Dodaj do ulubionych

Kontakty i agresja

25.09.04, 22:15
Mam znowu problem. I znowu ten sam - kontakty. Proszę o radę. Co zrobić w
takiej sytuacji jaką miałam dzisiaj. Zaszczepiłam córeczkę wczoraj na grypę.
Ma niecałe dwa latka. Jak po każdym szczepieniu trochę nieswoja, nie chciała
zasnąć w południe, potem spała jak zabita 3 godziny. Nic w tym dziwnego i
żaden problem, gdyby ten sen nie wypadł w godzinach "kontaktów".
Ponieważ mój były mąż ostatnio wykorzystał czas kiedy mała spała na zrobienie
mi awantury i wyzwiska, nie wpuściłam go dzisiaj do domu. Powiedziałam, że
córeczka śpi. Oczywiście nastąpiła szarpanina przy drzwiach i wyzwiska. Czy
Wasi byli mężowie przychodzą w czasie gdy dzieci śpią, domagają się budzenia
dzieci z powodu swojej wizyty, czy są uprzejmi ją przełożyć? Jak zapobiegać
agresji w stosunku do swojej osoby?
Czy ktoś może miał podobną sytuację i potrafi mi coś mądrego doradzić?
Obserwuj wątek
    • walkiria7 Re: Kontakty i agresja 26.09.04, 01:05
      Z calym szacunkiem... nie moglas tego dziecka zaszczepic dwa dni przed wizyta
      ojca, albo dzien po wizycie? Sama, jako mam nadzieje odpowiedzialna matka,
      wiesz jak żle dzieci, szczegolnie tak male, znosza szczepienia. Sa nieswoje,
      czesto maja goraczke i zasypiaja. A zatem szczepienie dziecka akurat w dniu
      odwiedzin ojca bylo nieodpowiedzialne! Tez bym sie wkurzyla na jego miejscu,
      gdyby akurat jak przychodze dziecko spalo po szczepieniu. Tym niemniej agresja
      przy drzwiach jest niedopuszczalna, ale coz, nie kazdy wykazuje pewien stopien
      kultury. W przyszlosci jednak nie szczep dziecka akurat w dniu gdy jest to
      dzien widzen dziecka.Nie bedziesz miala wtedy takich problemów. Nawiasem mowiac
      jak sie problemów nie ma to niektorzy lubia je tworzyc chyba. Pozdrawiam i
      zycze na przyszlosc wiekszej odpowiedzialnosci
      • chalsia Re: Kontakty i agresja 26.09.04, 16:34
        Wiesz co Walkiria, Ty chyba nie w tej rzeczywistości żyjesz.
        U mnie np. pediatra przyjmuje 2 razy w tygodniu, w konkretne dni. I również
        tylko w te dni można zaszczepić. Jeden z tych dni był w przeddzień wizyty ojca,
        a drugi - w dzień wizyty. A teraz obydwa dni się pokrywają.
        I co, moja złota ??? I tylko mi nie pisz, bym jechała do innego lekarza czy coś
        w tym guście.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • chalsia Buahahahaha 26.09.04, 16:37
          dopiero teraz do mnie dotarło jak smieszne jest to co napisała Walkiria nt.
          szczepień.

          pzdr,
          Chalsia
          • walkiria7 Re: Buahahahaha 26.09.04, 16:46
            Ja szczepiłam dziecko wtedy gdy mi pasowalo
            • new_live Re: Buahahahaha 26.09.04, 17:52
              Walkiria - to i sie ciesz.
              A ja ma do cibie pytanie. Czy w dzien odwiedzin dzieko ma byc zdorw , wypoczete
              i wiesz.. specjalnie grzeczne- bo przyszedl ojciec. Czy rodzicielstow wlasnie
              nie poelaga rowniez, na szczepieniach , lekarzach, szkole, opiece na chorym i
              czzesem z rezygnacji z tego co sie zapowiedzialo.. I jak dziecko zmeczone, lub
              spiace- to na matke- jak smiala dopusciic do sytuacji ze dziecko zmeczona. jak
              w tym dniu ma przedszkole, szkole, czy zbyt duzo bawi sie z klegami - to
              odizolwoac- przeciesz sieto .. Odwiedzyny TATY.

              Wybacz ale, szczepieac dziecko, leczac go i tak dalej, opiekujac sie nim na
              codzien - przedewszytskim winno sie barac pod uwage dobro dziecka o ojciec
              powinien jeszcze pomci zaoferowac ze na drugi raz to moze On pomoze przy
              szczepieniu i...

