samosamo
02.09.13, 22:30
Hej
Mam pytanie w kwestii alimentow. Krakow. Ex placi 550. To nawet nie jest polowa opiekunki. Placi dobrowolnie, bez przymuszania i bez wyroku nawet (nie jestesmy jeszcze po rozwodzie). Dziecko 2.5 roku. Przyjezdza do niej co tydzien 60 km, ale malo sie nia realnie zajmuje. Co po czesci (obok charakteru dziecka) przyczynia sie do tego, ze mloda nie chce za skarby swiata zostawac z nim sama.
Jest mi juz bardzo ciezko, bo ja sama z opiekunka, pracuje w korpo, wiec wracam pozno. Ciezko z praniem, zakupami, lekarzem. Wszystko po kolei. Mowie, ze jesli sie z nia faktycznie pobawi, to ona chetniej zostanie, to cos zdolam gdy jest zrobic. Nie ma efektu. NIe dzwoni w tygodniu, nie interesuje sie. Nawet jak wie, ze chora.
POtrzebuje wiecej pieniedzy bo musze wiecej zaplacic niani, by byc w stanie zrobic prawo jazdy i ponaprawiac zeby i chce powiedziec, ze musi placic wiecej, co realnie dla niego bedzie sie wiazalo ze zmiana pracy, teraz go po prostu nie stac, bo ma jeszcze 2 nowych dzieci z nowego zwiazku.
POwiedzcie na co moge liczyc, sad podniesie? On pracuje na umowe zlecenie. Lewe pieniadze, ale mozliwosci zarobkowe ma. Wyzsze wyksztalcenie, prawo jazdy C, wozki widlowe. KOmunikatywnie po angielsku pogada.
Ja w korporacji, zarabiam ze dwie srednie krajowe,okupujac to dlugimi godzinami lub praca nocami z domu.
Na co moge liczyc, czy gdyby doszlo do sadu, co mi zostanie przyznanie. Troche licze, ze takie cos go ocuci i sie przylozy w sensie wkladu osobistego, bo wole by dziecko zostalo z nim, a nie z opiekunka, gdy ja bede u dentysty/prawo jazdy robic.
Gdy dziecko pojdzie do przedszkola bedzie jeszcze ciezej, bo bede musiala zatrudnic dodatkowo nianie na pol etatu do odbierania/w razie choroby.
Doradzcie.