julita165
04.08.14, 14:22
Witam,
od dwóch miesięcy funkcjonuję jako samodzielna mama ( aczkolwiek uczciwie patrząc to i wcześniej tak było ) niespełna trzylatka. Na początku czerwca postanowiliśmy z mężem że kończymy nasze nieudane zupełnie małżeństwo. Póki co wydaje się, że dogadujemy się lepiej niż w małżeństiwe - zero sporów co do przyszłego rozwodu ( oboje chcemy bez orzekania o winie ), co do dziecka ( synek zostaje ze mną, mąż może się nim widywać kiedy chce ale bez noclegów u taty bo uważamy że jest za mały, w praktyce te spotkania "kiedy tata chce" oznaczają i myślę, że nadal będą oznaczać niedzielę bo pon-pt mąż i tak wyjeżdża do pracy, w soboty to mąż pewnie tak jak i do tej pory będzie miał dużo spraw do załatwienia a potem koledzy. Co będzie z wakacjami za rok to zobaczymy ale mąż to wybitny domator i raczek nie wpadnie sam z siebie że chciałby gdzieś jechać zwłaszcza że każdy urlop to u niego duże straty finansowe ), co do kasy ( sami podzielimy co mamy do dzielenia, mamy już rozdzielność majątkową ), co do finansowania dziecka ( zgodziłam się na 600 zł, mąż ma dochód 3300, plus twierdzi, że będzie dokładał się do jakiś większych wydatków np. rower ). Także zanosi się na dość bezbolesny rozwód który mamy nadzieję sfinalizować po Nowym Roku jak upłynie 6 m-cy rozpoadu związku.
Teraz pytania:
1. czy jeśli skierujemy pozew o rozwód bez orzekania o winie a mamy dziecko to damy radę rozwieźć sę na pierwszej rozprawie czy też sąd będzie cudował z jakimis mediacjami itp ?
2. jak bardzo musimy być konkretni w planie wychowawczym ? Czy wystarczy że napiszemy że dziecko będzie mieszkać z matką, kontakty ojca są nieograniczone i strony ustalają że będą je na bieżąco określać. Podobnie czy musimy podać na jaką kwotę łożenia przez ojca na dziecko strony się umawiają ? Czy należy ogólnie napisać, że ojciec będzie przekazywał miesięcznie odpowiednią kwotę na utrzymanie dziecka ?
3. czy to prawda ze jak jest dziecko to przy rozwodzie potrzebny jest chociaż jeden świadek który zezna, że małżeństwo naprawdę się rozpadło i po drugie, że dziecko jest dobrzez "zaopiekowane" i żadne z rodziców dziecka nie zaniedbuje
4. Jak samemu wychować syna ? Piszą że to bardzo trudne ...Z tego co napisałam powyżej wydawać by się mogło, że jeszcze mąż jest super tatą ale to nieprawda. On ma bardzo mało czasu dla dziecka, nie tylko z powodu pracy ale też wielu różnych spraw które przedkłada nad rodzinę co m. in. było powodem rozpadu związku. On już do tej pory był weekendowym tatusiem i teraz też więcj niż niedzielnego popołudnia się od niego nie spodziewam. I nawet nie chcę go do więcej przymuszać bo z moim mężem najłatwiej postępować żeby myślał że jest tak jak on chce. I to niedzielne popłudnie to też nie będzie jakoś specjalnie celebrowane, to nie jest facet co będzie tryskał pomysłami jak tu fajnie z dzieckiem czas spędzić. Ot tak, posiedzi, pobawi się, może pojedzie z synkiem do swojej matki.