Dodaj do ulubionych

Argumentacja w sądzie

07.07.12, 15:31
Nie wiem czy spodoba Wam się pomysł na nowy wątek.

Proponuję spisanie "kwiatków" z sądu (sędzia, pełnomocnicy, eks) i wymyślenie jaką możemy asertywną acz skuteczną argumentację na to znaleźć i zastosować przed sądem.

Moja sędzia była w porzo, pani mecenas agresywna, eks próbował coś mi zarzucać, ale pojechałam paroma kwiatkami z naszego pożycia ku oburzeniu pani mecenas i w sumie było ok. Chyba w dużej mierze zasługa sędzi. Ale wiadomo, w sądzie grają emocje i trzeba być przygotowanym.

U mnie były na przykład zarzuty, że:
- utrudniam ojcu kontakt telefoniczny z dzieckiem - spytałam czy mają bilingi? Pani mecenas krzyczała, że przecież nie odebrałam. Ale mówili też, że odkładałam słuchawkę. Stwierdziłam, że nie mają dowodów na odkładanie, a w domu może mnie nie być i dodałam, że ojciec nie dzwoni, bo mu jest za drogo i woli Skype, ale ile było przypadków rozminięcia się na Skype? Eks przyznał że niewiele, kilka w ciągu dwóch lat. Czyli wypadek losowy i atak padł.
- nie odpowiadam na maile. Odpowiedziałam krótko i zgodnie z prawdą, że eks nigdy nie chciał się posługiwać moim adresem, który używam od lat, bo mój nick brzmiał dla niego jak imię prostytutki (ale mecenas wtedy na mnie krzyczała!!!). Zgadnijcie na jaki mail przychodzi korespondencja od czasu procesu.
- wydaję za dużo na ubrania dla dziecka (jeśli wszystko się kupuje i obok lumpeksu są też nowe to bywa dużo). Tu akurat pomógł mi eks, który przyznał, może na wyrost, że miesięcznie też jakieś kilkaset wydaje. Mecenas próbowała go ratować, ale ja spytałam czy on rośnie albo rosną mu stopy? Mecenas dalej swoje: a czemu tyle? Eks: bo ubrania się zużywają. Dziękiwink
- ja jestem ta zła, agresywna itp. itd. Przerwałam i powiedziałam mniej więcej, że nie tego tyczyło pytanie, że tak, w związku były problemy i że wnoszę o nieuwzględnienie zeznań eksa, bo sama też mogę wiele powiedzieć - nie pamiętam czy powiedziałam o alkoholu, ale wiadomo, że zawsze znajdzie się coś konkretnego, co możemy eksom zarzucić, a co znajdzie posłuch jeśli nie u sędziego to na pewno u pań ławniczek, choć one na końcu i tak często przytakują sędziemu (wiem, protokołowałam w przeszłości...=). Sędzie powiedziała, że rzeczywiście, winą za rozpad związku trudno obarczyć jedną stronę i lecimy dalej.

Dla mnie na przykład niewyobrażalne jest, aby sędzia powiedziała mi, że skoro faktura nie jest imienna, to mogłam sobie paragon wziąć ze śmietnika. Na mojej sprawie miałam wielki segregator rachunków (półtora roku, nawet na byle gie...) i sąd jedynie przeglądał miesięczne zestawienia zrobione przeze mnie w excelu. Nie miałam natomiast pogrupowania miesięcznego - ile miesięcznie na jedzenie, leki, ubrania. Powiedziałam, że liczyłam przez półtora roku i podaję średnią za wszystkie miesiące, a miesiące nie są takie same: w niektóre dziecko więcej choruje, więcej ubrań kupuję na wyprzedażach, więcej na książki wydaję podczas targów książki, które są raz w roku. Nie wiem czy argument trafił.

Jeśli chodzi o wspomniane "faktury imienne" - dziewczyny, o ile się nie mylę w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym czy kodeksie podstępowania cywilnego nie ma mowy o "fakturach imiennych". W kodeksie cywilnym mowa o dowodach na piśmie. Moje argumenty:
- który przepis ustawy (!!! bardzo ważne, bo to ustawa i konstytucja są dla nas źródłem praw i obowiązków) stanowi/mówi o fakturach imiennych? (mamy prawo NIE WIEDZIEĆ, a sąd ma obowiązek nas POINFORMOWAĆ, jako strony słabsze - dobrze rozumuję?).
- czy Wysoki Sąd sugeruje, że nie kupuję dziecku jedzenia/książek/zabawek/ubrania? Przecież to nie coś niezwykłego otrzymać rachunek fiskalny za jedzenie/książki/zabawki/ubrania.

Itd. Znacie mnóstwo historii, dajcie, to je przerobimy.
Obserwuj wątek
    • danaide Re: Argumentacja w sądzie 07.07.12, 16:55
      Pamiętam też sytuację, gdy jedna z Was zastanawiała się czemu Sąd kwestionuje wydatki na organizowanie przyjęcia urodzinowego dla jej dziecka.

      Ja argumentowałabym, że przyjęcie urodzinowe pomaga w socjalizacji dziecka i zapobiega jego ostracyzmowi/wykluczeniu przez inne dzieci. Czyli co do zasady - koszt jak najbardziej uzasadniony. Możemy uznać za "nieuzasadnione" kupowanie dekoracji za duże pieniądze (ja na razie poprzestaję na paczce baloników i gwizdków), wynajmowanie sali, animatorów - co w Wawie jest spotykane, ale w sumie nie niezbędne. Ale ciasto, poczęstunek, prezenty dla innych dzieci (jeśli trafię najczęściej fajną książeczkę na wyprz dla małej to biorę parę sztuk na prezenty) - tak, bo chodzi o sprawy wyższego rzęduwink

      Mam za małe doświadczenie, ale coś mi podpowiada, że otwarte pytanie do Sądu, np. zaczynające się od DLACZEGO może mieć znaczenie. Nie muszą dawać odpowiedzi, niech sami sobie przemyślą.

      A pytania do eks - jak mówił robiłam notatki i punktowałam wszystkie niedorzeczności. I potem tego się trzymałam. Bo nie przygotowałam się inaczejsmile
      • oliwija Re: Argumentacja w sądzie 07.07.12, 18:33
        u mnei sędzina była super natomiast kwiatk iz ust exa"

        ja: dziecko chodzi na angielski
        on mozna znalezć tansza szkołę
        ja: to prsze zebys znalazł
        on a wogole po co ona ma sie uczyć angielskiego?
        ja: wszyscy sie ucza jezyków z taka umiejestnoscia łatwiej znalzezć prace czy gdzies wyjechac
        on: moja córka zostanie w Polsce nie bedzie nigdzie jeżdzić. Juz wyraziłem zgode na paszport i co pojechała do pieprzonej śłowacji - ale mi wyjazd.

        ------------------------------------------------
        on: ciuchy mozna kupować w lumpexie
        ja: kupuje
        on to mozna wybrać tanszy
        ja: ciekawe dlaczergo pozwany sie nie ubiera w lumpexach
        on: bo mnie na to nie stac, poza tym aj musze jakos wyglądac
        ............................................................................................

        on dlaczego ona (córka) musi jeśc jogurty
        ja: moze dlaczego wogole musi jesc
        on no wlaśnie - to zbedny wydatek

        .............................................................................

        on: nic nie wiem o tym aby moja córka byla przewlekle chora
        sedzia: a kiedy widział sie pan z córka czy byłą zoną ostatnio
        on : gdzieś w grudniu 2002 (sprawa w grudniu 2011)
        sędzia: a zadzwonił pan do byleej zony w sprawie córki
        on : to chyab ona powinna dbac o moj kontakt z córka?
        sędzia : no myli sie pan
        on: czy ja wiem

        ........................................................................

        sędzia: czy pamięta pan kiedy pana dziecko ma urodziny
        on hmmmmmmmmmmmmmmmmm hmmmmmmmmmmmmmmm ehe yhy ano ehe jakos tak w pazdzierniku pod koniec (ma 25 marca)
        sedzia : a ma pan corkę czy synka
        on zalezy z którą zona?
        sędzia z tą tu obecną
        on: ta to moja była zona
        sedzia: wieć z tą panią
        on : córkę- chyba
        ....................................................................................
        itd itd...
        • danaide Re: Argumentacja w sądzie 07.07.12, 21:19
          Uśmiałam się z tego Twojego już na innym wątku - jeśli chcesz może być to śmiech przez łzy.