              Szkoda gadac .....

      • virtual_moth Re: Kontakty i agresja 26.09.04, 17:48
        Tia. Tatuś rząda, tatuś chce, i nie istotne jest, że dziecko w tym czasie jest
        chore, śpi lub jest po szczepionce. Kontakty rzecz święta. Komfort dziecka już
        nie.
        Należy się dostosować do ojca - chama, aby uniknąć walnięcia bez łep. Przezorny
        zawsze ubezpieczonywink

        Załóżmy, że autorka wątku zmieni lekarza, który będzie szczepił w dowolny,
        wybrany przez matkę dzień. Co jednak zrobić w wypadku, gdy dziecko zachoruje?
        Albo gdy po prostu nie będzie mieć ochoty w danym dniu na spotkanie z ojcem?
        Albo gdy będzie powódź i dom matki zostanie podtopiony? Cholera, trzeba będzie
        chyba nadstawić tyłkawink

        Normalnie się uśmiałamwink

        A na poważnie - kompletnie nie wiem co zrobić, gdy ojciec dziecka odstawia
        numery z rękoczynami czy wyzwiskami. Ja bym nagrywała na magnetofon, zgłaszała
        policji...
        • walkiria7 Re: Kontakty i agresja 26.09.04, 18:45
          Zaraz, zaraz, "Towarzystwo Wzajemnej Adoracji".
          Pewnie, że najlepiej jest doradzac ze dobrze babka mysli i ma rację. ale jak
          inne zdanie to soe paniom nie podoba. Smieja sie itp. Nie wiem czy autorka
          postu mieszka w jakiejs wiosce gdzie lekarz jest raz na tydzien i trzeba sie do
          niego dostosowac, czy tez w srednim miescie i mozna sobie takiego lekarza
          wybrac. Ja mieszkam w takim 150 tys, wiec pisze ze szczepie dziecko kiedy mi
          akurat pasuje i to w osrodku zdrowia, a nie prywatnie.
          Nie napisala, że pernamentnie i zlosliwie maz ja nawiedza podczas snu dziecka i
          z kontekstu mozna sie bylo domyslic ze przyszedl na umówiona wizyte i akurat
          dziecko bylo po szczepieniu, wiec jej napisalam aby dziecko szczepila wtedy gdy
          akurat nie wypada wizyta ojca.
          Robienie na zlosc facetowi dla samej zasady i odciaganie dziecka od ojca tylko
          dlatego ze nie sprawdzil sie jako mąż jest dla mnie dalece egoistyczne i
          krótkowzroczne. A moze kiedys Was, matek zabraknie (nikt wszak nie zna czy go
          smierc nie czeka) i zostanie takiemu dziecku tylko ojciec. Dlaczego nie budowac
          wiezi dziecka a ojcem jak nam matkom nie udalo sie byc z nimi jako zona,
          partnerka, czy jak tam chcecie?
          Fakt przemocy jest dla mnie zawsze niedopuszczalny, ale jak ma sie z takim
          czlowiekiem do czynienia to sie powinno unikac nakrecania spirali agresji i nie
          prowokowac. Natomiast jak wykazuje agresje równiez w stosunku do dziecka
          popieram ograniczenie kontaktow wogole.
          Nie przekładajmy nienawisci czy zalów do ojca jakie mamy na nasze dzieci bo to
          nie prowadzi do niczego dobrego, a wiem to z wlasnego doswiadczenia.
          • aga_fra Re: Kontakty i agresja 26.09.04, 19:26
            Fakt przemocy jest dla mnie zawsze niedopuszczalny, ale jak ma sie z takim
            > czlowiekiem do czynienia to sie powinno unikac nakrecania spirali agresji i nie
            > prowokowac.
            Kobieto!!! Aż się trzęsę!!! Ona prowokowła agresję, bo dziecko spało?, czy
            dlatego, że miała nową fryzurę?, czy dlatego, że się krzywo uśmiechnęła? Po
            prostu nie wiesz, co to jest przemoc. NIC jej nie usprawiedliwia.
            Aga_F
            • walkiria7 Re: Kontakty i agresja 26.09.04, 19:56
              Po prostu nie wiesz, co to jest przemoc. NIC jej nie usprawiedliwia.


              Wyobraz sobie ze wiem co to jest przemoc! Czytaj co napisalam, a nie wyrywaj z
              kontekstu co ci pasuje!
              Powiedzialam ze po co prowokowac? A matka, gdy jej zalezy na spokoju dziecka
              nie prowokuje niepotrzebnych scysji dla dobra dziecka.
              a zreszta chyba nie warto... TWA wie lepiej! Nakrecajcie dziewczyne bardziej
              zeby szczepila dzieciaka akurat jak jego wizyty w tym dniu wypadaja, niech sie
              szarpia pod drzwiami i niech dziecko mamusi i tatusiowi na koncu za to
              podziekuje. Nakrecajcie sie kolezanki do bylych mezów do woli. Jak wam to
              pomaga w budowaniu wlasnego ego to prosze bardzo. Ja mam inne sposoby na wlasne
              dowartosciowanie, ale na tym forum najlepiej jest powiedziec: "Tak kolezanko,
              masz racje, szczep dziecko jak beda jego odwiedziny, niech spi w tym czasie gdy
              on ma sie z nim widziec. Chłop to dno, ktore ma tylko placic na dzieciaka i o
              nic nie pytac, nie wymagac, bo to przeciez my sie dzieciakiem opiekujemy i
              mysmy go w bólach urodzily." Tylko takie wypowiedzi znajduja akceptacje. Wiec
              sie glaszczcie dalej. Moje dziecko jest juz na tyle duze ze umie mi wypomniec
              zarowno bledy moje jak i ojca, a wiec zaczekajcie jak dzieciaki dorosna a
              tymaczasem wielbcie sie dalej i nie dopuszczajcie wogóle facetów do dzieciaka.
              Szczepcie je, zabierajcie do cyrku, do zoo, wymyślajcie rózne głupoty tylko po
              to zeby je tylko zawlaszczyc dla siebie a po latach okaze sie kto miał
              racje....
            • ayelet Re: Kontakty i agresja 26.09.04, 19:56
              Ja myślę, że jakbym miała dzień z dzieckciem i żona/mąż zatrzasneli by mi drzwi
              przed nosem to i przy małym poziomie agresji bym się nieźle wkurzyła.
              Jeżeli ma się Exa frustrata a ma on prawo do widywania się z dzieckiem lepiej
              takich sytuacji unikać i jesli naprawdę nie można zaszczepić innego dnia niż
              ten kiedy dziecko spotyka się z ojcem można do niego chyba zadzwonić i
              przełożyć spotkanie na dzień następny. Ale mniie też dziwi,że nie możecie
              szczepić dziecka kiedy chcecie, w mojej przychodni można to robić codziennie.
          • virtual_moth Re: Kontakty i agresja 26.09.04, 20:17
            walkiria7 napisała:

            > Pewnie, że najlepiej jest doradzac ze dobrze babka mysli i ma rację.

            NIKT nie napisał, że "babka" ma rację czy też jej nie ma. Jak do tej pory
            ustosunkowano się do TWOICH wypowiedzi.

            > ale jak inne zdanie to soe paniom nie podoba. Smieja sie itp.

            To jest FORUM. Można wypowiadać każdy pogląd, byleby kulturalnie. Nie przeszło
            Ci przez myśl, że zgodność wypowiedzi w tym wątku wynika z czegoś więcej niż
            tylko z faktu istnienia jakiegoś TWA?

            > Nie wiem czy autorka postu mieszka w jakiejs wiosce gdzie lekarz jest raz na
            > tydzien i trzeba sie do niego dostosowac, czy tez w srednim miescie i mozna
            > sobie takiego lekarza wybrac.

            Ja też nie wiem. Moim zdaniem nie ma to jednak najmniejszego znaczenia. Wybrała
            taką przychodnię, szczepienia są wtedy i wtedy. Koniec, kropka. Dlaczego matka
            musi dostosowywać terminy szczepień do wizyt ojca? To chore, przecież
            szczepienia nie są co miesiąc, a dorośli ludzie POWINNI się dogadać, że raz na
            kilka miesięcy jest szczepienie.


            > jej napisalam aby dziecko szczepila wtedy gdy akurat nie wypada wizyta ojca.

            Odpowiedź powyżej. Jedynym ewentualnym błędem matki było nie powiadomienie
            telefoniczne ojca.

            > Robienie na zlosc facetowi dla samej zasady i odciaganie dziecka od ojca
            > tylko dlatego ze nie sprawdzil sie jako mąż jest dla mnie dalece egoistyczne
            > krótkowzroczne.

            No prawda objawiona. Gdzie ty tu widzisz namawianie do robienia ojcu dziecka na
            złość?! Co do oddzielenia roli męża i ojca, to napisano już tutaj całe tomy na
            ten temat. Nawet mi się pisać o tym nie chce.

            > Fakt przemocy jest dla mnie zawsze niedopuszczalny, ale jak ma sie z takim
            > czlowiekiem do czynienia to sie powinno unikac nakrecania spirali agresji i
            > nie prowokowac.

            IMHO - bzdura. To tylko objawowe leczenie. Leczyć ból, a nie przyczynę bólu.
            Unikać złości ojca, nie prowokować. A nie lepiej rozwiązać przyczynę konfliktu,
            a nie uciekać przed chamem - bo nie wiadomo, co mu się tym razem może nie
            spodobać? Szczepienie przełożone, ale jeśli będzie jakaś nieprzewidziana
            sytuacja - to co wtedy? Nadstawić tyłek do bicia?

            > Nie przekładajmy nienawisci czy zalów do ojca jakie mamy na nasze dzieci bo
            > to nie prowadzi do niczego dobrego, a wiem to z wlasnego doswiadczenia.

            Nie ucz matki dzieci robićwink
            • walkiria7 Re: Kontakty i agresja 26.09.04, 20:31
              virtual_moth napisała:

              NIKT nie napisał, że "babka" ma rację czy też jej nie ma. Jak do tej pory
              ustosunkowano się do TWOICH wypowiedzi

              No nie tak do końca....

              To jest FORUM. Można wypowiadać każdy pogląd, byleby kulturalnie. Nie przeszło
              > Ci przez myśl, że zgodność wypowiedzi w tym wątku wynika z czegoś więcej niż
              > tylko z faktu istnienia jakiegoś TWA

              Wiem co to jest FORUM i wiem tez ze niektore fora to Towarzystawa Wzajemnej
              Adoracji (TWA).
              Mam nadzieje ze w sposob kulturalny wyrazilam co mysle.

              Dlaczego matka
              > musi dostosowywać terminy szczepień do wizyt ojca? To chore, przecież
              > szczepienia nie są co miesiąc, a dorośli ludzie POWINNI się dogadać

              No wlasnie.. POWINNI !!! I o tym byl moj pierwszy post, ze powinna szczepic
              dziecko nie akurat wtedy gdy wypada wizyta ojca!!! Reszta byla odpowiedzia na
              wzajemny atak harpii na moja wypowiedz.

              Jedynym ewentualnym błędem matki było nie powiadomienie
              > telefoniczne ojca.

              Czyzby jedynym?

              No prawda objawiona. Gdzie ty tu widzisz namawianie do robienia ojcu dziecka na
              >
              > złość?!

              A widze, poczytaj tez inne posty...

              IMHO - bzdura. To tylko objawowe leczenie. Leczyć ból, a nie przyczynę bólu.
              > Unikać złości ojca, nie prowokować. A nie lepiej rozwiązać przyczynę
              konfliktu,


              Tak??? A kto dal rade jak leczyc ta przyczyne. Przeciez nie wiemy jakie sa
              przyczyny agresji. Moze to byl jednostkowy przypadek a moze pernamentny? Wiec
              jak nie wiemy to moze lepiej unikac jej skutków? Dla dobra dziecka powiedzmy.

              Nie ucz matki dzieci robićwink

              W tym rzecz... zrobic to bardzo latwe i chyba to kazda umie. Nauczyc milosci,
              tolerancji i szacunku do obu rodziców to juz sztuka! Nie da sie nikogo tego
              nauczyc, tym bardziej jak "uczeń" odporny na wiedze niestety.
              • virtual_moth Re: Kontakty i agresja 26.09.04, 20:56
                Droga Walkirio. Jeśli niezgodność postów w tym wątku z Twoimi oczekiwaniami
                odczytujesz jako przejaw istnienia TWA, to proponuję zastanowić się nad
                leczeniem. Chociaż z lekką manią prześladowczą można żyć, wystarczy tylko
                unikać źródeł wywołujących objawy choroby. Jak jednak wiesz, jestem za
                leczeniem PRZYCZYN choroby, a nie objawów. Tu jednak zrobię wyjątek: jeśli ci
                się nie podoba, czujesz dyskomfort psychiczny, widzisz słowa, których nie ma i
                spisek, który nie istnieje, to po prostu tu nie wchodź.

                Zgadzasz się ze mną, że rodzice POWINNI się dogadać, po czym piszesz, co
                POWINNA zrobić matka. Matka powinna zatem unikać konfliktów, chować się za
                winklem, może stosować fenistil na rany zadane ręką sprowokowanego ojca, bo nie
                jest jasnowidzką i nie przewidziała, co tym razem tatusiowi się mogło nie
                spodobać.
                Ja ci tłumaczę już chyba trzeci raz, ale powtórzę: matka powinna zadzwonić,
                poza tym nie musi od razu latać i zmieniać przychodnię. Wystarczy spokojna
                rozmowa z ojcem dziecka i ustalenie, kiedy dziecko ma szczepienia i kiedy może
                być nie w formie. Ustalić, że w przypadku nieprzewidzianych wypadków (choroba,
                pozar, powódź czy wizyta ulubione cioci z Hameryki) wizyta będzie przesunięta
                na inny termin. Proste. Wymaga tylko ROZMOWY, co w przypadku w/w tatusia
                niekoniecznie może być to możliwe. Tyle że ROZMOWA to rzecz tak oczywista, że
                uznałam, że autorka wątku próbowała już rozmów (to nie pierwszy
                przypadek "akcji"). Dlatego wspomniałam o nagrywaniu, policji.

                Co do przyczyny agresji ojca - piszesz, że nie wiemy jaka ona jest, więc lepiej
                nie prowokować tatusia. Tia... Właśnie dotarło o mnie, że tak naprawdę nie chce
                mi się z tobą gadać, Walkirio.
    • california_dreaming Re: Kontakty i agresja 26.09.04, 21:30
      Masz problem z kontaktami z ojcem bo masz złe doświadczenia i już ze strachu
      że zrobi Ci awanturę nie wpuszczasz go za próg. Czym wywołujesz jeszcze
      szamotaninę. Czyli ze strachu doprowadziłaś do tego, czego się najbardziej
      obawiałaś.
      Tak, dobrze napisałaś to Ty masz problem bo nie umiesz sobie poradzić z jego
      agresją. Wg mnie on miał prawo być wściekły a Ty musisz sie nauczyć
      mówienia "NIE" nawet kiedy potem następują bluzgi. Bluzgów można wysłuchać, od
      tego jeszcze nikt nie umarł. Kiedy Twoje dziecko troszkę podrośnie też będzie
      próbowało wymuszać (np. zabawki, pozwolenie na pózniejsze chodzenie spać,
      słodycze) różnymi nieprzyjemnymi krzykami. Więc moja rada to naucz sie
      asertywności, stawiania granic, uodpornij sie na niezadowolenie drugiej strony
      i postępuj zgodnie z tym co sama wybierzesz i uznasz za słuszne/ właściwe bez
      uginania się przed humorami. Nie zawsze musisz być doceniana przez innych,
      ważniejsze jest wewnętrzne przekonanie.
      • mamaniuni Pytanie do california_dreaming 27.09.04, 14:09
        Dlaczego facet miał prawo być wściekły?
        Normalnie mała by wstała ok. 15, czyli kiedy przyjeżdża.
        Chyba normalny facet by zapytał czy może przyjechać później, jutro lub kiedyś
        tam jak mała będzie w formie.
        Co z Wami jest?
        A może to ja coś źle kombinuję?
        • california_dreaming odpowiedż 28.09.04, 21:32
          Po pierwsze: Każdy ma prawo do swoich uczuć, najdziwniejszych. Faceci też.
          Zupełnie inna sprawa to działania pod ich wpływem.
          Po drugie: każdy by sie wściekł jak by przyjechał do dziecka a tu na progu
          słyszy że nic z tego i przez próg go nie wpuszczają. Mogłaś przynajmniej go
          uprzedzić telefonicznie.
          Mało pomocne jest porównywanie eks z "normalnym facetem", to do niczego nie
          prowadzi. Jest jaki jest i bierz na to poprawkę. Musisz pracować z tym/kim co
          masz a nie z "normalnym".
          Poza tym ja jestem jedna a nie "my".

    • mamaniuni Do Walkirii 27.09.04, 14:06
      Moja droga, żeby pohamować Twoje zapędy do pacyfikacji mojej osoby, to
      uprzejmie Cię informuję, że dziecko zaszczepiłam dzień wcześniej. Tak się
      akurat składało, że na piątek wypadał dzień szczepień w mojej przychodni.
      Ponieważ szczepienie przeciwko grypie dwulatkom podaje się w dwóch dawkach w
      odstępie miesiąca, to pediatra zadecydował, że im wcześniej to zrobimy tym
      lepiej.
      Faktem jest, że nie przewidziałam, że może się aż tak pochorować, że prześpi
      popołudnie.
      Faktem jest też, że jako odpowiedzialna matka (lubisz to słowo, co?) wolałam,
      żeby chorowała w weekend, kiedy jestem w domu.
      Faktem jest również to, że mój mąż nie kontaktuje się ze mną wcale. Ja też nie
      dążę do kontaktu z nim.
      Uważasz, że to moja wina, że mała przespała wizytę taty, a ja nie dzwonię do
      niego i nie proszę, żeby przyjechał w inny dzień? Bo zapewniam Cię, że on przez
      cały tydzień nie zadzwoni. A wizyty u dziecka traktuje według mnie jak okazję
      do odreagowania swojej złości na mnie.
      A tak wogóle, to chyba nie chciałaś mi pomóc tylko dokopać. Lepiej Ci? Mi nie
      pomogłaś wcale. Po co Twój post?
      Przy dziecku facet zachowuje pozory i jest spokojny. Jak mała śpi to ma okazję
      mi nawrzucać. Moja wina? Mam wysłuchiwać obelg dlatego tylko, że jest ojcem
      mojego dziecka? Przecież ja nie robie głupich min jak on i go nie obrażam. A
      może on powinien się przyzwoicie zachowywać?
      Nie pomyślałaś o tym? Może kogo innego powinnaś umoralniać?
    • rakijka Re: Kontakty i agresja 27.09.04, 18:47
      mamaniuni napisała:
      >czywiście nastąpiła szarpanina przy drzwiach i wyzwiska.
      A dlaczego? A dlaczgo nie mogl ucalowac nawet spiacego dziecka w policzek?
      Dlaczego????
      Pzdr
      • mamaniuni Re: Kontakty i agresja 27.09.04, 20:11
        Rakijko! Nie czytasz uważnie. Dlatego, że on nie przyszedł całować dziecka,
        tylko przy okazji tej wizyty i snu dziecka, dokończyć to, czego nie mógł
        powiedzieć mi po sprawie rozwodowej we wtorek. Czyli obrzucić wyzwiskami.
        • lara27 Re: Kontakty i agresja 27.09.04, 22:39
          Witam
          Wydaje mi się że rządzą wami przede wszystim emocje jesteście z eks jeszcze
          świeżo (do ok.2 lat) po rozwodzie (rozstaniu)? Wydaje mi się że sprawa leży
          głównie w komunikacji między wami i wzajemnym szacunku.
          Ja bym na Twoim miejscu zadzwoniła dzień wcześniej, bądż w tym samym dniu do
          eks i wyjaśniła że maleństwo jest po szczepieniu i śpi(bądz się na nie wybiera).
          Przecież można spotkanie przełożyć na inny dzień. No właśnie o to mi chodzi
          odrobina dobrej woli z obu stron. Musicie się przecież jakoś dogadać macie
          razem dziecko i to ono jest najważniejsze. Nie ma sensu robić sobie na złość to
          do niczego dobrego nie prowadzi.
          Pozdrawiamsmile
          Lara
          • lara27 Re: Kontakty i agresja 27.09.04, 22:57
            Ten czas przepychanek i kłótni potrwa jakiś czas dopóki nie dotrzecie się i nie
            zrozumiecie że jesteście już tylko dla dziecka rodzicami a swoje życie dla
            każdego z osobna jest już prywatne i wszystko co was wiąże to tylko dobro
            dziecka i właśnie dla niego musicie się szanować.
            Podejrzewam że bardzo ciężko jest się porozumiec kiedy rany jeszcze świeże ale
            dla pocieszenia z czasem wszystko się ułoży ty znajdziesz miłość swojego życia
            on może także - a jak rodzice szczęśliwi to dziecko też szczęśliwesmile)
            Życzę dużo wytrwałości i kompromisów
            Pozdrawiam
            Lara
            • ayelet Re: do Mamyniuni :) 28.09.04, 08:25
              Nie krzycz tez na mnie, bo nie chcę Ci dokopać ale coś pomóc smile Chyba
              rzeczywiście rzadzą wami emocje, bo najpierw piszesz, że przyszedł do dziecka i
              sie wśiekł, że mała śpi a potem, że przyszedł, żeby wykorzystać sen małej do
              dokończenia kłótni z Tobą.
              Wiem, że to trudne ale czasem lepiej zacisnąc zęby i wykonać np. telefon z
              przełożeniem wizyty niż się tak denerwować smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka