco
upodlić i unieszczęśliwić niż utracona wolność i niezależność. Zniosę zdradę,
zniosę samotnosć, zniosę niekomfortowe warunki życia. Nie mogę natomiast
znieść ciągłej obecności mojej matki, jej kontroli, jej "nie pozwalam".
Przypomniałam sobie powody, dla których wręcz uciekłam z domu na studia do
innego miasta.
Od tamtej pory nic się nie zmieniło. Nadal jestem tą samą 19-latką w jej
oczach.
Nie mam własnych pieniedzy, wszystko jej oddaję. Od kilku miesięcy nie
kupiłam sobie kompletnie nic. Nie mogę nigdzie wychodzić bez dziecka.
Teoretycznie za 2 lata mogę iść do pracy, mogę dać Małą do przedszkola. Mogę
jakoś zacząć żyć. Tylko że ja nie wytrzymam tych dwóch lat, a póki otrzymuję
zasiłek wychowawczy komletnie mi się nie opłaca pójście do pracy. Nie chcę
Małej oddawać do żłobka.
Czuję się jak więzień w klatce. Mogłabym pracować w domu, ale przy Małej jest
to niemożliwe. Całe dnie spędzam na opiece nad nią i na ślęczeniu przy kompie
(jednym okiem zresztą), który jest moją jedyną furtką na świat.
Mogłabym ścierpieć jego zdrady. Moglibyśmy żyć osobno... Ale żyłabym swoim,
niezależnym życiem. Mimo że go nie kocham, mimo że mi na nim nie zalezy...
Mimo że mnie skrzywdził, powróciłabym do poprzedniego życia z pochyloną głową.
Jestem żałosna. Nie mam nawet do kogo gęby otworzyć i wyżalam się jak debilka
na forum. Ale już po prostu nie widzę innego wyjścia jak załamać nad sobą
ręce. Nie mogę nic zrobić. Mogłabym pozanc kogoś przez net, ale to
niemożliwe - przecież nie mogę wychodzić sama z domu, bez dziecka.
Mogłabym wziąć opiekunkę, ale kasę trzyma mama. Nie mam nawet na bilet
tramwajowy. Nie chce mi się chwytać fuch, bo i tak całą kasę by przechwyciła
(nie mogłabym sobie czegokolwiek zostawić, bo i tak by zauważyła).
Mogłabym stanąć okoniem, ale to byłby początek wielkiego konfliktu... Ona
musi mieć kontrolę nade mną. Jestem więźniem w jej domu.
Może do niego wrócę...