          Taki egzemplarz zdecydowanie broni nas sam.
          • miaowi Re: Argumentacja w sądzie 07.07.12, 22:16
            Niby to9 śmieszne, ale mój ex to podobny arogancki dureń, który byłby zdolny tak samo bezczelnie odpowiadać w sądzie. Ja jestem przerażona, że takie buce w ogóle po świecie chodzą.
            • gazeta_mi_placi Re: Argumentacja w sądzie 10.08.12, 16:16
              Ja jestem przerażona, że tacy prości chamscy ograniczeni osobnicy zawsze znajdują chętne do łóżka, do rozmnożenia, a czasem i do małżeństwa.
              Bo chyba nie piszecie tu o ojcach - gwałcicielach?
              • aizan Re: Argumentacja w sądzie 11.09.12, 13:44
                a ja jestem przerazona jak ktoś coś takiego wychował! (albo raczej nie wychował) samo się takie nie urodziło!!!!a uwierz, potrafią być słodcy-do czasu!
              • oliwija Re: Argumentacja w sądzie 07.10.12, 18:17
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Ja jestem przerażona, że tacy prości chamscy ograniczeni osobnicy zawsze znajdu
                > ją chętne do łóżka, do rozmnożenia, a czasem i do małżeństwa.
                > Bo chyba nie piszecie tu o ojcach - gwałcicielach?


                wlasnie tacy sa nasi prosc chamscy tatusiowie............... tak zostali w wiekszocie wychowani, i w wiekszosci ich matki jeszcze na to pozwoalaja i sie zachwycaja jaki to synuś zaradny zrobuł dziecko jednej , potem drugiej potem trzeciej itd.... tylko potem sie okauje ze tna te dzieci nie ma kto robic , państwo sicga za nielaimnetację.

                Oczywiście nie tyczy sie to wszytskich tatusiów z bozej łaski, ale mamy ogromne społeczne przyzwolenie na to abty samiec zostawił rodzine bo juz mu sie podoba inna d....a

                jak kobieta taie cos wywinie to zawsze jest najgorszą s.....


                chyba mamy rownouprawnienie czyż nie?
          • oliwija Re: Argumentacja w sądzie 09.07.12, 19:00
            danaide napisał(a):

            > Uśmiałam się z tego Twojego już na innym wątku - jeśli chcesz może być to śmiec
            > h przez łzy.

            to juz sie nadaje na jakas dobra komedie... kto wie moze keidys sprzedam prawa komus bede bogata


            ----------------------------------------------

            ale zeby było fajniej moj drugi ex , ktry nie byl moim mezem , nie mielismy na szczescie dzieci tez był dobry.

            chciałam po roku dwóch itd do 7 zeby z naimi zamieszkal, kiedy po 7 powiedizalm ze taki zwiazek nie ma sensu bo niby jestesmy razem ale jednak nie jesli chce byc ze mna i moja córką rodzina to powinniśmi mieszkac razem mówi do mnie ale wiesz ja musze meic teraz nowy komp nie moge sie dokłądac do życia (jakby kiedy kolwiek sie dokładał hehe) poza rtym ja lubie jak mi mam prasuje ubrania.
            Zapytałam go tylko tak zeby zagaic rozmowe bo juz dawno sie nie układało i to było tylko tak zeby sie samo wypaliło



            po 2 latach facet do mnie zadzwonił i powiedział ze mam mu oddac wszytkie rzeczy , które dostalm od niego...... powiedziałm mu ze te rzeczy to zapłata za mega wspaniały seks ,który mial ze mna, opieke nad jego kompem ,który był u mniena wkacjach przze poł roku i 7 lat darmowych kolacji ze śnaidaniem.

            no i cóz juz sie nie odezwał......
            • danaide Re: Argumentacja w sądzie 09.07.12, 19:44
              Mieszkaliśmy razem w Polsce przez 9 miesięcy (wcześniej za granicą każde dysponowało własnym lokum). Płaciłam wszystkie rachunki (musiałam mieć wówczas więcej pieniędzy niż rozumu). Kiedy eks odszedł, wysłał mi maila w sprawie alimentów dla małej. Punkt trzeci brzmiał: Nie ponosisz żadnych wydatków na mieszkanie, ponieważ mieszkasz w mieszkaniu swojej matki.

              Ten mail miałam w sądzie, ale w końcu go nie przeczytałam/nie przetłumaczyłam. A szkoda - uważam, że głupota i podłość świetnie bronią się same, bez naszego udziału.
      • iin-ess Re: Argumentacja w sądzie 07.08.12, 10:43
        danaide napisał(a):

        > Pamiętam też sytuację, gdy jedna z Was zastanawiała się czemu Sąd kwestionuje w
        > ydatki na organizowanie przyjęcia urodzinowego dla jej dziecka.
        >
        >To ja, to ja, to jawink
        To wam napiszę jak się sprawa, że tak powiem zakończyła. W uzasadnieniu sądu na piśmie w dalszym ciągu czytamy o tym. Tylko już nie, że alimenty są na zaspokojenie podstawowych potrzeb( jak usłyszałam w uzasadnieniu ustnym i co jest niezgodne z prawem) tylko, ze są na usprawiedliwione potrzeby, ale ze organizacja przyjęcia urodzinowego oraz zakup fototapety do pokoju córki nie należą do usprawiedliwionych potrzeb!. W tym miejscu chciałam nadmienić, że wykazałam wyłącznie koszty zakupu ozdób na to przyjecie( bo miałam fakturę) a nie wykazywałam kosztów związanych z poczęstunkiem, prezentu dla córki o jakiś dodatkowych atrakcjach typu animator czy bajery nie wspomnę! Czy organizacja przycięcia gdzieś na mieście. I to mojemu dziecku, zdaniem sądu się nie należy! Co do fototapety to była to najtańsza fototapeta jaka znalazłam na rynku za ok 60 zl. Jak ktoś się orientuje to wie, ze fototapety z prawdziwego zdarzenia kosztują kilka stów. Ale taka za 60, którą się klei zwykłym klejem do tapet i ściana będzie zniszczona po zdjęciu też mojemu dziecku się nie należy.
        • danaide Re: Argumentacja w sądzie 07.08.12, 19:15
          Fototapeta. High life! A zwykła nie łaska? A pomalować? Ścianę wyburzyć, nie trzeba będzie ozdabiać.

          Jeśli chodzi o takie sprawy życiowe to właśnie wychodzi cała życiowość sędziego. Jeśli się trafi na życiowego, to nie trzeba się bić o sprawy pierwsze.
    • he_xe Re: Argumentacja w sądzie 07.07.12, 23:28
      Pełnomocnik pozwanego (PP): czy jest Pani ubezpieczona?
      Ja: tak
      PP: to dlaczego korzystała Pani z płatnej opieki medycznej podczas ciąży i prywatnie robiła Pani badania analityczne?
      Ja: z pewnością żyje Pani w tej samej rzeczywistości co ja i zdaje sobie Pani sprawę jak wygląda dostępność do publicznej służby zdrowia (...)
      (wnioskowałam również o zwrot kosztów związanych z porodem)
      -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
      PP: czy badanie USG bioder dziecka nie jest przypadkiem badaniem obowiązkowym?
      Ja: tak
      PP: to dlaczego robi je Pani prywatnie? ustaliliśmy juz, że jest Pani ubezpieczona i ma Pani i dziecko prawo do bezpłatnej opieki lekarskiej
      Ja: owszem, ale ustalilismy również jak wygląda czas oczekiwania na bezpłatną służbę zdrowia a pozwany z pewnością woli współfinansować profilaktykę niż leczenie (...)
      -----------------------------------------------------------------------------------------------------------
      PP: dlaczego wybiera Pani płatne szczepionki?
      Ja: są to szczepionki skojarzone i zalecane przez lekarza
      PP: czyli nieobowiązkowe?
      Ja: czyli zalecone
      PP: czyli NIEOBOWIĄZKOWE!
      Ja: czyli ZALECONE!
      O zgrozo PP to kobieta, która niedawno została babcią. Ale chyba poszło mi dobrze, bo o ile po poprzedniej rozprawie kulturalnie podała mi rękę, tym razem wyciągnęła rękę jedynie do mojej mecenaski i się zawinęła mimo, że stałam obok wink
      • danaide Re: Argumentacja w sądzie 08.07.12, 01:05
        Brawo! U mnie też wypłynęła sprawa leczenia państwowego i prywatnego (chyba akurat na opiece, więc przy alimentach było jak znalazł). Mała jesienią i przedwiośniem miała nawracające infekcje, skończyła mi się cierpliwość, prywatny pediatra, prywatny laryngolog, słynny III migdał obkurczony i na razie spokój. Miałam na wszelki wypadek zaświadczenia od laryngologa sprzed i po leczenia. Dodatkowe wydatki na lekarzy prywatnych zostały wzięte pod uwagę, ale
        pokorne cielę...
        zatem - zresztą zgodnie z prawdą - powiedziałam: kiedy dziecko zaczyna chorować zawsze idę najpierw do lekarza państwowego!
        • he_xe Re: Argumentacja w sądzie 08.07.12, 21:23
          i jeszcze tak do pośmiania się z tekstów ex na rozprawie:
          - jego mecenaska pyta go o majątek. No to ten wymienia: dom 120 m2; działki graniczące z domem, samochód, ziemia w górach. Adwokatka patrzy groźnie na niego, pewnie kopnęła go w kostkę to ten mówi: a nie wysoki sądzie, od stycznia nic nie mam bo zrobiłem rozdzielność majątkową z żoną, ja tylko za wszystko spłacam kredyty;
          - zawsze wyjeżdżał na wakacje w lipcu w Polskę, w sierpniu za granicę, w ferie zimowe na narty. Zarabia naście tysi, płacił wówczas zabezpieczenie na czas trwania procesu 600 zł. Sędzie pyta: Czy wyjeżdżał Pani gdzieś w te ferie? On: Nie. Sędzia: Dlaczego? On: Nie stać mnie już. Zacząłem płacić alimenty
          hehe pewnie jutro znowu coś sobie przypomnę
          • danaide Re: Argumentacja w sądzie 08.07.12, 21:35
            Mój eks wziął kredyt na mieszkanie już po odejściu od nas. Oczywiście z uwagi na ten kredyt nie może płacić wyższych alimentów. Mieszkanie, które kupił ma ok. 90metrów. Nie uważam by 38-latem musiał mieszkać z rodzicami, ale po co kawalerowi 90 metrów? Spytałam - niestety nie w sądzie - odpowiedź: no, przecież ja zamierzam założyć rodzinę, mieć dzieci...
            Śmiać się czy płakać?

            Moje pytanie nie wiem do kogo, może do sędzi: dlaczego oni mogą swoje oszczędności INWESTOWAĆ, a my nasze oszczędności, jeśli jakieś mamy, musimy KONSUMOWAĆ?

            Zastanawia mnie jeszcze jedno he_xe: jak się znosi wspólność majątkową? Czy nie sądowo? Dlaczego sąd - jeśli był to sąd - wyraził zgodę na tę rozdzielność, skoro w ostatecznym rozrachunku jej wynikiem jest pogorszenie sytuacji Twojego dziecka?
            • he_xe Re: Argumentacja w sądzie 09.07.12, 17:47
              danaide napisał(a):

              > Mój eks wziął kredyt na mieszkanie już po odejściu od nas. Oczywiście z uwagi n
              > a ten kredyt nie może płacić wyższych alimentów

              Mój wziął kredyt na zakup ziemi w ostatnim dniu roboczym przed planowanym terminem porodu. Tylko że nie utrzymując kontaktu nie przewidział, że młoda wyskoczy wcześniej wink Kredyt na 30 lat, raty oczywiście malejące smile

              >
              > dlaczego oni mogą swoje oszczędności INWESTOWAĆ, a my nasze oszczędności, jeśli jakieś mamy, musimy KONSUMOWAĆ?

              Bo alimenty to środki na bieżące utrzymanie dziecka uncertain Bo mamy chory system, w którym wyrok zależy od doświadczeń zawodowych i osobistych sędziego oraz tego, jak bardzo pozwany potrafi ukryć swoje faktyczne dochody. A wystarczyłoby wcielić w życie tabele funkcjonujące w Niemczech i nie musiałybyśmy się gimnastykować nie tylko w sądzie, ale również w życiu codziennym. Z jednej strony jest wiek dziecka, z drugiej zarobki pozwanego i jedna kwota alimentów. Ojciec dostaje podwyżkę albo dzieciak rośnie, z automatu podwyżka alimentów.
              >
              > jak się znosi wspólność majątkową? Czy nie
              > sądowo? Dlaczego sąd - jeśli był to sąd - wyraził zgodę na tę rozdzielność, sk
              > oro w ostatecznym rozrachunku jej wynikiem jest pogorszenie sytuacji Twojego dz
              > iecka?
              >
              rozdzielność majątkową można ustanowić sądownie (jeśli nie ma zgody jednego z małżonków) lub notarialnie. I tak było w tym przypadku.

              I jeszcze cytat z rozprawy. Warto dobrze przeczytać kontrakt pozwanego przed sprawą - o ile dostarczy:
              Pozwany: wysoki sądzie, będąc w delegacji dokładam z prywatnych pieniędzy, bo muszę ponosić koszty wyżywienia
              Mój prawnik: a dlaczego nie egzekwuje Pan od pracodawcy paragrafu (powiedzmy) 15 umowy o pracę, zgodnie z którym ma Pan prawo do: cytat (...)
              • danaide Re: Argumentacja w sądzie 09.07.12, 19:54
                > rozdzielność majątkową można ustanowić sądownie (jeśli nie ma zgody jednego z m
                > ałżonków) lub notarialnie. I tak było w tym przypadku.

                No tak.

                Art. 58 KC
                § 1. Czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna, chyba że właściwy przepis przewiduje inny skutek, w szczególności ten, iż na miejsce nieważnych postanowień czynności prawnej wchodzą odpowiednie przepisy ustawy.
                § 2. Nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.
                § 3. Jeżeli nieważnością jest dotknięta tylko część czynności prawnej, czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części, chyba że z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana.

                Ja bym tak kombinowała. A sąd przejął się tą "rozdzielnością"?
                • he_xe Re: Argumentacja w sądzie 10.07.12, 18:49
                  ani sedzia ani moja prawniczka nie przejely się rozdzielnoscia. Tłumaczyła mi potem, że skoro zrobił to dobrowolnie to sad bierze pod uwage jakby nadal to mial (czy jakos tak). Z reszta ja mam w nosie ten ich majątek. Niech zabezpieczają swoje dzieci przed moją łapą, aby tylko płacił alimenty w wysokości minimum 50% kosztów utrzymania dziecka.
                  Istotne było, że prowadzi z żoną wspólne gospodarstwo domowe. Przynajmniej moja prawniczka o to zapytała, zostało to zaprotokołowane i znajduje się w uzasadnieniu wyroku, ale czy sędzia wzięła to pod uwagę ? Patrząc na kwotę z wyroku - raczej nie uncertain
                  No i znowu przypomniał mi się jeden tekst z rozprawy smile
                  - jaki stopień awansu zawodowego ma Pana żona i ile zarabia?
                  - nauczyciel mianowany 1600 zł
                  - a to ciekawe, bo zgodnie z danymi MEN, średnia pensja brutto mianowanego to 3770 zł, co raczej stanowi więcej niż 1600 netto?
                  - ale ona uczy klasy maturalne i od maja nie otrzymuje pełnej pensji.
                  No i tutaj muszę się przygotować przed apelacją z KArty Nauczyciela. Coś mi się wydaje, że za matury dostaje dodatkowe pieniądze, a etat to etat.
            • skorpionica12 Re: Argumentacja w sądzie 16.08.12, 16:09
              CZesc dziewczyny.

              Walcze teraz o alimenty od mojego meża który pracuje za granica i zarabia 7.500 tys na miesiac ;/ .
              on uwaza ze utzymanie córki kosztuje 600zł miesiecznie a moje to 400zł miesiecznie ;/
              on wydaje na siebie miesiecznie za granica 5 tys zł w tym 2 tysiace na jedzenie ..... nie dał w sadzie zadnych faktur a wiem ze za mieszkanie i paliwo płaci mu firma .
              Wynaja sobie adwokata i jezdze chce zebym poniosiła kosztu procesu i jego adwokata p;/
              Jak sie bronic zbieram faktury co jeszcez ????
    • feather1 Re: Argumentacja w sądzie 14.07.12, 15:03
      super wątek, bardzo pomocne bo konkretne. czasem trudno znależć właściwą odpowiedź i dobrze być przygotowanym na wszystko.

      mój eks na sprawie o ustalenie stałego miejsca pobytu dzieci przeprowadził przećwiczoną rozmowę ze swoim mecenasem (sztuczność była łatwo zauważalna)
      Mecenas: Jakie warunki mieszkalne są u Pana?
      Eks: Mam 460 m dom z dużym ogrodem. Do tej pory dzieci mieszkały razem w pokoju na parterze ale na piętrze są dla nich pokoje. Są nawet oznakowane D1 i D2.

      moja mecesas do mnie na ucho: on jest jakiś psychiczny, dzieci też numeruje?

      na ostatniej rozprawie panie biegłe z rodiku tłumaczyły sie ze swojej opinii i padło pytanie dlaczego oceniły go jako zimnego w stosunku do dzieci. Na co pani opowiedziała, że Pan sam opowiadał, że jest wymagający i używa mocnych słów w stosunku do dzieci. Np. do 3-leyniego synka, który nie chciał wyjść z tatusiem: Jeśli ze mną nie pójdziesz to tak jakby Twój tatuś umarł. (dziecko ma zdiagnozowaną padaczkę, co ojciec ignoruje i uważa za mój wymysł)

      na rozprawie byli też przesłuchowani jego świadkowie - jego ojciec powinien być moim świadkiem bo występ miał rewelacyjny
      sędzia: kontaktował się pan z wnukiem z okazji urodzin
      eks teść: a po co? ja do niej nie dzwonię.
      sędzia: a do syna pan dzwonił? bo wnuk był u syna.
      teściu: a ja nie wiedziałem
      miał jeszcze występ o polędwicy ale tu juz dużo i skomplikowane - przekomiczny był a nienawiść do mnie to biła na odległość. po sprawie moja mecenas skomentowała: ten ojciec też jakiś psychiczny.

      cóż, jaki ojciec taki syn
      • oliwija Re: Argumentacja w sądzie 14.07.12, 15:58
        u mnie na sprawie o odebranie praw facet nie wiedzial keidy sie jego córka urodziła. nie bardzo wiedzial czy ma 10 czy prawie 12 lat....

        Sedzina zadała pyania...a ma pan syna czy córkę

        chwila wahania

        syna yyyyyyyyyy to znaczy córkę yyyyyyyyy to znaczy i syna i córkę


        to akurat prawda ale sprawa byla o praqwa do córki syna ma z inna kobieta.


        Zastanawiał sie tez jak córka ma na imie - pani z zespołu orzekającego pokazała mu dyskretnie (akurat!!!!) ze ma sobie przeczytać na pozwie imię córki......


        no coż..... jak on bardzo kocha swoja córkę i pozostale dzieci tez..... Ale mówie wam to jest wyjatkowy męzczyzna..... heeheheh
        • gazeta_mi_placi Re: Argumentacja w sądzie 10.08.12, 16:21
          Zmusił Cię siłą do stosunku?
      • feather1 Re: Argumentacja w sądzie 15.07.12, 12:48
        Pomyslałam sobie, że jak dojdziemy do sprawy o alimenty to już nie będzie się chwalił metrażem i luksusem w jego domu a jęczał jaki ma ogromny kredyt i bezrobotną nową żonę (przedtem funkcje kierownicze ale teraz po co pracować)
        do tej pory tez ciągle mi zarzucał, że dzieci słabo ubrane - wstyd pójść do kina a wczoraj mail z zarzutem, że kupuję dzieciom zbyt dobre ubrania.
        a jego nowa żonka zeznawala i oświadczyła, że tatuś spędza z dziećmi 2/3 czasu kiedy bierze je w weekend - po co więc mu widzenia z dziećmi kiedy indziej skoro nawet kiedy ma wolne dni nie potrafi ich wykorzystać?
        ale jak mowił wiele razy: płaci i wymaga, mają u niego siedzieć i koniec
    • oliwija Re: Argumentacja w sądzie 14.07.12, 16:03
      a jeszcze sie mi przypomniało jak byl;a sprawa rozwodowa.

      sędzia sie mnie pyta dlaczego chce sie rozwieśc
      ja: bo moj maz mnie zdradziła to głowny powód.
      on (maz) nie zdradzilem zony. Nie spałem z inną kobietą
      ja: zdrada fizyczna nie boli tak jak zdrada psychiczna
      sędzia : co pan na to?
      on : to kur.... nie moge juz z ina kobieta porozmaiwac o moich probemach malezenskich? Nie mogę sie z inną kobieta przespac jak mojej żony nie ma w domu?
      sędzia: czy nadal pan twierdzi ze nie zdradził pan zony?
      on a czy 15 minutowy seks mozna zaliczyć do zdrady? sądziłem ze to trzeba ze dwie noce sie z inna konbieta kochać i ja zapłodnić....


      pozostawie bez komentarza.

      bawcie sie dobrze
      • he_xe Re: Argumentacja w sądzie 14.07.12, 21:58
        smile zazdroszczę Ci! z takim jak Twój odebranie praw i rozwód to czysta formalność wink
        • oliwija Re: Argumentacja w sądzie 15.07.12, 08:29
          he_xe napisała:

          > smile zazdroszczę Ci! z takim jak Twój odebranie praw i rozwód to czysta formalnoś
          > ć wink


          jego nei ma co zazdroscic ... spro nerwów mnie to kosztowalo ale teraz wreszcie spokoj swiety
    • danaide Re: Argumentacja w sądzie 15.07.12, 17:01
      Zastanawiało mnie skąd dziewczyny tyle wiedzą o różnych rzeczach (np. prawie dziecka do niepogarszania jego stopy życiowej) i wpadłam na coś o czym nigdy nie słyszałam, ale co jest super ważne.

      Jest to UCHWAŁA PEŁNEGO SKŁADU IZBY CYWILNEJ I ADMINISTRACYJNEJ (III CZP 91/86) z dnia 16 grudnia 1987 r. w sprawie wytycznych w zakresie wykładni prawa i praktyki sądowej w sprawach o alimenty.

      tu jest link do pełnego tekstu
      prawo.legeo.pl/prawo/iii-czp-91-86/
      Po skopiowaniu do worda mam 30 stron=)

      Bardzo istotne - wytyczne NIE SĄ źródłem prawa obowiązującego w Polsce, to znaczy nie stanowią dla nas źródła praw czy obowiązków - tym są ustawy np. konstytucja (ustawa zasadnicza) czy kodeks rodzinny i opiekuńczy. Są tylko wskazówkami dla sądów jak powinny orzekać, żeby orzecznictwo miało jakie takie ręce i nogi i nie różniło się zbytnio. Ale jeśli będziecie miały świadomość, że coś takiego jest i powołacie na jakiś konkret z tego orzeczenia - zawsze trochę pokrzyżujecie sądom ewentualne plany łatwego zbycia Was.

      To jest stare orzeczenie, ale b. ważne. Zapewne pojawiły się inne orzeczenia Sądu Najwyższego w latach późniejszych doprecyzowujące lub uwspółcześniające tamto. Można wyguglować SN i problem - może coś wyskoczy.

      Jak obczytam, to może wrzucę najważniejsze wycinki, ale warto to mieć i poszukać odpowiedzi na inne kwestie, które mogą się pojawić w Waszych sprawach.
      • skorpionica12 Re: Argumentacja w sądzie 16.08.12, 17:09
        CZesc dziewczyny.

        Walcze teraz o alimenty od mojego meża który pracuje za granica i zarabia 7.500 tys na miesiac ;/ .
        on uwaza ze utzymanie córki kosztuje 600zł miesiecznie a moje to 400zł miesiecznie ;/
        on wydaje na siebie miesiecznie za granica 5 tys zł w tym 2 tysiace na jedzenie ..... nie dał w sadzie zadnych faktur a wiem ze za mieszkanie i paliwo płaci mu firma .
        Wynaja sobie adwokata i jezdze chce zebym poniosiła kosztu procesu i jego adwokata p;/
        Jak sie bronic zbieram faktury co jeszcez ????
        • danaide Re: Argumentacja w sądzie 16.08.12, 19:42
          Nie wiem czy to się jakoś różni. U mnie było podobnie - dostawałam dobrowolnie na dziecko 150,- EUR, a od kiedy podjął pracę z własnej inicjatywy dodał 25,- EUR. Zarobki - średnia europejska, ale oczywiście wziął kredyt na 20 lat. Też miał adwokata - w jego przypadku niezbędne, bo jest obcokrajowcem. Ja nie. Napisałam pozew, ona odpowiedź, ja odpowiedź na odpowiedź. Dostałam na 2,5 latkę, która idzie w tym roku do przedszkola 1000,- zł.

          Alimenty zależą nie tylko od możliwości zarobkowych, ale i usprawiedliwionych potrzeb. Żądaj maks, ale papiery/rachunki i odpowiedź na pytanie czemu tyle - musi być. Ja na dziecko wydaję sporo więc i dostałam więcej (to znaczy tak myślę zważywszy, że dziewczyny często piszą o kwotach 200-500 zł). Ale też wiem, że w Warszawie są i wyższe alimenty.

          Inna sprawa, że czasem trudno jest pewne rzeczy udowodnić, gdy ktoś pracuje za granicą. Np. eks twierdził, że dziennie robi 50km (wiem, że robił przy poprzedniej pracy, bo sprawdziłam dojazd na google, ale nową ma blisko miejsca zamieszkania?) - podobno musi służbowo. Tyle że pracuje w administracji państwowej, a z tego co wiem, żadna administracja na świecie - polska na pewno nie, więc czemu by inne? - nie zmusza ludzi do wykonywania podróży służbowej za swoje pieniądze. Zawsze wypłacany jest jakiś ekwiwalent. Wiadomo też, że w administracji są inne dodatki służbowe, trzynastki itp. Mogłam się lepiej bić, ale byłam już ledwo żywa po sprawie o opiekę. W takim wypadku, jeśli nie zależy Ci na zakończeniu sprawy na pierwszej rozprawie możesz próbować żądać oświadczeń pracodawcy co do realnych dochodów i wydatków, całego pakietu. Czy się uda, czy to działa - nie wiem. U mnie eks przedstawił tabelkę wydatków, ale faktury tylko na najważniejsze. I zaświadczenie o zarobkach miesięcznych, bez dodatków.
          • skorpionica12 Re: Argumentacja w sądzie 16.08.12, 20:31
            Ja własnie walcze o alimenty w wysokosci 2 tys na mnie i córeczke, dostałam od pracodawcy za pół roku jego wyciag ile dostawał wypłaty za ten czas zarobiił 39 tyś zł . jego kazda wypłata miesciła sie w kwocie 7,500 tys na miesac.

            on twierdzi ze pliwo kosztuje go za granica 1500 zł, 1400 kwatera i 2000 zł życie . takze z tego zostaje mu 2.500 zł .

            Wcale tak nie jest jest pewne ze firma mu płaci za kwatere i palio, a na zywnosc tyle niewydaje bo wiem ile wydawał kiedy jeszcze z nami był.

            także walczę i bede sie starac udowodnić ze kłamie.

            Czekam teraz na przyznanie adwokata z urzędu i zabezpieczenia na czas trwania sprawy, nieiwem kiedy bede miała następna rozprawę ile będzie to trwac.

            To wszytko dla mojej córki , dla niej zniosę wszelkie upokorzenia z jego strony i jego rodziny sad
            • danaide Re: Argumentacja w sądzie 17.08.12, 00:41
              Pamiętaj, że i tak obetną. Mi obcięli 50%, a wnioskowałam m.in. o pokrycie kosztów dodatkowej opieki nad dzieckiem, skoro ojciec przebywa na stałe za granicą - de facto nie pokrywanej przeze mnie, o czym mówiłam, bo z czego.

              Ja bym wnioskowała o rachunki na paliwo, mieszkanie itpd. I nie za jedno tankowanie, ale za całość. Choć znów, nie wiem co to da.

              Z rozprawy pamiętam natomiast, że gdy eks mówił/zeznawał, ja robiłam notatki. I wypunktowywałam różne takie nieścisłości, zadając mu potem pytania.

              Nie wiem jak adwokatem z urzędu, ale bez tego też dasz radę - to taka życiowa sprawa, pogadajmy o życiu i jego kosztach. Trzeba sobie to na spokojnie wcześniej przemyśleć, zapisać najważniejsze rzeczy, które chce się powiedzieć. Opłat nie ma, nawet za tłumaczenia, eks coś tam miał zwrócić Skarbowi Państwa z tytułu opłat.
            • aizan Re: Argumentacja w sądzie 02.10.12, 10:34
              skorpionica 12 proszę o kontakt na priv aizan@gazeta.pl jestem ciekawa jak potoczyła się Twoja sprawa.pozdrawiam
    • iin-ess Re: Argumentacja w sądzie 16.08.12, 18:21
      poszukaj i poczytaj na forum. Dużo jest tego.
    • aizan Re: Argumentacja w sądzie 11.09.12, 14:11
      Wątek świetny i jak na razie jedyny z którego mogłam wywnioskować co "może" dziać się na rozprawie o alimenty. Wyjątkowo mało tu wypowiedzi nie na temat. Czy jesteś w stanie podać na priv kwotę jakiej żądałaś i jaką wywalczyłaś? Ja czeka na rozprawę w warszawie. Mój ex zarabia 15 tys brutto ja 3300...a chcę od niego 2500 tys -bo tylko ja zajmuje się dzieckiem . On widuje je średnio co dwa tygodnie na jakieś 8 godz. Twierdzi że oszczędza i nie stać go na paliwo (mieszkam z dzieckiem 100 km od niego, a więc to jakieś 80 zł na paliwo).Przedstawiłam umowę opieki -niania 1400 zł, zliczyłam koszty wyżywniea, lekarzy, leków, pieluch etc. poza tym doliczyłam koszty wakacji , basenu etc.Byłaś, widziałaś, napisz co jeszcze się tam dzieje.Pozdrawiam
      aizan@gazeta.pl
    • chalsia Re: Argumentacja w sądzie 11.09.12, 16:55
      Sprawa o obniżenie alimentów, dziecko w wieku ok. 5,5 roku, pani adwokat eksa wyraża wątpliwość co do zestawienia wydatków na dziecko, które przedstawiłam:
      - nie znam dziecka, a sama mam dwoje, które by zjadało w miesiącu 5 kg bananów
      Ja:
      - ale to jest jeden banan dziennie
      Sąd:
      - a ja znam dziecko, które tak lubi banany, że zjada 8 kg w miesiącu.
      Mecenas eksa:
      - 7 par obuwia rocznie???
      Sąd:
      - no zimowe, przejściowe, sandały, trampki, kapcie, kalosze to już wychodzi 6. Pani mecenas ma pani jeszcze jakieś uwagi ?? !!!!
      • chalsia Re: Argumentacja w sądzie 11.09.12, 17:08
        a z drugiej strony - ta sama pani Sędzia w zestawieniu kosztów utrzymania dziecka zakwestionowała jako nieuzasadniony koszt przechowywania krwi pępowinowej w banku krwi. I nie przyjęła argumentu, że to jest wydatek, na który oboje z ojcem dziecka się zgodziliśmy. Sędzia porównała to do polisy ubezpieczeniowej na życie i uznała, że nie jest to wydatek niezbędny.
        • sienia30 Re: Argumentacja w sądzie 07.10.12, 17:29
          Bardzo ciekawy wątek. Proszę o więcej. Własnie złożyłam pozew o podwyższenie alientów i obawiam się że sędzia nie będzie chciała wysłuchać tego co mam do powiedzienia. Przy poprzedniej sprawie była strasznie niemiła, nie wiem co odpowiadać na teksty typu: "sąd nie ma czasu" lub "niech juz pani lepiej nic nie mówi". Jak większość podchodzę do sprawy bardzo emocjonalnie, w końcu chodzi o moje ukochane dziecko. Ciągle mówi się, że należy walczyć, zachować spokój, przecież to naturalne, że chcemy aby nasze dzieci miały zaspokojone te "usprawiedliwione" potrzeby. Idzie człowiek na sprawę przekonany, że skoro nic nie "nabroił" to nie ma czego się obawiać, a potem zostaje zbesztany jak przedszkolak. I dotyczy to obu stron i w zasadzie wszelkich spraw. Jesteśmy dorośli a traktują nas w sądach jak dzieci co to "przyszły na cudze podwórko i niech wreszcie sobie idą". Proszę piszcie jak sobie z tym radzić. Jak walczyć o swoje i nie "obrazić" sądu.
          • danaide Re: Argumentacja w sądzie 07.10.12, 20:33
            Jak to ja, na szybko.

            Sam początek kodeksu postępowania cywilnego. Na początku zawsze są fajne ogólniki.

            Art. 3.
            Strony i uczestnicy postępowania obowiązani są dokonywać czynności procesowych zgodnie z dobrymi obyczajami, dawać wyjaśnienia co do okoliczności sprawy zgodnie z prawdą i bez zatajania czegokolwiek oraz przedstawiać dowody.

            No więc jestem czy nie jestem obowiązana, Wysoki Sądzie?

            Art. 6.
            § 1. Sąd powinien przeciwdziałać przewlekaniu postępowania i dążyć do tego, aby rozstrzygnięcie nastąpiło na pierwszym posiedzeniu, jeżeli jest to możliwe bez szkody dla wyjaśnienia sprawy.
            § 2. Strony i uczestnicy postępowania obowiązani są przytaczać wszystkie okoliczności faktyczne i dowody bez zwłoki, aby postępowanie mogło być przeprowadzone sprawnie i szybko.

            I wszystko jasne. Sędzia musi lecieć z materiałem, a my mamy wiele do powiedzenia. Ja miałam dwie sprawy, jedna po drugiej, z tłumaczem i oczywiście rozwaliliśmy wokandę. Ale kto przewidział po godzinie na każdą z nich był optymistą lub idiotą (właściwie dwie strony tej samej monety).

            Jedyna rozsądna rada to chyba przemyśleć wszystko w domu, zapisać, zrobić konspekt i z kartką w ręce lecieć, by nie zapomnieć najważniejszego. Choć, jak wiadomo, diabeł siedzi w szczegółach=). I wtedy można wołać, że pominięcie tego szczegółu będzie ze szkodą dla wyjaśnienia sprawy zgodnie z art. jak wyżej=)

            A może sędzia będzie na urlopie i dostaniesz kogoś innego?
            • sienia30 Re: Argumentacja w sądzie 08.10.12, 08:49
              Dziękuje za rady, nie wiem jak sobie ludzie radzili "przed internetem", przecież to ogrom rzeczy o których trzeba wiedzieć
    • tully.makker Re: Argumentacja w sądzie 13.09.12, 09:50
      Na rozprawie rozwodowej:
      Sedzina: Dlaczego wedlug powoda nastapil rozklad pozycia?
      Ex (in spe wowczas jeszce): Zona miala pretensje, ze za duzo czasu spedzam w pracy, a poem zmienila zamki w dzwiach jaksie dowiedziala, ze mam dziecko z kolezanka z pracy (na jednym oddechu)
      Sedzina i lawnicy zbieraja szczeki z podlogi
      Sedzina (do mnie): Dlaczego nie chce pani rozwodu z orzeczeniem o winie meza?
    • sienia30 Re: Argumentacja w sądzie 16.10.12, 16:36
      Kobiety piszcie więcej. Ten wątek jest bardzo przydatny. Moj były od razu po otrzymaniu pozwu kupił dziecku kilka rzeczy, więc już wiem, że będzie twierdził, że przeciez kupuje dodatkowo. Będzie moje słowo przeciwko jego słowu. On jest genialnym kłamcą, był to jeden z powodow rozwodu. Doradzcie, jak radzic sobie z kłamstwami.
      • danaide Re: Argumentacja w sądzie 16.10.12, 20:59
        Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Eks twierdził, że kupuje dziecku ubrania: w dwa lata jedna kurtka, całkiem fajna, spodnie i rękawiczki-łapki dla dwulatki. Jeśli twierdzi, to niech przedstawi rachunki i niech sąd oceni udział ojca proporcjonalnie do potrzeb dziecka lub Twojego, odpowiednio większego, wkładu. Nie kwestionuj faktu, ale nadaj mu odpowiednią rangęwink
        • madziulec Re: Argumentacja w sądzie 18.10.12, 13:58
          Bodajże 3 lata temu złozyłam wniosek o podwyżke alimentów.
          Byłam spokojna, że się uda, bo praktycznie koszty ponosiłam sama i m.in. był taki koszt jak zajęcia dodatkowe w przedszkolu. Żeby nie było za przedszkole płaciłam osobiście (z konta własnego), za zajecia zaś osobiście, podpisując zresztą osobiście na odpowiednich listach, więc z usyskaniem zaświadczenia ile co koztuje i że to ja zapłąciłam nie było problemu.

          Wszystko byłoby cacy. W tzw. międzyczasie mój eks jednak dorobił się dziecka, które również było w przedszkolu i równiez chodziło na angielski.
          No i w sądzie mój eks przedstawił rachunek i dowody zapłaty za.... angielski dziecka o nazwisku mojego eksa. (imienia nie podano).
          Sąd uznał rachunki. W uazasadnieniu ładnie napisano jaki to wspaniały ojciec, bo płaci za angielski.
          A dziecko chodziło na angielski tylko w przedszkolu.

          Ojciec płacił za inne rzeczy, co zastało ujęte w moim rozliczeniu (w jego też), ale ten angielski to mnie powali ł. Tak więc teraz z czystym sumieniem mu mówię, że sorki: w sądzie stary powiedziałes, że płacisz to płać i nie ma opcji, ma płacic.
          • chalsia Re: Argumentacja w sądzie 18.10.12, 19:03
            > Wszystko byłoby cacy. W tzw. międzyczasie mój eks jednak dorobił się dziecka, k
            > tóre również było w przedszkolu i równiez chodziło na angielski.
            > No i w sądzie mój eks przedstawił rachunek i dowody zapłaty za.... angielski dz
            > iecka o nazwisku mojego eksa. (imienia nie podano).

            rany koguta, to przyrodni młodszy brat/siostra Twojego syna chodzi z nim do tego samego przedszkola? Masakra.
            • madziulec Re: Argumentacja w sądzie 18.10.12, 23:20
              Nie wink Przyrodniemu bratu tatus funduje prywatne przedszkole, na co zawsze było szkoda w przypadku pierworodnego zawsze kasy wink
              Ale.. żeby było smieszniej w tej samej miejscowości, bo zona eksa otworzyła tu, gdzie mieszkam zakład kosmetyczny i codziennie dojeżdża .
              • sienia30 Re: Argumentacja w sądzie 19.10.12, 16:55
                Nie bardzo rozumiem. Dał rachunki nie za Twoje dziecko i sąd to uznał? I nie zasądził podwyżki?
              • chalsia Re: Argumentacja w sądzie 21.10.12, 10:05
                Madziulec,

                w takim razie nie psiocz na sąd tylko na siebie, skoro nie apelowałaś od wyroku w przypadku popełnienia przez sąd tak kardynalnego błędu jak potraktowanie na korzyść ojca rachunku za angielski wystawionego przez przedszkole, do którego Twoje dziecko nie uczęszcza.
                Mogłaś również domagać się (wiedząc, że eks ma drugie dziecko i ten rachunek dotyczy tamtego dziecka) by sąd zwrócił się do przedszkola o sprostowanie, którego dziecka ten rachunek od ojca dotyczy (czyli o uzupełnienie imienia).
      • magjug Re: Argumentacja w sądzie 17.10.12, 08:59
        mnie też sędzina pytała o to, czy ojciec kupuje coś dziecku, to wymieniłam, ze dzinsy, spodenki krótkie, kilka bluzek z krótki i długim rękawem, jakie czapki, to w ostatnim roku. Padło pytanie - a buty? no to wyszło, ze przez 5 lat życia naszego dziecka kupił mu 5 par butów... sędziny wzrok był wymowny.... i nie było to akceptacja zachowania eksiasmile
        • aizan Re: Argumentacja w sądzie 17.10.12, 09:46
          cześc, czy mogłabys mi napisc coś wiecej o sprawie na priv aizan@gazeta.pl
          czekam na sprawę właśnie, chciałam zapytac o to ile żadalaś, ile ci przyznano etc.
          Pozdarwiam
          magjug napisała:

          > mnie też sędzina pytała o to, czy ojciec kupuje coś dziecku, to wymieniłam, ze
          > dzinsy, spodenki krótkie, kilka bluzek z krótki i długim rękawem, jakie czapki,
          > to w ostatnim roku. Padło pytanie - a buty? no to wyszło, ze przez 5 lat życia
          > naszego dziecka kupił mu 5 par butów... sędziny wzrok był wymowny.... i nie by
          > ło to akceptacja zachowania eksiasmile
          • magjug Re: Argumentacja w sądzie 17.10.12, 10:11
            napisałamsmile
      • aizan Re: Argumentacja w sądzie 29.10.12, 16:11
        Witam,
        mam ten sam problem. Odkąd wniosłam pozew ojciec dziecka zaczął (poza tym co płaci ) partycypować w innych kosztach -poprosiłam go o zakup ubrań-kupił najdroższe, poprosiłam o połowę pieniędzy które wydałam na lekarstwa-przelał, za każdą wizytą u dziecka- a więc co 2 tyg-kupuje jakieś jedzenie, pieluchy...Oczywiście ja mam rachunki na pozostałe Reczy. Sęk w tym, że on nam wysyła pieniądze ale one wystarczają mi na pokrycie w połowie kosztów niani-dlatego w pozwie żądam więcej.
        Poza tym zaczął wysyłać sms-y że tęskni za dzieckiem, że je kocha, a do mnie zaczął stroić smutne miny.
        Co robić? Czy faktu ,że on ponosi dodatkowe wydatki mogę użyć jako argumentu, że dziecko kosztuje jednak więcej? Czy jest na to jakiś mądry paragraf? Czy może powinnam wstrzymać się z proszeniem go o pomoc aż do czasu sprawy. Za każdym razem gdy cos kupił czy przesłał pieniądze sama musiałam go o to poprosić , z drugiej strony ponosząc identyczne koszty , bo kupowałam coś innego, czego on nie kupił.A więc na pewno nie łozy na dziecko więcej niż ja. proszę go o pieniadze bo po prosyu tkwię w takiej syt juz od kilku miesięcy i nie stracza mi pieniedzy-więc korzystam z tego, ze on robi teraz ten cyrk z byciem super ojcem.
        poza tym fotografuje wszytsko -np. to że był z dzieckiem na spacerze etc.
        Boję się że on będzie usiłował np. wmówić sądowi że np.( a z psychologiem spotyka się regularnie) miał depresje, a teraz nastąpiła u niego nagła ekspansja ojcostwa. Co zrobić z takim gościem?

        sienia30 napisał(a):

        > Kobiety piszcie więcej. Ten wątek jest bardzo przydatny. Moj były od razu po ot
        > rzymaniu pozwu kupił dziecku kilka rzeczy, więc już wiem, że będzie twierdził,
        > że przeciez kupuje dodatkowo. Będzie moje słowo przeciwko jego słowu. On jest g
        > enialnym kłamcą, był to jeden z powodow rozwodu. Doradzcie, jak radzic sobie z
        > kłamstwami.
    • sienia30 Re: Argumentacja w sądzie 17.10.12, 15:40
      Mnie przy poprzedniej sprawie półtora roku temu alimentow nie podwyzszono. (Jest 300 na 10 latka). Sędzia powiedziala ze owszem podwyzki byly, wszystko jest drozsze ale ojca to tez dotyczy. Fakt ze nie walczylam bo myslalam ze po 6 latach cos tam podniesie skoro ja ponosze prawie wszystkie koszty. Do tego tatus zaniza dochody, mowi ze sie dzieckiem interesuje i kupuje mu rozne rzeczy. Zabiera go do siebie bardzo roznie i tym tez pewnie będzie dyskusja. Wszystkie nerwy mi zszarpie. I martwie sie ze sedzia znowu powie ze tata ma ciężko.
      • skorpionica12 Re: Argumentacja w sądzie 17.10.12, 19:01
        Hey dziewczyny Ja walczyłam o 2 tyś alimetów przy zarobkach miesieczynych mojego meżą 7,500 tys.
        Mąż zarzekał się ze jego koszty utrzymania to 5 tyś big_grin i może płacic tylko 1000zł alimetów.
        Pierwsza rozprawa trwała 20 minut bo 5 dni przed rozprawa dostałam od jego adwokata pismo no szok co tam pisało . Ja dzieki pomocy radcy prawnego napisałam i o zabezpieczenie na czas trwania rozprawy oraz adwokata z urzedu.
        Po miesiacu dostałam pismo z sądu z wyrokiem zaocznym gdzie sedzinna przyznała dlamnie 1000zł na córke 700zł na czas trwania postepowania smile
        Adwokata niestey niedosałam i musze sie sama bronić ale mysle ze bedzie ok smile

        Udał mi sie udowodnić ze mój mąż nie ponosi tak dużych kosztów utrzymania za granica ponieważ opłaca mu to pracodwca tak wiec kłamał smile

        Za tydzien mam kolejna rozprawe mam nadzieje ze to bedzie ostania smile
        • aizan Re: Argumentacja w sądzie 18.10.12, 08:37
          Daj nac jak Ci poszło, koniecznie.

          skorpionica12 napisał(a):

          > Hey dziewczyny Ja walczyłam o 2 tyś alimetów przy zarobkach miesieczynych mojeg
          > o meżą 7,500 tys.
          > Mąż zarzekał się ze jego koszty utrzymania to 5 tyś big_grin i może płacic tylko 100
          > 0zł alimetów.
          > Pierwsza rozprawa trwała 20 minut bo 5 dni przed rozprawa dostałam od jego adwo
          > kata pismo no szok co tam pisało . Ja dzieki pomocy radcy prawnego napisałam i
          > o zabezpieczenie na czas trwania rozprawy oraz adwokata z urzedu.
          > Po miesiacu dostałam pismo z sądu z wyrokiem zaocznym gdzie sedzinna przyznała
          > dlamnie 1000zł na córke 700zł na czas trwania postepowania smile
          > Adwokata niestey niedosałam i musze sie sama bronić ale mysle ze bedzie ok smile
          >
          > Udał mi sie udowodnić ze mój mąż nie ponosi tak dużych kosztów utrzymania za gr
          > anica ponieważ opłaca mu to pracodwca tak wiec kłamał smile
          >
          > Za tydzien mam kolejna rozprawe mam nadzieje ze to bedzie ostania smile
    • sienia30 Re: Argumentacja w sądzie 24.10.12, 07:38
      Kobietki, czy 50 zł kieszonkowego na miesiąc dla 10 latka to duzo? Co powiedziec jesli sedzia (albo były) zapyta dlaczego tyle?
      • chalsia Re: Argumentacja w sądzie 24.10.12, 11:45

        > Kobietki, czy 50 zł kieszonkowego na miesiąc dla 10 latka to duzo? Co powiedzie
        > c jesli sedzia (albo były) zapyta dlaczego tyle?

        to zależy od stopy życiowej rodziców. Dla dzieci np. takiego Lisa to pewnie byłoby zdecydowanie mało.
        A dlaczego tyle dajesz to juz sama wytłumacz- przecież chyba wiesz czemu takie kieszonkowe dajesz. Czy też tak bezmyślnie sięgasz do kieszeni po banknot?

        Ja uważam, że to dużo - wychodzi 600 zł rocznie dla 10-ciolatka. Moje dziecko osiągnie ten poziom kieszonkowego w wieku 13-14 lat.
        W badaniach ogólnopolskich młodzieży kilka lat temu wyszło, że srednio w Polsce 50 zł to dostają nastolatki starsze.
        • skorpionica12 Re: Argumentacja w sądzie 24.10.12, 23:18
          Hey dziewczyny jestem juz po rozprawie udało mi sie wygrać alimenty w wysokości 1700zł na sibie i corke. Nie było juz żadnych dyskusji , ja przystałam na ta kwotę bo juz chciałam mieć jedna sprawę zakończoną.
          Byłam tylko w szoku ile moja maż zarobił za cały rok ;/ bo otrzymałam pit ;/
          • sienia30 Re: Argumentacja w sądzie 27.10.12, 13:06
            Dobrze, że masz to juz za sobą. Jeśli możesz to napisz coś więcej. Jakieś ciekawe pytania od sądu padły? Ja czekam na termin sprawy. Będzie ciężko bo były po otrzymaniu pozwu, zaczął kupować dziecku co tylko się da, żeby mieć rachunki. Będzie więc utrzymywał, że daje więcej niż same alimenty, a ja muszę udowodnić, że to tylko z okazji sprawy. Boje się strasznie.
            • agus-ka Re: Argumentacja w sądzie 27.10.12, 13:45
              to wezwij go do przedstawienie rachunków sprzed zlożenia pozwu. Nie ma? to chyba wystarczajacy dowód. Ty pewnie masz.
              Ciekawe czy ma rachunki immienne czy paragony... paragony możesz kwestionować wzorem tatusiów
              • sienia30 Re: Argumentacja w sądzie 27.10.12, 14:51
                Dziekuje za radę. Masz rację, tak zrobię. Podłamałam się po prostu, bo staram sie cale zycie tak postepowac zeby nie krzywdzic innych, jemu zostawilam wszystko, nie ograniczam kontaktow, nie mieszam, nie oczerniam przed dzieckiem. A ten mi ciągle coś wywija. Dobrze, ze jesteście tu dziewczyny. Takie wsparcie jest potrzebne
                • skorpionica12 Re: Argumentacja w sądzie 27.10.12, 19:25
                  Nie wiem od czego zaczać.

                  W pozawch pisałam wyłącznie prawde! opisałam swoja sytuacje jak mnie mąż traktował , ze okłamywał , ze nigdy niewiedziałm ile zarazbia to poprosiłam sędzinę o wysłania do jego pracy pisma o wykazanie jego dochodów za okres miesiecy. Poprosiłam o Pity za ostanie 2 lata naszego małżenstwa, o zapytanie pracodawy czy faktycznie moj mąż sam pokrywa koszty pobytu za granica (nocleg i paliwo bo twierdził ze to koszt 2.500 tys big_grin) oczywiscie wyszło ze to pracodawca pokrywa i umozliwia a on jakas znikoma czesc.

                  Ja walczyłam o 2 tys dostałam 1000zł na siebie i 700zł Na córke
                  Moja maz chciał nam dać tylko 600 na córke a na mnie 400zł ;/ bo tyle twierdził ze nam potrzeba.

                  Wniosłam też o zabezpiecznie na czas trwania sprawy po 1000zł
                  Maż utrzymywał ze ile on to niełozył na nas itp.

                  Pierwsza rozprawa trwała ze 30 min , bo moj maż 3 dni przed rozprawą przysłał mi list od swojej adwokatki bo myslał ze mne zaskoczy i nic nie zrobie, a ja na nastepny dzien dałam odpowiedz na jego pismo i dostarczytłam je 2 dni prze rozprawą big_grin ( nie dałam sie zastraszyc)

                  Z racji ze pismo było tak oddane to sedzina niemogła sie dobrze zapoznac z sprwa .
                  Ja mialam ze sobą faktury za 6 miesiecy , Ile mnie zycie kosztuje ile na corke, media, studia, utrzymanie auta, miałam dowód jak mowiłam meżowi ze chce od niego na zycie 1500zł a on twierdził ze nigdy niebyło takiej rozmowy, mam meile , zdjecia i wiele innych rzeczy wink stwiedziła ze nie pozwole sobie już na jego gierke i oszustwa.

                  miesiac po pierwszej rozprawie dostałam wyrok zaoczny w nim było ze maz nie opłaca sobie kosztów paliwa i noclegu za granica , ze ja sobie opłaciłam połowe studiów a nie ze on całe wink i pare innych rzeczy.

                  Mi natomiast sedzina napisał ze uwaza ze koszty utrzymania dziecka nie sa w granicy 1000zł tylko 700zł ale to i takj dobrze bo na siebie dotałam całosc.

                  No to czekłam na druga rozparwe.

                  Tu już nie było tak fajnie próbowałam sie bronic ze jednak potrezbuje na orke takich pieniedzy ale sedzina uwazała ze nie tak wiec zgodziłam sie na ugode bo chciałam miec to z głowy i juz skoda było nerwów.

                  Ogólnie smiech co opowiadał moja maz przyczym sedzina niechcała nas słuchac i chciała juz zakonczyc sprawe.
                  • sienia30 Re: Argumentacja w sądzie 27.10.12, 22:56
                    Dobrze byłaś przygotowana. Dzięki za obszerny wpis, akurat mój były też jeździ za granicę, więc zastanawiam się jak to "ugryźć". Ale to, że sędzia nie chciała Was juz słuchać to mnie przeraża. Decyduje o tak ważnych sprawach i nie chce słuchać? Tego się obawiam. Biorę na sprawę dwie osoby jako widzów bo słyszałam, że wtedy trochę bardziej pilnują poprawności protokołów i nie pozwalają sobie na teksty typu "ja tu nie będe siedziała bo głodna jestem"
                  • aizan Re: Argumentacja w sądzie 23.11.12, 09:23
                    skorpionica 12 prosze napisz na priv aizan@gazeta.pl
                  • aizan Re: Argumentacja w sądzie 23.11.12, 09:24
                    prosze napisz na priv aizan@tlen.pl gdzie się sądziłaś?
            • aizan Re: Argumentacja w sądzie 29.10.12, 13:13
              to mamy ten sam problem. jesli mozesz napisz na priv aizan@gazeta.pl

              sienia30 napisała:

              > Dobrze, że masz to juz za sobą. Jeśli możesz to napisz coś więcej. Jakieś cieka
              > we pytania od sądu padły? Ja czekam na termin sprawy. Będzie ciężko bo były po
              > otrzymaniu pozwu, zaczął kupować dziecku co tylko się da, żeby mieć rachunki. B
              > ędzie więc utrzymywał, że daje więcej niż same alimenty, a ja muszę udowodnić,
              > że to tylko z okazji sprawy. Boje się strasznie.
              • sienia30 Re: Argumentacja w sądzie 30.10.12, 12:12
                Aizan piszmy tu, to moze jeszcze ktos skorzysta. Ja poki co mam nadzieje, ze on sie przyzna, ze jezdzi. Jesli nie to rozwazam powołanie na swiadka jego pracodawcy, ktory jednak moze klamac, a mam tez nagrana rozmowe w ktorej rozmawiamy o jego zarobkach, ale nie mam tam konkretow, raczej z kontekstu to wynika, no i nie wiem co sąd na to. Ewentualnie myślę o tym, ze gdzies musza byc ślady jego delegacji, w urzedzie celnym moze. eh sama juz nie wiem. oszuści to mają dobrze
                • aizan Re: Argumentacja w sądzie 30.10.12, 12:42
                  Myślę, ze tu mozna pisac bezpiecznie ale po sprawie...bo nasi ex na pewno równiez szykaja info wnecie i łatwo mogą sobie pokojarzyc fakty. Dlatego prosiłam o priv.Rzeczy ogólne jak najbardziej nalezy tu umieszczać i jeśli będzie o czym pisac po sprawie to napewno tu napiszę. póki co zapraszam wszystkich na priv- służę radą,jesli tylko będę miała potrzebna wiedzę.

                  Pozdarwiam
                  sienia30 napisała:

                  > Aizan piszmy tu, to moze jeszcze ktos skorzysta. Ja poki co mam nadzieje, ze on
                  > sie przyzna, ze jezdzi. Jesli nie to rozwazam powołanie na swiadka jego pracod
                  > awcy, ktory jednak moze klamac, a mam tez nagrana rozmowe w ktorej rozmawiamy o
                  > jego zarobkach, ale nie mam tam konkretow, raczej z kontekstu to wynika, no i
                  > nie wiem co sąd na to. Ewentualnie myślę o tym, ze gdzies musza byc ślady jego
                  > delegacji, w urzedzie celnym moze. eh sama juz nie wiem. oszuści to mają dobrze
    • sienia30 Re: Argumentacja w sądzie 26.11.12, 15:48
      Ten wątek jak i wiele innych śledziłam wytrwale przed moją sprawą o podwyższenie alimentów. Jestem juz po i zdaję relację. Wnosiłam o podwyższenie z 300 na 600. Sąd podwyższył o 100, bo na tyle zgodził się eks. Dziecko ma 11 lat.
      Sędzia rozpoczęła od wyproszenia za drzwi mojej koleżanki, która była moją tzw. osobą zaufaną. Wiem, że jest na to paragraf, ale sędzia nie dała mi dojśc do słowa i potem się tego uparcie trzymała. Odpowiedziałam na jej pytania, eks też, zbadała sytuacje moich rodziców, bo z nimi mieszkamy. I dalej tak: nie przyjęła mojego wniosku o włączenie kosztorysu do akt (nie zgłosiłam zastrzeżenia więc pewnie w protokole o tym nic nie ma), nie pozwoliła mi odnieśc się do odpowiedzi na pozew( stwierdziła że miałam na to 14 dni, dodam, że nie otrzymałam takiej informacji wraz z odpowiedzią i wezwaniem). Gdy zadawałam pytania pozwanemu przerywała mi, więc na połowę pytań wogóle nie odpowiedział. Na kolejne wypowiedzi mówiła że: nieważne, a to już było, a po co pan to mówi. Na koniec usłyszałam: strony nie zgłaszają wniosków bo i tak juz jest na to za późno. Miałam mnóstwo faktur, nie wzięła żadnej. Nic nie wspomniała o oświadczeniu o sytuacji rodzinnej i zarobkach, którą miałam dostarczyć, prawie na siłe jej to wcisnęłam na koniec, wzięła nie czytając. W uzasadnieniu powiedziała, że skoro na siebie wydajemy mało to na dziecko też trzeba mało. Eks wymyślał co tylko chciał, nawet się rozminął z tym co miał w odpowiedzi na pozew, ale jej to wcale nie wzruszyło. Nie zainteresowało jej też to, że zaczął kupować dziecku ciuchy po otrzymaniu pozwu, uznała, że kupuje i ok. A że jego decyzje są nieracjonalne (dwie bluzki z krótkim w listopadzie) to powiedziała, że to jest sprawa między nami. Nie wiem jak jej zdaniem mam się dogadać z człowiekiem z którym się rozwiodłam bo się nie mogliśmy dogadać. I jakim cudem ma to być dobro dziecka? Ja kupiłam dziecku jak co roku ubrania na początek roku, a były dokupił 5 bluzek w listopadzie (w tym te dwie z krótkim). Teraz chyba trzeba jakoś sprzedać te bluzki, bo zaraz wyrośnie.
      Generalnie nie miałam prawa głosu na sali.
      Czekam na uzasadnienie na piśmie, sprawdzę protokół i idę do prawnika po płatną poradę, bo ręce opadają.
      Alimenty dostaję przez komornika, ciągle opóźnione bo pracodawca eksa to jego kumpel.
      Nie ma to jak żyć w katolickim kraju z polityką prorodzinną.
      Dodam, że nie płaczę, że ojciec ma dawać więcej bo mi ciężko. Ale niech chociaż daje tyle co ja.
      I wiem, że mogłam dyskutować z sędzią, miałam na to wszystko argumenty, ale nie byłam w stanie.
      Więc moja rada jest taka, żeby jak najwiecej załączyć do pozwu, bo potem może nie być okazji, chociaż oczywiście nie chcę uogólniać, na pewno są normalni sędziowie, ale ja takiego nie miałam.
      • he_xe Re: Argumentacja w sądzie 26.11.12, 22:09
        Niefajnie było czytać o przebiegu Twojej rozprawy. Po Twoim poście mam takie przemyślenie, że gdybyś miała prawnika pewnie sędzia nie pozwoliłaby sobie na traktowanie Ciebie w ten sposób. I jeszcze jedno - moja mecenas na mój pomysł, aby na sali była moja "osoba zaufana" (czy jak to zwał) odradziła mi takie posunięcie twierdzac, że sędziowie nie lubią gdy im się na ręce patrzy. Wiem, sędziowie są różni, ale może to tą Twoją rozjuszyło?
      • iin-ess Re: Argumentacja w sądzie 27.11.12, 10:46
        sienia w takiej sytuacji apelacja jest jak najbardziej zasadna. Złóż wniosek o pisemne uzasadninei wyroku, a jak je otrzymasz to złóż apelację.
        • sienia30 Re: Argumentacja w sądzie 30.11.12, 05:14
          Oczywiście napisałam juz wniosek, a po otrzymaniu idę do prawnika i niech radzi czy lepiej apelację czy zaczekać i znowu składać o podwyższenie. Jeszcze musze dokładnie sprawdzić co jest w uzasadnieniu a co w protokole.
          Dodatkowo napisałam do eksa maila w którym informuję go że od tej pory będziemy się kontaktowali tylko mailowo lub przez smsy, bo skoro kłamie to musze miec dowody na wszystko. To jest wszystko chore bo on ma bardzo dobry kontakt z dzieckiem, a alimenty traktuje jak wymysł.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka